Transmisja 9/1001

MG_BJ CNN-B WIADOMOSCI
– Mija piecdziesiat lat od smierci Paula McCartneya, ostatniego z Beatlesow,
legendarnego brytyjskiego zespolu muzycznego, ktory stworzyl podwaliny
dwudziestowiecznego popu. Z tej okazji w londynskim Glass Dome odbedzie sie
dzisiaj wieczorem uroczysty koncert, na ktorym wystapia m.in. Reese Samuel,
The Zig-Zags i Nadir.
– Sam Verner znany takze jako Twist, jeden z najslynniejszych shadowrunnerow,
nie zyje. Wiadomosc o jego smierci zostala oficjalnie potwierdzona przez
DDI, chociaz rzecznik agencji nie ujawnil na razie okolicznosci. Nasze
zrodla donosza, ze Twist zginal w wyniku zamachu zorganizowanego przez
nieznanych sprawcow.
– W zamieszkach na Florydzie sily porzadkowe musialy wypuscic ifryty, by
powstrzymac rozhisteryzowany tlum pladrujacy panstwowe magazyny z zywnoscia.
W obieg poszla plotka, jakoby wladze miejskie gromadzily tam zapasy dla
siebie i dla swoich rodzin spodziewajac sie rychlego nadejscia MagBurzy.
Dwadziescia dziewiec osob zginelo, ponad setka zostala ranna.
* * *
Jest noc z piatku na sobote 19 kwietnia 2072 r.
Przygladacie sie rytualowi magicznemu, jaki odprawiaja na terenie Milforda przybyli goscie.
Jego celem jest przywrocenie Wodzowi utraconej mocy rzucania zaklec.
Rytualowi przewodzi Dennis i Kalinka, cyganskie malzenstwo szamanow.
Milford: Czy pomagasz w rytuale?
Milford_Cubicle Tak, oczywiscie.
MG_BJ Plonie ognisko, sypie na zgromadzonych dymem i iskrami.
Milford_Cubicle Mam juz niezly kontakt astralny z Wodzem, wiec czuje sie zobowiazany.
MG_BJ Nieopodal szumi zanieczyszczona rzeka, udreczona toksynami drzewa wyciagaja w waszym kierunku swoje rece-konary.
Po zakonczeniu wstepnych inkantacji zostala utworzona wiez z zaswiatami.
Wodzu znajduje sie w srodku luznego kola utworzonego z ludzkich rak.
Otaczaja go, tworzac trojkat, Dennis, Kalinka i Milford.
Wasza pozostala czworka jest na granicy swiatla rzucanego przez plomienie.
Wokol ogniska rozkwita bladoniebieska aura.
Pojawiaja sie duchy dawno zmarlych wodzow plemienia Sachawa.
Gromadza wokol Wodza, usiluja przekazac mu swoja energie, wskrzesic w nim utracona moc.
Wodzu_ Wyciagam rece na boki.
– Uil, a oqtzel! Tehakqotl!
MG_BJ Pojawiaja sie blyski, wiez z zaswiatami szarpie sie, ktos probuje ja zerwac.
Wodzu_ – Namu quka!
MG_BJ Wodzu wydaje sie w jednej chwili zassac w siebie cala energie.
Przez krotka chwile widzicie wszyscy szescioookiego ukrzyzowanego kozla, Tego Ktory Zabiera Moc.
Potem aura pryska, roztrzaskuje sie na setki odlamkow, znika.
Wodzu stoi wyprostowany obok ogniska.
Dennis i Kalinka spogladaja na niego z wyczekiwaniem.
Wodzu_ Klaniam sie cyganom, po czym odwracam sie w strone Milforda.
– Milfordzie, dziekuje za twa pomoc. A teraz – patrze sie na pozostalych – wyruszam szukac prawdziwego bytu.
– Zegnajcie.
Powolnym krokiem oddalam sie.
Staje i odwracam sie.
Milford_Cubicle – Obys teraz latal tak wysoko jak orzel na niebie.
ArdenE „Boze, nareszcze…”
Wodzu_ – Gdy bedziecie mnie potrzebowali, krzyknijcie w noc, a przybede.
Odwracam sie i ide dalej.
MG_BJ Wodzu znika wsrod udreczonych odpadami chemicznymi drzew.
Staje sie sylwetka, potem cieniem, potem rozplywa sie w mroku, tak jak przed chwila duch jego Wielkich Ojcow.
Rytual dobiega konca.
Sylvester Jerome, ow stary hippis, gasi ognisko.
Wszyscy sie rozchodzicie.
* * *
Zebraliscie sie z powrotem w elektrocieplowni.
Dochodzi trzecia w nocy.
[Macie spotkanie w poludnie w posiadlosci Evy de Vries.
[Natomiast zgodnie z umowa zawarta z Rosjanami wieczorem tego samego dnia musicie sprzatnac Boadolerno.
Cade_ no to ja sie ide wyspac
MG_BJ […ktory je kolacje o 21:00 w „Magnifico”.
Yukashii „Sie nie moge doczekac…”
ArdenE Ide poszukac czegos do jedzenia w lodowce
Milford_Cubicle – Lepiej wyspijmy sie do 0800
MG_BJ Milford nie ma chyba lodowki.
Milford_Cubicle [Mam
ArdenE [ma nawet kuchnie
MG_BJ [To w porzadku. Pytanie, czy ma w niej cos do jedzenia…
Milford_Cubicle – Zjedzcie troche dziczyzny.
MG_BJ [Yu ma wodke od Rosjan.
Milford_Cubicle [ Kuchni akurat nie. Rozpalam ognisko na betonie na pietrze, albo gotuje na kuchence elektrycznej.
Nimue Na mojej twarzy pojawia sie lekki grymas
– Dzieki, Milfordzie, ale obejde sie bez kolacji. Nie jadam miesa.
Milford_Cubicle – Mam tam troche ryzu. Ugotuj sobie.
Yukashii [Yu mrozi wodke
Nimue Usmiecham sie lekko.
– Dziekuje
MG_BJ Przyrzadzacie prosty posilek.
Zaspokajacie nim glod.
Yukashii „Nawet z najprostszej przekaski zrobie wykwintny smakolyk”
MG_BJ Czy wszysczy kladziecie sie spac tudziez czekacie na czas spotkania u de Vries?
Yukashii … a po posilku czas na papieroska
„Moze garnitur przeprasuje…”
Milford_Cubicle Ja sie klade. Jutro zastanowimy sie co robic dalej.
Ale juz raczej nic nowego nie wymyslimy, tylko pojdziemy na spotkanie.
ArdenE Podchodze z talerzem do Nimue.
Nimue – Dzieki juz zjadlam. Zaraz ide spac
ArdenE – Nie mielismy okazji pogadac
Nimue – Jest troche pozno – ton mojego glosu nagle staje sie oschly.
ArdenE – Nie, nie jest pozno.
Yukashii „…kapiel tez by sie przydala…”
ArdenE – Jakos nie pamietam, bys miala w zwyczaju klasc sie wczesnie.
Yukashii Wracam do motelu zregenerowac sily
ArdenE Patrze na Nimue lekko zdziwiony.
Nimue – Ten dzieb byl.. dosyc dlugi – wstaje
ArdenE Odchrzakuje.
Nimue Patrze sie na ciebie chlodno.
ArdenE – Jak chcesz. Moze chociaz powiesz, co slychac u Sabiny?
Nimue Bledne jak sciana.
Patrze sie na ciebie zdezorientowana, zaskoczona.
ArdenE – E? Nimue?
Nimue Wyraznie wybita z rownowagii.
Talerz, ktory trzymalam pada na podloge.
ArdenE Patrze na nia lekko przerazony.
Nimue Powoduje dosyc glosny rumor, nie zwracam jednak na niego uwagii.
Powoli odwracam sie i wychodze na zewnatrz.
ArdenE Ide za nia.
MG_BJ Yukashii pojechal.
ArdenE – Ej! Powiesz, o co chodzi?
Nimue Uspokajam sie.
– O nic – mam ostry ton glosu – po co w ogole pytales?
ArdenE – Bo ja lubie. Czy tez lubilem, sadzac po wyrazie twojej twarzy.
Nimue – jade do siebie. Jestem zmeczona.
– Dobrej nocy, Arden.
ArdenE – Czekaj.
Lapie ja za ramie
Nimue Odwracam sie gwaltownie.
– Pusc mnie
ArdenE – Nie.
– Zrozum.
– Jutro jest akcja. A ty jestes nabuzowana. O co chodzi?
Milford_Cubicle C: Wroccie wszyscy do mnie na chwile.
ArdenE – Nie pamietam cie takiej.
C: Zaraz bedziemy.
Nimue – Co ty mozesz pamietac, Enoch?
ArdenE – Tyle, co ty.
Nimue – Nie widziales mnie dwadziescia lat.
MG_BJ Yukashii? Jeszcze nie zdazyles wsiasc do taksowki. Wracasz?
ArdenE – Zniknelas, nie dajac znaku.
Yukashii C: Jade do domu i do rana ma wszystkich w dupie
Nimue – Nie mialam wyboru!
Yukashii [ jak nie wsiadlem to wracam
Nimue – A teraz mnie pusc – Milford czeka
ArdenE – Nie wiem tego!
