Transmisja 18/10010

MG_JC Biegniesz.
Liscie uderzaja w twoja twarz
Sewerynie, zostales sam.
Gdzies za toba Rosjanie
SewerynLupaszko Co sie stalo z reszta?
MG_JC Wpadliscie w zasadzke
Wszedzie byli Rosjanie, pojmali Andrzeja
Teraz uciekasz przez las
Ktos strzela, pociski trafiaja w kore, fragmenty uderzaja Cie w twarz
Przeskakujesz wykrot
Slyszysz szczekanie psow
Nie masz pojecia gdzie jestes
Zadnej broni
SewerynLupaszko „Jak Rambo…”
MG_JC Zadnej mozliwosci kontaktu z pozostalymi partyzantami
To mial byc spokojny konwoj
Mozliwe, ze ktos zdradzil
Znow strzelaja, liscie padaja na ziemie
SewerynLupaszko „Przedostac sie do dworku.”
„Byle tylko do domu…”
MG_JC Do dworku jest co najmniej trzydziesci kilometrow
Gdzies z boku slyszysz halas.
Tak, to musi byc smiglowiec
SewerynLupaszko „Odbijemy Andrzeja i pomscimy poleglych.”
MG_JC Przelatuje gdzies z prawej, Rosjanie sa z tylu i z lewej
Znow strzelaja
SewerynLupaszko Biegne.
MG_JC Kula ociera sie o twoje ramie
Przedziurawila kurtke
Ale nic wielkiego Ci sie nie stalo
Psy – niemal czujesz won ich siersci
Sa tuz obok
200 moze 100 metrow
Kolejny wykrot
SewerynLupaszko Skacze.
MG_JC Z tego co pamietasz, sporo tutaj wawozow i malych strumykow
Przeskakujesz, ziemia sie obsuwa
Na czworakach, ale jestes po drugiej stronie
Krzaki drapia Twoja twarz
Nie czujesz bolu w trafionej rece
Smiglowiec leci ponownie
SewerynLupaszko „Pogon powinna miec trudniej. Maja duzo sprzetu i krotkie nogi.”
MG_JC Przelatuje z hukiem nad drzewami
Znow seria, ale chyba na oslep
Kolejny wykrot
Probujesz przeskakiwac, noga grzeznie
Spadasz w dol
Kamienie
Twarde ladowanie
Ciemnosc

..
.
Otwierasz oczy
Ktos nad Toba stoi
To… elfy
Maja krotkie karabiny
To kalasznikowy
SewerynLupaszko „Kurwa! NIE!”
MG_JC I… Rosyjskie mundury
Przekrzywiaja glowe, przygladaja ci sie
Wtem zauwazasz
Ze owszem, kroj munduru jest rosyjski
Ale… brakuje flagi
Zostala zdarta
Nakazuja ci wstac
Odsuwaja sie na bezpieczna odleglosc
Jest ich czworka
SewerynLupaszko Podnosze sie.
MG_JC Mowa cos do siebie, nie spuszczajac z ciebie oczu
SewerynLupaszko – Kto wy?
MG_JC Nakazuja Ci lufami, bys szedl
Spostrzegasz, ze jestes brudny.
Z ziemi?
Obsypali Cie ziemia?
Ten wygladajacy na dowodce nakazuje Ci isc
Ktos wbija lufe w twoje plecy
SewerynLupaszko „Wpadlem do dolu…”
Ide
MG_JC Ruszaja za Toba.
Z karabinami wycelowanymi w twoje plecy

TRANSMISJA 18/10010
JEREMIADY

Hummer jedzie powoli polna droga.
Po obu stronach rozciagaja sie waniliowe pola
Jestescie zmeczeni ciagla jazda z Rzymu
Wszyscy, oprocz Cade
Slonce delikatnie pelznie po przedniej szybie
W oddali spostrzegacie duzy, bialy dwor
SewerynLupaszko: To twoj dwor rodzinny

Kattel Przeciagam sie, potrzebuje ruchu.
MG_JC Gdzies z prawej strony spostrzegacie rowny rzadek chinskich robotnikow
Nimue Tlumie ziewanie.
