Podtransmisja X:VIII

Rozmowa Ardena z Kagem
Spomiędzy transmisji 15/1111 i 16/10000

ArdenE – Witam panie Kage
Kage – Nani kore?
Odwracam głowę w stronę Ardena
ArdenE – Chyba jako jedyny z druzyny nie rozumiem japonskiego
Kage – Co, problemy z jezykiem? – mowie z irlandzkim akcentem

ArdenE – Jak pan chce, mozemy po francusku – ironia
Kage – Dobrze – mówię po francusku.
ArdenE – Ale nie poprosilem pana na dysputy filologiczne
gladko przechodze na francuski
– Jak pan zapewne wie, cala druzyna jest, jakby to ujac, uwiklana

Kage „Cholera….”
– Powiedzmy.
ArdenE Kiwam glowa
MG_BJ [Arden: Zwracasz uwage, ze Kage nie mowi po francusku rownie dobrze, co po angielsku.
ArdenE – Ja osobiscie

– Nie chcialbym sie juz wiklac w nic innego
Kage – Uwikłania moga sprawiać wiele kłopotów.
ArdenE – Prawda
Kage – Konflikt interesów…
ArdenE – Pan to wie najlepiej, prawda?

Kage – Tak.
ArdenE – Chcialbym wiedziec
Kage Uśmiecham sie lekko zza okularów.
ArdenE – Kto z naszej druzyny cieszy sie szczegolnym zainteresowaniem pana pracodawcow?
Kage – Jakich pracodawców ma pan na mysli? Czy jest coś, o czym pan wie, a ja nie wiem?
ArdenE – Panie Niwa, panie Niwa – krece glowa
– Pan wie, o czym mowie
Kage – Nie, nie wiem, prosze mi to delikatnie uświadomić.
ArdenE – „Cien Yakuzy” cos panu mowi?

Kage – Hm, nie, nic.
ArdenE Wzdycham
– Wie pan, to trudne, jak rozmawia sie z kims, kto ma cie za kretyna
Kage – Ale ja naprawdę nie rozumiem o co panu chodzi.
– I nie znam pana na tyle, by moc wysuwac takie wnioski.

ArdenE Wyjmuje z kieszeni datachip
podaje mu
Kage Biorę i czytam.
ArdenE – Prosze sie z tym zapoznac
Kage – Hm, skąd ma pan te informacje?

ArdenE – Widzi pan ten ocean, co nas otacza?
Kage Przymrużam oczy.
– Widzę wiele rzeczy.
ArdenE wskazuje lokal, sufit itp
– Macierz, panie Kage

– Ocean wiedzy
Kage – Skąd w macierzy te dane… – szepcze do siebie ale tak, zeby Arden mnie słyszał.
ArdenE – Przeciez Arden to rybak – usmiech
– Ale wracajac
– Zacznijmy od podstawowej kwestii

– Nie obchodzi mnie zbytnio pana praca
Kage – Kogo z nas to obchodzi….
ArdenE – Nie zamierzam tez pana spalic przed druzyna.
– Ale
– Mielismy juz pewne nieprzyjemnosci z pana mocodawcami

Kage – Moco…
Zaczynam się śmiać.
Głośno.
Bardzo głośno.
ArdenE – Juz?

Kage – Z jakimi to niby moimi mocodawcami mieliście styczność?
ArdenE Wzdycham
Kage – Ma pan na myśli Gordona?
Śmieję się.
ArdenE – Nie

Kage – Owszem, to kawał skurwiela, ale żeby aż taki…
ArdenE – Nie mowie o Gordonie
Caly czas jestem spokojny
Kage Momentalnie poważnieję.
– Chodzi o… Yakuzę, e?

ArdenE Wzruszam ramionami
Kage – Jeśli chodzi o to… Ten rozdział życia uważam za zakończony.
ArdenE – Wspaniale – caly czas mam spokojny glos
– Ale gdyby sie okazalo ze jednak nie…?
Kage – Ba, można dodać, że nie chciałbym ich spotkać w najbliższej i najdalszej przyszłości, gdyby to nie było konieczne.

