Transmisja 13/1101

Kattel, postać Scobina, otrzymuje nową tożsamość i nowy numer identyfikacyjny — SIN — lecz z zastrzeżeniem, że przez kilkadziesiąt godzin nie będzie on miał jeszcze stuprocentowej funkcjonalności. Chwilę potem Scobin-gracz znika z kanału.
MASATO: A Kattela to chyba złapali, bo ten SIN jednak nie do końca działał.
(…)
Jak się okazało via GG, Scobin ma problemy z programem antywirusowym, który blokuje mu IRC-a.
BORYS: Primorial go pożarł.
KIRTAN: Mógłby się zrestartować.
BORYS: On chyba się nie może podnieść.
BORYS: Bo ostatnie, co robił, to właśnie restart.
MASATO: Walnął głową w biurko, jak się podnosił.
BORYS: I teraz leży pod biurkiem nieruchomo, nieprzytomny.
MASATO: Heh, zaraz wpadną tamte orki z filmu.
(Por. 7. kwiatek 10. transmisji).

BG uzyskują dostęp do konta, na którym znajduje się fundusz operacyjny przydzielonego im zlecenia.
MG: Co więcej, konto jest rządowe, półjawne, więc pod wieloma względami bezpieczniejsze od zwyczajnych kont.
KIRTAN: Ale nie tak bezpieczne jak konto „u mamy”.

Spotkanie ze Stansfieldem kończy się. Stansfield opuszcza miejsce spotkania… ale MG coś przeciąga opis tego „opuszczania”.
SCOBIN: „Chyba powinniśmy go jeszcze o coś spytać”.
MG (już w ramach sesji): Nigdy więcej nie zobaczycie Gordona Stansfielda.
ALCHEMIST: „Koniecznie powinniśmy”
SCOBIN: Gonię go.
MISIOŁAK: „Eeeeeeee tam…..”
MASATO: „Chyba chcieli mnie o coś zapytać”.
SCOBIN: „Czy swoje następne posiłki też będziesz opłacał z naszego konta?”.
MASATO: „Hm, chyba powinienem ich ostrzec, że będę opłacał wszystkie swoje posiłki z tego konta…”

MG bawi się chronologią wydarzeń i prezentuje scenę z Yukashiim wyrwaną nieco z kontekstu. Gracze kombinują:
SCOBIN: Czyli to się dzieje… Dwa dni temu?
SCOBIN: Bomba – Yu w Japonii – cztery dni odpoczynku – dzwoni Cantrell – Yu w Covington.
SCOBIN: Druga możliwość:
SCOBIN: że to wszystko się działo jeszcze przed runem w Orleanie.
MASATO: Ej.
MASATO: Ale na początku był napis „rok temu” chyba?
Misiołak brutalnie rozwiewa wątpliwości.
MISIOŁAK: To moje wspomnienia, bucu.

Scobin zaproponował, by na GoogleDocs założyć dzielony plik z notatkami związanymi z fabułą kampanii. Zamysł szybko zrealizował. Pomysł jest bardzo dobry, ale początkowo spotyka się z obskurancką krytyką.
MISIOŁAK: Załóżcie blogasek.
MASATO: Też dobre.
MASATO: Blogasek Kattelka.
MASATO: dzI$ jakie$ dZiffne AqCyjk1 byLy i w oG00leee

MG: Kattel: Krasnolud obserwuje właśnie ciebie, mierząc Ardenowi prosto w skroń. Podsuwanie się do niego jest ryzykowne.
KATTEL: Aha. W porządku. Jak daleko?
KIRTAN: Nie, jestem przywiązany do mózgu.

Na drużynę napadła banda Shiego. Yukashiiemu odebrany został pewien artefakt. Wkrótce karta się odwraca, BG uzyskują przewagę, i Yukashii rusza w pościg za przeciwnikiem.
MASATO: Kejd by walnął hedszota.

Walka! Ale Cade’a już nie ma w szeregach drużyny… Oj, przydałby się, przydał.
MASATO: Nie no, Kejda trzeba stuprocentowo.
KIRTAN: Może będzie jakiś na wyprzedaży.
KIRTAN: Albo jako dodatek do płatków.
MASATO: „Tylko teraz, wraz z płatkami neocorn flejks ultra człowiek cyborg z wytwórni megakorporacji za darmo!”