Milford_Cubicle C: Sprawa wyglada tak: Jutro rano mamy umowione spotkanie na barce Redemption. Bedziemy tam debatowac nad sprawiedliwym koncem swiata wraz z sekta Dzieci Gorszego Boga.
C: Nie wiem jak Wy, ale ja mam juz szczerze dosc i ten pomysl mi sie calkiem podoba.
ArdenE C: Znowu oni?
MG_BJ Yukashii zawraca spod postoju.
Nimue – Dzieci Gorszego Boga? Sekta?
MG_BJ Taksiarz naciska klakson w akcie desperacji.
ArdenE – CHodz do srodka.
MG_BJ Yukashii: Jestes z powrotem na terenie elektrocieplowni.
ArdenE – Pogadamy jutro.
Nimue Wchodze do elektrocieplowni
ArdenE Rowniez
– Milford, masz gdzies dane o tych Dzieciach?
MG_BJ Wszyscy zebraliscie sie raz jeszcze w srodku.
Milford_Cubicle – No wiecie, ci ktorzy zdetonowali juz kilka bomb, a w czasie burzy magnetycznej widza czas wielkiego odkupienia.
ArdenE – Ja wiem – usmiecham sie. – Ale Nimue nie.
– Daj mi jakis commlink
Milford_Cubicle Podaje.
ArdenE Przegrywam zapamietane dane.
I podaje Nimue.
– Zapoznaj sie
Nimue Bez slowa zabieram commlink z jego rak.
Czytam informacje niezwykle uwaznie.
Milford_Cubicle – No to ja juz w koncu ide spac. Anihilacje swiata zostawmy sobie na jutro.
ArdenE – Taa
– O ktorej to rano?
– Milford?
Milford_Cubicle – Nie wiem. Gorszy Bog nas doprowadzi.
ArdenE – Eech.
– Jezeli to ma sie zaczac jutro, to bedzie masakra.
Yukashii – Tylko problem jest taki, ze po eliminacji Wloccha mamy zniknac
Milford_Cubicle – Ustawiam budziki na 0700 rano, przed switem.
MG_BJ [Momencik. Milford, „jutro rano” = „w niedziele rano”. Teraz jest noc z piatku na sobote.
ArdenE [ Aha
Milford_Cubicle [ AHA!
[ Znaczy, pojutrze?
Nimue – I dobrze…zgubienie Gorszego Boga to du¿o lepsza altermatywa niz bycie przez niego doprowadzonym, gdziekolwiek
MG_BJ [No, zalezy, jak na to patrzec, teraz jest juz grubo po polnocy, wiec sobota.
Milford_Cubicle [ Znaczy teraz bedzie noc, dzien, noc – i dopiero swit na barce?
MG_BJ [ Tak.
Milford_Cubicle – Ok, no to wyspimy sie do 0900
MG_BJ [ A jutro macie w planie de Vries i Boadolerno.
Milford_Cubicle – Bede z wami w czasie de Vreis i Boa.
ArdenE Mowie cos cicho do Nimue
Milford_Cubicle – Ale pozniej skryje sie gdzies przez noc i pojde na spotkanie redempcyjne.
Nimue Usmiecham sie cynicznie.
– Milego paktowania z diablem.
Jade do siebie.
Yukashii – Jesli nie ma innych rewelacji, to wracam do siebie
MG_BJ [ Czy chcecie sie jakos przygotowac do spotkania u de Vries? Czy po prostu pojedziecie tam w poludnie? I czy wszyscy jada?
Milford_Cubicle [ Ja sie rano wykapie; jade
Cade_ jade, uzbrojony
Yukashii jade
ArdenE jade
Nimue jade
MG_BJ * * *
Noc konczy sie kilka godzin pozniej, nad Nowym Orleanem wstaje slonce.
W poludniowo-wschodniej czesci miasta doszlo do zamieszek, poslano tam spory oddzial sil porzadkowych, wybuchly walki uliczne, ktore ogarnely kilka kwartalow.
Milforda rano obudzily wymioty.
Prawdopodobnie to efekt uboczy wziecia udzialu we wczorajszym rytuale.
Milford_Cubicle – Cholera…
ArdenE [ dobrze, ze obudzily
Milford_Cubicle Wytaczam sie na zewnatrz, wymiotuje.
Wracam..
– Wiecie, chyba nie dam rady isc do tej de Vreis.
Cade_ – To moze jedna osoba z nas przezyje
Milford_Cubicle – Rzuccie mi rozmowe na commlink, a ja wylecze sie do wieczora, zeby dokopac Boadolerno.
ArdenE – Spoko
– Bede wysylal na zywo – usmiecham sie krzywo
Yukashii Robie sie na bostwo, przegladam sprzet, wybieram jakies sympatyczne nanoprzebranie i de na sniadanie do jakiegos szykownego lokalu
Milford_Cubicle – Dzieki.
Znowu wybiegam.
ArdenE Jade do siebie umyc sie i przebrac.
MG_BJ Zbliza sie poludnie, Milford nadal zle sie czuje.
Spotykacie sie ponownie o 11:30, gotowi do wyruszenia do de Vries.
Cade wyszykowany bojowo, Yukashii wyszykowany towarzysko.
Czym jedziecie do de Vries? Bonapartem?
Cade_ raczej tak – jak jestem w calym sprzecie to raczej nie motocyklem
MG_BJ Kto prowadzi?
Cade_ ktokolwiek
ArdenE Moge ja
Yukashii Podziwiam krajobrazy za oknem
MG_BJ Wyruszacie.
Nieopodal rzeki widzicie unoszace sie dymy z zabudowy miejskiej.
To bez dwoch zdan wyniki zamieszek.
Podobno Liga Ludzka sprowokowala walke z krasnoludami zamieszkujacymi tamta czesc miasta.
[ Wolno wam rozmawiac…
Wkrotce opuszczacie zakorkowane ulice, wyjezdzacie na autostrade.
ArdenE – Mam zle skojarzenia z autostrada, a wy?
Yukashii – Miasto szaleje… dobrze wiedziec, ze innym tez sie zle powodzi
MG_BJ Zjezdzacie po chwili na boczna droge krajowa, kierujecie sie ku Edenowi, gdyz pod taka malownicza nazwe znana jest luksusowa posiadlosc de Vries.
Wkrotce zatrzymujecie sie przed wielkim, metalowym ogrodzeniem, przed szeroka brama.
Po drugiej stronie widzicie mnostwo zieleni przetykanej czerwienia i blekitem egzotycznych kwiatow.
Ich zapach jest niemalze odurzajacy.
ArdenE – Ladnie tu. – kicham.
MG_BJ Widzicie takze dwa baseny, kort tenisowy — wszystkie puste.
Nimue – Eden…co za ironia. Dla nas to raczej szeol. – patrze z rozbawieniem przed siebie.
MG_BJ I dwupietrowy dom o bogatej architekturze stojacy na wzgorzu po lewej stronie.
Yukashii – A wiec to sa nasze niebieskie kwiatki?
ArdenE – Tia.
MG_BJ Widzicie dwoch szczuplych, ubranych na bialo Azjatow.
Brama otwiera sie automatycznie, wjezdzacie, oni pokazuja wam, by skrecic na maly parking zaraz za ogrodzeniem.
ArdenE Parkuje
MG_BJ – Prosze isc w kierunku szklarni – mowi jeden z nich lamana angielszczyzna. – Jestescie oczekiwani.
Pokazuje wam jednoczesnie duzy budynek, oblany zielenia budynek nieopodal basenow.
Czujecie, jak przepelnia was spokoj emanujacy od tego miejsca.
Trudno sie dziwic, ze nazwano je Edenem.
Drugi z Azjatow zerka krzywo na uzbrojenie Cade’a, ale nic nie mowi.
ArdenE – Mile miejsce.
– Idziemy?
Nimue Potakuje.
Cade_ ide przodem
Yukashii -Moglbym polubic takie otoczenie
ArdenE – To pewnie efekt dzialania magii tych kwiatow
MG_BJ Ruszacie kreta alejka wysypana zwirem. Kamyki chrzeszcza pod waszymi stopami.
Yukashii W myslach szacuje ile bym kasy potrzebowal na takie bajery
Nimue Podchodze do Ardena.
– Ten raj jest dobrze strze¿ony.
MG_BJ Przechodzicie miedzy krzewami porosnietymi wielkimi kwiatami o intensywnych barwach.
ArdenE – Wiem, czuje to.
MG_BJ Jeden z nich znalezliscie wczesniej na gumowej podeszwie buta anonimowego najemnika.
Nimue – Caly teren patroluja duchy wiatru.
ArdenE – O kamerach nie musze wspominac?
Nimue Usmiecham sie.
– Nie musisz.
MG_BJ Widzicie wielu ludzi podobnych do tych, ktorzy wyszli wam na spotkanie.
Pielegnuja roslinnosc.
Nie widac zarazem ani jednej osoby zaslugujacej na miano „ochroniarza”.
Dochodzicie do szklarni, widzicie w srodku niewysokiego, ubranego prosto, lecz schludnie, mezczyzne.
Stoi zamyslony przy jednym z krzewow, zwrocony tylem do was.
Milford_Cubicle C: Cholerka… ladnie to tam wyglada.