ArdenE – Zycie lubi sie komplikowac
Kage – Owszem, lubi.
ArdenE – Mam do pana prosbe
Kage – Słucham.
ArdenE – Gdy zycie zacznie sie zbyt komplikowac
– Chcialbym, zeby ominelo to mnie i Nimue
Kage – Mhm. Nie wiem, co było między wami a yakuzą, ale ja tez się z nimi nie lubię.
– Szukał pan informacji o mnie. Duzo ich było?
ArdenE – Wystarczajaco

– Nie jestem bogiem macierzy
– Sa lepsi ode mnie
Kage – Ciekawe, kto spieprzył sprawę i wszystkiego nie zatuszował.
ArdenE – Bo to jest niemozliwe
– Fizycznie niewykonalne

– Raz jest pan w sieci i jest pan tam caly czas
– Wiem cos o tym
– W kazdym razie
– Panie Kage
Kage – Ale jednostka może ukryć się w tłumie i zostać przezeń zmiażdżona.
ArdenE – Nie chce i nie mam interesu robic sobie w panu wroga
puszczam mimo uszu stwierdzenie
– Nigdy nie mialem do czynienia z Yakuza. I nie chce miec
Kage – Błędnie pan mnie ocenia na podstawie skrawków otrzymanych informacji – taka jest moja opinia.
ArdenE – To jest tylko fragment – usmiecham sie

– Ale nie oceniam pana
Kage – Który to był rok? 69, tak?
ArdenE – Wrecz przeciwnie
– Doceniam pana.
Kage – Powiem tak – jakiś czas temu przestałem zadawać się z Yakuzą. A oni wprost przeciwnie – pożądają mnie tak, że rozerwaliby mnie na kawałeczki.

ArdenE – To prawie, jak jednego z naszych towarzyszy
Kage – I muszę jakoś się przed nimi ukrywać. Na razie mi sie udaje.
– Więc doskonale rozumie pan sytuację.
– A kto konkretnie chce rozerwać towarzysza?
ArdenE „Jest sens…?”

Zamyslam sie
Kage „Cholera, rozwalił mnie tym datachipem…”
ArdenE – Tego nie musi pan wiedziec
– W razie czego, domysli sie pan Bardzo latwo
Kage – Cóż, widocznie wiecie o Yakuzie więcej ode mnie i nie chcecie się tym dzielić. Trudno.

ArdenE – Informacja jest cenna
Kage – Mam wiele takich informacji.
ArdenE – Wiec slucham?
– Poki co, ja mowie
– Moze wie pan cos o przeszlych powiazaniach kogos z naszej druzyny z Yakuza?

Kage – Nie, nic takiego nie wiem.
– A jesli nawet był ktos z wami kilka lat temu, to pewnie ja go zabiłem.
ArdenE – To tez sie moze przydac
Kage – Albo inni, zależy, czy był dobry i miał na pieńku… Na dużym pieńku.
ArdenE – Mamy czas panie Kage

– I mysle, ze mozemy sobie wzajemnie pomoc
Kage – No, ale jeden szczur mi uciekł. Ale tylko jeden.
ArdenE – Kto?
Kage – Nie wiem. Nie wiem, kim był.
Wyjmuję wykałaczkę i zaczynam ją żuć.

ArdenE – A wie pan chociaz, jak wygladal?
Kage – Hm, lubi pan walczyć o cudze, swoje chroniąc zarazem.
ArdenE – Pozostalosc z mlodzienczych lat
Kage – Polubiłem pana.
ArdenE – Wzruszylem sie
– Wiec?
Kage – Osobnik zabawił się z naszymi, o ile moge się tak wyrazić o yakuzie.
– Miał jakieś sprawy do załatwienia, nie wiem konkretnie.
– MIałem tylko zabić, wiedziałem gdzie mieszka. Nic więcej, a jego i tak nie było – zwiał.
ArdenE – Gdzie mieszkal?
Kage – Hm, już sobie przypominam…
ArdenE „Moze to falszywy trop, ale warto sprobowac”
„Dorzuce do stosu szukanych informacji. Banda pierdolonych gremlinow…”
Kage – Czy ja lubię pana aż tak bardzo…

