Transmisja 11/1011

MG_BJ Czerwona awionetka leci na wysokosci pol kilometra nad Nowym Orleanem.
Po wystartowaniu z Lakefront kieruje sie prosto jak strzala na poludniowy-zachod.
Przelatuje nad kawiarnia „Zenit”, w ktorej tydzien temu Yukashii i Arden
spotkali sie z Tonym Brigante reprezentujacym interesy Wlochow.
Jasny prostokat nieubrudzonej farby znajdujacy sie na boku kadluba,
tam, gdzie do niedawna wymalowany byl jakis napis,
odcina sie od reszty czerwieni niczym slabo zarysowane skrzele.
Daleko pod podwoziem przesuwa sie nitka jednej z glownych drog
przecinajacych miasto. Samochody jada powoli w ciagnacym sie na kilometr korku.
Samolot przelatuje nad krawedzia miejskiego parku,
kilkaset metrow od ruin starej drukarni, w ktorej nad ranem
dziesiec dni temu zdalnie sterowany buldozer probowal zabic
Cade’a, Yukashiiego i Wighta.
Awionetka kieruje sie wprost ku Bourse de Miroir,
szklanej misie odwroconej dnem do gory,
w ktorej znajduje sie nowoorleanska gielda.
* * *
Cade: Siedzisz przy oknie w niewielkim barze „Krach” polozonym dokladnie naprzeciwko Bourse.
Twoj motocykl zaparkowany jest na poboczu ulicy przed frontowym wejsciem do baru.
Masz stad wyborny widok na gielde.
O 12:03 dostrzegasz czerwony punkcik na jasnym, slonecznym niebie.
Zbliza sie od polnocy, wiec mozna by obserwowac go nawet golym okiem —
slonce jest wysoko, ale po drugiej stronie.
Czerwony punkcik rosnie. Zbliza sie.
* * *
Yukashii, Nimue, Milford, Kattel i Arden sa w hangarze lotniska Lakefront.
Wszyscy czekaja.
Arden, w skupieniu, steruje zdalnie awionetka.
Kattel „Kurwa”.
Milford_Cubicle – Arden, nie powinnismy tego robic.
ArdenE – „Zrobcie, co trzeba.” Czyz nie tak? – odpowiadam ponuro
MG_BJ Arden: Do zderzenia pozostaly dwie minuty.
Yukashii – Sumienie gryzie?
Milford_Cubicle – Nie powinnismy ich sluchac.
– Nie powinnismy wybierac mniejszego zla.
ArdenE – Milford, jezeli nie my, to zrobi to ktos inny.
Yukashii – Agencie Operacyjny nie ma juz miejsca na watpliwosci – rzucam
Milford_Cubicle Nerwowo mietosze skraj kolorowej koszuli.
MG_BJ Arden: Minuta.
Milford_Cubicle – Nie chce juz z nimi pracowac, skoro skazuja na smierc swoich towarzyszy.
Kattel Siedze z wzrokiem wbitym w podloge.
Milford_Cubicle – Nie mozemy tego zrobic.
– Arden! NIE!!!
Rzucam sie na Ardena.
Nimue Przygladam sie Milfordowi w skupieniu.
MG_BJ Arden: Kamera umieszczona wewnatrz kokpitu pokazuje ci Bourse, widzisz ludzi pod szklana kopula.
Kattel Powstrzymuje go.
Milford_Cubicle Szarpie go za kolnierz.
MG_BJ Milford wpadl na Ardena, obaj sie przewrocili.
ArdenE – Idioto!
Milford_Cubicle Niezdarnie okladam piesciami na oslep.
ArdenE Wstaje
Nimue Podchodze do nich szybkim krokiem.
MG_BJ Arden, tracisz kontrole nad awionetka.
Kattel Odciagam Milforda.
Nimue Odciagam go.
ArdenE – Cholera
MG_BJ Kattel odciaga Milforda na bok, pomaga mu Nimue.
ArdenE probuje odzyskac
Kattel – Nie ma wyboru, rozumiesz!
MG_BJ * * *
Cade: Widzisz, ze cos jest nie tak.
Awionetka wyminela Bourse lagodnym lukiem.
Przechyla sie na lewa strone, szybko traci wysokosc.
Cade_ c: – Co sie u was dzieje?
MG_BJ Lecac wprost na kwartal, w ktorym znajduje sie bar „Krach” i w ktorym ty siedzisz.
Cade_ wstaje
i wychodze
MG_BJ Ludzie rozbiegaja sie na boki.
ArdenE C: Cade uciekaj
MG_BJ Awionetka leci prosto na ciebie, uderzy jakies 20 metrow obok.
Cade_ skacze ze rog
MG_BJ Prawe skrzydla zahacza o przewody wysokiego napiecia, ulice zalewaja iskry.
Cade_ c: – Co sie kurwa dzieje?!
MG_BJ Awionetka wbija sie w ziemie, orze jezdnie niczym gigantyczny plug i zatrzymuje sie na „Krachu”.
Eksplozja.
Nimue C: Milforda ugryzlo sumienie….
Yukashii – Hehehe…
Kattel Patrze z niedowierzaniem.
MG_BJ Z przestrzeni parkingowej zmiotlo dwa samochody i twoj motocykl.
Yukashii – Bog wybacza bledy
Milford_Cubicle C: Cade! Nic ci nie jest?
MG_BJ Z wnetrza baru wybiegaja plonace sylwetki.
Cade_ C: -Ja go chyba za chwile pogryze
Yukashii – Nie wybacza tchorzostwa…
Nimue – A Dzieci pomylily sie po raz drugi…- patrze na Milforda z pogarda.
MG_BJ W calym kwartale wybuchla panika.
ArdenE – Kretynie – odwracam sie wsciekly do milforda – jestes teraz zadowolony?! Przez ciebie zginie wiecej osob!
MG_BJ Slychac syreny pozarowe, slychac sygnaly samochodow strazackich.
Cade_ c: – Milford, jestes mi winny motocykl…
Nimue – Brawo, Milfordzie… –
Milford_Cubicle – Nie jestem zadowolony! Ani troche!
Yukashii – Moze taki byl cel pana Milforda…
Cade_ odchodze spokojnym krokiem nie zwracajac uwagi na ofiary
MG_BJ Nietknieta Bourse nadal lsni setkami szklanych tafli.
Nimue – Mozesz byc z siebie dumny, Agencie operacyjny
Kattel Commlink.
Albo nie.
Milford_Cubicle C: Ja… Odkupie Ci motocykl, Cade.
Kattel Chyba nie mam ochoty teraz rozmawiac z Gordonem.
ArdenE Wysuwam pazury i chowam.
– O ile bedziesz mial okazje.
Nimue – Enoch… nie jest tego wart.
Obserwuje Milforda spod przymknietych powiek.
Milford_Cubicle – Nie moglismy zabic tych wszystkich ludzi.
Yukashii – A czego jest wart?
Nimue – Wiesz Yu…
Milford_Cubicle – Naprawde chceliscie ich smierci, aby przypodobac sie sekcie?!
Kattel Robie kilkanascie krokow po hangarze.
ArdenE – Ah tak? A tych z dzielnicy mieszkalnej?
Nimue – Dzieci nie wybaczaja tchorzostwa.
Milford_Cubicle – Myslicie, ze zbawicie swiat, wykonujac ich rozkazy?
ArdenE – Nie
Cade_ c: -No i co teraz geniusze? Macie jakis plan?
Nimue – Nie Milford.
Milford_Cubicle – Tchorzostwem jest sie im podporzadkowac!
ArdenE – Milford jaki ty jestes glupi
Kraze po hangarze. Trzese sie z wscieklosci
Milford_Cubicle – Jesli chcecie, moge teraz odejsc i nigdy wiecej nie pokazac wam sie na oczy.
– Ale nie wezme na siebie smierci tylu ludzi.
Nimue – Tosme su v prdeli – wzdycham.
Kattel – Milford, pomysl teraz, jak to wytlumaczyc sekcie.
Kolejne kilkanascie krokow.
– Najlepiej mysl szybko — rzucam.
Cade_ C: Czy ktos sie skontaktuje z Gordonem, czy czekamy az sam do nas przyjdzie nas opierdolic?
ArdenE – Oby tylko opierdolic
Kattel Racja. Commlink.
c: Gordon, kurwa, widziales, co sie stalo.
MG_BJ Numer wskazany przez Stansfielda jako kontaktowy nie odpowiada.
Kattel Staje w pol kroku.
MG_BJ Chyba tymczasowo musicie samodzielnie podejmowac wszelkie decyzje.
Nimue – Chyba juz wie…. – usmiecham sie ironicznie.
ArdenE – Albo tez byl w lokalu
MG_BJ Cade: Znajdujesz sie nadal w bezposrednim sasiedztwie kwartalu, w ktorym rozbila sie awionetka. Obserwujesz akcje gasnicza.
Kattel – Mam nadzieje, ze nie mial zamiaru osobiscie tego ogladac. Tam gdzie Cade.
Nimue – Cade raczej zauwazylby go…
Kattel – CTF ma swoje sposoby. Nie wiem, czy by zauwazyl.
– Kurwa, Milford, juz cos wymysliles?
Milford_Cubicle – Nie, nie wiem.
ArdenE – A moze to byl twoj plan? – patrze na niego zimno
Nimue Unosze wzrok.
Milford_Cubicle – Nie umiem rozmawiac z ludzmi.
Kattel – Ale umiesz ich skazywac na smierc?
Staje dwa metry od niego.
Milford_Cubicle – Wlasnie nie umiem, Kettel, nie umiem.
Kattel Robie kilka wdechow.
Nimue Siadam na podlodze hangaru.
Kattel – Ale wlasnie to zrobiles.
ArdenE – Owszem, umiesz. Skazales cale miasto.
Milford_Cubicle – Wiem, ze wy wszyscy umiecie.
Kattel – Musimy to jakos wytlumaczyc sekcie.
Milford_Cubicle – Nie, nie ponosze odpowiedzialnosci za sekte.
Kattel – Ale za siebie tak.
ArdenE – Niech to do ciebie dotrze. Skazales CALE MIASTO.
Yukashii – No coz… przeciez to Milford pragnal oczyscic to miasto
Milford_Cubicle Wstaje i wychodze z hangaru.
Kattel Zatrzymuje go.
– Nie tak szybko.
Nimue Wstaje.
Yukashii – Nigdzie nie pojdziesz
ArdenE Zastepuje mu droge
Milford_Cubicle Opieram sie o sciane.
Zaslaniam twarz reka.
Kattel Mowie teraz do pozostalych.
Milford_Cubicle Zaczynam jeczec i szlochac.
Kattel – Widze jeden sposob, zeby to wytlumaczyc sekcie. Moze bez sensu.
ArdenE – Mow
Nimue – Sluchamy
Milford_Cubicle – Ja… naprawde nie chcialem…
Kattel – Pamietacie, ze Milford juz wtedy nie zgadzal sie z krasnoludem.
– Slowa kluczowe: koziol ofiarny.
Nimue Staje kolo drzwi do hangaru.
– Czyli, ze dzieci pomylily sie po raz kolejny…
ArdenE – Kattel — kontynuuj
Kattel – Ale nie co do ciebie — rzucam do Nimue.
– Z dwojga wybranych zostajesz ty.
Nimue Usmiech znika z mojej twarzy.
– Mnie nikt nie wybieral.
Napinam miesnie.
Yukashii „Coraz ciekawiej”
Nimue – Poza tym, dla tego krasnoluda jestem przede wszystkim kobieta.
– Czyli czyms nizszym.
Na mojej twarzy pojawia sie niepokoj.
Kattel – Na pewno nie?
– Moglem miec zle informacje.
– A moze jednak?
Nimue Zaczynaja lekko drzec mi rece.
ArdenE – Nie draz tematu.
Nimue Poprawiam rekawiczkim oddycham powoli.
Kattel – Dobra. Moze rzeczywiscie mialem zle dane.
– Ale koziol ofiarny zostaje…
Zawieszam znaczaco glos.
ArdenE – Ze niby co? Wodzu?
Nimue Uspokajam sie.
Kattel – Kurwa, nie jestem zadnym wodzem.
Parskam.
Zdajac sobie sprawe z dwuznacznosci.
ArdenE – Wodzu, nasz „towarzysz”…
Kattel – Nie. Myslalem o Milfordzie.
Yukashii Obserwuje rozwoj zdarzen
ArdenE – Widzisz, jaki potrafi byc przydatny. O co ci dokladnie chodzi?
Milford_Cubicle „Jakos wcale mnie to nie dziwi.”
Kattel – Sekta sie pomylila, tak?
– Moze dalibysmy rade ich przekonac, ze pomylili sie co do niego.
– Ale nie co do nas.
Milford_Cubicle – Co chcecie ze mna zrobic?
Kattel – Ale to tylko pomysl. Jezeli macie cos innego, prosze.
ArdenE – Rozwin go
Nimue – To jedyne rozsadne wyjscie. – odpowiadam spokojnie.
Milford_Cubicle – Powedziec: „Wasz wybraniec popsul caly plan, wiec pewnie sie pomyliliscie”?
MG_BJ * * *
Cade: Dokad sie udajesz?
Cade_ ile kosztuje bilet lotniczy na bahamy ? 😛
MG_BJ No wiesz. 🙂
Ja bym tam wolal nigdzie nie latac, jesli w okolicach lotniska sa Arden & Milford.
Cade_ 🙂
mam kontakt do gordona ?
MG_BJ Nie, tylko przez Kattela.
Cade_ czy jest gdzies w okolicy biuro CTF ?
MG_BJ Oni dzialaja raczej undercover.
Cade_ znaczzy jawne a nie jakas tajna baza
i nie maja nigdzie biura ?
MG_BJ Podlegaja DDI, w biurze DDI bedziesz najpierw musial uzerac sie z szescioma sekretarkami.
Cade_ daleko to ?
MG_BJ Nie, jakis kilometr stad.
Cade_ znaczy chczialbym zostawic wiadomosc dla Gordona Stansfielda czy jak on tam mial
no to ide
MG_BJ Gdy wedrujesz chodnikiem, zrownuje sie z toba i spowalnia jazde szara furgonetka dostawcza.
Szyba przy kierowcy opuszcza sie.
Cade_ i ?
MG_BJ Widzisz Szawla za kierownica.
