Transmisja 9/1001

Trwa opis Magicznego Rytuału.
MG: Przez krótką chwilę widzicie wszyscy sześciookiego ukrzyżowanego kozła, Tego Który Zabiera Moc.
MALKAV: Dżizus! Ukrzyżowany kozioł!?
MG: Nie Dżizus, tylko kozioł właśnie.

MG uważa, że dobrał Wyjątkowo Dobrą Muzykę do Magicznego Rytuału (pieśń indiańska).
BORYS: Wyrąbista muza, nie?
LORD THOMAS: Brzmi jak Panowie spod „Biedronki” po Wiśniowym Mocnym.

BORYS: Przegiąłem z kozłem?
MISIOŁAK: Nooo.
MISIOŁAK: To było takie malkiavistyczne.
BORYS: Teraz wszystkie sesje będą takie.
MISIOŁAK: Muszę do toalety…

WODZU: — Milfordzie, dziękuję za twą pomoc. A teraz — patrzę się na pozostałych — wyruszam szukać prawdziwego bytu.
WODZU: — Żegnajcie.
WODZU: Powolnym krokiem oddalam się.
ARDEN: „Boże, nareszcie”.

MG: Milforda rano obudziły wymioty.
MG: Prawdopodobnie to efekt uboczny wzięcia udziału we wczorajszym rytuale.
MILFORD CUBICLE: — Cholera…
KIRTAN: Dobrze, że obudziły.
MILFORD CUBICLE: Wytaczam się na zewnątrz, wymiotuję.
MILFORD CUBICLE: Wracam.
MILFORD CUBICLE: — Wiecie, chyba nie dam rady iść do tej de Vries.
CADE: — To może jedna osoba z nas przeżyje.

Trwa rozmowa z Prawdopodobnie Potężnym Enpecem. Cade się jednak stawia.
SMITH: — Więc? Czy macie jakieś pytania? Być może na niektóre będę mógł odpowiedzieć.
CADE: — Pytania mam, ale ty nie masz odpowiedzi.
ARDEN: — Cade, pragnę ci przypomnieć, że nie wszyscy tu obecni mają pełen pancerz na sobie.
NIMUE: „A tylko jeden z nas ma diodę zamiast mózgu”.

MG nie robi mapek…
KIRTAN: Żałuję, że nie robisz mapek.
KIRTAN: Byłoby fajniej.
KIRTAN: To tak na marginesie.
BORYS: Jak zrobiłem w finale „Coup de Grace”, to zostałem wyśmiany, m.in. przez ciebie.
BORYS: Więc teraz mam uraz.
KIRTAN: Eh.
BORYS: „To mają być arabskie litery? Ha ha ha”.
KIRTAN: Ej.
KIRTAN: Co to ma wspólnego z ideą mapki?
BORYS: „Ha ha ha”.
KIRTAN: I nie wyśmiałem.
KIRTAN: Byłem zdruzgotany, że nie podszedłeś do tego z należytą starannością.
KIRTAN: Sam powiedziałeś, że rysowałeś takie zawijasy.
BORYS: Ładniej nie umiem.
KIRTAN: Nigdy idei mapki nie wyśmiałem.
BORYS: Ideę mapki to masz u Platona.
BORYS: Ja mogę zrobić tylko mapkę.

Planowanie zamachu na szefa mafii.
NIMUEL — Snajperka jest ryzykowna. Możliwe, że on nosi kamizelkę albo nie trafisz w niego.
CADE: — Kamizelkę?! Na głowie?!

Ciąg dalszy planowania zamachu. Z Cade’a wychodzi optymista pełną gębą.
NIMUE: — Wiesz, Cade, tam będzie sporo osób.
CADE: — Wiem.
NIMUE: — W końcu to sobotni wieczór.
NIMUE: — To znacznie utrudnia trafienie w cel.
CADE: — Co utrudnia trafienie w cel?!
NIMUE: — Ludzie, tłum.
CADE: — Snajpera na najbliższym przybliżeniu i tyle.
CADE: — Albo będzie zasłonięty, albo nie.
CADE: — Wystarczy, jak się odsłoni na pół ekundy.
NIMUE: — Ale pomyśl.
CADE: — Tak?
NIMUE: — Tam będzie sporo ludzi i jeśli, załóżmy…
NIMUE: — …nie trafimy we Włocha, tylko w kogoś obok.
NIMUE: — Jego ochrona domyśli się, w kogo tak naprawdę wymierzony był strzał.
CADE: — Jak można nie trafić w kogoś ze snajperki?!
CADE: — Jak linia strzału nie jest czysta, to nie strzelam.
BORYS: „Jak nie jest czysta, to strzelam dwa razy”.

LORD THOMAS: Czy tutaj tylko cyborg myśli?
KIRTAN: Myśli, dobre sobie.
LORD THOMAS: Albo przynajmniej dobrze udaje.

MG: Proponuję: Podzielcie się jakoś, niech każdy obstawi określone miejsce i w razie czego improwizujcie. Wyjdzie na to samo, chyba że macie jakiś superplan wymagający konkretnych przygotowań, ha ha ha.

CADE: Ustawiam się tak, żeby móc strzelić zarówno z alphy jak i wyrzutni.
MG: Domyślam się, że nie ustawiasz się inaczej.

LORD THOMAS: Jak działają golemy szturmowe?
BORYS: No, ożywione magicznie pseudomaszyny służące do walki.
BORYS: Takie, bo ja wiem, „magiczne roboty”.
BORYS: Takie coś jak Cade, tylko w ogóle nie ma mózgu.
KIRTAN: Chciałem to właśnie napisać.
ALCHEMIST: Nie widzę różnicy.
LORD THOMAS: No, ale właśnie, jak ożywione?
BORYS: Nie no, sterują nimi magowie.
BORYS: Przez projekcję świadomości do takiego golema.
MISIOŁAK: Bateryjką.
KIRTAN: R6 i jedziesz.
LORD THOMAS: Duracell.
MISIOŁAK: Dla niepoznaki przebierają golemy za różowe króliczki.
LORD THOMAS: I to z bębenkami.
MISIOŁAK: Noo.
MISIOŁAK: Grzmocą nieźle.

BG wpadli w pułapkę zastawioną przez oddziały specjalne. Tuż przed tym widzieli, jak na niebie rozwija się jakaś magiczna kopuła.
LORD THOMAS: A możesz jeszcze powiedzieć, o co biegało z tą kopułą?
MISIOŁAK: Taka metafora, że nas nakryli.

KIRTAN: Jak co sesję dostaliśmy wpierdol.