MG_BJ Ubrany jest na jasno, ale jego stroj rozni sie wyraznie od stroju Azjatow.
Bawi sie czyms w prawej dloni.
Milford_Cubicle C: I pewnie pachnie lepiej niz te moje chaszcze.
MG_BJ Widzicie szeroki, szklany stol zastawiony drzewkami bonzai w glebi szklarni.
Cade_ wchodze do szklarni
Nimue [czym sie bawi?
MG_BJ Odwraca sie na dzwiek waszych krokow.
CYK CYK CYK.
Pstrykal zapalniczka magzippo trzymana w prawej rece.
Na wasz widok wrzuca ja do kieszeni.
– Witam, panie Cade. Witajcie – sklania sie lekko.
Ma absolutnie przecietne rysy, na ulicy nie zwrocilibyscie na niego najmniejszej uwagi.
ArdenE – Milo nam
MG_BJ Zadnych znakow szczegolnych, bardzo anonimowy wyglad.
Nimue Bez slowa odwzajemniam uklon.
Cade_ krzyzyje rece na piersi i czekam
MG_BJ – Zalozmy, ze nazywam sie Smith.
– Jestem przedstawicielem pani Evy de Vries. Mozecie rozmawiac ze mna tak, jak rozmawialibyscie z nia.
– Zadnych tajemnic – usmiecha sie lekko.
Cade_ – Czekam na wyjasnienia
Milford_Cubicle C: Nie wiem jak wam, ale mnie te wszystkie ich fasady smierdza bardziej niz toksyczne bajoro w upalny sloneczny dzien.
ArdenE C: Seeeerio?
MG_BJ – Wyjasnienia? Chcialem porozmawiac. O interesach, oczywiscie.
ArdenE – Yu, to twoja dzialka.
Cade_ – Mow wiec
Nimue „Tylko nie dajcie Cadeowi mowic, bo przerobia nas na nawoz”
MG_BJ – Raczej panska dzialka – usmiecha sie w kierunku Ardena.
ArdenE – Moja?
– Czyzby?
MG_BJ – Chcialbym, zebysmy porozmawiali o Primorialu.
Yukashii – Kazda potwora znajdzie swego amatore – usmiecham sie
ArdenE – Jestem wzruszony – oznajmiam sucho
– O czym dokladnie?
MG_BJ – Panie Arden, skontaktowali sie z panem pewni ludzie.
– Byli zapewno malo konkretni, belkotliwi, rzec by mozna.
ArdenE – Delikatnie mowiac.
MG_BJ – Ci ludzie nie sa naszymi przyjaciolmi.
– A my, konkretnie i niebelkotliwie, chcielibysmy was wynajac do rozprawienia sie z nimi.
– Do wykorzystania tego dziwnego zaufania, jakie wydaja sie w panu pokladac.
ArdenE – Ciezko to nazwac zaufaniem.
MG_BJ – Krotko mowiac: Chcemy, zebyscie nam ich wystawili.
Yukashii – Kazdy ma jakies pragnienia…
ArdenE – Primorial to wasza zabawka?
MG_BJ – Nie. To oni stworzyli Primorial.
ArdenE – Hm
– A moze mnie pan oswiecic, co to dokladnie ejst?
MG_BJ – Ale nie sa dosc odpowiedzialni, by moc go prawidlowo wykorzystac.
– Oczywiscie.
– Primorial jest bronia. Potezna bronia.
– Brakuje mu jednak pewnych elementow, projekt jest bliski ukonczenia, ale wciaz niedoskonaly.
ArdenE – Jakiego typu bronia?
MG_BJ – A im wydaje sie, ze pan i zapewne pani – wskazuje na Nimue – sa kluczami sluzacymi do jego uruchomienia.
– Wszystko w swoim czasie – odpowiada na pytanie Ardena.
Nimue – kluczami?
MG_BJ – Niestety, musze panstwa rozczarowac.
Nimue Unosze wzrok.
MG_BJ – To brednia. Bzdury. Nic nie warta mistyka.
Nimue – Co za bzdury…
MG_BJ – Wlasnie dlatego uwazamy, ze nie sa dosc odpowiedzialni, ze Primorial w ich rekach stanowi ogromne zagrozenie dla swiata.
Nimue – To jakas banda sekciarzy, fanatykow czy jakis zwariowanych mistykow?
MG_BJ – Powiedzmy. Grupa szalonych wynalazcow uwazajacych, ze ma do wypelnienia Misje.
ArdenE – Wynalazcow. Jeszcze gorzej.
Nimue „Technologowie – idealisci. Swietnie”
ArdenE – Jak niby mamy panu ich wystawic?
MG_BJ – Prawdopodobnie pan Jay skontaktuje sie z panem ponownie.
Yukashii „Ciekawe czy da sie na tym zarobic…”
Milford_Cubicle C: Jakiego typu bronia jest Primorial?
MG_BJ – Nalezy go wtedy pojmac i poddac torturom, by wyjawil miejsce przebywania pozostalych.
– To jedna z opcji – usmiecha sie zimno.
Nimue – A inne?
MG_BJ – Wy jestescie specjalistami. Ja jestem tylko panem Smithem.
ArdenE – Po naszej wizycie tutaj pan Jay moze zerwac z nami kontakt – usmiecham sie zimno
MG_BJ – Miejmy nadzieje, ze sie nie dowie.
– Nie wiemy wszystkiego.
– Wiemy jednak, ze wy i wasza elektrocieplownia jestescie obecnie w centrum zainteresowania wielu roznych frakcji.
ArdenE – Zabawne.
– Taa, my tez to wiemy.
Cade_ – A moze powiesz cos o naszym „porwaniu”. Co to byla za szopka?
Nimue „Kto tego nie wie”
MG_BJ – Ale… Oni nie sa chyba jedna z nich, przynajmniej nie bezposrednio, jesli mnie rozumiecie.
– Porwaniu? – odwraca sie w kierunku Cade’a.
Cade_ – tak
ArdenE Wzdycham teatralnie
Yukashii Obserwuje Smitha
MG_BJ – Nic nie wiem na temat zadnego porwania – odpowiada, patrzac Cade’owi prosto w zasloniete szklem oczy.
Cade_ – Malo wiesz
– Moze powinnismy porozmawiac z kims lepiej poinformowanym ?
Nimue – Cade….
ArdenE C: Cade zamknij sie. Ja chcialbym stad wyjsc.
MG_BJ – Na przyklad z…?
Cade_ c: jakby cie chcieli zabic to juz bys niezyl
ArdenE C: Kretynie….
Cade_ – Na przyklad z Eva
MG_BJ [ Przypominam, ze wy nie mozecie tak rozmawiac w tajemnicy przed nim, bo nie macie odpowiedniego „dekodera” na strunach glosowych.
– Z pania de Vries? Nie jestem pewien, czy ma ochote na rozmowe z wami, skoro to mnie wyznaczyla do tego zadania.
– Poza tym pani de Vries jest panem mocno rozczarowana.
– Chyba wie pan, o czym mowie.
Cade_ – Ja nia tez jestem bardzo rozczarowany
ArdenE Patrze z zaciekawieniem na Cade’a
MG_BJ Spojrzenie na Ardena. Potem znowu oczy utkwione w Cade’a.
Nimue – Chyba mamy naszego Judasza – mowie do Ardena w Sperethielu.
MG_BJ – Wiec? Czy macie jakies pytania? Byc moze na niektore bede mogl odpowiedziec.
Yukashii – Poki co slyszymy liste waszych zyczen… co MY na tym zyskamy?
Cade_ – Pytania mam, ale ty nie masz odpowiedzi
MG_BJ – Powtarzam: Nie wiem nic o zadnym porwaniu. Nie podjelismy jak dotad absolutnie zadnych krokow, ktore mialy na celu wam zaszkodzic.
ArdenE – Cade, pragne ci przypomniec, ze nie wszyscy tu obecni maja pelna zbroje na sobie…
MG_BJ Odwraca sie do Yukashiiego.
– Co wy na tym zyskacie? A co chcialby pan zyskac, panie Bikaver?
Nimue „a tylko jeden z nas ma diode zamiast mozgu”
Yukashii – Wazne jest to co mozecie zaoferowac
MG_BJ – A gdybym powiedzial, ze miejsce w naszych szeregach, usmiechnalby sie pan ironicznie?
Yukashii – Nie jestem pewien czy mam nature szeregowca
MG_BJ – Gdy powiedzialem, ze Primorial jest bronia, nie mialem na mysli bomby.
– Nie mialem na mysli szczepu zabojczej bakterii.
– Nie mialem na mysli nowego rodzaju czolgu ani poteznego zaklecia.
– Primorial jest Bronia – daje sie slychac wielka litere.
ArdenE – A co MIAL pan na mysli?
Slychac irytacje w moim glosie
MG_BJ – A historia uczy, ze kto wejdzie w posiadanie Broni, osiaga spore wplywy w skali globalnej. Przynajmniej przez jakis czas – usmiech.
– Rozejrzyjcie sie. Chyba nie powiecie, ze Eden jest brzydkim miejscem?
Milford_Cubicle „Pewnie stworzyli jakiegos polboga…”
ArdenE – Nie, nie jest.