MG_JC Idacych przez sciezke miedzy polami
Podjezdzacie blizej
Kattel Spogladam z zaskoczeniem i zainteresowaniem.
MG_JC Na schodach spostrzegacie kilkoro ludzi
SewerynLupaszko Witajcie w Polsce.
Kattel – Chinczycy? Tutaj tez?
MG_JC Z ktorych wyroznia sie dwojka.
ArdenE – Chinczycy sa wszedzie
SewerynLupaszko – A gdzie ich nie ma?
MG_JC Jeden jest ksiedzem
A drugi ma na sobie garnitu
I trzyma w zebach cygaro
Andrzej_ Oslaniam dlonia oczy przed sloncem.
MG_JC SewerynLupaszko: Rozpoznajesz Andrzeja i ksiedza Marcina
Andrzej_ Spogladam w strone zblizajacego sie hummera.
Kattel [Ale nie jest grubym Meksykaninem?
ArdenE – Mon dieu. Majorze, mieszkasz w malowniczym miejscu
MG_JC [Nie
Jest piekny majowy dzien
Nimue – Niemal raj… – usmiecham sie sennie.
Kattel Zatrzymalismy sie juz?
MG_JC Hummer, wzburzajac tumany kurzu, zajezdza przed dworek
Tak
Kattel Wysiadam z westchnieniem, to byla DLUGA podroz.
MG_JC Sludzy podchodza, otwieraja drzwi
ArdenE Ruszam glowa na boki. Cos pstryka w kregoslupie
Nimue Wysiadam.
MG_JC Patrza na was z ciekawoscia
Klaniaja sie Sewerynowi
– Witamy, paniczu
SewerynLupaszko – Pochwalony!
Nimue Przeciagam sie, oddycham gleboko.
Kattel Przeciagam sie znowu, robie pare sklonow.
Cade Wysiadam. Staje obok hummera i obserwuje przebieg powitania.
Andrzej_ – Bracie! – wolam po polsku. – A coz to za karawan?
SewerynLupaszko – A to nasi goscie.
ArdenE – O ile pamietam, to nie znasz polskiego – mowie do Nimue
SewerynLupaszko – Mielismy okazje powojowac troche na obczyznie.
Nimue – Niestety – westchnienie zalu.
SewerynLupaszko – Moga przysluzyc sie naszej sprawie.
Andrzej_ – Witam – przechodze na angielszczyzne z silnym slowianskim akcentem.
MG_JC Cade: Sluga do Ciebie podchodzi – Czy mam aby odprowadzic pojazd do garazu? – mowi po angielsku
ArdenE – Ja wiem…
Nimue – Piekny jezyk.
ArdenE – Rowniez witam – silny francuski akcent
– Co kto lubi
Cade Wyciagam z hummera shotguna i HK227, po czym mowie „Tak”.
SewerynLupaszko – A poki co trzeba mnie troche nareperowac, bo nawet Ci reki nie moge podac. Chyba ze ta tutaj.
Andrzej_ Pochylam sie do Chinczyka stojacego obok, rzucam mu polglosem kilka polecen.
MG_JC Sluga wsiada, odjezdza powoli na tylu dworku
Chinczyk rusza je wykonac.
Andrzej_ – Jezu! Co sie stalo? – dopiero teraz zauwazylem kikut brata.
ArdenE – Jakby nigdy odcietej reki nie widzial – mrucze pod nosem
Andrzej_ – Byles bardzo lakoniczny w tej wiadomosci, co mi ja wczoraj wyslales…
Kattel Chodze naokolo, co jakis czas rozciagajac miesnie.
Nimue „Spotkanie pierwszego stopnia z Cadem”
SewerynLupaszko – Tak, wpakowalem sie w niezla kabale.
Andrzej_ – Proteze jakas wygrzebalismy, ale nie wiedzialem, ze to dla ciebie…
SewerynLupaszko – Opowiem Ci wszystko jak troche odpoczniemy.
ArdenE Wystawiam twarz do slonca, przymykam oczy
Nimue Mrugam parokrotnie.
„Mam ochote na spacer”
MG_JC SewerynLupaszko: Widzisz metalowa proteze, duze ramie, blyszczace w sloncu
SewerynLupaszko – Nie potrzeba protezy, mam tutaj ta reke, powinno dac sie ozywic i przyszyc.
