Sushi z wódką po tangu

Transmisja 8/1000

Sushi z wódką po tangu

Strach pomyśleć, gdzie nas doprowadziła prosta robótka dla Verigo…

Obecnie znajdujemy się między argentyńsko-rosyjskim młotem a kowadłem naszych ukochanych Włochów. Suka Gavriela (przy pierwszej okazji sprzedam jej kulkę, co do tego nie mam złudzeń) podała nas na srebrnej tacy latynoskiemu skurwysynowi znanemu jako Carlito Montana, oficjalnie mafijny boss i niezwykle utalentowany mag… jeżeli chcecie znać moja opinię to buc, pojeb i degenerat… niestety! dysponuje siłą, której nawet arsenał Cade’a nie podołał, więc chcąc nie chcąc musieliśmy poważnie potraktować jego „ofertę”. Rzecz polega ni mniej, ni więcej tylko na kropnięciu pana Boadolerno – szefa makaronowej braci. Ta szalenie intratna propozycja została później poparta przez Rosjan – chłopaki przynajmniej potrafią pokazać klasę.

Po niemiłej rozmowie z Carlitem nawiedzili nas wędrowni szamani, banda nawiedzonych świrusów. Oni i Milford są siebie warci… Z panem Cubicle łączą ich jakieś dawne zobowiązania, o których nawet sam zainteresowany raczył zapomnieć. Nie chcę nawet dociekać, co za syf łykał wtedy Milford…

Od ponurych rozmyślań nad ciężką dolą Yu oderwał mnie telefon od znajomego właściciela klubu, niejakiego Tyriona. Umówił mnie na spotkanie z panem Takahori, cybernetykiem, który posiadał nader interesujące informacje o naszym cyborgu – Cade to jakiś pierdolony wyrób Aresa, najwyraźniej nadal pod stałym nadzorem! Kurde, już czuję się bezpieczny… Cade, jak zwykle, nie dał mi zaczerpnąć dostatecznie dużo informacji, tylko rozmazał pana Takahori’ego na ścianie. Nie muszę dodawać, że nie wpłynęło to korzystnie na moje kontakty z Tyrionem.

Dziwnym nie jest, że z utęsknieniem czekam jutra… jedyna moja pociecha to dobrze zmrożona flaszka ruskiej gorzały…

[Yukashii Bikavér (Misiołak)]