Podtransmisja X:IV

Drugie spotkanie Ardena z Jayem
Część transmisji 7/111

MG_BJ Jedziesz przestronna winda na najwyzsze pietro Trump International Hotel & Tower,
najwyzszego budynku w Nowym Orleanie.
Widac stad cale miasto, cala gigantyczna aglomeracje.
Zakole rzeki Mississippi blyszczy w porannym sloncu.
ArdenE „Ladny widok…”
MG_BJ Winda jest pusta.
Zatrzymuje sie na samej gorze.
Stalowe drzwi rozsuwaja sie bezszelestnie.
ArdenE Wysiadam
MG_BJ Przechodzisz przez oszklona nabudowke na dachu, wychodzisz na swieze powietrze.
Wieje tu silny wiatr, targa ci wlosy.
ArdenE [ mam krotkie wlosy
MG_BJ Minales dwoch groznie wygladajacych straznikow, ale zaden z nich nie probowal cie zatrzymac.
[ mierzwi zatem
Przy cumie kolysze sie wielki sterowiec.
Widziales go kilka razy z daleka, na niebie. Nigdy z bliska.
ArdenE Zaciagam sie swiezym powietrzem
Ogladam go
MG_BJ Ma kolor ciemnopurpurowy, na boku widnieje wielkie logo Renraku Computer Systems.
Pod balonem podwieszona jest duza gondola. Prowadzi do niej krotki, waski trap.
ArdenE – Zabawne ze cos takiego utrzymalo sie w naszym cyfrowym swiecie…
Podchodze do trapu
MG_BJ Wychodzi ci na powitanie elegancko ubrany, siwiejacy mezczyzna.
Bez slowa zaprasza cie gestem do srodka.
ArdenE lustruje go wzrokiem
MG_BJ Odwraca sie i nie czekajac na ciebie, sam tam wchodzi.
ArdenE „Mam zle przeczucia”
Ruszam za mezczyzna
MG_BJ Przechodzisz waskim korytarzem, wchodzisz do sporego pomieszczenia.
Wyglada to na zminiaturyzowana hale bankietowa.
Na podium znajduje sie trzyosobowa orkiestra, cwiczy jakis utwor.
Panorame miejska podziwia mezczyza odwrocony do ciebie plecami.
Gdy wchodzisz do srodka, odwraca sie.
Znasz go.
Jay – Witam, panie Arden – wyciagam dlon w kierunku Enocha.
ArdenE – Witam – rowniez wyciagam dlon
Jay Silny uscisk.
– Miasto wyglada pieknie z tej wysokosci, prawda?
ArdenE – Niewatpliwie. Aczkolwiek lepiej mi na ziemi
Jay – Rozumiem – siegam po paczke papierosow i zapalam jednego.
– Pan nie pali?
ArdenE – Nie, dziekuje.
Jay – To bardzo niezdrowe, ale jakos to lubie.
– Ale przejdzmy do konkretow.
– Rozumiem, ze rozwiazanie lamiglowki nie zajelo panu zbyt duzo czasu?
ArdenE – Lacznie pewnie nie.
– Aczkolwiek jakos usilnie nad nia sie nie glowilem. Moja praca jest bardzo zajmujaca.
Jay – Ale wciaz nie rozwiazal pan kwestii kreta… – patrze Ardenowi gleboko w oczy i zaciagam sie papierosem.
ArdenE – Heh. O ile kret jest. – usmiecham sie ironicznie.
Jay Patrze na miasto.
ArdenE – Mam swoje podejrzenia, ale zadnych konkretow…
Jay – Dopoki pan nie rozwiaze tej kwestii, nie moge ryzykowac spotkania.
ArdenE – Niech pan mi powie.
– Po czym pan wnosi, ze jest u nas „judasz”?
Jay Usmiecham sie lekko.
– Slyszalem, ze odebrano wam caly wasz elektroniczny sprzet i wszystkie dane?
ArdenE – Sprzet i owszem.