MG_JC SewerynLupaszko: Przypomina ci ramie robota
Andrzej_ – Zapraszam wiec w nasze skromne progi – mowie glosno do wszystkich. – Jestem Andrzej Lupaszko, mlodszy brat Seweryna.
Cade Rozgladam sie.
SewerynLupaszko Przedstawiam gosci.
Andrzej_ Probuje sie przywitac ze wszystkimi przez podanie reki.
Kattel – Milo mi. — Podaje reke.
Ksiadz podchodze do zebranych ludzi – szczesc boze!
Andrzej_ Nimue caluje szarmancko w dlon.
MG_JC Ksiadz: Mowisz po polsku czy po angielsku?
Andrzej_ I zapraszam wszystkich szerokim gestem do srodka domostwa.
Kattel – Czy bedziemy miec potem troche czasu dla siebie? Potrzebuje ruchu.
Ksiadz Mg: polski
MG_JC Ksiadz: Ok
Nimue – Rowniez.
MG_JC Andrzej_: Prowadzisz ich do dworku?
ArdenE Usmiecham sie polgebkiem
Kattel Mrugam ze zdziwieniem na dzwiek tego obcego jezyka.
ArdenE – Jest sporo miejsc na spacery
Andrzej_ – Oczywiscie, ale na razie zapraszam na skromny obiad.
Prowadze wszystkich do srodka dworku.
MG_JC Wszyscy podazaja za Andrzejem?
ArdenE Jak obiad, to nie odmowie
Cade Ide za reszta.
Ksiadz Andzrej: skocze po nalewke
Andrzej_ Zatrzymuje sie na chwile przy kuchni, w ktorej krzataja sie Chinczycy, pytam o cos po chinsku, potem idziemy dalej do jadalni.
Ksiadz -nie wypada tak na sucho witac gosci
MG_JC Wchodzicie do zacienionego holu, jest tutaj przyjemnie chlodno
Andrzej_ – Jasne, ojcze.
MG_JC Andrzej prowadzi was do przestronnego salonu
Na jednej ze scian wisi duza, polska flaga
ArdenE – Czy ksiadz zna angielski – pytam
Ksiadz Ardene: tak
MG_JC Na innej widac sporych rozmiarow portret rodzinny
Z boku widzicie Chinczyka w liberii
Grajacego na fortepianie
Nimue Przygladam sie z zainteresowaniem.
Andrzej_ Otwieram szerzej okna.
MG_JC Do pomieszczenia wpada swieze powietrze
Wokolo krzata sie sluzba
Andrzej_ Komenderuje Chinczykami, ktorzy zastawiaja stol potrawami.
MG_JC Donosi zastawe i jedzenie
Kattel – Skad tutaj tyle chinskiej sluzby?
MG_JC Stol jest juz zakryty
ArdenE „_skromny_ obiad?”
Kattel – Czy to normalne w Polsce?
Andrzej_ – Ostroznie z tym gasiorem, do czorta! – wybiegam na chwile z jadalni.
MG_JC Chinczycy robia przepraszajaca mine, klaniaja sie
SewerynLupaszko – Daj no Andrzeju garniec okowity.
Nimue „Znajac zycie beda same miesne potrawy…”
ArdenE – Tania sila robocza
Andrzej_ Po chwili wracam, ocieram chusteczka czolo, w kaciku ust nadal tkwi cygaro.
Nimue „Umre tutaj z glodu”
Cade -Czy ten budynek jest nalezycie chroniony?- pytam Seweryna?
Ksiadz Przynosze dwa gasiorki nalewki, stawiam na stole.
Andrzej_ – Prosze, prosze. Siadajcie, waszmoscie, i pani.
MG_JC Rozgladajac sie po salonie, spostrzegacie w rogu jakis herb
Nimue Leciutko sie usmiecham.
ArdenE – Wiele sie chyba nie pozywisz – mowie po francusku do Nimue
Andrzej_ – Ha! – ogladam nalepke na gasiorze. – Sliwowica, Sewku. Masz dzisiaj szczescie.
Nimue – Niestety. – westchnienie.