Milford_Cubicle „A mnie sie tam nie podoba.”
ArdenE – Jest piekny, ale na dluzsza mete nudny.
Yukashii – Eeeeech… czyli do jakiej sekty mamy wstapic?
Nimue „A my mielibysmy byc kluczem do tej Broni…co za bzdury”
Nz mojej twarzy momentalnie znika usmiech.
MG_BJ – Prosze mi wierzyc, panowie i pani – momentalnie powaznieje.
– Nadchodza ciezkie czasy. Dla nas wszystkich.
– Byc moze nuda bedzie niedlugo bardzo cennym towarem.
Yukashii – Nigdy nie byly rozowe
MG_BJ – Jezeli pomozecie nam zinfiltrowac tworcow Primoriala, przyjmiemy was w naszym gronie z otwartymi rekami.
– Dlatego nie oferuje wam zadnych pieniedzy, bo to byloby po prostu smieszne.
– A jesli tego nie rozumiecie, lub nie chcecie mi uwierzyc…
ArdenE – Przeciwnie. Mysle, ze rozumiem, o co panu chodzi.
MG_BJ – …to coz, do Edenu nie kazdy moze przyjsc. Ale kazdy moze odejsc stad w dowolnej chwili.
Pokazuje dlonia ogrody rozciagajace sie za szklarnia.
Nieuzbrojonych Azjatow krzatajacych sie wsrod kwiatow.
Zadnych ochroniarzy.
Wasz samochod stojacy tuz obok polotwartej bramy wjazdowej.
Spoglada na was wyczekujaco.
– Nie prosze o zadna gwarancje ani obietnice.
– Chce tylko szczerosci.
ArdenE – W czym?
– Zada pan czegos, czego sam nie daje.
MG_BJ – W przedstawieniu mi waszego stosunku do propozycji, ktora wam zlozylem.
– Powtarzam: Jesli macie pytania, postaram sie na nie odpowiedziec.
– Chociaz nie na wszystkie pytania zechce lub bede potrafil udzielic odpowiedzi.
Milford_Cubicle C: Zapytajcie co zrobia z bronia kiedy wejda w jej posiadanie/
ArdenE – Co, jesli odmowimy?
Yukashii – Bardzo laskawe
MG_BJ – Odejdziecie w pokoju. I prawdopodobnie nigdy wiecej sie nie zobaczymy.
– Jesli zdecydujecie pomoc sie tworcom Primoriala…
– …to coz, nasze drogi moga sie jeszcze przeciac, ale w mniej przyjemnych okolicznosciach.
– Jesli wycofacie sie w ogole…
Yukashii – Tak, tak…
MG_BJ – …to nie przetna sie na pewno, ale, jak mowilem, nadchodza ciezkie czasy. A wtedy Eden nie bedzie sklonny pomoc tym, ktorzy zawczasu nie zechcieli pomoc jemu.
ArdenE – Niech mi pan jeszcze powie. Co my – wskazuje na siebie i Nimue – mamy wg pana Jaya wspolnego z Primorialem?
– O co dokladnie chodzi z tymi „kluczami”
MG_BJ – Panie Arden… Swiat od pol wieku przepojony jest magia.
– Ale ta magia ma rozne oblicza.
Nimue Unosze wzrok.
MG_BJ – Niektorzy zglebiaja ja od strony naukowej, hermetycznej.
– Inni natomiast traktuja ja tak, jak traktowali ja dwudziestowieczni szarlatani. Mistycznie i bardzo niekonkretnie.
ArdenE Czekam
MG_BJ – Wynalazcy, czy raczej konstruktorzy, Primoriala, to ludzie utalentowani, ale szaleni.
– Wierza w mistycyzm.
– Primorial nie chce dzialac, a oni nie wiedza dlaczego.
– Uwierzyli wiec, ze potrzebny jest Wybraniec albo Wybrancy, ktorzy doprowadza prace do konca.
Milford_Cubicle „A mnie sie wydaje, ze Primorial juz zaczal dzialac.”
MG_BJ – Padlo na was.
– Prosze mnie nie pytac, dlaczego, choc gdybym mial strzelac…
Milford_Cubicle „Cokolwiek to jest.”
Nimue Znizam wzrok i w milczeniu przygladam sie swoim dloniom.
MG_BJ – …to powiedzialbym, ze jakis algorytm przestawiajacy litery odczytal imiona Enoch Arden i Nimue Graffele w ktoryms z niezliczonych wydan Biblii albo Koranu.
– Ale to stek bzdur. Mam nadzieje, ze nie jestescie rozczarowani – usmiech.
ArdenE – Nie, to nawet zabawne.
Nimue Usmiecham sie wymuszenie.
Yukashii – Na mistycyzmie daleko nie pojedziemy. Ja chcialbym wiedziec z jaka sila przyjdzie nam sie mierzyc i jakie wsparcie oferuje Eden
Nimue – Bardzo zabawne.
MG_BJ – Panie Bikaver… Wiem, ze zabrzmi to albo obrzydliwie dwuznacznie, albo obrzydliwie cynicznie, ale nie mam wyjscia:
– Musicie nam zaufac.
– Jezeli nie chcecie, pozegnajmy sie jak przyjaciele.
– Jesli zechcecie, dajcie nam Primorial a potem doprowadzcie do ich tworcow.
– Nie pozalujecie.
ArdenE – A wy? Jaki chcecie zrobic uzytek z Primorialu?
Milford_Cubicle C: Ja im nie ufam.
ArdenE C: Ty tu nie siedzisz….
MG_BJ – Czy uwierzylby pan, gdybym powiedzial cokolwiek innego niz „wladza nad swiatem”? Wiec mowie: Wladza nad swiatem – usmiech.
Milford_Cubicle C: Absolutnie i bezapelacyjnie NIE!
Nimue Uœmiecham sie z politowaniem
Milford_Cubicle C: Nie siedze, ale powiedzmy, ze reprezentuje sily szarlatanskiej mistyki.
ArdenE – Zalozmy teraz, ze uwierze w cos innego. Co to by bylo?
Nimue „Nastepni…”
MG_BJ – Obawiam sie, ze musze pana rozczarowac. Nie jestesmy Czerwonym Krzyzem. Nie interesuja nas idealy, lecz wplywy.
ArdenE C: TO byla ironia Milford. My tez im nie ufamy.
MG_BJ – Wiec: Wladza nad swiatem, tylko nie w bezposrednim, brutalnym i bezwzglednym wydaniu.
– …lecz w… milszym. Lagodnym.
Usmiech.
ArdenE – To znaczy?
MG_BJ – To znaczy, ze wszystko wygladaloby zapewne tak samo, jak wyglada teraz. Zmieniliby sie tylko ludzie pociagajacy za sznurki.
ArdenE – Jestescie malo oryginalni
Nimue – Brak wyobraznii w takich kwestiach to wlasciwie zaleta.
ArdenE – Z tej strony patrzac, tak – smieje sie krotko i zaraz powaznieje.
MG_BJ – Wiec?
ArdenE – Mamy zdecydowac teraz?
MG_BJ – Owszem. To wbrew pozorom bardzo prosta decyzja. Tak albo nie.
ArdenE – Nie, to nie jest prosta decyzja.
– Moze dla pana.
– Aktualnie daje nam pan taki wybor: miedzy jedna sekta a druga.
MG_BJ – Nie jestesmy sekta. Oni raczej tez nie.
ArdenE – Och, czyzby?
Nimue – Byc wybranciem jednej sekty albo czlonkiem drugiej…to wymaga namyslu – patrze zimno na Smitha z ironicznym usmiechem.
MG_BJ – Obawiam sie, ze musze prosic panstwa o podjecie tej decyzji teraz i tutaj.
Yukashii – Mozemy rzucic moneta…
MG_BJ – Nie zostalo nam duzo czasu i bardzo prosze nie interpretowac tych slow jako grozby.
Milford_Cubicle „A jak dla mnie to i tak najwiecej sensu maja Dzieci Gorszego Boga”
MG_BJ – Ale jesli chcecie, moge dac wam piec minut na rozmowe na osobnosci.
Wychodzi ze szklarni.
– Piec minut – rzuca na odchodnym.
ArdenE – Osobnosci – wybucham krotkim smiechem.
Nimue – Obluga pierwsza klasa w tym raju.
ArdenE – Zarabista sytuacja
Cade_ – Nic nam nie powiedzal konkretnego.
ArdenE – Jest doswiadczony.
– W sumie nei powiedzial nam nic.
Yukashii – Wysokiej klasy specjalista
Cade_ – Nie widze powodu zeby sie zgadzac. Jesli mamy sie wiecej nie zopbaczyc to nie bede plakal z tego powodu.
ArdenE – Stoimy miedzy dwiema niebezpiecznymi sektami
– Ktore walcza o jakas dziwna, potezna bron.
Nimue Na mojej twarzy pojawia sie gorzki usmiech.
– Pozwolmy sie im nawzajem powyzynac.
Cade_ – Zadna ze stron nie powie ci calej prawdy.
Milford_Cubicle C: Wiecie, ja mam to w dupie. Najchtniej olalbym jednych, a zaraz pozniej drugich.
Cade_ – Olac ich wszystkich.
Nimue – Przynajmniej swiat na tym zyska.