– Bracie Cade…
Nie ma zadnej broni, przynajmniej nie na wierzchu.
Cade_ – Przykro mi ze moi wspolpracownicy spierdolili akcje
MG_BJ – Bracie Cade… Wszystko przed nami – oczy mu lsnia.
– Czy pozostali sa gdzies w poblizu? Czy na lotnisku?
Cade_ – Na lotnisku
– Rozpaczaja
MG_BJ – Musicie pojechac do naszej kryjowki.
– Wsiadaj.
Cade_ wsiadam
MG_BJ Furgonetka zatrzymuje sie.
Jedziecie na lotnisko.
Cade_ – To co teraz ?
MG_BJ – Co sie stalo?
– Dlaczego awionetka w ostatniej chwili skrecila?
Cade_ – I to jest bardzo dobre pytanie
– Mysle ze ta banda amatorow z ktora wspolpracuej moze odpowiedziec na to pytanie
– Prawie mnie zabili – mowie z wyrzutem
MG_BJ – Czy wierzysz w boga? – pyta nieoczekiwanie.
Cade_ -unosze brwii zaskoczony
[ bez – na poczatku
– Hmm, wierze w jakas sile wyzsza
– Czy nazwalbym ja bogiem? Nie wiem. „Bogow” jest duzo na swiecie
MG_BJ – Czy gotow jestes sie poswiecic, jesli ta „sila wyzsza” tego zechce?
Dojezdzacie powoli do lotniska.
Cade_ – Wierze ze tak popaprany swiat nie mogl stowrzyc sie sam bez czyjegos miedlenia
– O czym tak konkretnie rozmawiamy ?
MG_BJ – Przeciez dzisiaj wigilia – usmiecha sie Szawel.
– Wyjrzyj przez okno, bracie.
– Za znacznie mniej niz 24 godziny wszystko bedzie wygladalo zupelnie inaczej.
Cade_ – Tak?
– W jaki sposob?
[ oni nam nic o bombie nie mowili, nie?
MG_BJ [ nie
– Demon zostanie uwolniony ze swojego wiezienia.
– I obroci grzesznikow i ich majetnosci w proch.
Cade_ – Nie to ze mysle tylko o sobie ale gdzie tu miejsce na to moje poswiecenie?
MG_BJ – Sny Regeriusza kazaly mu zapewnic wam specjalne miejsce w jego Planie.
– Ale nigdy nic nie wiadomo. Nigdy nie wiadomo, jak potoczy sie los.
– Do konca nie wiadomo, komu przypadnie wielka rola uwolnienia demona.
Cade_ – To prawda – mowie filozoficznie
– A jakie to miejsce ?
MG_BJ – Przy jego boku – mowi Szawel, a w jego glosie wyczuwasz nutke zazdrosci.
– Ale dojechalismy.

MG_BJ Przed polotwartym hangarem parkuje szara furgonetka dostawcza.
Z przodu siedza dwie osoby.
Kattel – „Pomyliliscie sie we wskazaniu wybranca”.
MG_BJ Najpierw widzicie te, ktora wysiada od strony pasazera. To Cade.
Milford_Cubicle – Ok, mozecie sprobowac z reszta.
Kattel – Ale plan jest dobry.
– Ich plan — rzucam.
MG_BJ Potem wysiada rowniez kierowca. To Szawel. Nadal ubrany w swoja luzna tunike. Nie widac, by mial bron.
Kattel Szybkie spojrzenie dookola.
MG_BJ Obaj wchodza do hangaru.
Nimue Odsuwam sie od drzwi.
MG_BJ Szawel patrzy na was z wyrzutem.
– O maly wlos, a zginalby brat Cadence.
Yukashii „Nadchodzi proba wiary’ usmiecham sie
Kattel Spogladam na niego.
MG_BJ – Co sie stalo?
Nimue Siadam na ziemi.
MG_BJ Nie widzicie w jego oczach gniewu, tylko smutek podszyty zawodem.
Cade_ – Zwaliliscie sprawe, Jak zwykle.
Kattel Zaciskam piesci, potem je rozluzniam.
Nimue Obserwuje rozwoj wydarzen,
MG_BJ – Co sie stalo? – powtarza.
Milford_Cubicle „No to prawdziwe wyzwanie dla Yukashiego”.
ArdenE – Brat Milford mnie zdekocentrowal.
– Nie zdolalem odzyskac panowania nad awionetka.
Yukashii – Oglednie powiedziane…
Cade_ – Widzisz Szawle, a ja sie muszialem z nimi uzerac na codzien
Nimue „A my z toba. To duzo gorsze.”
MG_BJ – Czy zdajecie sobie sprawe, ze to mial byc test lojalnosci?
Milford_Cubicle – Tak, nie moglem do tego dopuscic.
Kattel – Wszyscy go zdalismy, Szawle.
– Z jednym wyjatkiem.
Nimue – Oprocz jednego.
MG_BJ Szawel unosi brwi.
Cade stoi obok Szawla, niczym ochroniarz.
– Kto? – pyta twardo.
Kattel – Brat Milford.
Nimue Moje spojrzenie wedruje ku Milfordowi.
Milford_Cubicle – Ja.
MG_BJ – Czy Regeriusz mogl sie pomylic az tak? – pyta, ni to was, ni to siebie.
ArdenE „O ironio?”
Milford_Cubicle – Nie chcialem znaku, ktory by nie byl od Boga. Uznalem ta akcje za nadgorliwosc i pomylke.
Cade_ – Moze Wrog zacmil umysl Milforda ?
MG_BJ Cade wyciaga reke w bok, ku Cade’owi.
Kattel ?
Cade_ [ ?
[ dobry jestem 🙂
MG_BJ – Twoj pistolet, bracie Cadence.
Kattel Mrugam.
ArdenE „No prosze”
Cade_ podaje
Kattel – Szawle, czy nie powinnismy go ukarac inaczej?
Milford_Cubicle – I co? Chcesz tak po prostu zabic wybranca?
MG_BJ Szawel podaje od razu bron Cade’a Ardenowi.
– Zrob to – mowi twardo, patrzac gdzies w bok. – A potem pojedziemy do Regeriusza.
Kattel Staje przed nim.
– Szawle, czy ten czlowiek nie powinien zginac przed calym zgromadzeniem?
MG_BJ Szawel ignoruje Kattela.
– Zrob to.
Kattel Rzucam okiem na Yukashiego.
Yukashii „Ja bym strzelil”
Nimue Patrze na Ardena.
Cade_ „No, no. Zobaczymy na co stac elfiatko.”
MG_BJ – Byc moze Milford nie postapil celowo…
Nimue Podchodze powoli.
Milford_Cubicle – Jesli mnie zabijesz, Regeriusz nie bedzie zadowolony.
MG_BJ – …ale w dzien wigilii w naszym stadzie nie moze byc zadnych czarnych owiec.
ArdenE – Ostateczny test? – usmiecham sie ironicznie.
MG_BJ – Zrob to, albo kaze bratu Cadence’owi zastrzelic was obu.
Cade_ „I kiedy awansowalem na Cadence ?”
ArdenE – DObrze
– Ale nie tym
Nimue Patrze na Milforda chlodno.
ArdenE odkladam bron i wyjmuje swoj pistolet
Cade_ odbieram pitolet od ardena
ArdenE Odwracam sie w strone Milforda
Milford_Cubicle – Niech Regeriusz zadecyduje.
Kattel Staje pod sciana i patrze na Milforda. Ze wspolczuciem.
Cade_ – W sumie Szawle, ma troche racji. Niechcielibysmi sie pomylic.
Milford_Cubicle – Byc moze uzna za kolejna Twoja nadgorliwosc i … pomylke, Szawle.
ArdenE – Wiec Szawle? – laduje niedbale bron.
MG_BJ – Cadence… Pamietasz, o co cie pytalem, gdy tu jechalismy?
Cade_ – Tak
Yukashii „Eeeech… co za brak wiary w brata Szawla”
Cade_ – No to do dziela Arden.
MG_BJ – Czy zrobisz wszystko dla Regeriusza?
Kattel Potem spogladam znowu na Bikavera.
„Przywodca, kurwa”.
ArdenE „Jestem swiadom swoich czynow”
Cade_ – Wszystko co w mojej mocy
MG_BJ Szawel podnosi pistolet Cade’a z podlogi.
Yukashii „Kto, kurwa?”
MG_BJ Trzyma go przez chwile, obraca w dloniach.
Cade_ [ telepatia 🙂
ArdenE Strzelam Milfordowi w serce.
MG_BJ Po czym oddaje Cade’owi.
Yukashii „I po krzyku”
Nimue – Amen
MG_BJ Milford rzucil w ciebie goracym ziemniakiem.
Cade_ [ fajnei brzmi 🙂
MG_BJ Masz poparzone rece, upusciles pistolet.
ArdenE Upuszczam z krzykiem bron
MG_BJ – Spokoj! – podnosi reke Szawel.
Milford_Cubicle [nie poparzone, iluzja
Cade_ – No, no. Przynajmniej ma instynkt samozachowawczy.
MG_BJ – SPOKOJ! – mowi twardo.
Oddaje pistolet Cade’owi.
Cade_ biore
MG_BJ – Zastrzel go – pokazuje Milforda.
– Przyloz pistolet do glowy i pociagnij za spust.
Cade_ podchodze
Milford_Cubicle – No dalej!
Cade_ staje przed milfordem
Milford_Cubicle – Pokaz jaki jestes macho!
MG_BJ – Zabij go, a potem pojedziemy.
Yukashii „Zachecaj Cade’a…”
Cade_ przykladam lufe do czzola
MG_BJ Arden: Iluzja poparzenia znika.
– Zrob to.
Milford_Cubicle – Ja nie boje sie sprzeciwic.
Cade_ – Zegnaj.
strzelam
MG_BJ Puste klikniecie.
W komorze nie bylo naboi.
ArdenE Podnosze pistolet
i chowam do kabury
Cade_ – Ostatni test ? -pytam szawla ?
MG_BJ Szawel rozwiera piesc, upuszcza magazynek, ktory zrecznie wyjal obracajac przez chwile bron Cade’a w dloniach.
Szawel patrzy na was w milczeniu.
– Chodzcie.
Milford_Cubicle Odpycham reke Cade’a.
MG_BJ Odwraca sie i wychodzi z hangaru.
Cade_ – Nastepnym razem – mowie do Milforda
Milford_Cubicle – Pieknie… nie widzicie, co z wami sie dzieje?
Cade_ podnosze magzynek i laduje bron
Yukashii „Do chuja z takimi zagrywkami” i zachowuje pokerowa twarz
Milford_Cubicle – Nastepnym razem to mozesz byc ty.
MG_BJ Szawel wsiada za kierownice samochodu, odpala silnik.
Nimue „Szkoda, ze magazynek byl pusty”
MG_BJ Czeka.
Cade_ – No to muszisz byc bardoz szybki Milford
wchodze do furgonu
Kattel Mijam Milforda, nie patrzac na niego. Trudno spojrzec w twarz czlowiekowi, ktorego trzech kolejnych towarzyszy przed chwila chcialo wydac lub zabic.
Nimue Ide za Cadem.
Milford_Cubicle – Myslisz, ze ja bym pociagnal za spust?
ArdenE Ide za Nimue
Cade_ – Albo bys pociagnal albo bylbys martwy
Milford_Cubicle Ide za Ardenem.
MG_BJ Wsiadacie do furgonetki.
Milford_Cubicle [ Tak sie nam gesiego poszlo.
ArdenE [ jak bydlo na rzez
MG_BJ Odjezdzacie z terenu lotniska.
Yukashii A ja zapalam fajke
MG_BJ * * *
TRANSMISJA SPECJALNA
W zwiazku z powtarzajacymi sie zamachami bombowymi w Nowym Orleanie,
w ktorych gina setki niewinnych obywateli,
oraz w zwiazku z grozba masowej histerii spowodowanej MagBurza,
zmuszony jestem, po konsultacji z prezydentem UCAS,
oglosic w miescie stan wyjatkowy.
W przeciagu dwoch godzin do Nowego Orleanu przybedzie Czwarta Kompania Piechoty
stacjonujaca w Patterson.
Prosimy wszystkich mieszkancow o zachowanie spokoju.
Zolnierze przybeda tylko i wylacznie po to, by zapewnic wam bezpieczenstwo.
Na razie nie zostanie wprowadzony zakaz poruszania sie po miescie
w okreslonych godzinach dnia, ale prosimy wszystkich o nie wychodzenie
z domow, jesli nie jest to absolutnie konieczne.
Oczekujcie nastepnych komunikatow.
Mowil burmistrz Adrian S. Kroemer.
KONIEC TRANSMISJI
* * *
Kilka godzin wczesniej, mniej wiecej wtedy, gdy dotarliscie do Lakefront
na piatym pietrze Szpitala Przemienienia, w czesci przeznaczonej dla
Bardzo Waznych (lub Bogatych) Pacjentow
przytomnosc odzyskuje Tony Boadolerno.
Jest prawie caly w bandazach, gdzieniegdzie jednak widac gola skore
pokryta poszarpanymi pecherzami poparzeniowymi.
Zostalo mu tylko prawe przedramie.
Pozostale konczyny, lacznie z lewa dlonia, urwaly granaty Cade’a.
Czuwaja przy nim consigliere Hagen i najstarszy syn Santiago.
Hagen nachyla sie ku mowiacemu cos cicho Tony’emu,
slucha go przez dobre dwie minuty.
Potem kiwa glowa i razem z Santiago wychodza na korytarz,
gdzie Hagen mowi krotko Santiago, co teraz trzeba bedzie zrobic.
Santiago zaciska usta i odwraca sie, by wykonac niezbedne telefony.
Hagen zatrzymuje go jeszcze na chwile.
– Nasi maja zielone swiatlo, moga wybic wszystkich, co do jednego.
– Nawet na wzieciu zywcem Montany nam nie zalezy.
– Ale tych, ktorych przeprowadzili zamach…
– Tych chce miec zywych. Tych musimy miec zywych.
* * *
Szawel parkuje furgonetke na tylach niczym nie wyrozniajacego sie dwupietrowego budynku.
Wyglada on na maly blok mieszkalny wybudowany w latach 40. albo 50.
