Miasta przyszłości

Transmisja 1/1

Miasta przyszłości

Chcesz wiedzieć jak wszystko się zaczęło? Opowiem ci. Zaczęło się od całej masy drobnych błędów.

Powiedzmy sobie szczerze — ułożony przeze mnie plan był niemal doskonały. Mieliśmy transport, mieliśmy siłę ognia i kontrolę nad systemami bezpieczeństwa. Wystarczyło wejść do pokoju, wyeliminować przeszkody, zgarnąć towar i, nim ktokolwiek się zorientuje, zniknąć w cieniach.

Niestety! nie przewidziałem sumy elfio-ludzkich błędów. Gdy przesyłka wylądowała w pokoju 23, wkroczyliśmy do akcji: Cade, Alex i ja. Enoch wykazał się zaskakująco kiepskim refleksem jak na czarodzieja Matrycy, więc zamiast lewego obrazu ochroniarze podziwiali gasnące ekrany. To nie mogło im się spodobać. Trzeba było się spieszyć. Odwrót nie wchodził w rachubę. Odesłałem Alexa, by miał oko na schody. Tymczasem Cade sprawnie czyścił pokój z nieprzychylnych nam osób. Towar był nasz.

Na schodach czekała nas niemiła niespodzianka. Znikąd pojawił się skośnooki cyngiel i zasypał korytarz gradem kul. Nie mam złudzeń — chodziło mu o mnie. Skośnooki musiał być doskonałym tropicielem, skoro rozpoznał mnie mimo nanoprzebrania. Zniknął, nim Cade mógł go dosięgnąć. Nie było czasu na kontemplację, zarządziłem odwrót na tyły klubu. Sforsowanie drzwi zabrało Alexowi trochę czasu, który ochrona wykorzystała na przegrupowanie. Cade był dalej w formie…

Zapakowaliśmy się do pojazdów i daliśmy w długą. Jak przewidziałem, nasz towar nadawał, a Alexowi nie udało się w porę zagłuszyć sygnału. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Naszym śladem podążały trzy potężnie uzbrojone furgonetki.. Wkrótce wszystkie zmieniły się w płonące wraki. Dobrze mieć Cade’a po swojej stronie. Nieszczęściem po wymianie ognia nasz furgon wyglądał niewiele lepiej. Pozostał nam motor Alexa i mocno pokiereszowany samochód Enocha. Z Sieci docierały niepokojące wieści. Z klubu „Antidotum” zostały dymiące zgliszcza. Postanowiliśmy odwiedzić naszego zleceniodawcę.

To, co zastaliśmy na miejscu, nie natchnęło nas optymizmem. Gdy chłopaki zabrali się do sprawdzania domu, odpakowałem naszą trefną przesyłkę. Znalazłem torebkę „gwiezdnego pyłu” i datachip, chłopaki — parę cwaniaków bez skrępowania przeglądającą rzeczy Verigo. Cade’a poniosło. Został jeden cwaniak — ledwie żywy. Alex próbował z nim rozmawiać. Celnym strzałem przerwałem te nieudolne próby. Cwaniak umilkł na dobre. Nie mieliśmy czasu. Tych dwóch zachowywało się zbyt pewnie, z pewnością mieli wsparcie.

Nie myliłem się. Przed domem zjawili się kolejni panowie. Cade zostawił im bombową niespodziankę.

Mieliśmy chwilę czasu na zebranie myśli. Docierały do nas kolejne wiadomości. Do zamachu w „Antidotum” przyznała się grupa zwana Dziećmi Gorszego Boga i najwyraźniej Alex miał zostać ich prorokiem. Sytuacja wyglądała gorzej z każdą upływającą minutą. Enoch podjął bezowocne próby rozgryzienia chipu. Staliśmy na niepewnym gruncie, ale jeszcze mogliśmy się wycofać.

Wtedy zadzwonił Verigo…

[Yukashii Bikaver (Misiołak)]