ArdenE Przekrecam glowe
Kage – Widzi pan, te informacje powinny być dawno temu ukryte, nie do znalezienia w żaden sposób.
ArdenE – Te? – wskazuje na datachip
Kage – Poza tym pan chyba nie opowiada każdemu, jak mu się udał run?
– Te? To tylko wyjątki.
– Powiem tylko tyle, że to było w Waszyngtonie.
ArdenE Robie mine w stylu „mnie mozna nie lubic?”
Wzdycham
„dobre i to”
– Troche malo

– Ale w sumie…
Kage – Czyli mam panu powiedzieć, że osobnik ten mieszkał na rogu czwartej i dwudziestej?
Śmieję się.
– Nie, nie pamiętam gdzie mieszkał.
ArdenE – Błąd

– A rok?
– To zawezi poszukiwania
Kage – Ale o co panu w ogóle chodzi?
– Co to za poszukiwania? Co to za nagonka?
ArdenE Skladam rece w piramidke

Kage – Nabijcie na pień żółtka?
ArdenE Usmiech
Kage – Na pal.
ArdenE – Nikt nikogo nie nabija
Kage – Aj, ten francuski.
ArdenE – Wlasnie ciezko panu idzie
– Ale wracajac
Zamyslam sie
Kage – Ze niby ja mialem zaatakowac kogos z waszej druzyny?

– Skad te insynuacje?
ArdenE – Panie Kage
Kage – Panie Eunuch.
– Enoch.
– Cholerny akcent…

ArdenE – To akurat nie francuskie imie – mowie chlodno
Kage – To raczej w ogole nie imie. Przepraszam.
– Kontynuujac, czego pan ode mnie oczekuje?
ArdenE – Szczerze?
– Biernosci

– Mam juz potad uciekania przed zoltkami, bez obrazy
– W ogole mam potad uciekania
Kage – Czyli mam stać z boku i tyle?
ArdenE – Ale to inna sprawa
Kage – Rozumiem, że run zrobicie sami.

– Okeeej, nie ma sprawy.
ArdenE opieram glowe na rece
pozycja „co za kretyn, ja pierdole”
– Nie
Kage – Więc niech pan mówi jasno.

ArdenE – Nie ufam panu
Kage – Japończyk nie zrozumie wszystkich niuansów ża… francuskiej mowy.
– Aha.
ArdenE – Wiecej, nie wierze w pana wyjasnienia
– Taki juz nieufny jestem

– Ale
Kage – Uważa pan, że moge was zdradzić albo zabić?
ArdenE Kiwam glowa
– Tak
– Jezeli ma pan takie polecenie z gory, to tak

Kage – Wyjasnijmy to sobie – już nie pracuję dla Yakuzy. To juz przeszłośc. Teraz jestem kukiełką CTF.
ArdenE – To pana wersja – wzruszam ramionami
Kage – Może pan porozmawiać z nimi, to oni mnie ukrywają przed mafia.
ArdenE – Wiec panu szczerze wspolczuje
Kage – Gdyby nie Gordon, kto wie, pewnie dziś wciaż byłbym perełką…
ArdenE – Gordon juz raz dal ciala
– Pamieta pan Orlean?
Kage – Ach tak, wspaniale miasto, ale ktos je wysadzil. – patrze na Ardena z usmiechem.
ArdenE – Taaak

– Miejmy nadzieje, ze panu sie poszczesci
Kage – Heh.
ArdenE „CTF ochroniloby kogos przed Yakuza? Dobre sobie”
Kage – Jedyny powód do zaufania wam jest to, że prawdopodobnie Gordon dał namiary na mnie.
ArdenE – Prawda

Kage – A on tak sobie by ich nie dał nikomu.
ArdenE – Nie oczekuje ze pan nam ufa
Kage – Jakos musze – wzdycham.
ArdenE – Tak
Kage – Chyba, że Gordon wynajał was, abym wyjawił sekretne tajemnice Yakuzy.
ArdenE – Ale Run to inna kwestia
– Osobiscie bysmy sie nie obrazili, ale mamy juz jednego milczacego specjaliste w druzynie
Kage – Ot, tajemnice.
ArdenE – Taak