ArdenE – Zabawni sa
Milford_Cubicle C: Najlepiej, aby Primoriala w ogole nie bylo, a nawet jakby byl, to niech bedzie uwolniony.
Nimue – Przede wszystkim sa niebezpieczni.
ArdenE – Primorial powinien zostac zniszczony. O ile w ogole istnieje.
Milford_Cubicle C: A w ogole to wiecie, czym on jest?
ArdenE – Nie. Nic nam nie powiedziano.
Nimue – Czymkolwiek jest i czy istnieje, nie mam zamiaru pakowac sie przez niego w wojne sekt.
Cade_ – No wiec co pieprzycie glupoey o „zniszczeniu Prioriala” ?
– Nawet nie wiadomo co to jest
Milford_Cubicle – Nie tyle zniszczeniu, co przeszkodzeniu w budowie.
Nimue – Nie chce sie o tym przekonywac.
Milford_Cubicle – Na moj gust bedzie to jakis sztuczny bóg.
ArdenE – Mozliwe.
– Zostaly nam 2 minuty
Nimue – Chcesz, Milfordzie, to sie baw w Mesjasza i niszczyciela zla.
Na mojej twarzy pojawia sie pelen niechceci grymas.
Milford_Cubicle – Jesli bedzie uwolniony, to moze przynajmniej rzeczywiscie okaze sie sprawiedliwy.
Cade_ – Albo powie nam o co tak naprawde chodzi, albo ja wychodze
Milford_Cubicle – A jak rozpieprzy caly ten balagan, to tez sie nie zmartwie.
Cade_ – Milford, o czym ty w ogole pierdolisz ?!
Nimue Pukam sie lekko w czolo.
Milford_Cubicle – Ale te sukinsyny go nie dostana, co to to nie!
Nimue „Idiota”
ArdenE – Wiec, albo konkrety, albo rezygnujemy.
– Moze da sie cos od niego wyciagnac.
MG_BJ Smith wraca.
Yukashii – Moze to glupie pytanie… ale czy musimy mowic prawde? – usmiecham sie
MG_BJ Zaraz tu bedzie.
Macie jeszcze pol minuty.
ArdenE – Nie, nie musimy
– Ale nie ryzykujmy niepotrzebnie
Cade_ – Yu, ale po co sie w to w ogole pakowac ?
ArdenE – Idzie.
Yukashii – Bo pan Smith mnie intryguje
MG_BJ Smith wchodzi do szklarni.
– Slucham – mowi po prostu.
Cade_ – Mowiles ze odpowiesz na nasze pytania. Moje pytanie uslyszales. Zglos sie jak bedziesz mial odpowiedz. Wtedy porozmawiamy na powaznie. – odwracam sie i wychodze
ArdenE – Nic nam pan nie powiedzial
MG_BJ Smith spoglada z wyrzutem za Cade’m. Spoglada na was.
ArdenE – Nie bedziemy pakowali sie w cos, czego nie rozumiemy.
MG_BJ – Rozumiem.
– Coz, przykro mi, ze tak wyszlo.
Smith odwraca sie, otwiera szuflade stalowej szafki i zaczyna w niej grzebac.
ArdenE – Gdyby powiedzial nam pan wiecej, moze wyszloby inaczej…
Patrze, co robi
MG_BJ Wyjmuje commlink, drogi model Calibana.
Stawia go na stole, uruchamia.
– W takim razie, skoro naprawde tego chcecie, badzmy obrzydliwymi materialistami.
– Dostaniecie trzy miliony nuyenow, tu i teraz, bezposrednim przelewem na wasze konta.
– W zamian oddajcie nam Primorial. Tu i teraz.
Yukashii „?!”
ArdenE – Tu i teraz?
MG_BJ – Tak. Oddajcie nam chip.
Milford_Cubicle „Narkotyki to byla tylko przykrywka.”
MG_BJ – Oddajcie nam chip – powtarza Smith.
ArdenE C: Czy dobrze pamietam, ze nam go zwineli?
Milford_Cubicle [ Chip zostal zabrany w czasie porwania?
MG_BJ [ Tak.
ArdenE – Panie Smith.
Milford_Cubicle C: Cicho!
MG_BJ – Wiemy o nim od samego poczatku, ale nie chcielismy uzywac sily. Liczylismy caly czas na porozumienie.
ArdenE C: ok
MG_BJ – To bylo naszym, nazwijmy to, gestem dobrej woli.
ArdenE C: Mamy kurwa problem
MG_BJ – Wiec skoro nie chcecie miec z nami nic wspolnego, sprzedajcie nam go.
– I tak nie jestescie w stanie zlamac szyfru. Nie pomoglby wam nawet najzdolniejszy hacker.
ArdenE – Yu?
MG_BJ – Chip jest dla was bezwartosciowy. Trzy miliony nuyenow nie.
Yukashii – Tak?
Milford_Cubicle „Tylko kto do licha zorganizowal to porwanie?!”
ArdenE – Panie Smith
– Pamieta pan to porwanie, o ktorym wspominalismy?
MG_BJ – Nie pamietam porwania. Pamietam, ze wspominaliscie o porwaniu.
ArdenE – Wlasnie
Nimue Przygladam sie Ardenowi.
Yukashii – Chip zostal sprzedany
– Spozniliscie sie
ArdenE „Nie zyjemy”
Przelykam powoli sline
C: Yu, to nie byl dobry pomysl.
Yukashii Czekam
MG_BJ – Czy moge pozwolic sobie na niedzentelmenskie pytanie?
Nimue – Prosze bardzo.
Yukashii – Miedzy przyjaciolmi takimi jak my, jest to dopuszczalne
MG_BJ – Czy Ares zaplacil wam wiecej niz trzy miliony? Hojnosc nie jest ich mocna cecha – Smith z zacietym wyrazem twarzy wylacza commlink i chowa go do szuflady.
Yukashii – Och… to nie Ares
– Ktozby przypuszczal, ze Bron to jakas kostka pamieci
MG_BJ Smith patrzy na Yukashiiego z niemym wyrzutem.
– Przykro mi. Pomylilismy sie co do was. A ja pomylilem sie co do pana, panie Bikaver.
Yukashii – Moze chcecie kupic informacje komu?
MG_BJ – Obawiam sie, ze nie mamy sobie nic wiecej do powiedzenia.
– Nie jestescie juz mile widzianymi goscmi w Edenie.
ArdenE „A mialem nadzieje, ze umre w europie”
Yukashii – Nigdy nie bylismi
MG_BJ – Uwierz mi, Yukashii – nieoczekiwanie zwraca sie do Yukashiiego po imieniu – poczatkowo byliscie.
– Zegnam – wychodzi ze szklarni.
Yukashii – Nara, Shi
MG_BJ Zatrzymuje sie.
W pol kroku.
Odwraca powoli.
Siega powoli do kieszeni.
Wyjmuje z niej maly przedmiot.
Zapalniczke magzippo.
CYK CYK CYK, pstryka nia kilkakrotnie.
Yukashii Jestem gotowy na wszystko
MG_BJ – Wybacz to przedstawienie, Yu. Myslalem jednak, ze lepiej bedzie, jezeli pozostane anonimowy.
– Wiesz jednak, ze nigdy nie zrobilem niczego, co moglo zaszkodzic tobie albo twoim shadowrunnerom.
Yukashii – Byloby lepiej, gdybys nie traktowal mie olowiem w Antidotum
ArdenE „Zaraz sie wzrusze…”
MG_BJ – Nie strzelalem wtedy w ciebie – mruzy oczy.
Yukashii – Odebralem to bardzo osobiscie
MG_BJ – Przypomnij sobie, kto uzbrojony po zeby stal za toba i probowal zabic wszystko, co sie ruszalo, z wyjatkiem czlonkow swojego teamu.
Yukashii – Moj shadowrunner
MG_BJ – Nie mielismy pojecia, ze znajdzie sie tam nasz Aniol. A ja nie w ogole nie spodziewalem sie ujrzec tam ciebie.
– Swiat jest, jak sie okazuje, bardzo maly.
Yukashii – Wzrusze sie zaraz…
MG_BJ – Wiedzielismy tylko o nim – pokazuje na Ardena.
– To, co wydarzylo sie w „Antidotum”, bylo zaaranzowane.
– Oni chcieli, zeby Primorial wpadl w rece Ardena.
– W sposob nie budzacy wiekszych podejrzen.
– Mysleli, ze jesli tylko do tego doprowadza, Arden jakims cudem uaktywni Primoriala.
– Jak mowilem, banda mistykow. Jak mowilem, stek bzdur.
– Miales tylko racje wtedy w Japonii: Ten moj maly tik – CYK CYK CYK – w koncu mnie zdradzil.
– Zatrzymaj ja sobie na pamiatke.
Rzuca magzippo w strone Bikavera i odchodzi.
Yukashii – Tiaaa… – zapalam sobie papierosa
Nimue Patrze na ta scene lekko ironicznie.
– To jak idziemy stad?
Yukashii – Czemu nie
Milford_Cubicle C: Znaczy wynalazcy podrzucili Primorial Ardenowi, a Eva chciala go odzyskac dla siebie?
ArdenE – Czy po tej wzruszajacej scenie mozemy stad isc?
MG_BJ Nikt was nie zatrzymuje.