– Troche szkoda, ale coz. Bywa
Jay – Prosze sie nie przejmowac – klepie go przyjacielsko po ramieniu – jakos to wszystko bedzie. Jakis mlodzieniec, powiedzialby, ze bedzie git.
ArdenE – Alez ja sie nie przejmuje – smieje sie lekko – Sprzet to tylko narzedzie.
Jay – Ale dane, panie Arden, o danych mowie.
ArdenE – Dane, dane. Wie pan… Jakos nigdy nie ufalem elektronicznym nosnikom pamieci
Jay – Heh – usmiecham sie i stukam palcem wskazujacym w skron – to najlepszy nosnik, prawda?
ArdenE – To juz zagadka dla pana – odpowiadam usmiechem.
Jay – W pokoju 2307, w Sheratonie bedzie na pana czekal stary znajomy.
Patrze na niego bez usmiechu.
– On panu pomoze.
– Prosze mu zaufac.
ArdenE – Kolejny stary znajomy?
Jay – I najwazniejsze… prosze jakos zakamuflowac jego tozsamosc przed kretem.
ArdenE – Zgoda
Jay – Tak, kolejny – przeciez swiat jest taki maly – usmiecham sie lekko i siegam po butelke piwa, stojaca przy balustradzie.
Wypijam maly lyk i wyciagam ja zachecajaco w kierunku Enocha.
ArdenE – Piwo? – smieje sie lekko – Nie, dziekuje. Wole wino.
– Zreszta… – powaznieje – Nie pijam w pracy.
Jay – Mam nadzieje, ze bedziemy mieli okazje skosztowac wspolnie jakies francuski specjal.
– A, jesli moge zapytac – biale czy czerwone?
ArdenE – Byc moze. Ale to nie to co kiedys….
– Jezeli deserowe, to tylko biale.
Jay – Oczywiscie, oczywiscie. Dobre czasy minely.
Spogladam na zegarek.
– Panie Arden, by podsumowac nasze spotkanie.
– Prosze niezwlocznie sie skontaktowac z moim wyslannikiem w Sheratonie.
– I prosze zadbac o sprawe zdrajcy w waszych szeregach.
– To naprawde moze zaszkodzic naszemu przedsiewzieciu.
ArdenE – Umieram wprost z ciekawosci, kto to.
Jay Podaje reke Enochowi.
ArdenE Odwzajemniam gest
Jay Odchodze.
MG_BJ Jay znika w sasiednim pomieszczeniu, zamyka za soba drzwi.
ArdenE „Ciekawe”
– Coz, do zobaczenia zatem – mrucze pod nosem.
Odwracam sie i wychodze
MG_BJ Jedziesz do Sheratonu?
ArdenE Za ciosem. Tak
MG_BJ * * *
Jestes na 23 pietrze nowoorleanskiego Sheratonu.
ArdenE „Dobrze, ze wymyslono windy”
MG_BJ Stoisz przed pokojem 07.
Wszystkie drzwi wygladaja tak samo. Bardzo anonimowo.
ArdenE „Ciekawe, kto tym razem?…”
Pukam
MG_BJ Otwiera ci drzwi ciemnowlosa elfka.
Rozpoznajesz ja natychmiast, chociaz widziales ja ostatni raz wiele, wiele lat temu.
W Paryzu.
ArdenE Otwieram usta.
MG_BJ Chodziliscie na ten sam kurs poslugiwania sie bronia biala.\
nimue Usmiecham sie
ArdenE I powoli zamykam.
MG_BJ Podczas uliczej demonstracji doszlo do incydentu z Ludzka Liga, pomogles jej uciec, wlasciwie to pomogliscie sobie wtedy nawzajem.
nimue – Wygl¹dasz jakbys zobaczyl ducha.
ArdenE – Hm, niewiele brakuje.
– Moge wejsc?
nimue – Oczywiscie. Nie trzymam gosci w progu.
Odsuwam sie, pozwalajac mu przejsc.
ArdenE Wchodze do srodka
– No tak. – Usmiecham sie i odwracam w jej strone – Milo cie znowu widziec, Nimue.
nimue – Wzajemnie. Odpowiedz mi jednak na male pytanie
Patrze na Ardena uwaznie.
