Yakuza-no Kage

Transmisja 15/1111

Yakuza-no Kage

Miałem dziś bardzo dużo szczęścia. Zresztą pozostali też.

Jakoś udało mi się dotrzeć do garażu, do którego ich zabrali. Musiałem wziąć taksówkę, bo nie dałbym rady uruchomić żadnego z samochodów. Ja i elektronika… Czuję, że to się kiedyś bardzo źle skończy. A kiedy już uciekaliśmy przed smokiem, nie wykręciłem przed autobusem. Arden miał mi to za złe, więc odkrzyknąłem, że jak to w niego zionie smok, wtedy dopiero pogadamy… Ale prawda jest taka, że gdy dostałem się w płomień Hiry, to kombinezon okazał się wart każdego z 3900 nuyenów, które na niego wydałem. I to zionięcie nie miało zupełnie nic do rzeczy. Po prostu mam z technologią na bakier, i to nie tylko od urodzenia, ale przede wszystkim od…

Nieważne. To było dawno, a Eric Carlyle nie był tym samym człowiekiem niż Robert Kattel. Nie tylko śmierć moich rodziców, ale też potem zabicie Lestera zmieniły w moim życiu dokładnie wszystko. Nie ma co tego wspominać. Mimo tego, że dałbym dziesięć lat życia, aby jeszcze spotkać Snydera…

DOBRA. Wracając do smoka. Kiedy się już dostałem do tamtych, zobaczyłem Hirę – jakiegoś brudnego starca, z którego po prostu i zwyczajnie emanowało zło. Był jeszcze jakiś jego podwładny, Woh Sing Ku, gonił później za naszym samochodem jak terminator… Ale to nieważne. Ważny był Hira, który przemienił się… właśnie. W smoka.

Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego… A w każdym razie pierwszy raz na żywo. Kiedy o tym czytałem kilka lat temu, byłem pewien, że czytam bajkę. Ale potem Snyder pokazał mi film, który ktoś kiedyś wyniósł jakimś cudem z tajnego spotkania jednej z amerykańskich komórek Yakuzy. A teraz zobaczyłem to na własne oczy. I poczułem na własnej skórze.

Potem smoka złapali magowie i straż miejska… To znaczy taką mam nadzieję. Bo efektów ostatniego zionięcia już nie widzieliśmy. Uciekaliśmy najszybciej jak się dało.

A dla pełnego obrazu trzeba dodać, że oprócz smoka zobaczyliśmy także Cade’a. Niewiele mniejsze zaskoczenie… Ale to musiał być jakiś nowszy model, bo strzelał w Hirę przez bite dwadzieścia sekund, kiedy tamten ział mu ogniem w twarz. Wolę nie myśleć, co by było, gdyby Cade dostał nas w swoje ręce. A nie krył tego, że to właśnie nas szuka.

Ilu ich jeszcze mają?

* * *

Run stulecia.

3 maja wylądowaliśmy w Rzymie. Krótko potem kolejny raz spotkaliśmy się z Narinem. I wtedy wyjaśnił nam, dokąd mamy się włamać: do Archiwum Watykańskiego. Jednego z czterech najlepiej strzeżonych miejsc na świecie, cholera… W istocie. Rozmowa o zabezpieczeniach zajęła dużo czasu, ale w końcu dobiliśmy targu. To będzie naprawdę run stulecia. Nawet jeżeli nam się nie uda, i tak będziemy sławni. Choćby ze względu na własną głupotę.

No, ale mam szczerą nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Może Kage nam w tym pomoże. Trudno to wytłumaczyć, ale… chyba go polubiłem.

[Robert Kattel (Scobin)]