Przedbieg

Transmisja 4/100

Przedbieg

Kurwa! No to się namieszkałem w tym apartamentowcu. I jeszcze cały sprzęt straciłem. Teraz naprawdę ktoś mnie wkurzył. Jakiś koleś próbował uciekać z miejsca wybuchu — zły ruch z jego strony. Krótki pościg zakończył się szybką śmiercią — również z jego strony. Zdobyczny commlink był w częściach, ale za to ID było całe. Pojechałem do elektrociepłowni w nadziei, że może Milfordowi uda się wyciągnąć coś z tego złomu. Niestety, tego akurat zrobić nie mógł, ale za to dowiedziałem się ciekawej rzeczy: człowiek, którego skasowałem, niejaki Luigi Mastroliani, był członkiem Mafii odpowiedzialnym za wcześniejszy epizod z buldożerem. Zastanawiające, zważywszy, że Mafia zwykle nie wysadza budynków mieszkalnych w centrum miasta. Jeśli wiedzieli, gdzie mieszkam, to wystarczyłby jeden snajper. Nie zmienia to faktu, że za próbę rozjechania mnie buldożerem, a być może również zabójstwo Verigo, należała mu sie kulka w łeb. Tak czy inaczej postanowiłem sprawdzić adres na jego ID licząc, że zaprowadzi mnie na górę łańcucha pokarmowego Mafii. Pomysł nie wypalił, jako że na miejscu, poza rozhisteryzowaną matką Mastrolianiego, nie znalazłem w zasadzie niczego ciekawego.

Po powrocie do elektrociepłowni zastałem reszte zaspołu podczas planowania naszego następnego ruchu. Jak zwykle nic pożytecznego nie wymyślili i chyba musieli się na kimś wyładować, bo jak tylko się pojawiłem, zaczęli mnie oskarżać o nie wiadomo co. Kłótniom położyła kres wiadomość od psychopatów z sekty, która wysadziła „Antidotum”. Pojechaliśmy na spotkanie z nimi, ale na miejscu okazało się, że zaminowali oddział pediatryczny pobliskiego szpitala w imię jakiejś bzdurnej idei. Chyba odezwały się w nas (przynajmniej w większości z nas) ludzkie uczucia, ponieważ poszliśmy ratować sytuację. Żeby nie przedłużć: w sprawe wmieszał się oddział antyterrorystów, duch i parę innych rzeczy, ale skończyło sie po naszej myśli, czyli (prawie) nikomu nic się nie stało.

Po powrocie do naszego centrum planowania strategicznego, elektrociepłowni Milforda, część z nas pokłóciła się jeszcze troszkę, a część próbowała przekonać Sigmo, że jest w niebezpieczeństwie. Ani jedno, ani drugie nie odniosło większego skutku. Milford dostał za to wiadmość od sekciarzy, że Alex nie żyje. Udałem się do domu Wighta sprawdzić tę informację, podczas gdy Yukashii i Wodzu pojechali po Sigmo. Nie kłamali — Alex siedział na krześle z odstrzeloną połową czaszki. Szkoda go, ale życie toczy się dalej.

Zabraliśmy się za rozpracowywanie IceCube. Wreszczie troche dobrej, shadowrunerskiej roboty na odstresowanie. Po paru dniach mieliśmy komplet informacji. Już się zbieraliśmy na akcję, gdy zadzwonili z Mafii umówić się na spotkanie. Może zdążę jeszcze poćwiczyć strzelanie przed rajdem na IceCube…

[Cade (Lord Thomas)]