SewerynLupaszko – Tak, mamy tu niewielka gwardie.
– I duzo elektroniki, choc tego nie widac.
MG_JC Wtem…
Andrzej_ – Czestujcie sie zupa, prosze.
MG_JC Slyszycie, jak zastawa brzeknela
Raz
I znow
Nimue Patrze w tamta strone.
Cade – Dobrze to slyszec.
MG_JC Znow
Cade -Z przyjemnoscia dam sie ugoscic, zamiast wystawac na warcie – usmiecham sie.
MG_JC Gasiarki stojace na stole zaczynaja sie trzasc
Znow
Nimue – Co sie dzieje?
MG_JC Szklo brzeczy
SewerynLupaszko [ Mam pojecie o co chodzi?
MG_JC Za oknem, wychodzacym na podworze spostrzegacie ogromna, stalowa noge
Andrzej_ Odchylam sie, wygladam przez okno, nie jestem przejety.
MG_JC [Nie
Ksiadz Trzymam gasiorki, aby sie nie stlukly.
MG_JC Pojawia sie druga noga, krok, wszyscy brzeczy i sie chybocze
Andrzej_ – Ha! Spokojnie, spokojnie – uspokajam wszystkich gestykulujac cygarem.
SewerynLupaszko Biore gasiorek od ksiedza.
MG_JC Kolejny krok.
I jeszcze jeden
ArdenE – Ach, Sewerynie. To ten twoj mech?
Kattel – Co to za walker?!
Cade Podchodze do okna przyjerzec sie temu.
Andrzej_ – Ferdek pracuje ponad norme.
SewerynLupaszko Pociagam lyk.
Nimue Unosze brwi.
Andrzej_ – Twoj kombinezon, Sewku, wresz… Ekhem, ekhem, ekhem – zabieram sie szybko za jedzenie zupy.
MG_JC Robot przechodzi na pole pod lasem widocznym w oddali
ArdenE Wygladam przez okno z zaciekawieniem
MG_JC Wstrzasy ustaja
Kattel Potrzasam glowa z niedowierzaniem.
Nimue -No, no, no…
MG_JC Chinczycy donosza kolejne potrawy
W powietrzu czuc wspaniala won pieczonego miesa
Ksiadz Potajemnie nalewam sobie nalewki…
SewerynLupaszko – Mysle, ze teraz mam argument wobec Cade’a.
ArdenE Wracam do stolu
Nimue Siadam.
Westchnienie.
Cade „Ladne kwiatki.
SewerynLupaszko Koncze gasiorek. Jakos szybko zszedl.
– A teraz, moi mili, wybaczcie.
Kattel – Zrozumiale.
Nimue Kiwam glowa.
Kattel – Pomyslnej operacji, Majorze.
SewerynLupaszko – Jedna reka nie dam rady jesc jak w wykwintnym towarzystwie przystalo.
ArdenE – Ciezko jesc lewa reka
SewerynLupaszko – Dobrze, ze choc gorzalki dalo sie rady napic.
Andrzej_ – Chung czeka w szopie – mowie do Seweryna obgryzajac udko kurczecia.
Ksiadz Sewerynie: – jest lepsza niz kiedys, pamietasz?
ArdenE Odchrzakuje.
SewerynLupaszko – Andrzej zaprowadzi was do pokoi, z pewnoscia spotkamy sie na kolacji, albo na sniadaniu.
– Ozywiscie.
ArdenE – Ktore potrawy nie zawieraja miesa?
SewerynLupaszko – Po operacji na pewno bede glodny, zobaczymy wtedy jak sie tez inne potrawy u nas maja.
MG_JC SewerynLupaszko: Wychodzisz do Chunga?
SewerynLupaszko – Tak dawno tu nie bylem, az sie lezka w oku kreci.
Ide juz.
Andrzej_ – No to – zwracam sie do gosci – opowiadajcie, gdzie to poznaliscie Sewka.
Nimue „hmm, hmmm”
Kattel – To dluga historia.
Andrzej_ – I nie dziwcie sie, moi drodzy. On ma dar zjednywania przyjaciol.
ArdenE – Tak?
– Nie zauwazylem
Nimue „Naprawdê?”
