Transmisja 19/10011

DODWIDGE: Wielkie sorry za spóźnienie, musiałem coś źle przeczytać.
MASATO: Co złego jest do przeczytania w „sesja o 16”?
DODWIDGE: „Uwaga! Wyjątkowo zaczynamy grać o 16:45.”
DODWIDGE: W mailu z muzyką na sesję tak widziałem.
BORYS: Tak, ale ten mail jest z 15 listopada ub. roku.

* * *

BG przylecieli do Johannesburga samolotem… i musieli ratować go z rąk terrorystów-samobójców.
KIRTAN: Następnym razem płyniemy statkiem.
SCOBIN: Kosmicznym?

* * *

Przesłuchanie.
MG: Pomieszczenie jest bliźniaczo podobne do tego, w którym przesłuchiwał was Stansfield.
MG: Zastanawiacie się, czy na całym świecie takie pomieszczenia wyglądają tak samo, czy tylko w Johannesburgu i nie istniejącym już Nowym Orleanie.
MG: Różnica polega na tym, że johannesburski odpowiednik Stansfielda jest zdecydowanie milszy. I wydaje się trochę zakłopotany.
KIRTAN: I nie naćpany.

* * *

BG są „uczuleni” na dziennikarzy.
NIMUE: Podejrzliwie skanuję otoczenie w poszukiwaniu czegoś „dziennikarzopodobnego”.

* * *

Walka na rymy!
ARDEN: — Pokuśtykaj po nano.
NIMUE: Patrzę na jego kolano.
NIMUE: Może pomogę.
NIMUE: Uzdrawiam ranę Kage.

* * *

Zapowiada się comeback Carlita Montany.
MALKAV: Mam obawę, że Montana tym razem będzie wielkim grubym Murzynem.
SIR LANCELOT: Widzę, że Montana ma już swoich fanów. Tylko nie zacznijcie się wysadzać po kolei.
KIRTAN: Zaczniemy wysadzać grubych Murzynów.
KIRTAN: Potem dla pewności tych chudszych.
MG: …cybernetyk okazał się mrukliwym, ale sprawnym manualnie Mulatem.
KIRTAN: A potem zaczniemy zabijać Mulatów.

* * *

Przykład niesmacznego dowcipu.
MG: [Cybernetyk p]rzyjął was w swoim nieźle wyposażonym, choć ciasnym warsztacie znajdującym się pomiędzy supermarketem spożywczym a kliniką aborcyjną.
MASATO: „Biedronka” — codzienne dostawy z najbliższych hurtowni? Aborcyjnych?

* * *

Donald marzy. Malkav też.
ŁUPASZKO: Skoro mam czas, to się trochę wyposażę.
ŁUPASZKO: No więc, średni pancerz — bez siłowników ani kupy blachy jak u czołgu.
ŁUPASZKO: Do tego: Miotacz ognia i karabin na ramionach, sterowane smartlinkami, hełm z podczerwienią i ultradźwiękami, analizator chemiczny i sześć małych dronów szpiegowskich, dwie zdalne bomby i dwa zdalne EMP, noszone na plecach i zdalnie sterowane.
ŁUPASZKO: Całość dobrze ekranowana przed atakami z Macierzy.
ŁUPASZKO: No i jeszcze duży topór u pasa.
BORYS: Malkav, a streszczenie napisałeś?
MALKAV: Hehehe.
MALKAV: OK, rób jak uważasz, pewnie czegoś się nie udało dostać w tym mieście.
MALKAV: „Masz trochę pancerza i siekierkę do drewna, zadowolony?”
SCOBIN: Ale po drewno musisz się schylić.
KIRTAN: To drwale też są gejami?
Łupaszko wyruszył więc na zakupy. Wyniki:
MG: Udało ci się kupić zwój blachy falistej.
MG: I siekierę, w sklepie z narzędziami.
SCOBIN: Możesz się już schylać po drewno.
KIRTAN: Scobin ma jakieś ukryte marzenia, widzę.
SCOBIN: Tell me what you see.
SCOBIN: Zrobi sobie kolczugę-konwentówkę.