Duzy billboard, wcisniety pomiedzy dwa waskie okna, reklamuje Pepsi Cole.
Hologram reklamowy sprawia, ze puszki tancza w powietrzu pol metra przed tablica reklamowa.
To dosc spokojna dzielnica, polozona pomiedzy zatloczonym srodmiesciem a zielonymi przedmiesciami miasta.
Yukashii „Jako dzieciak uwilebialem Pepsi”
MG_BJ – Wysiadamy – mowi Szawel.
Cade_ wysiadam
Nimue Ja tez.
MG_BJ Dochodzi 13:00, jest piekne, wiosenne, niedzielne popoludnie.
Yukashii – Rusz zadek, Milford
Milford_Cubicle Ide powoli za wszystkimi. Szperam cos w macierzy.
– Rozumiecie, ze nie chce mi sie z wami gadac, prawda?
MG_BJ Wchodzicie tylnymi drzwiami, potem idziecie na pierwsze pietro.
Kattel Ide w ciszy.
MG_BJ Wchodzicie do lokalu, ktory trudno nazwac mieszkaniem, ale ktore nie jest do konca biurem.
Taka hybryda.
Dostrzegacie paru ludzi ubranych tak jak Szawel, pozdrawiaja go skinieniami glowy, patrza na was ciekawie.
Szawel wskazuje na kilka krzesel stojacych pod sciana jednego z pokoju. Jest tu jeszcze pusty regal, stol i zbiornik z woda mineralna z plastykowymi kubeczkami.
– Zaczekajcie – mowi tylko i znika za drzwiami.
Kattel Siadam na jednym z krzesel.
ArdenE Stoje
Milford_Cubicle Siadam na podlodze w kacie.
Cade_ opeiram sie o sciane
Nimue Siadam z dala od innych.
Kattel „Wyjatkowo zgrana grupa shadowrunnerow”.
Yukashii „Paskudnie bym wygladal w tych szatkach”
MG_BJ Do pokoju wraca Szawel.
ArdenE „Czemu tu nie ma kamer?”
MG_BJ Towarzyszy mu chudy mezczyzna sredniego wzrostu. Gleboko osadzone oczy spogladaja na was czujnie.
Znacie te twarz. Pokazywal wam ja Stansfield. To Regeriusz.
Cade_ [ nie zabrali nam broni ?
MG_BJ [ nie
[ ale zanim zrobisz cos glupiego
[ pamietaj, ze to nie Regeriusza szukacie
Cade_ [ nie no, tak sie tylko pytam 🙂
ArdenE [ mg dobre przypomnienie
MG_BJ – Witajcie – mowi Regeriusz. – Dobrze was widziec na jawie.
Milford_Cubicle – Witaj, bracie.
Kattel Kiwam glowa.
MG_BJ [ ta dioda zaczela cos niebezpiecznie migac
Nimue Przygladam mu sie.
Cade_ [ 🙂
ArdenE Kiwam glowa i przygladam sie Regeriuszowi
Cade_ [ scenariusz jest liniowy i tyle 😛
MG_BJ Regeriusz podchodzi kolejno do kazdego z was, sciska wam dlonie, patrzy przez dluzsza chwile w oczy.
Nimue Gdy do mnie podchodzi wstaje, po czym znowu, gdy odchodzi, siadam ponownie.
Kattel Staram sie nie spuszczac wzroku.
MG_BJ – Co teraz czujecie? – pyta z usmiechem, ni to kpiacym, ni szczerym.
Kattel Jesli jestem po Nimue, robie tak jak ona.
MG_BJ [ Pyta was wszystkich, po tym, jak juz sie z kazdym przywital.
Kattel – Nadzieje — mowie po chwili ciszy.
Cade_ – Ja jestem troche glodny – mowie pod nosem
MG_BJ – Szawle…
Szawel wychodzi.
Regeriusz siada na jednym z krzesel.
Milford_Cubicle – A ja mam juz szczerze dosyc tego wszystkiego.
MG_BJ – Dosyc? – Regeriusz marszczy czolo.
Cade_ „Za chwile go naprawde zastrzele”
Milford_Cubicle – Tak, chce juz zmyc z siebie to wszytko, czym ostatnio nasiaklem.
Kattel [To, ze nie zabrali nam broni, swiadczy chyba o tym, ze nam ufaja… Chyba.
Nimue – Nie sluchaj go. Brat Milford jest..zmeczony wrazeniami z hangaru.
MG_BJ – Juz niedlugo… Juz niedlugo.
ArdenE „Dobrze wybrnal
Nimue – Nie do konca panuje nad soba.
ArdenE
MG_BJ – Wlasnie, hangar. Powiedzcie mi, co sie stalo – patrzy uwaznie na Ardena i Milforda.
Milford_Cubicle – Przyznaje, przeszkodzilem Ardenowi w realizacji planu Szawla.
ArdenE Odwzajemniam spojrzenie
Cade_ – Prawie mnie zabiliscie
Milford_Cubicle – Chcialem zobaczyc znak apokalipsy od Pana.
ArdenE – Nie z mojej winy. Probowalem ja poderwac.
Milford_Cubicle – A nie pozwolic na to, by stworzyl go czlowiek.
– A ze czas nadchodzi – to widac.
– Wystarczy spojrzec na ulice.
MG_BJ Szawel wraca z zafoliowanymi kanapkami, i, o ironio, butelka Pepsi Coli.
Milford_Cubicle – Byc moze uznasz to za nadgorliwosc, moze za zle skioerowany sluszny gniew.
MG_BJ Rozdaje jedzenie.
Regeriusz tymczasem slucha uwaznie.
Milford_Cubicle – Jednakze tak mi kazal zrobic Pan-Ktory-Czeka.
ArdenE Jem
Yukashii Popijam Pepsi
MG_BJ – Dobrze – podnosi sie.
Kattel Na razie nie rozpakowuje kanapki.
Cade_ jem duzo
Nimue Odkladam kanapke.
MG_BJ Po chwili konczycie jesc.
– Bracie Cadence. Bracie Enoch – odzywa sie z namaszczeniem Regeriusz.
Cade_ – Tak ?
ArdenE – Tak?
Cade_ „I czemu do cholery jestem Cadence?”
MG_BJ – Chodzcie ze mna.
– Pozostali…
ArdenE „I znowu sie zaczyna…”
MG_BJ – Rozgosccie sie. Mozecie swobodnie poruszac sie po calym budynku, ale nie opuszczajcie go.
Nimue „Zaczyna sie”.
Yukashii „Zostalismy wybrani, teraz warto nas oswiecic w kwestii naszego przeznaczenia”
MG_BJ – Odpocznijcie, porozmawiajcie z bracmi. I siostrami – dodaje, spogladajac z usmieszkiem na Nimue.
– Za pare godzin bede mial do was prosbe.
Nimue „Nie spiesz sie, kochanie”
Milford_Cubicle Siadam gdzies w ciemnym samotnym kacie i medytuje.
MG_BJ Cade i Arden wychodza za Regeriuszem.
Nimue, Yukashii, Kattel: Widzicie, jak Milford usiadl w kacie i zajal sie commlinkiem.
Kattel – Obejrze budynek — mowie, wstajac.
Milford_Cubicle Siedze w transie z zacietym wyrazem twarzy.
Nimue – Ide z toba.
Wstaje.
MG_BJ Yukashii?
Kattel – Zapraszam. — Wychodze.
Nimue Ide za nim.
Yukashii – Czolem, bracia – zagaduje braci
MG_BJ – Witaj – odpowiada jeden z nich, mlody czlowiek starajacy wyhodowac na policzkach zarost.
Yukashii – Jak czujecie sie przed wielka chwila?
MG_BJ – Niepokoj. I radosc.
Yukashii – Niepokoj? Czyzbyscie sie czegos obawiali?
MG_BJ – To wielka i wzniosla chwila.
– Czekalismy na nia przez cale zycie.
Yukashii – Och! Cale zycie?! Tak dawno dostapiles oswiecenia?
– Musisz byæ, wiec wspanialym sluga Bozym
– A zatem skad niepokoj?
MG_BJ Do pokoju wchodzi dwoch mezczyzn w tunikach.
Sploszony rozmowca Yukashiiego wychodzi.
Mezczyzni zwracaja sie do Milforda:
– Bracie Milford, pozwol z nami.
Milford_Cubicle Ide z nimi.
MG_BJ Yukashii: Zostales sam w pokoju.
Na stole nadal lezy kilka kanapek i butelka pepsi, oprozniona w dwoch trzecich.
Yukashii „wszyscy sa tacy rochwytywani”
biore Pepsi i ide na spacer
MG_BJ * * *
Wedrujecie z Regeriuszem.
Przechodzicie przez kolejne pomieszczenia, schodzicie schodami na parter, potem do piwnicy.
– Cadence, znasz sie na materialach wybuchowych, prawda?
Cade_ – Tak.
MG_BJ – A ty, Ardenie, na podzespolach elektronicznych?
ArdenE – To moja praca poniekad.
MG_BJ – Swietnie. Sen powiedzial prawde.
ArdenE „Drugi Milford…”
MG_BJ Schodzicie do piwnicy, wchodzicie do pomieszczenia przypominajacego dobrze wyposazony warsztat.
– Byc moze dziwi was, ze polegamy w duzym stopniu na technice. Ale coz, takie czasy nastaly.
ArdenE – Nalezy isc z duchem postepu
MG_BJ Zwracacie uwage, ze Regeriusz, w przeciwienstwie do Szawla, nie sprawia wrazenia nawiedzonego.
Cade_ Ide w milczeniu
ArdenE Rozgladam sie zaciekawiony
Zapisuje obrazy
MG_BJ Regeriusz podprowadza was do stolu, pokazuje skomplikowany podzespol elektroniczny, wygladajacy na zaawansowany zapalnik.
– Czy potraficie go naprawic?
[ chyba potraficie
ArdenE – Hm — przygladam sie z bliska
Cade_ – To zajmie troche czasu
ArdenE – Mysle, ze sie da. Co sadzisz… Cadence?
Cade_ – Jasne
MG_BJ – Wspaniale. Macie dwie godziy.
Regeriusz wychodzi i zamyka drzwi.
ArdenE „GREAT”
MG_BJ Slyszycie klikniecie elektronicznego zamka.
ArdenE – No to zabierajmy sie do pracy
Cade_ pytajaco unosze brew
ArdenE [ pomieszczenie jest ekranowane/
Cade_ – Jasne
[ my mamy odzyskac bombe czy uniemozliwic jej detonacje ?
ArdenE [ mamy ja zlokalizowac
[ reszta nalezy do antyterrorow
Cade_ no to naprawiam ten zapalnikl
ArdenE pomagam
MG_BJ Uklad elektroniczy jest dosc skomplikowany.
Co wiecej, wyglada zdecydowanie jak detonator bomby lotniczej.
ArdenE – No prosze
[ pomieszczenie jest ekranowane?
Cade_ [ zapalnik zadziala na bombie detonowanej z ziemi ?
[ czy trzeba bedzie zrzucac ladunek z wysokosci >?
MG_BJ [ Nie jestes w stanie tego powiedziec.
To cos w rodzaju systemu przekaznikowego.
Nalezy podlaczyc go potem z jednej strony do wlasciwego ladunku wybuchowego, to znaczy do bomby…
…a z drugiej strony do konkretnego „czujnika”, ktory w danej chwili wysle impuls powodujacy detonacje.
Tym „czujnikiem”, jesli rozumiecie o co mi chodzi, moze byc cisnieniomierz (zeby bomba wybuchla na okreslonej wysokosci nad ziemia) albo nawet zwykly zegar.
Albo jeszcze cos innego.
Cade_ ok
MG_BJ Ale na razie „slot” przewidziany dla „czujnika” jest pusty.
[ Mowie to do was obu.
[ Zakladam, ze uzupelniacie swoja wiedze i ze rozmawiacie ze soba.
ArdenE [ tak
Cade_ ale nic co by narazilo nas na odkrycie
ArdenE [ mnie chodzilo o to, czy z tego pokoju moge sie z macierza polaczyc.
Cade_ z pewnoscia nic o bombie wodorowej 🙂
MG_BJ Arden: Mozesz.
ArdenE Nadal zadnych kamer i mikrofonow/
MG_BJ Uklad elektroniczny jest rzeczywiscie uszkodzony. Problem lezy w jednym z podzespolow, ktore nalezy wymienic (robota dla Ardena) i spiac na nowo z zapalnikiem (robota dla Cade’a).
Arden: Nadal nic.
Pytanie: Naprawiacie uklad tak dobrze, jak potraficie, czy chcecie tylko „sfingowac” naprawe?
ArdenE – Cade ja tu nie wyczuwam zadnych kamer, mikrofonow… nic.
Cade_ – magia ?
ArdenE – O ile.
Cade_ [ mag musi nas obserwowac wlasnymmi oczami, przy pomocy lustra lub swiatlowodu
[ wiec szukam czegos co by temu odpowiadalo
ArdenE A ja ogladam zamek
– Hehe, gdyby moj wykladowca od elektroniki wiedzial co robie, to by sie bidulek w grobie przekrecil.
Cade_ – Gdyby moi „mentorzy” wiedzieli co robie to by pogratulowali awansu spolecznego
[ raczej nie udajemy naprawy
ArdenE – Ze nie jestes bezduszym robotem?
[naprawiamy?
[ w sumie, to mamy bombe znalezc
Cade_ [ no ja czekam troszke na MG az powie czy cos znalazlem
ArdenE [ tia…
Cade_ [ jakis swiatlowod wystajacy z wentylacji czy cos
ArdenE [tamci sie pewnie zabijaja a my tu baki zbijamy
Cade_ [ na to wyglada sadzac po tym ze borys nas opuscil
[ moze sie zaczniemy zaboijac to przyjdzie ? 🙂
ArdenE [ w moim wypadku trwaloby to stanowczo za krotko
Cade_ [ swoja droga juz sie cieszylem ze milforda nie bedzie 🙂
MG_BJ Cade: Nie jestescie chyba w zaden sposob obserwowany. Zadnych luster ani swiatlowodow.
Arden: Zamek jest nieskomplikowany. Bez trudu bys go sforsowal.
Cade_ – No dobra
ArdenE Zostawie sobie na potem
Cade_ – Nic nie widze
ArdenE – Nic nie ma?