– Arden, zachowuj siê – stwierdzam po francusku.
Andrzej_ – Nie wiem, czy Seweryn narzekal, jak to ma zwyczaju, na nasza sytuacje – przeszlismy do lodowego deseru.
Kattel – Nasza?
ArdenE – No wiesz, to mi nie przystoi – ironia
Kattel – Chodzi o kraj?
Andrzej_ – Tak, panie Robercie, chodzi o ten nieszczesliwy kraj – wzdycham i dolewam wszystkim sliwowicy.
Nimue „Wreszcie coœ, co mogê spokojnie zjeœæ”
ArdenE – Calkiem dobrze sobie radziliscie w pierwszych latach wojny
Andrzej_ – Ale ostatnio zmienia sie powoli… na lepszego? Jak to mowicie po angielsku?
Nimue – Ku lepszemu – poprawiam go odruchowo.
Andrzej_ – Ha! Wlasnie tak – celuje w Nimue lyzeczka.
Nimue „A³a”
Zrobilo mi sie glupio.
Andrzej_ – Panowie polscy wreszcie zaczeli sie lepiej dogadywac, dawac odpor zaborcy…
ArdenE – Kolejny adorator? – sperethiel
Andrzej_ – No i naczelnik okregu sie zmienil. Nie najgorzej nam sie z nim uklada – koncze lody.
ArdenE – Wybacz ciekawosc, ale u was nadal jest podzial feudalny?
Kattel – Wlasnie, i jak z Macierza?
Andrzej_ – Feudalny? – grzebie w komodzie obok stolu.
– Jak feudalny, dobrodzieju? – wyciagam jakies spore pudelko.
Kattel – Chodza sluchy, ze biale niedzwiedzie przegryzaja w Polsce swiatlowody.
Nimue Spogladam z zaklopotaniem na talerz.
ArdenE – No, normalnie. Dworki, szlachta
– Traci II Rzeczypospolita
Andrzej_ – Pan wybaczy, panie Robercie, ale u mnie z tymi… przyslowiami po angielsku to nie za dobrze.
MG_JC Konczycie to, co macie na talerzach, ale Chinczycy ciagle przynosza cos nowego
Andrzej_ Wracam do stolu, otwieram pudelko, czestuje wszystkich cygarami.
ArdenE – Ech, a po niemiecku?
MG_JC Krokiety, golabki, bigos
ArdenE Dziekuje, nie biore
Kattel Macham reka.
Andrzej_ – A co do tego feudalnie, panie Enochu, to wcale nie tak.
– To biedni uchodzcy sa.
ArdenE – Ale ja nie o chinczykach mowie – macham reka
Nimue – Arden…
Andrzej_ – Oni tutaj nie pracuja wcale za darmo, maja, jak to mowimy po polsku, wikt and opierunek.
Kattel – W kazdym razie pewnie wie pan, jakie kraza o Polsce stereotypy.
Cade Po zjedzeniu przysluchuje sie rozmowie i grze chinczyka.
Kattel – Zawsze sadzilem, ze przesadzone.
Andrzej_ Przypalam sobie cygaro, prawdopodobnie jako jedyny.
– Ha! – macham reka. – Polska to dziwny kraj, panie Robercie.
Ksiadz Stereotypy… to hasla gloszone przez bezboznikow…
ArdenE „O taak…”
Kattel – Dziwny? Co pan ma na mysli?
Andrzej_ – A bo z jednej strony chcemy isc do przodu z calym swiatem…
Kattel – Kraj sprzecznosci, cos takiego?
Andrzej_ – …a z drugiej ciagle musimy sie z Ruskiem uzerac.
Cade Wyciagam z kieszeni kamizelki papieroska.
Andrzej_ – Dobrze. Wszyscy najedzeni, moi drodzy?
Cade Sluchajac nadal pale sobie.
Kattel Kiwam glowa.
– Smaczne macie w Polsce jedzenie.
ArdenE „I tluste”
Cade -Calkiem niezle.
Andrzej_ – Wiec przejdzmy sobie do salonu. Cygar nie palicie, wiec dwa razy wiecej bimbru dostaniecie – smieje sie.