Yukashii nadal goni Shiego.
YUKASHII: Czekam na sytuację do oddania strzału.
MASATO: Cade: Włączam dopalacze i na pełnym gazie łapię Shi, wbijam mu ostrza w gardło, strzelam w łeb, wyrywam zębami głowę, wylizuję szpik kostny…
SCOBIN: Bezcenne!
MASATO: Brakuje tylko: Yukashii: C: Tylko go nie zabij.
MASATO: I byłoby jak w pierwszym sezonie.
SCOBIN: To znaczy?
KIRTAN: Cade rozumiał takie rzeczy na opak.
MASATO: No, Cade wszystko zabija, a wszyscy mówią, żeby tego nie robił.
ALCHEMIST: Zaczynam za tym tęsknić.
KIRTAN: Ja też.
KIRTAN: Może da się znaleźć resztki, sklonować go i dodać tylko pilota.
MASATO: I ta dioda…
ALCHEMIST: Tak fajnie migała podczas akcji…
MASATO: Chlip.
KIRTAN: Chlip.
ALCHEMIST: Babcia na pewno za nim tęskni…
MASATO: Taaa.
KIRTAN: I sąsiad.
KIRTAN: I pies.
MASATO: Brakuje tylko jego adoptowanego synka Wodza.
ALCHEMIST: To był duet.
KIRTAN: To Cade Chrome ma być adoptowanym synem Wodza.
MASATO: Biedak.
KIRTAN: Nie wiem, kogo żałować bardziej.
MASATO: Chrome’a.
ALCHEMIST: Cade bardziej przydatny był.
KIRTAN: Fakt.
MASATO: Cade był silniejszy od najsilniejszego maga.
KIRTAN: Poza Carlitem.
MASATO: IMO Montanę by rozwalił jednym ciosem.
KIRTAN: Gdyby ten mu pozwolił, to pewnie tak.
ALCHEMIST: Od Carlita w dupę dostał.
MASATO: Każdy ma złe dni.
MASATO: A Cade pewnie miał takie co miesiąc i o…
ALCHEMIST: Chyba codziennie.
MASATO: Cade > Chuck
KIRTAN: Cade == Chuck
Tymczasem Yukashii dalej ściga Shiego.
YUKASHII: Przekradam się tam.
MASATO: W wykonaniu Kejda: Cade: Rozpierniczam z granatu, rzucam kolejny, dokładam flejmfrauerem i rzucam jeszcze granat. A potem strzelam serią.
ALCHEMIST: Nie zapomnij o plastiku.
KIRTAN: A na koniec odpalam bombę wodorową ze swoich kolan.
SCOBIN: On się przekrada dzięki dymowi i gruzom, które wywołał.

Yukashii wreszcie dopadł Shiego. Albo odwrotnie. W każdym razie:
MG: Podcinasz go. Przewraca się, torba spada mu z ramienia.
MG: Zawiniątko z Kormoranem poleciało kilka metrów dalej, po dachu.
YUKASHII: [cenzura] Olewam Kormorana.
MASATO: Yu to zoofil.
MASATO: „Pierdolę Kormorana”.
MASATO: A potem ludzie i dzieci czytają.
KIRTAN: Tiaa.
KIRTAN: Trza to ocenzurować.
MASATO: Będzie „Olewam Kormorana”.

Yukashii i Shi walczą na dachu.
KIRTAN: Wyobraźcie sobie dwóch facetów w garniakach szamoczących się na dachu.
SCOBIN: Odcinam mu głowę kantem.
SCOBIN: Rzucam guzikiem.
SCOBIN: W locie z guzika wysuwają się wąskie ostrza.
MASATO: A z ostrz wyskakują granaty.
MASATO: A granaty to bomby wodorowe.
MASATO: Bum.

Podczas walki Yukashii jest bliski utraty oka. Znowu.
MG: Uderza cię jeszcze raz, tym razem skręciłeś głową i ścianę zatrzymał nie nos, a oczodół.
MASATO: Kolejne oko.
KIRTAN: Wiedziałem.
KIRTAN: Prawie jak z moją hondą.
MASATO: No cóż, teraz w modzie są oczy, nie ręce.

SHI: — Co wtedy czułeś, Bikaver?
SHI: — Byłeś z siebie dumny?
YUKASHII: — Kiedy?
MG: Puszcza cię, padasz na ziemię, jakiś drut rozdziera ci marynarkę przy rękawie.
SCOBIN: MARYNARKA ZA TYSIĄC DOLARÓW!
SCOBIN: To był błąd.
MASATO: I Yu użyje kamehameha.
SHI: — Pod tamtym mostem w Hamamatsu.
KIRTAN: To prawie jak wyznanie miłości.
KIRTAN: „Pod tamtym mostem”.
SHI: — Nie lubiłeś mnie, czy po prostu miałeś mnie gdzieś?
ALCHEMIST: „Nie lubiłeś mnie, czy po prostu miałeś mnie gdzieś”.
MASATO: Prawie jak „U mnie w pokoju”.