ArdenE – Tak?
nimue – Kiedyz nadejdzie?
ArdenE – Jak mozesz pytac o nia?
nimue Usmiecham sie.
ArdenE – Zmienilas wiare? – pytam ironicznie.
nimue – Nie
– Byles ostatnia osoba, ktorej sie spodziewalam.
ArdenE – I vice versa.
nimue – Kto pomyslalby, ze zleceniodawca ma takie poczucie humoru.
ArdenE – Twoj zleceniodawca jest dziwny
nimue Siadam na najblizszym krzesle.
– Usiadziesz?
ArdenE Siadam na brzegu lozka.
– Nimue, powiedz mi. O co tu chodzi?
nimue Przygladam mu sie z ciekawoscia.
– Uwierzysz jak powiem, ze nie wiem?
ArdenE – Tak hmm, wiesz… Nie.
nimue – Zanim opowiem ci, co tu robie, powiedz: po co cie tu wyslano?
ArdenE – Mnie?
– Dobre pytanie.
– Wszystko zaczelo sie od jakiegos murzyna w toalecie…
nimue – Po co przyszedles? Chyba nie w odwiedziny?
ArdenE – Podobno mozesz mi pomoc
nimue – Murzyn w toalecie? Nie sadzilam, ze interesujesz sie takimi – usmiecham sie zlosliwie.
ArdenE – Tak, wiesz. Wszystkiego trzeba sprobowac.
– W kazdym razie…
– Dostalem zagadke i ostrzezenie ze w mojej grupie shadowrunnerskiej jest „judasz”
nimue – Nie opisuj jak bylo w tej toalecie – jestem po obiedzie.
– i co dalej?
ArdenE – Sprobuje sie powstrzymac
– Rozwiazalem zagadke, skontatkowalem sie z kim trzeba
– Spotkalem sie znowu z tym czarnym — w sumie to chyba nasz pracodawca — a on wyslal mnie tutaj
– Gdyz „dopuki nie dowiem sie kto jest kretem, nie moze ryzykowac spotkania”
nimue Milcze przez chwile.
– Ciekawe… coz mi nic nie powiedziano.
– Mialam czekac na kontakt.
ArdenE – Tak, wiem, ze to lekko popier…niczone…
– Super…
nimue – Ale – unosze wzrok – cos mi zostawiono.
ArdenE – Hm?
nimue Wstaje po czym podchodze do szuflady.
Wyjmuje z niej pudelko po czym daje Ardenowi
Nastepnie siadam.
ArdenE Biore pudelko i otwieram
MG_BJ Pudelko jest male, metalowe, lekkie. Ma ksztalt szescianu.
ArdenE – Hexagone – usmiecham sie pod nosem
MG_BJ W srodku znajduje sie prosty wisiorek na lancuszku.
Wisiorek ma ksztalt metalowego kolka, w ktorym umieszczony jest bursztyn.
nimue – Co to?
MG_BJ Bursztyn w dosc charakterystyczny sposob zalamuje swiatlo, chyba go sztucznie zmodfyfikowano.
Wokol bursztynu, na metalu, wyryto napis
ArdenE – Wisiorek? Jakis dziwny.
MG_BJ „Timeo Danaos et dona ferentes”.
ArdenE – Kochana, ty mialas lacine. Tlumacz. – podaje wisiorek
nimue Biore go do rak.
– obawiam sie Grekow
ArdenE – Czymkolwiek to jest, lekam sie grekow… Ciekawe.
nimue – czyli Danajow nawet gdy przynosza dary
ArdenE – Hm, Iliada.
– A myslalem, ze literatura skonczyla sie w liceum…
– Czy ty tez wyczuwasz tu lekka paranoje?
nimue – To nie Iliada
– To powiedzial Wergiliusz
ArdenE – Moze – usmiecham sie lekko – nigdy nie bylem w tym dobry.
nimue – Brylowales w innych dziedzinach – tlumie usmiech na twarzy.
ArdenE – I mowi to ktos, przy kim wybuchaja commlinki?
nimue – Nie przypominaj.