Nimue – Prawda.
Kattel „A ten robot jest ostatnia rzecza, jakiej bym sie w tym kraju spodziewal”.
Ksiadz – ach… nie doceniacie jego piekna…
MG_JC Andrzej_: Prowadzisz ich do pokoju goscinnego?
Andrzej_ Idziemy wszyscy do przylegajacego pokoju.
Nimue Westchnienie.
Andrzej_ – Siadajcie – pokazuje skorzane fotele i kanapy.
MG_JC Wchodzicie do pokoju obok
Andrzej_ – Wlacze jakas muzyke.
MG_JC Przez otwarte okna wpada swieze powietrze
Pokoj jest urzadzony ze smakiem
Andrzej_ Nachylam sie nad dosc archaicznym sprzetem stereo na plyty kompaktowe.
MG_JC Na scianach widzicie liczne pejzaze
Obite skora fotele
ArdenE Podchodze do Andrzeja i sprzetu
Nimue Spogladam na obrazy.
MG_JC Z boku stolik z alkoholami
Nimue: Zaden ze znanych ci malarzy
Andrzej_ – Jeszcze po pradziadku – mowie do Enocha o sprzecie.
ArdenE – Nie wiedzialem, ze ktos tego jeszcze uzywa
Andrzej_ – Sentyment, panie Enochu, sentyment do rupieci.
ArdenE – Teraz jest wiele wart
Ksiadz – to element wystroju.
Kattel – Widzialem takie jeszcze w Ameryce.
Andrzej_ – No, siadajmy. Zwawiej ten bimber! – wolam do Chinczykow.
MG_JC Wchodza z butelkami
Nalewaja do szklanek
Roznosi sie ostry zapach alkoholu
ArdenE – Jakiej firmy sprzet?
Nimue „Jakie to..mocne”
Ksiadz -” do pelna bracie”
Andrzej_ – Sony. Nie zna pan pewnie.
Kattel Nie pije.
Nimue „Sam zapach potrafi spic”
Andrzej_ – Smialo, smialo, panie Robercie – widze opory goscia. – Do dna!
Cade – Dziekuje serdecznie, ale nie skorzystam.
Andrzej_ – To smakuje lagodniej niz pachnie, prosze mi wierzyc.
Kattel – Jednak dziekuje.
Nimue – Pan, wybaczy, ale mam slaba glowe.
Ksiadz – bimber z panem Andrzejem sami przygotowalismy, rzecz wyszla nadzwyczaj dobrze…
ArdenE – Alez znam panie Robercie
Nimue – A to wyglada na dosyc…mocne.
Andrzej_ – No to, panie Enochu, pan chyba nie odmowi.
– Niech pan ratuje honor waszej hanzy.
ArdenE – A nie odmowie. – usmiech
– Honor – smiech
Andrzej_ Stukam sie z Enochem szklanicami.
ArdenE – W piciu nie jestesmy dobrzy
Andrzej_ – Zdrowie. Za Polske!
Ksiadz – siup!
ArdenE Wypijam
Andrzej_ – No to – ocieram usta dlonia – czym sie wlasciwie zajmujecie?
ArdenE „Wow”
Andrzej_ Otwieram czekolady przyniesione przez Chinczykow.
Nimue „Hmmm”
Kattel – Turystyka.
MG_JC Pojawia sie Seweryn
Andrzej_ – Zartownis – groze zartobliwie Robertowi palcem.
MG_JC Z jego reka jest wszystko w porzadku
SewerynLupaszko – Juz. Latwo poszlo, latwo przyszlo.
MG_JC W miejscu amputacji widzicie tylko cienka linie
Nimue „Niezlych lekarzy musi tu miec”
SewerynLupaszko – Ten doktor to prawdziwy magik.
Cade -Ladnie.
ArdenE – Sewerynie, zapoznaj mnie z tym chirurgiem
Ksiadz – no no, zawsze wiedzialem, ze to specjalista…
Kattel Mam niewinna mine (to odnosnie do turystyki).
Andrzej_ – Zaden chirurg – czestuje wszystkich czekoladow.
– Mowimy na niego Mister Chung.
Kattel [Ile to bylo czasu?
Nimue Patrze tesknie za okno.