* * *

Malkav się nie poddaje.
MALKAV: Mam Armorer na piątce, więc nawet z tego powinno wyjść coś fajnego plus coś z bajerków elektronicznych — w gestii MG.
SCOBIN: Ej, nie rzucajmy statami.
SCOBIN: Od tego jest priv.

* * *

MG: Przechodząc obok Uniwersytetu Monash w oczy rzucił wam się wielki, cyfrowy transparent.
SCOBIN: To już transparenty same chodzą! Technika!
SCOBIN: Unikam!

* * *

ŁUPASZKO: — Idziemy? — patrzę na Ardena.
MG: Ardena tam nie ma.
MASATO: Seweryn ma dalekooczy, widzi na odległość i przez ściany.

* * *

MG: W środku siedzi dwóch Murzynów. Nie mają broni. Obrzucają was sennymi spojrzeniami.
ŁUPASZKO: Mijam ich.
CADE: Nie zwracam uwagi.
SCOBIN: Cade: Zabijam babcię.

* * *

ŁUPASZKO: Mam tylko siekierę i arkusz blachy falistej?
MG: Tak. I duży dezodorant.
KIRTAN: Śliwkowy.

* * *

ŁUPASZKO: — Schowajmy się za drzewa.
CADE: Chowam się.
LORD THOMAS: Kejd się chowa?!
LORD THOMAS: Podróbka jakaś!
SCOBIN: Wydało się.
SCOBIN: Może upgrade jest ostrożniejszy.

* * *

MG: Tamci zasypują ich gradem kul, pojawia się jeszcze dwóch, niosą wielki palnik.
MG: Tamci z palnikiem zabierają się za „przepalanie” drzwi autokaru. Dziwna sprawa.
MASATO: Ale patrzcie, Murzyni z palnikami są.

* * *

Ponieważ na polu walki znaleźli się okrutni porywacze, mała dziewczynka i major Łupaszko, doszło do kilku zabawnych wpadek.
ŁUPASZKO: Czy tych dwóch z karabinami przeszło obok mnie? Mogę ich zajść od tyłu?
MG: Tak, ale oni są w pewnej odległości.
MG: Widzisz, że z tyłu autobusu, przez pęknięte okno, wyczołguje się mała, biała dziewczynka.
ŁUPASZKO: Są szanse, że podejdę niepostrzeżenie i zamorduję?

* * *

ŁUPASZKO: Biegnę do tych goniących dziewczynkę?
ŁUPASZKO: Tak od tyłu, żeby nie widzieli.
MG (do innego BG): Widzisz, że Seweryn rzuca się na małą dziewczynkę. [Chodziło o to, że tamten BG miał zły kąt widzenia i widział tylko dziewczynkę, a napastników już nie]
ŁUPASZKO: Po czym zabijam siekierą.

* * *

ALCHEMIST: W sumie, czemu oni nie uciekają?
KIRTAN: Kto?
ALCHEMIST: Cade i major?
KIRTAN: Cade to Cade.
KIRTAN: A major to troll.

* * *

MG: Seweryn: Dziewczynka biegnie w twoją stronę.
MASATO: — Tatkuuuuu!

* * *

ŁUPASZKO: — Ile masz lat, Klaro?
KLARA: — Dziewięć.
MASATO: Idealny wiek do piekarnika.
MG: Dziewczynce ciągle łzawią oczy od gazu.
ŁUPASZKO: Przemywam jej oczy wodą.
MASATO: Wydłubałeś jej oko.
ŁUPASZKO: — Klaro, jak nazywają się twoi rodzice?
KLARA: — Barend… i Nina. Ale moja mama nie żyje.
MASATO: — Chodź, wujek da ci cukierka.
MASATO: — Tylko poszukaj go w kieszeni wujka.
KIRTAN: Ha ha.
KIRTAN: Daj se siana już.
MASATO: Cicho, jestem rasistą.
MASATO: Nie podobają mi się trolle opiekujące się małymi dziewczynkami.
MASATO: Chyba że ona też jest trollem.
MASATO: To ona jest Primorialem!

* * *

Ojciec Klary chce koniecznie widzieć BG u siebie.
POSŁANIEC: — Zapewniam, że pan van der Forge wynagrodzi wam wszystkie niedogodności.
KIRTAN: I zapewni godny pochówek w stylu europejskim.