ArdenE – W kazdym razie.
nimue – Ten cytat jest z Eneidy.
ArdenE – I musimy, jak mniemam, cos z niego wywnioskowac?
nimue – Na tym skoncze twoja edukacje.
– Moze to przestroga?
ArdenE – Moze… Pan Jay bardzo sie chyba tego kreta obawia
nimue – przed czyms co twoja druzyna ma zrobic?
– Hmm…w tym ci nie pomoge.
– Nie znam ludzi, z ktorymi obecnie pracujesz.
ArdenE – Pewnie bedziesz musiala poznac.
nimue Unosze wzrok i przygladam sie Ardenowi.
ArdenE – Skoro masz mi pomagac, nie moge sie wymykac do ciebie chylkiem.
– Nikt z druzyny nie wie, gdzie jestem – tlumacze cierpliwie.
nimue Dalej patrze.
– Jak im wytlumaczyles nieobecnosc?
ArdenE – Zostalismy wczoraj potraktowani gazem
– Ja nadal siedze w domu i sie kuruje
nimue Usmiecham sie.
– jak im wtedy wytlumaczysz, ze nie dosc, ze sie wykurowales
– to jeszcze przywozisz ze soba kobiete?
– mialabym byc przyczyna ozdrowienia?
ArdenE – Nie przy mojej druzynie – mowie ponuro
– Poczekaj, dostalem wiadomosc.
– O boze… Wodzu, cos znowu zmalowal.
nimue – Wodzu?
ArdenE – Nasz „przyszywany” kompan…
nimue – to twoj szef?
ArdenE – Napewno go polubisz
– Wodzu? hahah. Nie
– U nas nie ma szefa
– Jestesmy jak jeden wielki burdel na kolkach.
nimue – Miejmy nadzieje, ze tego burdelu nikt nie bedzie chcial sprzatnac
ArdenE Milcze.
nimue – idziemy?
ArdenE – Chcesz jechac?
nimue Usmiecham sie cynicznie
– Placa mi za to.
ArdenE – Rozumiem – odwzajemniam usmiech.
– Zatem jedzmy.
nimue [ MG, mam samochod pod hotelem?
ArdenE [ ew. pojedziemy taksowka
MG_BJ [ Tak, masz
ArdenE – Pozostaje jedna kwestia, co powiedziec reszcie.
nimue – Mozemy jechac moim samochodem.
Namyslam sie
ArdenE – O, to super.
– Z drugiej strony swiat jest maly. Zawsze moge powiedziec ze spotkalem cie w aptece – mowie ironicznie
nimue – Skoro u was jest taki burdel to nie ma sensu sie starac
– Na wymyslanie powodow
ArdenE – Dokladnie.
– W razie czego bedziemy improwizowac
nimue – Aha i jeszcze jedno Enoch
ArdenE – Tak?
nimue – Prowadzisz – mowie po czym wreczam mu kluczyki.
ArdenE – Ja vohl. – smieje sie.
[ MG, chyba nie musimy opisywac wyjscia z budynku?
nimue – Wezme swoje rzeczy i mozemy jechac.
[nie
ArdenE – Ciekawe, co sie tam dzieje.
nimue – Mozliwe, ze kwestia wymyslania wyjasnienia
– wlasnie sie sama rozwiazuje
ArdenE -Moze w koncu ktos zlikwiduje wodza – robie rozmarzona mine.
nimue – Kim on jest?
MG_BJ Jestescie w drodze.
Mozecie rozmawiac.
nimue – Hmm..to powiesz mi kim jest ..Wodz?
ArdenE – Hm, wodzu to tak barwna postac, ze ciezko go opisac
– To indianin
nimue Namyslam sie.
ArdenE – Spec od narkotykow, zlota raczka, mozliwe, ze mag, straszny idiota, ale przydatny
nimue – Skoro przydatny czemu masz nadzieje, ze umrze?
– Wiesz
ArdenE – Jest wkurwiajacy
nimue – Ten indianin moze miec nie wiem jakie zalety
– Ale skoro jest idiota