– ALe to glupie strasznie
Cade_ – Moze siedzi duch w astralu i nas oglada
– Ale w takim razie nas nie slyszy
ArdenE – Zaczynam sie gubic
– Zero kamer w budynku
– Nic
Cade_ – Albo nam zaufali albo jakies podwojne dno
– Sforsuj zamek, zobaczymy czy nas pilnuja
– W razie czego latwo sie bedzie z tego wytlumaczyc
ArdenE – Jak?!
– „Przez ciekawosc?”
Cade_ – Chcialismy sprawdzic czy nam w koncu ufaja
– Chcialismy sie dowiedziec czy to kolejny test lojalnosci
ArdenE – Nie brzmi przekonujaco
Cade_ – Czy moze juz faktycznie jestesmy „bracmi”
– Wszystko co mam
ArdenE – Dobra, daj spokoj
– Moge go sforsowac w kazdej chwili
Cade_ – Yu moze wymyslilby cos lepszego
ArdenE – Swoja droga
– To byloby smieszne, gdyby ktos stal za drzwiami i nas podsluchiwal
Cade_ – Troszke 🙂
ArdenE – A my tu podsluchu szukamy
– No nic
– Bierzmy sie do roboty
– Moze potem dowiemy sie gdzie jest bomba – mowie szeptem
Cade_ – Co robimy z tym – wskazuje zapalnik
ArdenE – Naprawiamy mysle.
Cade_ – Ok
ArdenE – Zapalnik zawsze mozna dostac nowy
– A napewno go jakos sprawdza
Cade_ – Tylko wlasnie mozemy podpisywac wyrok smierci na miliony ludzi
ArdenE – Taa, mnie tez to boli
– To co? Jakas bramka?
– Bonus, ze tak powiem?
Cade_ [ nie rozumiem o co biega ardenowi 🙂
[ zgubiles mnie 🙂
ArdenE [ kazdy taki uklad generuje swoiste promieniowanie macierzowe
[ mozemy ukryc pasywna bramke logiczna
Cade_ [ wolniej, ja mam tylko jedna, slaba diode 🙂
ArdenE [ ktora moglbym uruchomic zdalnie i wylaczyc odliczanie np.
Cade_ [ ach
ArdenE [ a szum bramki daloby sie ukryc w szumie calego zespolu
Cade_ [ juz kojarze
[ nie zalapalem o czym mowisz w pierwszej chwili
ArdenE [ spoko
[ bramka bylaby pasywna, wiec nie byloby problemu z wykryciem
Cade_ – Tylko wlasnie nie wiem czy to nie kolejny test
ArdenE – Nie rozwalaj mnie
Cade_ – Moga sie dokladnie tego spodziewac
ArdenE – Mam juz dosyc testow
– Tia
– Z drugiej strony moga sie niczego nie spodziewac
– Wiesz co
Cade_ – Ja bym powiedzial tak: otworz drzwi – jak ktos tam jest to wiemy ze nam nie ufaja, jak nie to znaczy ze nam ufaja i montujemy bramke
ArdenE – W sumie, chuj z tym
Forsuje zamek.
Cade_ [ teraz przerwa 5 minutowa w oczekiwaniu na MG 🙂
ArdenE [ tia
[ masz wiesci z drugiej strony?
Cade_ [ Borys, az tak sie tam zabijaja ?
MG_BJ [ co?
Sforsowales zamek. Mowie, ze prosty.
Cade_ zamek
MG_BJ Po drugiej stronie piwniczny korytarz.
Nie ma tam nikogo.
Cade_ kamery ?
ArdenE – No ja nie moge…
MG_BJ Nic.
ArdenE – Albo to tacy amatorzy, albo ja juz nic nie wiem o zabezpieczeniach
– Dobra
– Wracamy do pracy
Cade_ zamykamy dzzrwi
ArdenE Zamykam drzwi i szyfruje na nowo
Cade_ – Tak, i ladujemy brameczke
– Tylko sie postaraj
MG_BJ Czyli robicie male uszkodzenie?
Cade_ nie
dodajemy nowa funkcje do ukladu
zapalnik ma dzialac poprawnie
ArdenE Czytaj wyzej
Cade_ zakladam ze ten zapalnik jest podlaczony do macierzy
MG_BJ rozumiem.
Czyli zostawiacie sobie tylna furtke, tak?
Cade_ jak nei ma wirelessa to lezymy
ArdenE nie musi miec
wszystko cos emituje
a to wystarczy
Cade_ emitowac to se moze
przydaloby sie zeby odbieralo
ArdenE oj tam
damy rade
Cade_ mam nadzieje 🙂
ArdenE w razie czego
Cade_ w kazdym razie wiecej ludzi niz hitler nie zabijemy
ArdenE zlozymy wlasnego wirelessa
Nie kracz
Cade_ to byla pocieszajaca mysl 🙂
dobra, w kazdym razie robimy
borys, powiedz jak skonczymy
MG_BJ skonczyliscie
Regeriusz wkrotce przychodzi.
– Udalo sie? – pyta krotko i dosc sucho. Tak wam sie przynajmniej zdaje.
ArdenE – No ba
Cade_ „No to chyba jednak ktos nas obserowal”
– Jak nie nam to komu>?
MG_BJ – Wiec chodzmy.
Cade_ – Regeriuszu, mam jedno pytanie
MG_BJ – Tak?
Cade_ – Czemu nazywacie mnie Cadence ?
[ muszilaem sie spytac 🙂
MG_BJ Regeriusz unosi brwi.
ArdenE „To byl blad”
MG_BJ – A wiec Cade to jednak zdrobnienie od Kadyceusza?
ArdenE Walcze z utrzymaniem kamiennej twarzy
Cade_ – Nie – mowie ponuro
– Chodzmy
MG_BJ – Chodzmy.
[ wroccie na kanal glowny
* * *
[ momencik…
Kattel [ Jasne.
Nimue [ Spoko
MG_BJ Pokoje nie roznia sie niczym od siebie.
Mijacie czlonkow sekty zajetych albo sprzataniem (jest tu bardzo czysto), albo praca przy commlinkach.
Zauwazacie, ze nie wszyscy nosza te charakterystyczne tuniki.
Kattel [ Mozemy ogolnie przyjac, ze staram sie obejrzec caly budynek i zapamietac jak najwiecej z ukladu pieter, pokojow, korytarzy.
Nimue – Tia, osobne stroje tylko dla wybranych. – mowie do siebie cicho.
MG_BJ Orientujecie sie tez, ze to kiedys rzeczywiscie byl blok mieszkalny, w ktorym jednak zlikwidowano pewna czesc scian, tak, ze calosc wyglada teraz na jedno wielkie lokum.
Kattel Ilu tu moze przebywac ludzi? Razem?
Nimue Rozgladam sie, starajac zapamietac sie rozklad korytarzy.
MG_BJ Kattel: W calym budynku, nawet i ze stu.
W pewnym momencie przechodzicie obok okna wychodzacego na podworze.
Zauwazacie tam ruch.
Obok furgonetki Szawla zaparkowala duza laweta.
Kattel – Pomylilem sie w hangarze. Przepraszam — mowie cicho.
Nimue Przystaje.
MG_BJ Grupa mezczyzn opuszcza z niej duzy, bezksztaltny pakunek.
Nimue Nagle patrze na Kattela.
Kattel Ja rowniez.
Nimue Znowu z niepokojem.
Kattel Odwzajemniam jej spojrzenie.
Co robia z tym pakunkiem?
Nimue Znowu spogladam przez okno.
Kattel – Czy to mozliwe, zeby to bylo tutaj… Tak przy wszystkich? (cicho).
MG_BJ Pakunek zostawiaja w kacie podworza.
Przykrywaja go brezentem.
Rozmawiaja chwile i wchodza do budynku.
Kattel Dobrze zapamietuje to miejsce.
MG_BJ Podworze jest teraz opustoszale.
Nimue – Jest ich wiecej niz myslalam…. – mowie szeptem.
– Twoj przelozlony mowil o 20 osobach.
Kattel – To prawda…
Nimue – Niezla kryjowka.
Przez krotka chwile moj wzrok zatrzymuje sie na oknie.
Jakbym sie zamyslila.
– Powiedz mi, Kattel.
Kattel – Ale jezeli to jest TO, to sa cholernie nieostrozni…
– Tak?
Nimue Z powrotem na niego patrze.
Kattel Pytajacy wzrok.
Nimue – Z jakich informacji wynikalo to, ze jestem wybrancem Dzieci? Takim jak Milford?
Splatam dlonie.
Kattel Mrugam.
Nimue Przygladam ci sie badawczo.
Kattel – Niewazne.
Nimue – Prosze.
– To dla mnie bardzo wazne.
– Zapytam wiec inaczej.
Kattel – Pomylilem sie. Nie jestes.
Nimue – Dobrze.
– I ja przepraszam za moje zachowanie.
Odsuwam sie lekko od Kattela.
Kattel – Nic sie nie stalo.
Nimue – Idziemy dalej?
Kattel Kiwam glowa.
Idziemy dalej.
Ale to miejsce staram sie zapamietac naprawde dobrze.
Nimue Ja rowniez.
Kattel Chociaz pewnie wkrotce TO przeniosa. Jesli to jest TO.
„Pod brezentem…”.
MG_BJ Nie idziecie wiec na razie na podworze?
Kattel Hmm… A teoretycznie mozemy?
Teoretycznie nie, prawda?
Nimue Patrze na Kattela.
Kattel – Podobno specjalizujesz sie w magii iluzji.
Nimue – Moge sprobowac sie tam przemknac.
Kattel (Cicho).
Nimue – Owszem.
Kattel Kiwam glowa.
– Sprobuj. Powinnismy wiedziec, czy to wlasnie TO.
Nimue [Wyczuwam tutaj jakies oslony magiczne?
[ Jakis innych magow?
– Moge sie tam przemknac.
– A tobie zostawic za towarzyszke moja iluzje.
– Chyba, ze chcesz isc ze mna.
Kattel – Bedzie mowic tak samo jak ty? — lekki usmiech.
Nimue Usmiecham sie.
MG_BJ teoretycznie tak.
Kattel Powaznieje.
– Moge z toba pojsc, jezeli iluzja wytrzyma.
Nimue – Hmm…
– Dobrze.
– To ja tworze nasze iluzje, aby pozwiedzaly, a my idziemy tam?
Kattel – Zgoda. Tylko niech nie zwiedzaja zbyt intensywnie… Chyba ze jestes w tym taka dobra, jak slyszalem.
MG_BJ Po chwili znajdujecie sie na podworzu.
Kattel Rozgladam sie czujnie.
MG_BJ Nikogo tu nie ma.
Brama na ulice jest zamknieta, po drugiej stronie slychac szum ruchu ulicznego.
Nimue Podchodze, skradajac sie.
Kattel Ide z Nimue.
Rowniez po cichu.
Nimue – Mam na sobie pancerz, dzieki ktoremu moge zrobic sie niewidzialna.
Kattel – A ja nie.
Nimue – Hmm…rzucic na Ciebie, niewidzialnosc?
Kattel – Jesli mozesz. Pewnie warto.
Nimue – Dobrze.
Powoli i cicho odmawiam stosowna inkantacje.
MG_BJ Stoicie przed brezentem.
Kattel [ Aha, plecak oczywiscie zostal w pokoju.
Nimue Podchodze cicho.
Kattel Rozgladam sie dookola.
MG_BJ Pusto, cicho.
Nikt was nie obserwuje.
Kattel – Unosimy?
MG_BJ Ktos zamyka na pietrze okno z cichym trzaskiem, ale nie zauwazyl was.
Nimue Usmiecham sie.
– Tak
Kattel Co jest pod spodem?
MG_BJ Duzy pakunek, ktory widzieliscie jak zdejmowano z lawety.
Owiniety jakims papieropodobnym materialem.
Kattel – Mozesz przejrzec przez ten material?
Nimue Nie
Kattel A moze da sie po prostu odwinac kawalek?
MG_BJ Mozecie odpruc fragment i zobaczyc, co jest po drugiej stronie.
Tak, da sie.
Kattel To raczej odwijam.
Sladow powinno byc tak malo jak to mozliwe.
Nimue – Zawsze moge wstawic w brakujace miejsce iluzje.
Kattel [Jezeli odwijanie nie potrwa dlugo, to tak chyba bedzie bezpieczniej.
I?
MG_BJ Zagladacie.
Jestescie… zdziwieni.
W pierwszej chwili nie wiecie, co to jest.
Ale po kilkunastu sekundach rozpoznajecie pewne elementy, ktore widzieliscie juz tyle razy przedtem.
To kabina windy. Duzej windy.
Ma przezroczyste drzwi. W srodku nic nie ma.
Kattel – Kur… cze.
– Wracamy.
Nimue Usmiecham sie.
– Tia, musze koniecznie odwolac te iluzje.
MG_BJ Przez wspomniane elementy rozumiem panel z przyciskami, zamkniecie drzwi, resztki kabli.
Kattel A ona jest skads usunieta „sila”?
Skoro piszesz „resztki”?
Aha: mozemy zrobic jej zdjecie? Lub jakos utrwalic?
[ Jestem na bakier z technologia.
Nimue [ Ja tez.
Kattel [ Przynajmniej jako gracz.
[ Ale zakladam, ze aparat cyfrowy to jest w 2072 cos takiego jak dzisiaj komorka.
Nimue [ Mozemy commlinkiem zrobic jakies zdjecie lub cos podobnego?
Kattel [ Albo jak spinka do wlosow.
MG_BJ [ Commlinkiem.
[ Nie ma problemu.
Kattel [ Dobra.
Nimue – Zrob.
MG_BJ Kattel: Wyglada tak, jakby usunieto ja z szybu.
Kattel Robie zdjecie.
Nimue – Ja na pewno cos popsulabym.
MG_BJ Kattel: Niezupelnie profesjonalnie, ale tez nie w pelni brutalnie.
Kattel Moze nawet dwa lub trzy.
Moge je przeslac Stansfieldowi?
Ta bezpieczna linia?
Jezeli tak, to tak zrobie.
A potem juz chyba naprawde wracamy.
Nimue Zgadzam sie.
Wracam jak najszybciej do pokoju, gdzie zostawilam nasze iluzje.
Dziwnie sie usmiecham.
Kattel – Pojde po plecak.