Kage – Na przełomie roku 69 i 70 nie powiodło mi się jedyne w życiu zlecenie dla Yakuzy. To wszystko. Waszyngton, miałem zabić jakiegoś gostka, któy zabił naszego.
– Ale to już mówiłem.
ArdenE – A czemu zrezygnowal pan ze sluzby dla Yakuzy?
Kage – Nie zrezygnowałem. Raczej… Musiałem zrezygnować.
ArdenE – Ach – krzywie sie

Kage – Widzi pan.
ArdenE blysk w oku
Kage – Miałem poważanie wśród swoich. Dawali mi czasem wolną rekę, jak nie mieli nic ważnego dla mnie do roboty.
ArdenE – Dobrze to swiadczy o pana umiejetnosciach
Kage – I przez jedno takie zadanko musiałem spierdalać od nich jak najgłebiej w planete.
ArdenE – Zadanie na wolna reke?
Kage – Tak.
ArdenE Usmiech
– Skad ja to znam…

Kage – Nie śmieli plugawić moich ślicznych rak jakimś ulicznym brudem.
– I wtedy sam sobie dobierałem, co chcę a co nie.
ArdenE – I jeden dobor okazal sie nietrafny
Kage – I wtedy jeden błąd.
– Właśnie.

ArdenE – Ale az mi sie wierzyc nie chce
Kage – I tak z organizacji przestępczej trafiłem do organizacji zwalczającej pierwszą grupę.
ArdenE – Jeden blad i skreslili takiego fachowca?
Kage – Śmierć osoby waznej dla szefa jest wystarczającym powodem?
ArdenE – Jak najbardziej
Kage – Więc właśnie.
– Zlecenie zabicia pewnego osobnika zagrażającego Japonii wziąłem do serca.
– Ale nie wiedziałem, że to całkowicie zmieni moje życie.
ArdenE – Tak to bywa przy wznioslych zadaniach

Kage – Niestety.
– Tak więc zmieniłem strony, a pan Gie usuwał jakiekolwiek ślady o mnie.
– Te, które zostały. Yakuza tez swoje zrobiła.
– Nie wyobraża sobie pan, jakich mają wspaniałych informatyków.
ArdenE „Z tym, ze ona dokladniej”

– Och wyobrazam
– A jakie wspaniale LODy
Kage – Ale jak tak patrzę na te dane…
– Jedną rzecz spieprzyli.
– I powolutku dochodzimy do chwili, gdy jeden osobnik zadzownił do drugiego.
ArdenE – Ano
Kage – Pan Gordon nie dość, że spowodował te zmiany, nie dość, że mnie ukrywał, to jeszcze chciał w zamian moich umiejętności.
– I tak zaufany zabójca Yakuzy stał się zaufanym działaczem CTF.
ArdenE – Piekna historia
Kage Wypluwam wykałaczkę i biore kolejną

– Nie wierzy pan, co?
ArdenE – I tak i nie
– Ale nie wiem, co musialby pan zrobic, bym panu zaufal w pelni
– Na szczescie pelne zaufanie nie jest potrzebne do wspolpracy
Kage – Właśnie.

– Poza tym – wszystko wyjdzie w praniu.
ArdenE – Tak
– Dal mi pan do myslenia. To mnie cieszy
Kage – Lubię radowac ludzi.
ArdenE „I zaraz potem wsadzac im katane w plecy?”

Usmiecham sie
– Czuje sie w obowiazku sie zrewanzowac
Kage – A, tak przy okazji.
– Nie wie pan może, czy pan Bikaver potrzebuje Złotej Gałęzi w jakimś celu, czy też będzie mozna ją po jakimś czasie oddać?
ArdenE Zamykam na chwile oczy

– Nie, mysle, ze bedzie ja mozna oddac
Kage – Dobrze, zwiedzajacy na pewno się uciesza. – uśmiecham się.
ArdenE – Tez tak sadze
– Z mojej strony panie Kage
– Na dniach dostanie pan ode mnie informacje, z kim mamy na pienku

Kage – Cieszy mnie to.
ArdenE „Jak sprawdze to, co mi powiedziales”
Kage – Będe wiedział, kogo unikac.
ArdenE – O tak…
Kage – I jak będe coś wiedział, nie omieszkam się tym podzielić.
ArdenE Usmiech
– Czy moge liczyc na male porozumienie?
– Niech pan to powie po angielsku, bo nie zrozumialem
Kage – Porozumienia doprowadziły nas do tego, jakimi jestesmy dzisiaj.