Cade czeka na was od dawna w samochodzie na parkingu.
Yukashii Zapalniczke wrzucam do fontanny
MG_BJ Slyszal i widzial reszte rozmowy przez commlink, tak jak Milford.
Nimue Wychodze.
MG_BJ Magzippo zatapia sie z pluskiem w wodzie.
Opuszczacie Eden.
Wyjezdzacie przez polotwarta brame.
Zamyka sie za wami automatycznie.
* * *
Cade_ – Mogliscie powiedziec mu prawde i zaoferowac odbicie Primoriala za te 3 miliony.
Milford_Cubicle „Pewnie byloby inaczej, gdyby kusila nas Eva”
ArdenE – Chcialem to zrobic…
Nimue – Yu byl szybszy
Yukashii – Odpowiedz bylaby taka sama
MG_BJ Wracacie z Edenu do elektrocieplowni.
Przejezdzacie przez zachodnia czesc miasta, zmierzacie ku swojej bazie.
Po wizycie w ogrodach de Vries okolica wyglada szaro i przygnebiajaco, choc na niebie jasno swieci slonce.
Zatloczone ulice, malo zieleni, zestresowani mieszkancy.
I dymy unoszacie sie nad dzielnica objeta zamieszkami.
[ grajcie
Milford_Cubicle [ Ile mamy czasu do kolacji Boadolerno?
MG_BJ [ Dochodzi druga po poludniu. Kolacja jest o 21:00
Cade_ – Czemu nie zajmiemy sie odzyskaniem Primoriala za kare milionow nujenow ?
Nimue – Chyba dlatego, ze nie wiecie kto go zabral
Milford_Cubicle – Bo nie wiemy nawet kto go teraz posiada.
Yukashii – Do odbijania maja wystarczajaca sile, chocby w tej posiadlosci, ale mozemy im napsuc krwi
Nimue – Poza tym Ci z Edenu chyba juz nie chca korzystac z naszych uslug.
Milford_Cubicle – Chyba, ze ktos jest pewny, ze to Ares?
ArdenE – To byloby sensowne
Cade_ – To zapewne Ares
Milford_Cubicle – Aha, czy to zabojstwo mialo byc ciche i precyzyjne, czy mozemy wysadzic cala restauracje?
Cade_ – Z ich lekka pomoca moze daloby sie odzyskac ten chip
– Byc moze bede w stanie zalatwic to z nimi
– Ale sam nie dam rady odzyskac Priomoriala
– Wiec jestescie chetni czy nie ?
ArdenE – Po co nam primorial?
Cade_ – Zeby go sprzedac
Nimue – Cadowi nie chodzi o Primorial
Patrze na cyborga przenikliwie
– Ale o pieniadze za primorial
Cade_ – Chodzi mi o pare milionow nujenow
– Wlasnie
MG_BJ Dotarliscie do elektrocieplowni, gdzie czeka na was Milford, juz zdrowy.
Milford_Cubicle – Popieram, pare milionow to marna stawka za to o czym tutaj mowimy.
ArdenE – Chyba, ze 3 miliony dla kazdego
Cade_ – Co do stawki to mozemy jeszcze negocjowac
ArdenE – Nie obchodzi was, co zrobia z primorialem? Ani co to jest?
Cade_ – Nie bardzo
Milford_Cubicle – Po cholere wam tyle pieniedzy?!
Cade_ – Hmm, a po co zostales shadowrunerem ?
ArdenE – Kurwa, Cade, zyjesz na tym swiecie, czy gdzie indziej?
Yukashii -Mam pare pomyslow
ArdenE – Dla przyjemnosci, Cade, dla przyjemnosci.
Milford_Cubicle – Tiaa, zeby nie siedziec i nie gnusniec.
Cade_ – Ja dla przyjemnosci robie inne rzeczy. Zabijam za pieniadze.
Milford_Cubicle – Ale i tak nic to nie dalo.
ArdenE – Nie o zabijanie chodzi …
Cade_ – Krotko: jestescie chetni czy nie?
Milford_Cubicle – Na pewno nie zeby sprzedac.
Nimue – Na razie skupmy sie na zabojstwie.
ArdenE – Popieram.
Milford_Cubicle – Racja.
ArdenE – Przed nami co innego.
Nimue Mowicie o Primorialu jakby byl do zdobycia bez wiekszych problemow
Milford_Cubicle – Wiec: jak zabijemy tego Boa?
Nimue – Tymczasem ma go moze grozna korporacja
Cade_ – Mowimy o nim jakby byl warty pare milnionow
Nimue – Skoro zgodzilismy sie na propozycje Rosjan…
Milford_Cubicle – Ktokolwiek go ma, wykonczyl nas bez problemow.
Nimue – Ktokolwiek go ma niech go sobie wsadzi w stosowne miejsce.
– Wiec co z Wlochem?
Cade_ – Jedziemy i go likwidujemy
Nimue – Bardzo odkrywcze – usmiecham sie ironicznie.
Cade_ – Najlepiej ze snajperki.
Nimue – Mimo wszystko nieco wieksza liczba szczrgolow bylaby lepsza
Cade_ – Moze jeszcze jakis duch ognia zeby miec pewnosc
Nimue – Snajperka…a co jesli usiadzie w glebi sali, tak, ze nie bedziesz mial go na widoku?
ArdenE – Moze wysadzimy budynek?
Cade_ – Najpierw musi wejsc do budynku
Milford_Cubicle – Ano, dawno nic nie wysadzalismy.
ArdenE – Nigdy nie bylem w tym lokalu, ale trudno sie mowi
Cade_ – Latwiej sie zasadzic ze snajperka i poczekac az wyjdzie z samochodu niz podlorzyc laduki pod calym lokalem
– Ewentualnie podlozymy laduki pod samochodem i poczekamy az wyjdzie z lokalu
Nimue – Snajperka jest ryzykowna. Mozliwe, ze on nosi kamizelke albo nie trafisz w niego.
Cade_ – Jak bedize odjerzdzal to go wysadzimy
Nimue – A wiesz gdzie on parkuje? Albo jaki ma samochod?
Yukashii – Szczegoly techniczne to nie dla mnie – wzdycham
Cade_ – Kamiuzelke?! na glowie ?1
Milford_Cubicle – A moze kilka metod dla pewnosic?
Nimue – Moze go nie trafic
Cade_ – Nie. Jak nie jest magiem i nie bedize biegl z samochodu do lokalu to go trafie
Nimue – Poza tym, wiecie moze jak on wyglada? Zeby nie pomylic go z innym wazniakiem z wloskiej mafii?
Milford_Cubicle – Takie rzeczy o nim wiemy.
Nimue – Aha i jeszcze jedno, czy po zabojstwie
– zalozmy ze sie uda
– jedziemy do miejsca, wskazanego przez Rosjan?
ArdenE Wyslam mapke lokalu wszystkim do commlinkow
Milford_Cubicle – Przypominam, ze jutro rano mamy spotkanie na barce „Redemption”.
Yukashii – Widze, ze chcecie igrac z ogniem
Nimue – Mamy? Kto powiedzial, ze my mamy?
– Naprawde chcecie dyskutowac z tymi fanatykami?
Milford_Cubicle – Ja na pewno mam.
Nimue Na mojej twarzy pojawia sie niechec.
Milford_Cubicle – Skoro dyskutowalismy z fanatykami z Edenu, to mozemy i z tymi.
Nimue – Z tego co widze
– Co fanatycy sa nieco innego rodzaju.
– Jesli sie z nimi nie zgodzicie to was zabija. – usmiecham sie zimno.
– Zreszta…z fanatykami nie da sie dyskutowac.
ArdenE – Halo, wrocmy do planu – macham reka
Milford_Cubicle – Ale z pewnoscia rozumieja duzo lepiej sytuacje niz Eva.
– Nadchodzi cos naprawde wielkiego.
MG_BJ [ Powoli zwroccie sie w kierunku planu…
Milford_Cubicle – Wlasnie planujemy co robimy po zamachu.
Cade_ – Dobra. Ktos ma inny pomysl niz moj?
Milford_Cubicle – Ja przez noc ukrywam sie w lesie.
ArdenE – Moze sprobujemy go zalatwic wewnatrz?
Nimue [przygladam sie mapce lokalu
Cade_ – Co proponujesz konkretnie?
ArdenE [jak ona w ogole wyglada?
Nimue [ma jedno pietro czy moze wiecej?
Milford_Cubicle – A co do zabojstw nie jestem ekspertem, wiec poslucham co wymyslicie.
ArdenE – Konkretnie, to nie wiem, bo sie nie znam. Rzucilem pomysl
– Cade, to ty rozsmarowujesz ludzi po scianach – usmiecham sie
MG_BJ [ To pietrowy budynek.
Nimue [ilu?
MG_BJ [ Z salami restauracyjnymi na obu poziomach
[ Na parterze znajduje sie kuchnia i spizarnia, na obu pietrach sa toalety, a na parterze dodatkowa, dla pracownikow.
Cade_ – Jestem za snajperka, ewentualnie ktos podkrada sie do samochodu kiedy on jest w srodku i podklada ladunek.