Nimue – Tak…idz.
MG_BJ Wracacie.
Nimue „Nie chcialbys tego zobaczyc”.
Kattel [ Hmm…
MG_BJ * * *
Po chwili z powrotem trafiacie do jednego pokoju, tego „poczatkowego”.
Pojawiaja sie z powrotem Regeriusz i Szawel.
– Czas nas nieco nagli – mowi Regeriusz nie spogladajac na zegarek.
– Chcialbym teraz przedstawic was naszej spolecznosci.
– Ale najpierw, macie moze jakies pytania?
Cade_ – Nie – mowie przypominajac sobie moje ostatnie
Kattel Potrzasam przeczaco glowa.
Zakladam plecak.
MG_BJ – Wiec chodzmy.
* * *
Ta sama szara furgonetka zawozi was zaledwie trzy kwartaly dalej.
Wasza szostka siedzi z tylu, w czesci bagazowej. Szawel prowadzi, na fotelu pasazera siedzi Regeriusz.
Parkujecie na tylach jakiegos obiektu sportowego.
Przejezdzajac obok frontowego wejscia zauwazyliscie znak gloszacy, ze budynek jest w remoncie az do sierpnia.
To samo wyswietlilo sie w AR tym, ktorzy mieli ja w danej chwili wlaczona.
Regeriusz prowadzi was do tylnego wejscia.
Otwiera drzwi, wykonuje zapraszajacy gest dlonia.
Zrobil sie troche malomowny. Szawel rowniez.
Cade_ wchodze
Kattel Ja takze.
ArdenE za kattelem
MG_BJ Przechodzicie waskim, slabo oswietlonym korytarzem.
Wychodzicie nagle do rozleglej sali.
Orientujecie sie, ze to kryte lodowisko do hokeja.
Nimue Rozgladam sie.
Yukashii „Gdzie nas jeszcze zaciagna?”
Kattel Robie pare krokow, patrze uwaznie dookola.
MG_BJ Trybuny sa ciemne.
Regeriusz wchodzi na lod, obecnie przykryty gumowa plachta, tak, ze nie jest w ogole slisko.
Zmierza ku centrum lodowiska.
Staje pomiedzy dwiema wielkimi skrzyniami.
Yukashii – Nie wzialem lyzew. A szkoda…
MG_BJ Widzicie, ze na obu wybite sa emblematy UCAS ARMY.
– Poznajcie nas.
Swiatla w calej hali zapalaja sie jednoczesnie.
Kattel „20 osob”.
MG_BJ Na trybunach jest mnostwo ludzi.
Kilkaset, moze nawet tysiac.
Wszyscy ubrani sa w szare tuniki.
Stoja, patrza na was w milczeniu.
Nimue „Stansfield, gdzie ty sie uczyles liczyc”
MG_BJ Malo kobiet, ale tez sa widoczne.
– Bracia i siostry! – Regeriusz unosi rece.
– Wszystko zostalo juz powiedziane.
Yukashii „Zawsze marzylem o takim audytorium”
MG_BJ – Czas przejsc do czynow. Dzisiaj mamy wigilie.
Kattel Wciaz uwaznie sie rozgladam. Ale po chwili skupiam wzrok na Regeriuszu.
Cade_ „Jakbym mial cos o wiekszej sile ognia…”
MG_BJ Pokazuje na was.
Nimue Stoje bez ruchu.
MG_BJ – Oto ludzie, o ktorych wam wiadomo.
– Przyjrzyjcie sie im dobrze, zapamietajcie ich.
Szawel zabiera sie za otwieranie pierwszej skrzyni.
To niemalze maly kontener.
Yukashii „Mam zle przeczucia…”
MG_BJ – Teraz bedziecie mogli odpoczac przez kilka godzin.
– Przygotowac sie do zboznego dziela.
Maly kontener otwiera sie.
Wnetrze wyladowane jest bronia.
To lekkie karabiny maszynowe, Ingramy White Knight.
Szawel otwiera drugi kontener.
Cade_ [ berety 🙂
MG_BJ W srodku widzicie mnostwo pasow z pekatymi kieszeniami.
Regeriusz odwraca sie ku wam.
Milford_Cubicle – Czy oznacza to, ze oni wszyscy wyjda zabijac ludzi na ulicach?
MG_BJ Regeriusz spoglada w milczeniu na Milforda.
Kattel A ja spogladam z niepokojem.
MG_BJ – Prosze – mowi. – Najpierw wy – wskazuje dlonia kontenery.
Cade_ – Nie milford, pojda polowac na kaczki
ide
Milford_Cubicle – Co mam z tym zrobic?
Kattel Siegam po bron. Chyba nieco niepewnie.
MG_BJ – Na razie wez.
ArdenE Biore
Milford_Cubicle Biore.
ArdenE ogladam bron
Nimue Patrze na kontenery, z gleboko ukrytym niesmakiem.
Biore.
„Ciezkie”
Yukashii – Wole swoja zabawke. Ale nie wypada marnowac darow Bozych
Milford_Cubicle – Bardziej przydaje sie jako mag, a nie strzelec – mowie cicho do Regeriusza.
MG_BJ W pasach sa ladunki wybuchowe. Zapalnik polaczony jest z malym, bezprzewodowym czujnikiem EKG.
Kattel „O kurwa”.
MG_BJ – Ale i tak wez. Na wszelki wypadek.
Milford_Cubicle – Jasne.
ArdenE „Wspaniale”
MG_BJ Wszyscy wzieliscie po Ingramie i po pasie. Nie kazano wam zalozyc pasow.
Yukashii „KA-BOOOM!”
Kattel [Myslalem, ze to granaty…
MG_BJ – Zycze wszystkim duzo szczescia – mowi Regeriusz do zebranych, a do was, cicho: – Chodzmy.
Kattel Ide za nim.
ArdenE Rowniez
Nimue Ja tez.
Cade_ ja tez
MG_BJ Widzicie, jak Dzieci Gorszego Boga schodza na lodowisko w rownych szeregach.
Widzicie, jak biora Ingramy i pasy.
Widzicie, jak zakladaja pasy i przypinaja czujniki EKG na piersi.
Yukashii „Cleba, igrzyski i Ingramow…”
MG_BJ Potem Regeriusz zamyka drzwi.
Dolaczyl do was postawny mezczyzna ubrany w wojskowa kurtke, o siwiejacych wlosach.
– To jest Steven Tahoe – mowi Regeriusz, jakby mialo starczyc to za cale wyjasnienie.
Kattel Przygladam mu sie dosc uwaznie.
MG_BJ Tahoe kiwa wam glowa.
Kattel Nawet bardzo uwaznie.
MG_BJ Wsiadacie razem z powrotem do furgonetki, Tahoe z tylu, razem z wami.
Milford_Cubicle Pochylam sie nad commlinkiem.
Rece lekko mi sie trzesa.
MG_BJ Tahoe odzywa sie dosc przyjacielsko:
– Nerwy?
Kattel Jesli ktos patrzy mi na rece, moze dostrzec, ze sa zacisniete na karabinie. Bardzo, bardzo mocno.
Yukashii – Na wodzy
Milford_Cubicle – Tak, nerwy.
Kattel Patrze przed siebie, w jakis punkt w przestrzeni.
Milford_Cubicle – Nie codziennie zbawia sie swiat.
Cade_ [ ile do nowego dnia ?
MG_BJ – Wiem, ze pewnie trapia was watpliwosci.
[Jest dopiero popoludnie.
Nimue Wpatruje sie w sufit samochodu.
MG_BJ – Ale wierzcie mi, jestem starszy i wiem, ze to miasto, podobnie jak wiele innych, nie zasluguje na nic lepszego.
ArdenE Medytuje
MG_BJ Mowi rozluznionym glosem, ale widzicie w jego oczach iskierki szalenstwa.
– Slyszeliscie te wiadomosc sprzed kilku dni?
Cade_ – Ktora ?
ArdenE „Jestem starszy. Dobre sobie.”
MG_BJ – Jakis czlowiek wsiadl do metra. Siedzial wsrod ludzi.
– I umarl. Serce.
– Nikt nie zwrocil na niego uwagi.
– Biedak jezdzil w kolko przez pol dnia, martwy.
Nimue „Boze, bedzie nas indotkrynowal”.
Kattel – Czemu nam o tym mowisz? — pytam cicho, nie odwracajac sie
Cade_ – No chyba bylo mu juz wszystko jedno, nie?
Kattel .
Nimue Staram panowac sie nad rysami twarzy.
MG_BJ – Bo wszyscy w tym miescie maja gdzies wszystkich pozostalych – odpowiada twardo Tahoe.
Kattel Powoli rozluzniam chwyt.
Yukashii „To sie chlop rozlozyl”
MG_BJ – Nie zasluguja na nic lepszego.
Cade_ – Wszyscy na tym swiecie maja gdzies wszystkich pozostalych
MG_BJ – Nie wszyscy.
– My o siebie dbamy.
Furgonetka zatrzymuje sie nagle.
Jestescie na skrzyzowaniu dwoch ulic niedaleko srodmiescia.
Regeriusz odwraca sie.
– Byc moze macie do zalatwienia jakies ostatnie sprawunki. A moze po prostu chcecie zabrac ze soba jakies swoje rzeczy.
Nimue „Spisac testament…”
MG_BJ – Albo po prostu odpoczac przed wieczornym obrzedem – dziwnie akcentuje slowo „obrzed”.
Kattel – Owszem. Ja musze cos zabrac ze soba.
– Z domu.
MG_BJ – Przyjdzcie tutaj za dwie godziny.
Yukashii – Kiedy poznamy szczegoly obrzedu?
MG_BJ – Za dwie godziny. Spotkacie sie najpierw ze mna, a potem pojedziemy do… – milknie.
– Wysiadajcie. Do zobaczenia.
Milford_Cubicle – Ja bym tez jeszcze pomodlil sie w swojej swiatynii.
Cade_ wysiadam i jade po sprzet
Kattel Zwracam sie jeszcze na chwile w strone Regeriusza.
ArdenE wysiadam
Nimue Wysiadam.
Kattel – Bedziemy… swietowac… noca?
Yukashii – Tyle w kwestii przygotowan
MG_BJ – Po zapadnieciu mroku.
Kattel Kiwam glowa.
Wychodze.
MG_BJ Regeriusz, Szawel i Tahoe odjezdzaja.
ArdenE Czekam az znikna mi z oczu
MG_BJ [ Jezeli chcecie cos zabrac, to powiedzcie, co.
Cade_ – Mogli nas wlasnie wychujac
MG_BJ [ Mozecie sie tez naradzic.
ArdenE – I o co ci chodzilo Milford?
Milford_Cubicle – Mnie?
– O nic.
Cade_ [ pancerz, granaty, ladunki, alphe
MG_BJ [ Cade: OK.
Milford_Cubicle – Jade do siebie pozegnac sie z domem.
ArdenE – O jakiej zdrdzie mowiles?
MG_BJ [ Cade: Widze, ze nie chcesz byc gorszy od Dzieci
Milford_Cubicle – Omal nie strzeliles mi w serce.
Cade_ [ 🙂
Yukashii [bron, gadzety, butelke najlepszego wina
Milford_Cubicle – O tym mowilem!
Nimue Slucham uwaznie.
ArdenE – Milford
– Nie powiem ze spodziewalem sie ze sie obronisz, bo to nieprawda.
– Ale odposc sobie teraz obrazanie sie.
Milford_Cubicle – Wiem, presja psychiczna. Jestes taki sam, jak reszta.
– Nie musimy sie lubic, mamy zadanie do wykonania.
Kattel – Spotkamy sie za dwie godziny.
Nimue [ Biore swoja bron i pozostaly sprzet.
Kattel Wracam do siebie.
ArdenE jade do siebie
Milford_Cubicle – Pamietaj tylko, ze moglo byc na odwrot.
Cade_ – W moim przypadkuto nie byla presja tylko czysta przyjemnosc- mowie wesolo
Milford_Cubicle – Na razie.
ArdenE – Pamietam.
– I nie mialbym pretensji.
Milford_Cubicle – A ja mialbym odwage.
Nimue – Zostaw go Enoch.
ArdenE – Nimue. Badzmy w kontakcie.
Milford_Cubicle – Jak z budynkiem gieldy.
Ide.
Nimue Jade do siebie.
MG_BJ [ Arden i Milford, co bierzecie? Pozostali sie okreslili.
ArdenE ja tez wyzej
aa
wszystko mam praktycznie przy sobie
zbieram reszte i tyle
MG_BJ Spotykacie sie o wyznaczonym czasie w wyznaczonym miejscu?
Milford_Cubicle tak.
Nimue tak
ArdenE tak
Kattel Tak.
Yukashii yo
Cade_ ta
MG_BJ * * *
Kattel – Mozesz sprawdzic, czy ktos nas teraz nie podsluchuje?
MG_BJ Mozecie tutaj pogadac.
Kattel [OK.
ArdenE – Moge
Kattel – To sprawdz, prosze.
ArdenE sprawdzam
MG_BJ Nikt.
ArdenE – Nic nie wyczuwam
– Wyslalem Stansfieldowi to co widzielismy w tamtym budynku
Kattel – Dobra. To teraz tak.
– Ja mu tez cos wyslalem. Pare zdjec.
Pokazuje mu je.
ArdenE – Cyber oczka?
Ogladam
Kattel – Ale nie odpowiada.
– Nie, zwykly commlink.
– Mam obawy przed poinformowaniem kogokolwiek innego w CTF.
ArdenE – Czemu?
Kattel Na zdjeciach jest winda.
Prawdopodobnie usunieta z jakiegos szybu.
– Nie wiem. Moze jestem zbyt ostrozny.
– A moze nie.
ArdenE – Nie wiesz, czy Stansfielda nie bylo na miejscu w tym barze?
Kattel – Nie wiem.
ArdenE [ Przegladam wideo z katastrofy. Powoli. Znajduje cos?
MG_BJ [ Nie. Nie widzisz go.
ArdenE [ A samochody, ktore wybuchaja?
[ nieoznaczone moze?
MG_BJ [ Nie, nie widzicie nic takiego.
ArdenE – Widze, ze zostalismy sami.
– Moze jednak nalezy kogos powiadomic?
Kattel – Tylko kogo.
– Stansfield zostawil jasne polecenie: kontaktowac sie tylko z tym numerem.