ArdenE – Obydwaj ukrywamy sie przed kims
Prychniecie
Kage „Zaraz wypluje klaczek…”
– Pan też? Mały ten świat.
ArdenE – Prawda?

Kage – Istotnie – biorę trzecia już wykałaczkę
ArdenE – No nic, panie Kage
– Ciesze sie ze moglem z panem pogadac
– Tej rozmowy oczywiscie nie bylo.
Kage – Oczywiście.

– Zaspokoiłem pańską ciekawość?
ArdenE – Na razie
Kage – Cieszę się.
ArdenE – Zawsze mam niepochamowany glod na informacje
Kage – No to moge życzyć smacznego.

ArdenE – Tak, czeka mnie sporo pracy zwiazanej z Runem
Kage – Mam nadzieję, że naje się pan przy okazji sprawdzania pienków osobowych, chociaż nic nie obiecuję.
– Run, właśnie.
ArdenE – Aktualnie bawie sie w sapera panie Kage
– Szukam niewypalow

Kage – Wie pan z tych „skrawków” na co mnie stać?
– Co mogę, a co nie?
ArdenE – Mam tylko mgliste pojecie
– Galaz miala byc testem
– Ale, jesli zna pan inna metode pokazania swoich mozliwosci to slucham

Kage Moje oczy stają się takie jak u białego, stają się niebieskie, włosy jaśnieją
– Niebieskie oczy, blond włoski…
ArdenE Lekkie zaskoczenie mija i na powrot jestem spokojny
Kage Znikam.
ArdenE „Ciekawe”

– Pod wrazeniem
Kage Pojawiam się wyglądając identycznie jak Arden.
ArdenE – Na prawde pod wrazeniem
– Adept?
Kage Wstaje, wyjmuję katanę

– Nie, braciszku.
MG_BJ Klienci baru rybnego spogladaja z przestrachem.
Kage Rozgladam sie.
– Oj.
Chowam katanę i siadam.

ArdenE – Powialo groza
Kage Podwijam rękaw i wysuwam ostrza, oglądam je niedbale
ArdenE – Mialem kiedys
Kage – Oj, plamka – zdrapuje nieistniejaca plamke druga reka.
– Hm, chwileczkę.
Spoglądam w stronę jakiejś parki.
ArdenE Unosze brwi
Kage – Hm, mężczyzna narzeka na smak ryb, kobieta każe mu przestać, bo nadchodzi kelner.
– „Kochanie, przestań, nie wypada tak mówić!”
– Ciekawe.
ArdenE – Szum panskich systemow przyprawia o bol glowy – usmiecham sie
Kage – Tabletkę? – uśmiecham się.
ArdenE – Nie dziekuje
– Staram sie nie brac

– Hm
MG_BJ Arden: Przyslano ci wlasnie plik wideo z zakamuflowanego pekińskiego proxy.
Kage – Rozumiem.
ArdenE odbieram
MG_BJ Arden: To osmiosekundowe nagranie z toba mowiacym: „Szum panskich systemow przyprawia o bol glowy”.

ArdenE Wzdycham
MG_BJ Nagrane z oka Kage.
Kage – Teraz pan już wie prawie wszystko.
MG_BJ Kage: Odbierasz nagranie wideo z tego samego proxy.
Trwa tylko trzy sekundy.
Kage – Gimnastykować się przed publicznością nie będę, włamywać się do sejfów też nie.
MG_BJ Pytasz na nim z usmiechem: – Tabletke?
ArdenE – Prosze wybaczyc popisywanie sie
Kage Podwijam rękaw chowając commlink.

– Och, ależ nie ma sprawy.
ArdenE – Nie oczekuje gimnastyki
Kage – Im więcej o sobie wiemy, tym lepiej, prawda?
ArdenE – Tak
Kage – To jedno z moich praw – nie działaj z ludźmi, których możłiwości nie znasz.

