Transgresje

Transmisja 23/10111

Transgresje

Po tym jak dobry wujek Narin kropnął złego wujka Forge’a, udaliśmy się na poranną herbatkę do siedziby Technokratów. Nie wiedzieć czemu, na moim zaproszeniu widniał dopisek „obserwator”. Nie powiem, żeby mi to nie odpowiadało, w końcu nieczęsto dostaje się pieniądze za patrzenie, chociaż trochę niepokoił mnie fakt, że reszta drużyny nastawiona była raczej na spektakularną rozwałkę. Bladym świtem nasza zbrojna pięść zastukała do drzwi Technokratów, którzy zgodnie z oczekiwaniami nie okazali się zbyt gościnni i powiedzieli stanowcze „Nie!” tak wczesnym wizytom. W wyniku przepychanek z gospodarzami wiele dusz udało się na łono Abrahama. Natomiast ja zostałem dość stanowczo zaproszony na indywidualne zwiedzanie bazy. Zatroskany mym losem Narin posłał mym śladem słodką Nimue i zgraję Czerwonych Samurajów. Nadmienię tylko, że w międzyczasie legion Cade’ów postanowił dołączyć się do zabawy w strzelanego i osaczył Chrome’a z Łupaszką w hali reaktora. Chyba nie muszę się rozwodzić nad epickością tej potyczki? Koniec końców nasi towarzysze odeszli w chwale do Valhalli.

Ale wróćmy do mnie… W wyniku oczekiwanych trudności tylko zwinna Nimue dotarła do mego więzienia, gdzie miała nieoczekiwaną „przyjemność” spotkać się ze swoim ukochanym tatusiem. Szczerze mówiąc to ja dziękuję za takiego teścia, nawet wódeczką nie poczęstował, tylko od razu związał mnie jak baleron i zawiesił pod sufitem. To się nazywa nadopiekuńczość, a przecież ja żadnych planów nie miałem, co innego Kattel i Kage… Dyndałem tak sobie głową w dół, a tymczasem ojciec, jak to rodzice mają w zwyczaju, mieszał dziewczynie w ślicznej główce i tylko wrodzony urok osobisty uchronił moje cenne życie. Umarłbym chyba z nudów, gdyby nie zapierająca dech w piersiach walka tocząca się pod… nad moją głową. Podczas gdy byliśmy zajęci flirtem towarzyskim, reszta drużyny została na LOD-zie, znaczy testowała ostatnie zabezpieczenia Primoriala w postaci żywiołaka lodu. Muszę wspomnieć, że z sukcesem, chociaż nie obyło się bez ofiarnej śmierci Kage. Zatem w końcu zdobyliśmy naszego Graala.

Teraz mogliśmy spocząć na laurach i odlecieć w kosmos… dosłownie.

[Yukashii (Misiołak)]