– Ale on nie odpowiada.
MG_BJ * * *
Punktualnie podjezdza znajoma, szara furgonetka dostawcza.
Jest… pusta.
Kattel [Nie bylo czasu na wymiare paru slow?
[Jesli nie, to OK.
Pusta!
MG_BJ Podprowadzono ja, jak widac zdalnie.
Nimue „Wiedzialam, ze cos sie zjebie”
Cade_ – Ekhm
zagladam do srodka
MG_BJ Na wyswietlaczu komputera pokladowego pozostawiono wiadomosc.
Tekstowa.
Yukashii czekam na ekspertyze Cadea
Cade_ czytam
MG_BJ „Czekam na was. Przyjezdzajcie. R.”
Nimue – Moge poprowadzic.
Yukashii Wsiadam
Cade_ wsiadam
Nimue Siadam na miejscu kierowcy.
Milford_Cubicle Wsiadam. Wyraznie zadowolony.
Cade_ godzina policyjna juz obowiazuje ?
MG_BJ Godzina w ogole ma nie obowiazywac.
Ale na ulicach widzicie juz pierwsze grupki zolnierzy.
I kilka transporterow opancerzonych.
[Kto siedzi z przodu (dwa miejsca), kto z tylu?
Cade_ ja z tylu
Yukashii z tylu
Nimue Ja prowadze i zapinam pas.
ArdenE z tylu
Cade_ tylne drzwi otwieraja sie bez przeszkod ?
MG_BJ Tak.
[Kto siedzi obok Nimue? Czy wszyscy z tylu?
Milford_Cubicle moge z przodu.
Nimue Usmiecham sie kpiaco.
MG_BJ Ruszacie.
Nimue – Nie zapomnij zapiac pasow.
Milford_Cubicle Zapinam.
MG_BJ Ulice sa lekko zakorkowane, obecnosc wojska zmienila troche ruch uliczny.
Jedziecie powoli, kierujecie sie w strone obwodnicy, bo nia najszybciej dotrzecie do kryjowki Dzieci.
Nadlozycie pol kilometra teraz, zeby potem zaoszczedzic dziesiec minut.
Nieoczekiwanie uruchamia sie kanal lacznosciowy w waszych commlinkach.
To de Vries, polaczenie glosowe.
Cade_ odbieram
MG_BJ Jest zirytowana, mowi do was wszystkich jednoczesnie.
ArdenE Rowniez
Nimue Ja tez
Yukashii „Uuuu…”
MG_BJ – Nie mogliscie powiedziec Cantrellowi jasniej, o co chodzilo z tym kwiatem?
– Dlaczego musialam sama wszystkiego dochodzic?
Cade_ – Troche bylem zirytowany zeby o tym myslec
Nimue – Tez milo pania slyszec.
MG_BJ Utkneliscie w zjezdzie na obwodnice. Przed wami stoi stary chevrolet.
Nimue Skupiam sie na prowadzeniu.
MG_BJ Za wami honda, za kierownica ktorej siedzi staruszek.
Za honda woz strazacki, nie na sygnale.
ArdenE Skanuje otoczenie
MG_BJ – Kwiat zostal podlozony.
Cade_ – Przez kogo ?
MG_BJ – Wtedy zaatakowal Ares.
Ruszacie powoli.
Cade_ – A czemu nas wypuscil ?
MG_BJ – Jeszcze sie nie domysliliscie?
– Z tego samego powodu, dla ktorego podlozyli wam kwiat.
– Chcieli sciagnac wasza uwage na nas, na Eden, chcieli, zebyscie mysleli, ze to ja jestem odpowiedzialna za napasc.
ArdenE – Co to im dalo?
Cade_ – Jakby nas zabili to nie musieliby sciagac naszej uwagi na nic
Milford_Cubicle – Troche za pozno na takie zwierzenia.
MG_BJ – Nie, chcieli was wykorzystac, zeby sie mnie pozbyc.
– Napuscic nas na siebie.
Cade_ – Ale nie wyszlo…
ArdenE – Troche im nie wyszlo
MG_BJ – Za pozno na zwierzenie? Nie sadze. Teraz jestescie juz celem. Wlasnie dlatego, ze nie wyszlo.
Ruszacie ku obwodnicy.
Milford_Cubicle „I tak jej nie ufam.”
MG_BJ Przed wami chevrolet.
Cade_ – Celem ?
MG_BJ Za wami honda i woz strazacki.
– Celem. Juz nie jestescie im potrzebni.
– Wiec zapytam jeszcze raz.
ArdenE – Kolejni, ktorzy chca sie nas pozbyc.
MG_BJ – Czy macie Primorial?
Wjezdzacie na obwodnice, nabieracie predkosci.
ArdenE – Nie, zostal nam ukradziony.
Cade_ – Ekhm, jak ares na nas napadal to nie raczyl zostawic
Kattel – Te samochody.
MG_BJ – Nie zrobiliscie kopii?
Nimue Obserwuje je niespokojnie.
ArdenE – Nie zdazylem niestety
– Mam strzepy danych
Kattel Probuje ogarnac to wszystko, co uslyszalem.
MG_BJ – Przykro mi w takim razie. Spieprzyliscie sprawe. Powodzenia.
Cade_ – Dziekujemy
ArdenE – Tos nas pocieszyla
Cade_ – Spojrz na to z dobrej strony: moze jest w miescie
MG_BJ Woz strazacki skreca na prawy pas, wymija honde, wraca na wasz pas.
Kattel – Na pewno dalej tam chcemy jechac?
ArdenE – Czy wam tez sie ten strazacki nie podoba?
Cade_ – Tak
Nimue – Arden, skanuj te samochody. Tak na wszelki wypadek…
Kierowca Taranuje furgonetke.
Milford_Cubicle Sprawdzam, czy to nie iluzja.
MG_BJ Woz wali w tyl furgonetki.
Wszystkich was na chwile rzuca o sciany.
ArdenE -Au!
Nimue Przyspieszam.
ArdenE Atakuje samochod
Cade_ seria przez okno
MG_BJ Odpadaja tylne drzwi.
Kierowca Zjezdzam na prawy pas.
MG_BJ Widzicie twarz kierowcy wozu.
To… Cade.
Milford_Cubicle „Dobrze, ze mam te pasy”
Kattel
Cade_ [ 😀
ArdenE – Eeee
– Ares sie upomnial
Cade_ – Fajna sztuczka
MG_BJ Prawa czesc drzwi odpala, druga wisi na jednym zawiasie.
Cade__ Przyspieszam, zeby dogonic furgonetke i taranuje z boku.
Cade_ laduje granatnikiem
ArdenE Przytrzymuje sie czegos i wchodze na AR
Nimue Przyspieszam .
MG_BJ Cade mierzy granatnkiem.
Cade__ Uruchamiam pianke gasnicza.
Kattel Trzymam sie sciany.
Cade__ Oblewam fure i Cade’a.
MG_BJ I w tym momencie samochod i on zostaja oblani pianka gasnicza ze zdalnie sterowanej sikawki.
Cade_ chowam sie do furgonetki
MG_BJ Cisnienie wyrzuca Cade’a z samochodu.
Lapie sie w ostatniej chwili tylnego zderzaka.
Szoruje nogami po asfalcie.
Cade__ Utrzymuje predkosc furgonetki i ostrzeliwuje z FN HAR-a.
Milford_Cubicle Hackuje samochod strazacki.
Kattel Jak szybko jedziemy?
MG_BJ 150 km/h.
Cade_ podciagam sie do furgonetki
Kattel Kur…
Milford_Cubicle [ Pancerz – na wszelki wypadek.
MG_BJ Cade2 dziurawi wasz samochod ostrzeliwujac go z okna.
Nimue – Gdybym nie prowadzila….
Cade_ dam rade skoczyc na woz i wbic sie w niego ostrzami ?
MG_BJ Mozesz probowac.
Kattel Chowam sie przed pociskami, otwieram plecak.
Cade__ Robie krotka przerwe, zeby jeszcze raz walnac w bok fury. Potem przyspieszam znow i strzelam dalej.
Cade_ skacze
MG_BJ Cade skacze, lapie sie bocznej czesci wozu strazackiego, tam, gdzie sa drabiny.
Cade_ jak sie zbliza zeby w ans walnac
wchodze na gore
ArdenE – Nimue
Cade__ Uruchamiam sikawe z woda.
ArdenE – Przejme ster
Cade_ uderzam ostrzami zeby nie spasc
Nimue – Tia?
Dobra.
MG_BJ Cade1: Polewa cie woda.
Nimue Odpinam pas.
MG_BJ Slizgasz sie, lapiesz drabiny.
ArdenE Przejmuje furgona
Cade__ Celuje w Cade’a, ktory jest na gorze.
Cade_ chcialem sie ostrzami wbic w karoserie…
Nimue Rzucam na Cede’a lewitacje.
Kattel Widac kierowce przez okno?
MG_BJ Cade1: Nie zdazyles.
Kattel: Widac, czesciowo.
ArdenE – Kattel trzymaj mnie. Na AR jestem bezwladny
Nimue [naszego Cade’a
Yukashii Modle sie
MG_BJ Cad1: Ale sie trzymasz.
Cade_ to teraz probuje drugi raz
Kattel – Dobra.
MG_BJ Cade1: Lewitujesz.
Kattel Przerywam wyciaganie czegos z plecaka.
Cade_ ide powoli do kabiny wbijajac ostrza
Milford_Cubicle [ Samochody strazackie czesto maja takie jakby podnosniki stabilizujace
Cade_ jakbym sie wspinal
Kattel I podtrzymuje Ardena.
Nimue Rzucam na Cade’a gecko.
Milford_Cubicle [ Gdybym je shackowal, stanalby prawie w miejscu.
Cade_ druga reka wyjmuje plasyk
MG_BJ Cade1: Teraz mozesz lazic po wozie strazackim jak mucha.
Cade_ zakladam nad przybudowka
Cade__ Przyspieszam gwaltownie.
Nimue Iluzja oslepiam kierowce.
Cade_ skacze na furgonetke i detonuje
Cade__ Uderzam jeszcze tylem wozu w fure, potem jade troche przed siebie.
MG_BJ Cade1: Na razien ie skonczyles zakladac plastyku.
Nimue Rzucam iluzje – ciemnosc.
Cade_ ok
Cade__ Caly czas przyspieszam.
ArdenE Rowniez
MG_BJ Woz strazacki wyprzedza was, wyjezdza spod sfery ciemnosci, wyprzedza, wyprzedza.
Nimue Tylko na kierowce, przod wozu.
Kattel Ja caly czas zabezpieczam Ardena.
Milford_Cubicle [ podnosniki?
MG_BJ Teraz odleglosc pomiedzy nim a wami wynosi 200 metrow.
ArdenE zjezdzam z pasu na ktorym jest woz
MG_BJ Milford: Sa podnosniki, mozesz je opuscic.
Milford_Cubicle – Zjedz z jego pasu.
Opuszczam.
MG_BJ Arden: Po obu stronach sa samochody, ale starasz sie.
Cade__ Celuje w twarz Cade’a armatka pianowa. Puszczam dlugi ciag pianki.
Milford_Cubicle -Zaraz sie zatrzyma.
Cade_ uruchomiama wewnetrzny zbornik powietrza
MG_BJ Milford opuszcza podnosniki, ped wozu zrywa je, krzeszac mnostwo iskier.
ArdenE moge obrocic na druga strone obwodnicy?w
MG_BJ Jeden z podnosnikow trafia w wasz samochod, wbija sie dokladnie miedzy Milfordem i Nimue.
ArdenE znaczy przeciac pas zieleni?
MG_BJ Jest tam barierka.
Cade_: Nic nie widzisz.
Cade_ jak z tym plastykiem ?
Milford_Cubicle [ to byla gruba lita stal 😉
Yukashii – Kurwa!
Cade_ urzywam sondy uktradzwiekowej
ArdenE [ uzywam!
Cade__ Nagle skrecam w lewo, hamujac ostro.
MG_BJ Woz strazacki zatrzymuje sie bardzo gwaltownie.
Kattel Mocno trzymam Ardena.
MG_BJ W poprzek obwodnicy przed wami.
Cade__ Zatrzymuje woz w iskrach i palonej gumie.
Cade_ [ ten platyk sie montuje czy nie ?
ArdenE obrot
MG_BJ Ped zrywa Cade’a1.
ArdenE o 180
MG_BJ Cade1, koziolkujesz po asfalcie.
ArdenE i po hamulcach
Milford_Cubicle Strzelam z ingrama do wozu.
Cade_ stram sie oslonic twarz 🙂
Cade__ Biore karabiny i celuje w Cade’a, ktory spadl.
MG_BJ Plastiku nie zdazyles podlaczyc.
ArdenE [ ale jazda
MG_BJ Arden: Obracasz samochod o 180 stopni.
Cade_ a potem skok do rowu
ArdenE Pelny gaz
przez pas zieleni
Nimue Oddycham powoli.
Cade__ Potem szybko prawo, tyl, rozpedzam sie, probujac rozjechac Cade’a. Potem rozpedzam sie do przodu, mierzac w furgonetke.
MG_BJ Arden sie oddala, chce sforsowac barierke i przejechac na drugi pas.
Yukashii – Dzien, kurwa, pelen wrazen
MG_BJ Cade1 uniknal rozjechania.
Cade2 rusza za Ardenem.
Milford_Cubicle Ostrzeliwuje woz strazacki.
MG_BJ Cade1: Woz strazacki sie oddala, ale nadal jedzie jeszcze dosc wolno.
ArdenE – Milford kurwa, wez rozwal te zabezpieczenia
MG_BJ Cade1: Co robisz?
Cade_ biegne za nim
skacze probujac zlapac sie tylnej drabinki
Milford_Cubicle – Jakie zabezpieczenia?
MG_BJ Dopedzasz go w ostatniej chwili, lapiesz sie drabinki.
ArdenE – Wozu
Cade__ Armatka wodna, cel: Cade.
ArdenE – Zatrzymaj go na stale
MG_BJ Znowu oblewa cie woda.
ArdenE – Cokolwiek
Cade_ jestem na dole
Nimue Jesli widze Cadea 1 rzucam na niego gecko.
Cade_ jak mnie oblewa ?