MG_BJ [ Obie kondygnacje lacza schody glowne, dla gosci, i schody boczne, dla pracownikow
[ Wokol „Magnifico” znajduje sie ogrodek, w ktorym takze ustawione sa stoliki.
Cade_ – Przed strzalem ktos musi zajrzec w astral zeby sie nie okazalo ze czekaja na nas jakies niespodzianki
Nimue – Malo prawdopodobne, aby jadl na zewnatrz…zbyt ryzykowne.
Cade_ – ale bedzie musial przejsc od samochodu do srodka
Nimue – Poza tym to wieczor i moze byc zbyt chlodno dla Wlocha.
– Wiesz Cade tam bedzie sporo osob
Cade_ – Wiem
Nimue – W koncu sobotni wieczor.
– To znacznie utrudnia trafienie w cel
Cade_ co utrudnia trafienie w cel ?!
Nimue – Ludzie, tlum
Cade_ – Snajpera na najblizszym przyblizeniu i tyle
– Albo bedzie zasloniety albo nie
– Wystarczy jak sie odsloni na pol sekundy
Nimue – Ale pomysl
Milford_Cubicle „Hmmm… magnetyczne oczyszczenie…”
Cade_ – Tak ?
Nimue – tam bedzie sporo ludzi i jesli, zalozmy,
– Nie trafimy w Wlocha tylko w kogos obok
Cade_ – ALe jak mozemy to zrobic ?!
Nimue – Jego ochrona domysli sie w kogo tak naprawde wymierzony byl stral
Cade_ – Jak mozna nie trafic w kogos ze snajperki ?
Nimue – jesli linia strzalu nie jest czysta
snajperka moze byc, ale na wszelki wypadak potrzebne jest cos jeszcze
Cade_ – Jak nie jest czxysta to nie strzelam
– Jak jest to strzelam
– To nie Matrix. Nie uniknie lecacej kuli
Milford_Cubicle – Jeden uniknal.
Cade_ – Wiec po to ktos musi zwiad astralny zrobic
MG_BJ [ Jakies konkrety, prosze. Snajperka to plan A, mozecie tez miec plan B.
[ Wiecie co? Moze tam po prostu pojedziecie, rozdzielicie sie jakos i w razie czego bedziecie improwizowac? Nie zrozumcie mnie zle, ale…
Cade_ [ czy tutaj tylko cyborg mysli ?
ArdenE [ mysli, dobre sobie;]
Cade_ [ na to wyglada 🙂
[ albo przynajmniej dobrze udaje
ArdenE – Moze ktos z nas powinien byc w srodku?
Cade_ – Ok, to bedizesz ty.
Yukashii – Ktos jest chetny- krzywie sie
ArdenE – …
Cade_ – Jeszcze jakies pomysly ?
MG_BJ [ Proponuje: Podzielcie sie jakos, niech kazdy obstawi okreslone miejsce, i w razie czego improwizujcie. Wyjdzie na to samo, no, chyba ze macie jakis superplan wymagajacy konkretnych przygotowan, ha ha ha
Milford_Cubicle – Moze chodzmy na miejsce akcji. Zrobimy zwiad astralny i cybernetyczny.
Cade_ – Zgoda.
MG_BJ Zrobiliscie: Restauracja jest na razie zamknieta, otwieraja ja dopiero o 18:00. Zabezpieczenia Macierzowe sa standardowe.
Zabezpieczen astralnych nie ma zadnych, przynajmniej na razie.
Milford_Cubicle A astralne?
Cade_ no ja mialem na mysli zabezpieczenia astralne tego goscia
Milford_Cubicle – Wyglada na to, ze wszystko pojdzie gladko.
Cade_ moze ze soba pare duchow przytaszczyc na przyklad
MG_BJ Na tego goscia, Boadolerno, to musicie poczekac, bo na razie go tam nie ma.
Milford_Cubicle „Znaczy, trzeba spierdalac!”
Cade_ znajduje dobre miejsce do strazlu
Milford_Cubicle – Cade, masz wlasna snajperke?
– Ja moglbym obstawic inny dach, abysmy mogli go wziac w ogien krzyzowy.
Cade_ – nie
– Strzelam z Alphy
MG_BJ Wokol jest duzo budynkow z dogodnymi miejscami do strzalu.
Cade_ – Ok
– Ustawimy sie w dwojke
MG_BJ [ Co zrobicie, jesli nie uda sie go z jakichs powodow sprzatnac od razu?
Milford_Cubicle – Ok, to ja rozmieszcze sie tam – pokazuje budynek prostopadly do linii strzalu Cade’a.
Cade_ to juz bedzie po sprawie raczej
znaczy bedzie wiedzial ze cos nie gra i spierdoli
MG_BJ Czyli dajecie sobie spokoj i co potem?
I gdzie w tym czasie beda pozostali?
Milford_Cubicle – Wtedy mozna sprobowac: przejecia samochodu, wysadzenia samochodu… wejscia Nimue.
Cade_ moge co najwyzej zalatwic od Franka wyrzutnie rakiet
i sprobowac samochod rozwalic jak bedzie uciekal
Milford_Cubicle – Nimue moglaby byc ukryta na miejscu i zainterweniowac gdybysmy obydwaj chybili.
– To tez niezle.
Nimue Owszem
MG_BJ Na miejscu to znaczy gdzie?
Nimue W srodku
w kazdym razie blisko niego
ArdenE ja w srodku, niedaleko wyjscia. W razie czego sprobuje zatrzymac jego samochod
MG_BJ Yu? Milford?
Milford_Cubicle – Ja na dachu ze swoja snajperka.
w razie czego przyzwe jakiegos zywiolaka ognia.
MG_BJ To jeszcze uzgodnijcie plan ewakuacji.
Milford_Cubicle Zaczynamy>
Nimue Mam pomysl
Milford_Cubicle – Wy ewkuujecie sie do miejsca przewidzianego przez ruskich.
Nimue moge go jego ochrone obezwladnic czarem
Milford_Cubicle – Ja pod oslona niewidzialnosci do lasu.
Cade_ – Niech ktos sprawdzic astral przed strzelaniem
Yukashii – JA tam sie nawet nie zblizam
Milford_Cubicle – Jutro ide na spotkanie z sekta.
Nimue osobom ktore sa pod jego dzialniem wydaje sie ze umieraja
Milford_Cubicle – A pozniej jakos mnie odbierzecie.
MG_BJ Yukashii, gdzie bedziesz?
Milford_Cubicle – Ja moge jeszcze pomoc Goracym Ziemniakiem.
Yukashii W punkcie zbiorki
MG_BJ U Ruskich?
Yukashii Ok
MG_BJ Jakos w sasiedztwie wskazanego adresu, tak?
Yukashii Dobrze kombinujesz
MG_BJ [To zaczynamy.
* * *
Wybila 21:00. Sobotni, cieply, wiosenny wieczor.
Yukashii jest juz trzy numery ulicy od wskazanego przez Rosjan adresu — to motel, macie numer pokoju, do ktorego powinniscie sie zglosic po akcji.
Milford i Cade sa na dachu trzypietrowego bloku mieszkalnego, naprzeciwko „Magnifico”, maja stad idealny kat.
Arden siedzi w srodku, wewnatrz restauracji. Zamowil jakas prosta potrawe, by nie budzic podejrzeniem.
Nimue rzucila na siebie czar gecko i niewidzialna uczepila sie sciany restauracji, pomiedzy pietrami, na krawedzi frontonu budynku.
[Macie ze soba kontakt commlinkowy
Dziesiec minut po dziewiatej pod restauracje zajezdza czarne, lsniace BMW.
Cade_ C: – Niech ktos obserwuje astral.
ArdenE [ Jak zabezpieczenia bmw?
Nimue C: Bardzo silny czar ochronny
MG_BJ Para orkowych ochroniarzy otwiera tylne drzwi.
Cade_ c: – Gdzie ?
MG_BJ Wychodzi dwoch mezczyzn ubranych w skorzane kurtki, obaj wygladaja dystyngowanie i bardzo wlosko.
Nimue C: Zabezpiecza przed fizycznymi atakami
Cade_ C: – I jak silny ?
Nimue C: Na limuzynie
Cade_ c: – Ale na kogo dziala ten czar?
c: – Ok.
Milford_Cubicle C: Najwyzej bedziemy zdejmowac.
– Jeden z nich to Boadolerno?
MG_BJ Nie wiecie, ktory z nich to Boadolerno — obaj ochroniarze traktuja z szacunkiem.
Drzwi sie zamykaja, Wlosi ruszaja w poprzek chodnika do restauracji, sa pograzeni w rozmowie.
Milford_Cubicle Przeciez Yu chyba wie takie rzeczy.
Yukashii C: Dajcie obraz
Cade_ kto patrzy z przodu ?
MG_BJ Beda w srodku za 20 sekund.
Cade_ daje obraz
Yukashii – Z prawej
Milford_Cubicle C: Cade pierwszy!
Cade_ skladam sie do strzalu
i wale w glowe
Milford_Cubicle Mierze.
Strzelam zaraz pozniej.
MG_BJ Strzelacie prawie jednoczesnie.
Oba strzaly sa celne. Oba powstrzymuje bariera kinetyczna.
Milford_Cubicle W kaltke piersiowa.
Przebicie bariery.
