Transmisja 20/10100

Już na początku sesji Masato naraża się MG.
SCOBIN: Widzę, że dzisiaj będą latać fortepiany.
KIRTAN: I słonie.
SCOBIN: „Fortepiany nisko latają, będzie deszcz”.
MISIOŁAK: …meteorytów.
SCOBIN: Słoń zawsze był zwiastunem burzy.
SCOBIN: Już średniowieczni uważali, że kto zobaczy słonia, powinien ryglować się w domu i unikać wychodzenia na dwór.
MISIOŁAK: A nie trąby powietrznej?
KIRTAN: Jedno i drugie ma trąbę.
SCOBIN: Widok słoni oznaczał, że należy natychmiast pozbyć się wszelkich metalowych przedmiotów z ekwipunku i odzienia.
SCOBIN: I wejść szybkim krokiem pod miedziany dach.
KIRTAN: Scobin, co brałeś i gdzie kupiłeś?
SCOBIN: Cztery słonie, cztery słonie,
SCOBIN: każdy kokardkę ma na ogonie
SCOBIN: skaczą tam i siam,
SCOBIN: burzę zwiastują wam.

* * *

Flashback Kagego. Pozostali dowiadują się, że Kage wychował się w wiosce, że miał ukochaną imieniem Kaoru…
KIRTAN: Biedna Kaoru.
ALCHEMIST: Ciekawe, kto zamordował ją i wioskę Kage…
KIRTAN: To nie jRPG.
MASATO: Prawie.
MISIOŁAK: Wioska i Kaoru zabiją Kage.
MASATO: Widać, że zazdrościcie mi tego, że jestem młody.

* * *

SCOBIN: Tak technicznie: jak właściwie wygląda komunikacja przez commlink?
MASATO: Nie pytaj, im mniej ustalone, tym lepiej.
MG: Macie specjalne chipy na krtaniach.
MG: Naprężacie tylko struny głosowe ni wydając żadnych dźwięków.
MG: A chip odczytuje wasze „słowa” i przesyła je commlinkiem do pozostałych.
MG: Komunikacja subwokalna, kupiliście odpowiedni sprzęt przed watykańskim runem.
Po chwili:
MG: Ej, słuchajcie, taka komunikacja jest niemożliwa w sumie.
MG: Właśnie Scobin mi napisał:
MG: „Pod względem fonetycznym raczej odpada, dźwięki w mowie są wydawane przez powietrze przechodzące przez jamę ustną albo nosową, ze znacznym udziałem języka”.
MASATO: Scobin, nie żyjesz.
KIRTAN: Scobin.
KIRTAN: Coś ci już mówiłem na ten temat, nie?
Szybko wypracowano więc technologiczny kompromis.
SCOBIN: IMHO fale mózgowe są OK.
SCOBIN: Zostajemy zatem przy falach?
MASATO: Ta.
MG: Nie wnikajmy w szczególy.
SCOBIN: I to mówią fizycy/informatycy?
KIRTAN: Nie rozumiesz.
KIRTAN: „Działa, nie rusz”.
SCOBIN: Rozumiesz.
MG: Ja wszystko przybliżam jako kule poruszające się ruchem jednostajnie harmonicznym.
SCOBIN: …
KIRTAN: Co chcesz.
KIRTAN: Ja tam z kolei wszędzie widzę ciąg bitów.
KIRTAN: Każdy ma jakieś zboczenie.

* * *

Ciąg dalszy flashbacka Kagego. Rozmowa z ojcem Kaoru.
SANOSUKE: — Więc kochasz Kaoru, tak?
KAGE: — Tak. Kocham ją szczerze.
SANOSUKE: — A ona, jak mniemam, kocha ciebie?
KAGE: — Tak.
SANOSUKE: — Ale zdajesz sobie sprawę, ile dzieli rodziny Kamiya i Yusuke?
MISIOŁAK: Dzieli ich płot i spór o gruszę.
KIRTAN: O miedzę.

* * *

MG „subtelnie” przypomina BG, że niedaleko ich obecnego miejsca zamieszkania „zaparkowany” jest myśliwiec.
MISIOŁAK: Pamiętajcie, ten samolot będzie istotny.
KIRTAN: Do ucieczki.
MASATO: Przed nim.
MISIOŁAK: Służy do zrzucania słoni, fortepianów i tartaków.

* * *

Zlecenie runu.
VAN DER FORGE: — Mój „problem” nazywa się Freda Btane.
KATTEL: — Kim on jest? Albo ona?
ARDEN: — Co dokładnie jest w niej problematycznego poza nazwiskiem?

* * *

BG układają skomplikowany plan zlikwidowania Btane.
MASATO: Wy go namierzacie, ja go zabijam.
MASATO: A jeżeli jest katolikiem, to u Borysa nawet namierzać nie trzeba będzie.

* * *

Plan zlikwidowania Btane robi się coraz bardziej skomplikowany. Do planu zostają wprowadzone zdalnie sterowane miny, snajper, czekające w odwodzie posiłki…
MASATO: Może Borys nas teraz wrabia i się śmieje do rozpuku, bo okaże się, że to stary dziadek z 2 HP?
A gdy zlikwidowanie Btane przebiegło bez jakichkolwie trudności…
MASATO: Mówiłem, 2 HP.

* * *

VAN DER FORGE: — Nikt nie chce szarlotki?
VAN DER FORGE: — W takim razie będę musiał sobie sprawić nowego kucharza. Ha Ha.

* * *

BG docierają na najniższe piętro opustoszałego, od dawna nieczynnego laboratorium.
MASATO: A tam serwerownia i pijany admin.

* * *

MG do ARDENA: Szum narasta. Macierz do ciebie mówi.
MASATO: Macierz: CHeSc PoKlIkAsH!?!?!?!?!?