MG_BJ Arden: Odbiles sie od barierki, byla zbyt solidna.
Teraz jedziecie pod prad.
Cade_ nie wchodze na dach
Milford_Cubicle – Yu! bierz ingram i strzelaj! Reszt atez!
MG_BJ Bocznym pasem.
ArdenE – Mijam samochody
Milford_Cubicle Ja hackuje armatke.
ArdenE bez –
MG_BJ Kierowca caly czas ostzeliwuje was z HAR-a.
Poszla juz jedna tylna opona w furgonetc.
ArdenE Bedzie jakis zjazd?
Yukashii – A w dupe z tym…
MG_BJ Cade: Jestes na tylnej „burcie”.
Cade__ Caly czas nabieram predkosci, jadac w strone fury.
Cade_ bedac z tylu montuje plastyk pod tylnym zderzakiem, duzo plastyku
Yukashii Strzelam z Ingrama w Cade…
…2
ArdenE – Nimue, mozesz uniesc furgon?
Nimue – Nie
MG_BJ Cade_: Plastyk gotowy.
ArdenE – Szkoda
MG_BJ Wjezdzacie wlasnie pod wiadukt.
Nimue – Moge umiesc do 200 kg
Cade_ C: – Spierdalajce
skacze
MG_BJ Cade: Ich furgonetka jest za blisko.
Cade_ przetaczam sie po asflacie i detoinuje
MG_BJ Jesli zdetonujesz teraz, rozwalisz tez ich.
Bo w tej chwili woz jedzie tuz za furgonetka.
Cade_ al e tak permanentnie ?
MG_BJ No.
ArdenE ej, od kiedy wozy maja taka predkosc
Cade_ ale ladunek jest pod tylnym zderzakiem wozu
MG_BJ Na razie zakladam, ze trzymasz sie tylnej burty wozu.
Tak, ale jesli caly woz eksploduje (zbiornik z paliwem), to im tez sie dostanie.
Cade__ Zjezdzam na prawy pas, zeby zrownac sie z furgonetka.
Milford_Cubicle [ od kiedy gonia furgon z przebita opona
MG_BJ Milford: Dokladnie.
Cade_ C: – Hamulec!
MG_BJ Woz zrownal sie z furgonetka.
Jedziecie obok siebie.
Caly czas pod prad.
ArdenE hamuje ostro
Cade_ skacze
MG_BJ Cade jest na tylnej burcie wozu strazackiego.
Cade__ Skrecam lekko w lewo, zeby walnac w fure.
MG_BJ Skacz.
Na rugonetke.
Cade2 skreca w lewo, ale wy juz zostaliscie w tyle.
Cade_ i detonacja
MG_BJ Woz strazacki eksploduje.
Cade__ Robie ostry skret i 180 stopni.
ArdenE rowniez
zawracm
MG_BJ Podrzuca mu najpierw tylna czesc, eksplozja przerzuca go przez betonowa barierke na drugi pas.
A potem eksploduje zbiornik z paliwem.
Kattel Potrzasam glowa, oszolomiony.
MG_BJ Za wami wykwitla wspaniala eksplozja.
Nimue Opieram sie o sciane furgonetki.
Kattel Naprawde oszolomiony.
MG_BJ Wspaniala, z punktu widzenia Dobrego Cade’a.
Cade_ [ tutaj i kompania piechoty UCAS nie pomoze 🙂
Nimue Oddycham ciezko.
Milford_Cubicle – To bylo cos!
Cade_ – Zaciety skurczybyk
Yukashii – Na trideo robia lepsze efekty…
ArdenE Staje na najblizszym zjezdzie
Yukashii Zapalam papierosa
Nimue Iluzja na woz
MG_BJ Wasza furgonetka to obraz nedzy i rozpaczy.
ArdenE Wracam z AR
i padam na podloge
MG_BJ Przebita opona, karoseria podziurawiona jak sito, urwane tylne drzwi.
Nimue Aby wygladal ludzko.
Kattel Podtrzymuje go.
Milford_Cubicle Klade sie na wznak na trawie.
MG_BJ Nimue maskuje uszkodzenia iluzja.
Cade_ – Ciekawe kiedy Ares sie znudzi
ArdenE – Ludzie
– To byla nasza pierwsza udana akcja
Kattel A potem sam siadam ciezko na podlodze.
Cade_ dalego jest wrak tego wozu ?
MG_BJ Obok was przemykaja dwa „prawdziwe” wozy strazackie.
Cade: Jakis kilometr za wami.
Widac dym i plomienie.
Kattel – De Vries? Ares?
Nimue Oddychajac ciezko, klade sie na podlodze furgonetki.
Cade_ no ale juz za pozno
ArdenE – De Vries nie miala powodu
Kattel – Nie, nie o to chodzi.
Lapie ciezko powietrze.
Milford_Cubicle – A czysta sucza zlosliwosc?
Kattel – Stansfield o tym nie wiedzial.
– Ja tez nie wiem.
Cade_ – I dobrze
Kattel – Albo wolal nie mowic.
ArdenE – Wow. Ma ktos cos od bolu glowy?
Kattel Jeszcze raz probuje sie do niego dodzwonic.
MG_BJ Nadal nie odpowiada.
Zapadl juz wieczor.
Nimue Wstaje.
Kattel [Tranquliser pomoze?
MG_BJ [Tak, powinien
Nimue – To jak jedziemy?
Milford_Cubicle – Jedzmy do kwatery.
ArdenE – Moze znajdziemy innywoz?
Kattel Podaje Ardenowi tranqulizer.
– Jesli chcesz.
Cade_ – Trzeba zalatwic nowy transport
ArdenE – Hm, co to?
Cade_ na drodze sa jakies samochody ?
ArdenE Patrze lekko oszolomiony
Kattel [Slap Patch.
MG_BJ Tak, przejezdzaja obok was, ale zaden nie zwraca uwagi.
ArdenE [ po ludzku, gracz tez jest oszolomiony
Kattel [MG, na Twoja odpowiedzialnosc: nie pamietam dokladnie, jak to dziala, ale Kattel raczej pamieta.
Nimue Podchodze do Enocha.
MG_BJ Widzicie, jak Yukashii patrzy w niebo.
Nimue – Jestes caly?
Cade_ – Zalatwisz jakis samochod czy ja mam to zrobic ?
mowie do miolforda
ArdenE – Jasne.
– To bylo cos
Milford_Cubicle – Czy wygladam na kogos, kto zalatwia zamochody?
Cade_ – Wygladasz na hackera
Nimue – Prawda. – usmiecham sie.
Milford_Cubicle – Komplement.
Cade_ – Tylko po chuj sie przebral za mnie ?
ArdenE – Dawno sie tak nie ubawilem.
– Cade
– On sie nie przebral
Cade_ – tak ?
MG_BJ Widzicie, jak na autostradzie zatrzymuje sie kilka samochodow.
Yukashii – Hmmm… Pamietacie o MAgBurzy?
Milford_Cubicle Ok, sciagam do zatoczki jakis samood.
Yukashii – Chyba sie zaczyna
Milford_Cubicle Zdolny pomiescic nas wszystkich.
MG_BJ Patrzycie w niebo.
ArdenE – Nic nie czue
Yukashii Wskazuje na niebo
ArdenE Patrze
MG_BJ Rozkwita tam wspaniala zorza polarna.
Cade_ patrze
MG_BJ Zielen i czerwien przeplata sie z blekitem.
ArdenE – Piekne
MG_BJ Wyglada to jak podswietlony dym kotlujacy sie powoli, dostojnie na niebie.
Yukashii – Kto bedzie dzwigal Cadea?
Kattel [Ujme to tak: jezeli tranqiliser pomoze, to podaje go Ardenowi.
ArdenE [ CO TO JEST?
MG_BJ Zauwazacie, ze w wielu przejezdzajacych samochodach gasna silniki, po prostu sie zatrzymuja.
Nie we wszystkich jednak.
Kattel [ No, wlasnie gracz w mojej osobie nie za bardzo to pamieta… Ale brzmi uzytecznie…
MG_BJ Widzicie, jak w panoramie miejskiej, widocznej dobrze z obwodnicy, „gasnie” wiele budynkow — ale znowu nie wszystkie.
Kattel [ Ale to moze niewazne?
MG_BJ [ Arden: Srodek uspokajajacy podawany w plastrze.
ArdenE [ Aaa
– Nie dzieki. Nie mysle po tym.
Kattel [ Aha. Dobrze wiedziec/pamietac…
– Dobra.
ArdenE Jak macierz?
MG_BJ Arden: Siada.
Kattel W takim razie szperam w apteczce.
ArdenE – Niesamowite….
MG_BJ [ Jedziecie na spotkanie?
Milford_Cubicle Jedziemy.
ArdenE – Chyba nie bede wam pomocny. – usmiecham sie ponuro.
Yukashii – Jak mamy szczescie, to i bombe rozpieprzy…
Kattel – Mam jeszcze plastry stymulujace.
ArdenE – Bomby nie maja polaczenia z macierza
– Wlasnie po to.
– Kattel, zostawmy na potem. Moga sie przydac – biore jeden
Yukashii – A jakich zapalnikow uzywaja?
Kattel Podaje mu.
Cade_ – No to mnie niezle udupili
MG_BJ W waszej furgonetce, choc poobijanej, silnik wciaz pracuje.
Kattel – Jak to zazyjesz, bedziesz przez godzine na chodzie.
MG_BJ Nie da sie tego powiedziec o wielu innych samochodach.
ArdenE – Yu
MG_BJ Ale na przyklad obok was przejezdzaja z duza szybkoscia dwa transportery wojskowe.
Kattel – A potem… lepiej znajdz sobie duze, wygodne lozko.
ArdenE – My skladalismy do tej bomby zapalnik
– I jezeli padla siec
– To padla nasza furtka bezpieczenstwa
Cade_ – O chuj
– Faktycznie
Nimue Robie ponura mine.
Cade_ – No to spieprzylismy sprawe
Yukashii – Ktos jeszcze ma jakies rewelacje w rekawie?
ArdenE – Jedziemy
Kattel – Ja moge miec jedna.
ArdenE – Moze nie z daleka, ale z bliska uda mi sie to rozbroic.
Nimue – Mozesz sie poruszac, Cade?
Milford_Cubicle – Znaczy, mogliscie zrobic tak zeby bomba nie wybuchla dopoki byla siec?
Kattel – Nie wiem, na ile sie przyda.
Cade_ – Jak pojedziemy w druga strone to moze uciekniemy poza zasieg fali uderzeniowej – mowie wesolym tonem
Kattel – Ale moze powinniscie to wiedziec.
[Mamy caly czas iluzje?
Nimue [dioda dziala?
Cade_ – Tak, moge
MG_BJ [dziala
Cade_ – Az tak mnei nie powalilo
MG_BJ [macie
Cade_ – Wbrew pozorom mam w sobie troche mieska
Kattel W takim razie otwieram pare kieszeni.
ArdenE Patrze
Kattel Juz nie w bluzie, ale w ciemnym stroju, troche chyba mocniejszym.
(Zmienilem ubranie w czasie tej przerwy).
Wyciagam osiem czy dziesiec nozy.
MG_BJ OK.
Kattel Nie naraz, oczywiscie…
– Glownie tym pracowalem u Stansfielda.
– Do tego nie potrzeba zadnej technologii.
– W tych warunkach moze sie przydac.
ArdenE – Hehe, dogadasz sie z Nimue.
Nimue Usmiecham sie.
Cade_ – Dobra, jedzmy
Nimue – Zamknij sie Enoch.
Cade_ bron dziala ?
Nimue Siadam za kierownica.
ArdenE Biore jeden no
z
Kattel Potem chowam, w stroju nie widac sladu po kieszeniach, otwartych jeszcze przed chwila.
MG_BJ Bron dziala.
Ale smartlink nie.
ArdenE – Czuje sie cholernie zamkniety
Cade_ i tak mi smartlinkw oczach siadl
MG_BJ Jedziecie.
Kattel Zeby byla jasnosc: noze nie sa dla nich. Ale jesli Arden chce, to moge mu jeden dac.
Cade_ – Czuje sie cholernie czlowiekiem
Kattel Jedziemy?
MG_BJ Po chwili zjezdzacie z obwodnicy i z powrotem znalezliscie sie wsrod zabudowan.
Na ulicach powoli rodzi sie pandemonium.
Docieracie do kryjowki Dzieci.
Cade_ – Ciekawe co sie teraz na swiecie dzieje
MG_BJ Na podworzu czeka na was Regeriusz, Tahoe, Szawel i kilku sekciarzy. Obok zaparkowano kilka samochodow.
Nimue Wysiadam.
Kattel Ja tez.
Nimue Rozpraszam iluzje.
ArdenE Rowniez
Cade_ tez wysiadam
MG_BJ Widzicie, ze zorza polarna zajela juz cale niebo, od horyzontu po horyzont.
Przybiera na sile i intensywnosci.
– Czemu tak dlugo? – Regeriusz mruzy oczy.
– Co sie znowu stalo? – patrzy na poobijana furgonetke.
Cade_ – Spojrz na samochod
Nimue – Wiecie…kobieta za kierownica.
Usmiecham sie zlosliwe.
ArdenE – Mielismy drobny problem po drodze
– Taa, kobieta kierowca – usmiecham sie ironicznie
Cade_ – Ludzie powariowali, musielismy sie bronic
ArdenE – Odkupimy furgon jezeli o to chodzi.
Nimue Usmiecham sie do Enocha.
Milford_Cubicle – Furgon nie ma juz znaczenia.
ArdenE Odwzajemniam usmiech.
MG_BJ – Gotowi?
Milford_Cubicle Usmiecham sie pod nosem.
ArdenE – Zalezy
Milford_Cubicle – Tak.
Cade_ – Tak
Milford_Cubicle – Ulice wygladaja, jakby ktos oglosil apokalipse.
ArdenE – Nawet nie wiesz, jak ja sie czuje Milford – mowie ponuro
MG_BJ – Wigilia – usmiecha sie Regeriusz.
Yukashii – Nawet wiemy kto
Milford_Cubicle – Brawo.
Cade_ – To kiedy zaczynamy – pytam sie Regeriusza
MG_BJ – Juz.
* * *
Wsiadacie do trzech zaparkowanych na podworzu terenowcow, Chevroletow Protectorow.