MG_BJ Dotad niewidoczna aura wokol samochodu i mezczyzn rozblyskuje silnym, czerwonym swiatlem.
Cade_ C: – Kurwa, kto ten astral obserwowal?!
MG_BJ Pod restauracja wybucha zamieszanie.
Milford_Cubicle C: Nimue, wchodzisz!
MG_BJ Wszyscy rzucaja sie z powrotem do BMW.
Nimue Rzucam sie z takuje go
katana
Milford_Cubicle Koncentruje sie nad przebiciem bariery.
MG_BJ Zatrzymuje cie jakis ochroniarz, czy raczej probuje powstrzymac. Powalasz go ciosem katany.
Cade_ przygotowuje rakietnice
i wale
MG_BJ BMW tymczasem odjezdza z piskiem opon.
Cade_ a moja rakieta ?
MG_BJ Milford nadwyrezyl bariere otaczajaca samochod.
W tym momencie Cade strzelil z rakietnicy, celnie.
Bariera zaabsorbowala czesciowo strzal, ale tylko czesciowo.
Cade_ drugi pocisk
MG_BJ Samochod wyrzucilo lekko w powietrze i przekrecilo, upadl na bok, poszorowal po chodnik, skosil cwierc ogrodka.
Zauwazyli was na dachu.
Nimue Biegne tam
MG_BJ Ochrona otwiera ogien.
Yukashii W miedzyczasie obadam motel
Cade_ c: – Niech ktos pozniej sie upewni ze koles nie zyje
MG_BJ Dach i ostatnie pietro zasypuje grad pociskow.
ArdenE Wybiegam na tyly restauracji
MG_BJ Cade zdazyl strzelic.
Nimue TI dobijam go
Cade_ oddaje drugi strzal op czym sie zbieram
MG_BJ Ale w tym momencie ku limuzynie pobiegla Nimue.
Milford_Cubicle Nie strzelam, padam.
MG_BJ Nie byla bardzo bliska, ale sila eksplozji odrzucila ja ze cztery metry na bok.
Milford_Cubicle Rzucam na siebie niewidzialnosc i pancerz. Ewakuuje sie.
MG_BJ Limuzyna eksplodowala.
Pochlonela ja kula ognia.
Nimue Wstaje i uciekam
MG_BJ Nimue potykajac sie ucieka.
Tymczasem tylne drzwiczki samochodu otwieraja sie.
Wyczolguje sie stamtad okrwawiony mezczyzna, w dymie nie widac dokladnie, kto to jest.
Cade_ spadam z dachu
ArdenE [Jestem na tylach?
MG_BJ Arden: Jestes na tylach.
ArdenE Widze faceta wychodzacego z limuzyny?
Milford_Cubicle Przechodze kolo miejsca eksplozji.
MG_BJ Nie, bo jestes na tylach budynku, a to jest z przodu.
Milford: Atakuje cie duch obronny.
ArdenE [zrozumialem, ze w ogrodku jest limuzyna
MG_BJ Nie pozwala ci podejsc, mozesz wdac sie z nim w walke.
[Tak, ale ogrodek okala caly budynek, a ty jestes na tylach.
[Akcja dzieje sie z przodu
Milford_Cubicle Cofam sie, strzelam do uciekajacego ze snajperki, wycofuje sie.
ArdenE ok biegne do limuzyny
[ zle zrozumialem
Milford_Cubicle Caly czas niewidzialny.
Cade_ czy widze limuzyne?
MG_BJ Arden: Okrazasz budynek, kierujesz sie ku limuzynie.
Cade: Zszedles z dachu, masz przewrocona, plonaca limuzyne po drugiej stronie ulicy.
Milford wycofuje sie, oslaniajac sam sobie odwrot pojedynczymi, dosc celnymi strzalami.
Cade_ podbiegam na dopalaczu
MG_BJ Z restauracji wysypuje sie ochrona „Magnifico”.
Nimue rzucila masowy czar obezwladniajacy.
Cade_ i zostawiam przy limuzynie pare granatow
po czym spadam
MG_BJ Mniej wiecej dwie trzecie tych, ktorzy jeszcze trzymaja sie na nogach, przewraca sie, krzyczac glosno z bolu.
Milford_Cubicle [ Co z tym okrwawionym?
Nimue Biegne do limuzyny niewidzialna
Cade_ no chyba granaty go zabija ?
MG_BJ Eksplozja.
Wszystko zaslania ogien i dym.
„Magnifico” zaczyna plonac, wysypuja sie stamtad spanikowani cywile, wybucha pandemonium.
Nic tu juz wiecej nie zdzialacie.
Cade_ spadamy
Milford_Cubicle Uciekam do lasu.
O swicie na „Redemption”.
MG_BJ Milford ucieka do lasu. Pozostali kieruja sie w strone punktu kontaktowego wyznaczonego przez Rosjan.
ArdenE no to w nogi
Nimue tia
Milford_Cubicle C: Wiemy, czy Boadolerno na pewno umarl?
Nimue C: Nie wieemy.
Cade_ c: – Nie
MG_BJ Ewakuujecie sie.
Zblizacie sie do adresu wskazanego przez Rosjan. W poblizu powinien byc Yukashii.
Yukashii C: EWAKUACJA ODWOLANA!
MG_BJ Jestescie dwie przecznice dalej.
ArdenE C: Co?
MG_BJ Yukashii wychodzi z motelu.
Wybiega, raczej. Nikt go nie sciga.
Yukashii Dobiegam do naszych
MG_BJ Spotkaliscie sie na srodku ulicy.
Yukashii – Ktos zalatwil Ruskich
ArdenE – Co?
Yukashii – W pokoju pewnie czeka cos paskudneg
o
ArdenE – Skad wiesz?
Yukashii – Widzialem
Milford_Cubicle C: Szkoda, ze nie mamy dronera.
C: Jak widziales?
Yukashii – Mozesz popatrzyc tez
– Oczami
Nimue – Co tam jest?
Yukashii – Porabane trupy
ArdenE – Mowisz, ze w pokoju pewnie czeka cos paskudnego
– A gdzie te trupy?
Yukashii – W lazience
ArdenE – Kurwa, to wspaniale
Yukashii – Cos podobnego…
ArdenE – Panowie, cos sie dzieje.
MG_BJ Na niebie cos sie pojawia.
Nimue – Znajac zycie w pokoju jest Montana i jego tluste dupsko…
Bledne.
ArdenE – Wokol nas.
MG_BJ Jakas czarna plama na ciemnym, bezchmurnym granacie nieba.
ArdenE – Wynosmy sie stad
Nimue – chodxmy stad
Yukashii – Zostaly jeszcze jakies rakiety?
MG_BJ Rozkwita nad wami, jakies kilkadziesiat metrow nad wami.
Cade_ znow helikoptery ?
ArdenE Uciekam
MG_BJ Rozszerza sie, przypomina magiczna kopule.
Yukashii Chodu
MG_BJ Arden rzuca sie do ucieczki.
Cade_ rzucam sie w bok
na dopalaczu
MG_BJ Wokol was slychac huki eksplozji, jakby pojedynczych strzalow.
Cade_ pare strzalow w kierunku tej kopuly
MG_BJ Jakies wielkie, czarne pociski, ktore jednak nie eksploduja, widzicie tylko, jak smigaja wokol was.
Jeden z nich trafia w tors Cade’a.
I eksploduje malymi piorunami.
Cade upada na ziemie czesciowo sparalizowany wyladowaniem. Nie sposob stwierdzic, czy to magia, czy bron konwencjonalna.
W tym momencie zostaje trafiony nastepnymi dwoma takimi pociskami i nieruchomieje.
Ostrzal momentalnie ustaje.
Pozostali?
ArdenE Co z kopula?
MG_BJ Zaslonila juz cale niebo.
Yukashii Rozgladam sie
ArdenE Staje
MG_BJ Tak jakby chciano odizolowac tych kilka kwartalow od reszty miasta.
Sposrod budynkow wylaniaja sie masywne, zlowrogie sylwetki.
ArdenE – Chyba mamy nasz Primorial…
MG_BJ Jestescie okrazeni.
To golemy szturmowe.
Yukashii – Moze sie dogadamy?
MG_BJ Wybiegaja ludzie, z wycelowana bronia automatyczna, wielu z nich macha jakimis legitymacjami.
– NA ZIEMIE KURWA NA ZIEMIE NA ZIEMIE NA ZIEMIE NA ZIEMIE
Yukashii Ulegam tej sugestii
MG_BJ Yukashii poslusznie kladzie sie na ziemi.
ArdenE – Tak jest. – padam
MG_BJ Teraz krzycza w kierunku Nimue: – NA ZIEMIE NA ZIEMIE!
Nimue Klade sie na ziemi i robie sie widzialna
MG_BJ Zarzucaja jakas siec na Cade’a i porazaja go raz za razem pradem.
Rzuca sie na was chmara napastnikow, skuwaja was w kajdanki, rzucaja czary blokujace magie.
Podtykaja wam legitymacje pod nosy.
Counter-Terrorism Force, pododdzial Deparment of Domestic Investigations.
– CTF. Jestescie aresztowani – oznajmia krotko jeden z nich.
ArdenE – Co za wstyd – mrucze pod nosem
Yukashii – Zgadzam sie na wspolprace