ArdenE – Nanokamuflaz, cyberoczy, dopalacz refleksu, commlink…
– Cos pominalem?
Kage Podnosze do ust rybę i wysyłam Ardenowi szczegółowy spis składników użytych przy jej robieniu.
– Jeszcze metalowe kości.
– I kilka zamieniaczy, że tak to ujmę.

– I jeszcze niesamowita prezycja w związku z rzucaniem shurikenów.
ArdenE – Wierze
Kage – No i powiedzmy jeszcze, że wytrzymam tortury.
– Trening ninja jest naprawdę wspaniały.
ArdenE Kiwam glowa

– Coz za uniwersalnosc
Kage – Niestety część tego trzeba było poświęcić na rzecz wszczepów.
– Niepełne szkolenie, tak to ujmę.
ArdenE – Mimo wszystko
– W koncu mamy w druzynie kogos kto umie walczyc – ironia

Kage – Co pan jeszcze umie? Bo ja się pochwaliłem.
– Walczyć…
– Jeśłi nie przeszkadza panu niechęć do broni palnej, to owszem, umiem.
ArdenE Pstrykam palcami
– Mam to samo

Kage Uśmiecham sie.
ArdenE – Co do moich umiejetnosci
Kage – Istny brat mój.
Zdejmuję nanokamuflaż.
Powoli, żeby sie nie zorientował nikt.

ArdenE Popijam wode
Kage Uśmiecham się.
ArdenE hehe
odkladam szklanke
opieram sie wygodnie

wzrok mi metnieje
po chwili mam bardzo slaby oddech
Kage – O kur…
– Dobra, starczy…
– Aj…
– I weź tu kur… swoich nie bij….
ArdenE Gleboki wdech
Wraca mi ostrosc wzroku
– Ma pan dobrego Firewalla
Kage – Jakoś się bronić trzeba.
Drapię się po karku.
ArdenE – To byla probka
– Nie chcialem panu zrobic krzywdy
– Oprocz tego, sam pan widzial
Kage Błyskawicznym, tanecznym ruchem przeskakuje za Ardena i łapię go za szyję jedna ręką, a druga trzymam naprzeciwko. Tę z wysuwanymi ostrzami.
Szepcze – Może mały taniec?
Uśmiecham się.
„Kocham takie sprzeczki”
ArdenE – Kuszace
– Ale raczej nie
Kage Lekko wysuwam ostrza.

– Na pewno?
– Będę żałował.
ArdenE – Panie Kage
Kage Wracam na miejsce.
ArdenE – To miejsce publiczne

Kage Rozglądam się.
ArdenE – Nie mam szans na walke z kims z dopalaczem
Kage – Ale z daleka…
ArdenE – Moj swiat to swiat zer i jedynek
Kage – Matematyka jest piękna.
– Poza tym bez zer i jedynek nie miałbym szans ja.
ArdenE „Kolejny humanista w druzynie, boze…”
Kage – Gdyby nie to, nie byłbym tym, kim jestem.
ArdenE – Technologia to wspaniala rzecz

Kage – Tak.
ArdenE – Panie Kage, milo sie z panem rozmawialo
Kage – Jak słońce wschodzące nad oceanem marzeń.
ArdenE – Ale ja juz niestety musze isc
Kage – Mi równiez.
– Rozumiem.
– Ja jeszcze musze coś wykraść, rozumie pan.
ArdenE – Tak tak – kiwam smutno glowa
– Praca, praca, praca
Kage – Trzeba jakoś na chleb zapracować.
Dopijam sake.
ArdenE „Na chleb, na kawior…”
– Ta rozmowa sporo mi dala
„Choc nie potoczyla sie jak planowalem”
Kage – Mi dała mniej.
ArdenE – Dostanie pan wiecej na dniach
Kage – Nie znam jeszcze umiejętności pozostałych.
ArdenE – Oni sie musza panu osobiscie pochwalic
Kage – Tak.

– Ale to przy innej okazji.
ArdenE Kiwam glowa
Wstaje
Kage Równiez.
ArdenE Narzucam torbe na ramie

Kage Kłaniam się Ardenowi.
– Sayonara.
ArdenE – Au revoir panie Kage
Kage Wychodzę
ArdenE rowniez