Regeriusz, Tahoe i dwóch sekciarzy do pierwszego.
Nimue, Kattel, Milford i Cade do drugiego.
Szawel, Arden, Yukashii i jeden sekciarz do ostatniego.
Wyruszacie.
Wolno, bo na ulicach wybucha chaos.
Ludzie rabuja sklepy.
Policja usiluje powstrzymac rozszalalych gangerow.
W dwoch miejscach wojsko otworzylo ogien maszynowy, nie wiadomo jednak, do kogo, potencjalne ofiary skrywa jednak ciemnosc.
Widac tylko blyski karabinow.
Widzicie, ze faktycznie siadla miejska elektronika, zgodnie z zapowiedziami, jednak nie cala.
W niektorych budykach nadal pali sie swiatlo.
Niektore samochody nadal jezdza po ulicach.
Ale wieksza czesc miasta skrywaja ciemnosci…
…a wasz maly konwoj musi co chwila wymijac „martwe” samochody.
Nie macie pojecia, czym tu jest uwarunkowane.
Wielu mieszkancow sprawia wrazenie, jakby staralo sie uciec z miasta.
Przemykaja przez ulice z wypchanymi plecakami.
Niektorzy wioza swoj dobytek na taczkach.
W wielu miejscach uzbrojeni po zeby zolnierze zatrzymuja ich i zawracaja do budynkow.
Wszystko to rozgrywa sie w zielonkawej poswiacie pulsujacej na niebie.
Skrecacie, po chwili nabieracie predkosci na relatywnie pustej drodze biegnacej wzdluz rzeki.
Kierujecie sie ku centrum.
W kilku miejscach wybuchaja pozary.
Widzicie zza szyb Chevroletow, jak ogien leniwie rozpelzuje sie po bocznych ulicach.
Gdzies nad wami huczy helikopter, migajac poteznym reflektorem po okolicznych zabudowaniach.
Widzicie przed wami jakas strzelanine.
Ogien z karabinow maszynowych.
Swist.
Huk.
Wszyscy czujecie potezny wstrzas, terenowce zostaja rozrzucone po calej ulicy, poniewaz dokladnie w srodku waszego konwoju eksplodowala rakieta.
Ostatni samochod, ten, w ktorym jechali Yukashii i Arden, sila uderzeniowa cofa o dziesiec metrow.
…i zrzuca na dolna czesc pietrowego skrzyzowania obwodnicy z autostrada.
Jestescie teraz nad sama rzeka.
Odzyskujecie przytomnosc, wyczolgujecie sie z wraku, ktory na szczescie nie zajal sie ogniem.
Nie widzicie pozostalych, obok was podnosi sie na chwiejnych nogach Szawel.
Yukashii – Oooo…!
ArdenE – Nic, cholera. Nic nie moze pojsc dobrze.
MG_BJ Nie widac nigdzie czwartego sekciarza, tego, ktory prowadzil.
Wokol was trwa jakas strzelanina.
Nie wiadomo, kto do kogo strzela.
Ale pociski swistaja nad glowami.
Yukashii – Jaki mamy plan wycieczki? – chowam sie za samochodem
ArdenE rowniez
MG_BJ – Nie mozemy tutaj zostac – krzyczy Szawel.
ArdenE – Hm, moze rzeka?
– Co ty nie powiesz?
MG_BJ – Chodzcie za mna, spotkamy pozostalych u celu.
Yukashii – No raczej nie mozemy
MG_BJ Cos z glosnym pluskiem wpada do rzeki.
Nie widzicie, co.
– Chodzcie!
ArdenE Ide za Szawlem
Yukashii – Pewnie aligator
MG_BJ Szawel znika w krotkim tunelu.
ArdenE Patrze na wode
MG_BJ Plywaja tam jacys ludzie, ale nie rozpoznajesz nikogo z towarzyszy.
ArdenE Wchodze za Szawlem
Yukashii Za nimi
ArdenE Moja bron dziala?
MG_BJ Tak.
Szawel prowadzi was pod wiaduktem, odglosy strzelaniny cichna.
Zatrzymujecie sie.
– Wszystko w porzadku? – pyta sie was, ma okrwawiona twarz.
ArdenE [ a jest?
MG_BJ [ chyba tak, ale jestescie w malym szoku
Yukashii – Nie narzekam, ale flaszke pewnie szlag trafil
ArdenE -Oj przydalaby sie flaszka teraz
MG_BJ Yukashii: Masz przesiakniety czyms bok, to raczej nie krew, wiec pewnie wino.
Yukashii Ratuje ostatnie krople
– Rocznik 2007 – wzdycham
MG_BJ – Macie bron?
ArdenE – Jestesmy cali – zwracam sie do Szawla. – Co dalej?
Wskazuje katane i pistolet
MG_BJ – Potrafisz nawiazac lacznosc z pozostalymi?
ArdenE – Nie
– Wszystko padlo
– Co dalej?
MG_BJ – Chodzcie za mna.
Yukashii – Wodzu prowadz
MG_BJ Wchodzicie do jakiegos zaulka i trafiacie w sam srodek strzelaniny.
ArdenE Patrze na Yu. Wzruszam ramionami i ide.
MG_BJ Szawel kryje sie z jakimis puszkami ze smieciami.
ArdenE paam
padam
Yukashii kryje sie
ArdenE i szukam oslony
MG_BJ Obok was widzicie mlodego bruneta w skorzanej kurtce.
Strzela z UZI.
Ostrzeliwuje niewidzialnego wroga.
– Kim wy, kurwa, jestescie?
– To wy niby jestescie posilkami od Bruno?
Yukashii – Tak
MG_BJ Brunet pada z przestrzelona glowa.
Yukashii – Jak sytuacja?
– No ba…
MG_BJ Strzelanina milknie.
Yukashii – Stracil glowe
ArdenE – Duzo sie dowiedzielismy
MG_BJ Ktos sie tutaj zbliza, widac swiatla latarek, jestescie w slepym zaulku.
ArdenE – Lubie twoj wisielczy humor
Yukashii – Przygotuj sie na wiecej
Szykuje bron
ArdenE -BYle nie z nami w roli glownej
szykuje katane i pistolet
[no nie….
Yukashii [ nasze mysli biegna jednym torem
MG_BJ Cztery sylwetki.
– Kto to? – pyta Szawel.
Carlito_Montana Ide po pobojowisku sprzatajac sprzed siebie zwloki sila kinezy.
Yukashii – Faceci z bronia
MG_BJ Trupy Wlochow niewidzialna sila odsuwa na boki.
Jestescie w slepym zaulku.
Carlito_Montana Zwloki naszych przesowam z obranej przez siebie sciezki a zwloki wlochow odlatuja na kilka metrow spod moich nog i rozbijaja sie o podlorze.
Yukashii Strzelam przy najblizszej okazji
MG_BJ Kule odbijaja sie od pancerza kinetycznego.
ArdenE – Do przewidzenia
MG_BJ …ktory otacza cala czworke.
Carlito_Montana Zauwazywszy nasza zdobycz na mej twarzy pojawia sie szyderczy usmiech, brwi sie zbiegaja a w oczach pojawia sie blysk nie wrozacy nic dobrego.
Yukashii – No to sie rozerwe – zaczynam sie bawic bombowym pasem
MG_BJ Dretwieja wam rece.
ArdenE – Jak dawno nie doswiadczalem ponizani
a
Carlito_Montana Paralizuje ich.
MG_BJ [Yukashii: Ten plastik i tak nie ma zwyklego zapalnika, tylko czujnik EKG, ktorego chyba nie podlaczyles…
Bron wypada wam z rak.
Carlito_Montana Podchadzac do nich strzelam kostkami palcow obu dloni.
Yukashii – Co za spotkanie…
Carlito_Montana — „Brac to gowno i trzymac.” – Wolam do swoich ludzi wskazujac palcem na znajome mi twarze.
Yukashii – Nie powiem, ze sie ciesze
ArdenE – Lepiej nic nie mow
MG_BJ Ludzie Carlity podbiegaja, przytrzymuja was i Szawla.
ArdenE – Moze bedzie mniej bolalo
Yukashii – moze mi nalac co najwyzej
ArdenE – Nie prowokuj
Carlito_Montana Kiedy sa juz trzymani podchodze calkiem blisko do nich z wyraznym usmiechem na twarzy.
MG_BJ – Odejdzcie – krzyczy Szawel.
– Sprowadzicie na siebie gniew Uwiezionego Demona!
– Musimy wykonac misje!
Carlito_Montana — Mam malo czasu, ale dla was zrobie wyjatek z przyjamnoscia.
Yukashii – Tos im dogadal…
MG_BJ – Odejdz!
– Precz, glupcze! – krzyczy Szawel.
Carlito_Montana Spagladam z obrzydzeniem i zdziwieniem na krasnoluda.
ArdenE – Szawel moglby umiec czarowac…
Carlito_Montana — ciebie nie znam, kurduplu. Fruwaj stad zasrancu!.
Yukashii – Pokaz nam sztuczke, Carl
MG_BJ Szawel zostaje gwaltownie podrzucony do gory.
ArdenE Patrze w slad za nim
MG_BJ Widzicie, jak jego cialo obraca sie kilkukrotnie na tle zieleni zalewajacej niebo.
Po czym zostaje rozerwane na dwie czesci.
Spadaja na ziemie pomiedzy wami.
Obryzguje was jego krew.
ArdenE „Dobrze ze to krasnolud”
MG_BJ Widzicie, jak kropelki krwi zatrzymuja sie natomiast na barierze kinetycznej otaczajacej Carlita.
Na ziemie wylewaja sie flaki.
ArdenE Staram sie powstrzymac odruch wymiotny
Carlito_Montana Przez moja twarz przebiega delikatny usmieszek.
Yukashii – Brawo
Carlito_Montana — Teraz pora na was.
Yukashii – Nie dramatyzuj
Carlito_Montana Drapieznie wyszczerzam zeby. Patrzac im prosto w oczy.
Yukashii Patrze w jego swinskie oczka
Carlito_Montana Podchodze do nich powoli. Wyciagam w tym czasie cygaro z kieszeni koszuli.
Druga dlon sie zaciska co sprawia ze glowa krasnoluda zostaje zgnieciona a z czaszki wyplywa krew i pojawia sie mozg.
ArdenE [stoimy siedzimy kleczymy?
MG_BJ Stoicie.
Rece wzdluz ciala, unieruchomione. Nogi tez unieruchomione.
Carlito_Montana Gestem dloni wyrzucam szczatki krasnoluda kilka metrow dalej.
Odlatuje jak pocisk i upada z loskotem w poblizu.
Odpalam cygaro.
— Tym razem nie bedziemy gadac. Nagadalem juz sie dosc z wami.
Yukashii – Carl, skonczysz nim rozpieprzy nas wybuch atomowki?
Carlito_Montana Lapie mocno Yu za gardlo i gasze mu w lewym oku rozpalone cygaro.
MG_BJ Arden: Czujesz swad palonego miesa.
Cos obrzydliwego.
Yukashii wije sie w uscisku Carlity.
Yukashii – ARGGGGGGGH…
Carlito_Montana Wyciagam cygaro ze spalonego oczodolu.
ArdenE Bledne
Carlito_Montana — Boli? – Pytam szyderczo. Spluwam mu w twarz.
MG_BJ Yukashii osuwa sie na ziemie.
Carlito_Montana — Chcialem ci ulrzyc ale nie trafilem.
— Chyba nie zrobiles pyskaty gnoju jak ci kazalem?!
— _ZOBACZ_ jak sie kończy takie nieposluszenstwo!
Zostawiam cygaro w oczodole aby nie mial dziury w twarzy.
Yukashii – Eeeeeeech…
Carlito_Montana Podchodze do drugiego z pojmanych.
Odpalam powoli cygaro. Lapie delikwenta za szyje tak mocno ze az mu wychodza oczy.
MG_BJ Arden: Teraz i ty wijesz sie w uscisku Carlity.
Carlito_Montana — A tobie kto pozwolil _SLUCHAC_ gnoju?
ArdenE nie moge ruszycreka?
MG_BJ Nie.
ArdenE szkoda
Carlito_Montana Wtykam mu cygaro w ucho. Maksymalnie mocno.
MG_BJ Swad palonego miesa.
Carlito_Montana Patrze na Nich przez chwile z usmiechem zastanawiajac sie jak by tu okazac moja radosc ze spotkania.
ArdenE – Aaaaaargh!
Carlito_Montana — Wy _SMIECIE_ zepsuliscie mi dwa dobre cygara! Trzymac ich!
Kopie kolejno kazdego z calej sily w bebechy. Potem wale z piesci po pyskach.
MG_BJ Yukashii i Arden: Lezycie obok rozwalonej puszki na smieci, obok trupa tamtego Wlocha.
Carlito_Montana Jak zauwarze krew na mankietach koszuli to mowie:
— Na takie _GOWNO_ jak wy to szkoda rak i butow.
ArdenE [zauwaze
Carlito_Montana Ide do samochodu.
Wracam po chwili z kastetami na dloniach i z metalowym bejzbolem.
Zaczynam od kastetow i leje ich tak dlugo az nie zaczna zygac krwia.
Potem kilka wprawnych uderzen pala.
MG_BJ Zwijacie sie z bolu na ziemi.
Macie wrazenie, jakby polamano wam wszystkie kosci.
Carlito_Montana Jak juz nie moga stac o wlasnych silach to kaze ich puscic aby sie przewrocili na glebe.
Daje jednemu ze swoich ludzi kastety i pale i odlewam sie na lezacego Yu.
— Teraz pojedziemy sobie w ustronne miejsce i dokonczymy robote.
Kaze otworzyc bagarznik samochodu i gestem dloni z impetem wrzucam ich do srodka.
— Zbieramy sie! _ZABAWA_ sie dopiero zaczyna!
MG_BJ Wielkie BMW wytacza sie z zaulka.
Odjezdza na wschod.
Chaos na ulicach powoli zamienia sie w calkowite pandemonium.
W kierunku BMW zostaje cisnietych kilka koktalji Molotowa.
Odbijaja sie od bariery otaczajacej samochod, benzyna zaczyna plonac na chodniku, z dala od kol.
Przejezdza obok przewroconego na bok chevroleta protectora.
Nabiera predkosci, kierujac sie ciagle na wschod.