SewerynLupaszko – Andrzeju… chcialem pogadac o… Ferdku.
Andrzej_ – Wiec… bieganie w cieniach, prawda?
– O Ferdku…? – mrugam oczami.
Nimue Skupiam wzrok na widoku za oknem.
Andrzej_ – Co z Ferdkiem?
MG_JC Nimue: Widzisz tam przechodzacego robota, pochyla sie i zbiera wanilie
SewerynLupaszko – Widzisz… To moj kombinezon bojowy, prawda?
Andrzej_ Wzdycham teatralnie.
– Ten kombinezon tylko stal i sie kurzyl.
Kattel – Dobry turysta lubi czasem zobaczyc to, czego nie widac w swietle dnia — odpowiadam Andrzejowi.
Andrzej_ – A my mielismy epidemie jakiejs wstretnej biegunki w dwoch barakach.
SewerynLupaszko – Bez niego nie ruszalem sie na zadna akcje, ma wartosc bojowa rowna polowie wojska polskiego. A teraz uprawia grzadki.
ArdenE „Hmm”
Andrzej_ – Wiesz, jak bardzo jestesmy zalezni od tego, by dostawy wanilii trafialy na czas do odbiorcow.
ArdenE Przymykam oczy
SewerynLupaszko – Mam nadzieje, ze nie namieszales nic w srodku i ze bede go mogl jutro ubrac?
Andrzej_ – A zbiory?
SewerynLupaszko – Wiem ze bylem daleko, ale moglem ci skonstruowac pare specjalistycznych dronow rolnikow.
Andrzej_ – Smurtowicze juz nie chca dawac nam kredytu, musimy na razie pilnie przestrzegac terminow.
– Drony? Sewku, bracie, ty wiesz, jaki Ferdek ma przerob?!
SewerynLupaszko – To tylko modul sztucznej inteligencji, czy zmieniales cos wiecej?
Andrzej_ – Porozmawiajmy o tym pozniej, zaniedbujemy gosci.
SewerynLupaszko – Braciszku, przegiales w tym wypadku.
Andrzej_ – Wiec, panie Robercie, o czym mowilismy? O turystyce, prawda?
SewerynLupaszko – Ok, napijmy sie. Potem o tym pogadamy.
ArdenE – Polacy zawsze tyle pija?
Ksiadz – zaiste.
ArdenE Nadal mam przymkniete oczy
SewerynLupaszko – Jak sie dlugo nie widza to zawsze.
ArdenE – Ciekawe
– Acha
Ksiadz – to element naszego folkloru.
Nimue Kiwam glowa.
Andrzej_ – Och, prosze darowac sobie ironie, panie Enochu. Przecie pora jeszcze wczesna, gorzalke wytoczymy po kolacji.
ArdenE – A myslalem, ze my duzo pijemy
Nimue „W takich chwilach fajnie jest byc technomanta”
ArdenE – Mialbym darowac sobie ironie?
– Panie Andrzeju
– To nie bylbym juz ja
– A pytanie bylo powazne
Andrzej_ – Polacy tez czasem biegaja w cieniach, panie Enochu. I wtedy, prosze mi wierzyc, jestesmy trzezwi jak swinie.
ArdenE Usmiech
– Wiem
MG_JC Chinczycy przynosza lemoniade i pierniki w czekoladzie
Andrzej_ – Powiedzcie mi, moi drodzy… Jak to jest…
SewerynLupaszko – Tak, a tutaj mamy nie tylko bieganie za pieniadze korporacji. Tutaj mamy wojne.
Andrzej_ – Wlasnie. Wybaczcie pytanie, ale jak to jest, tak walczyc – ale tylko dla pieniedzy.
Nimue – Prosze mi wybaczyc, ale nie rozmawiam o pracy. – stwierdzam znad piernika.
„Dobre ciasto”
Andrzej_ – Jest takie powiedzenie… Zaraz, zaraz! – drapie sie po glowie, marszcze brwi.
ArdenE – Bez honoru? – unosze brew
Ksiadz – to nie po Bozemu… nie lepiej sie osadzic i zyc w zgodzie z Bogiem?
Andrzej_ – Ha! Mam.
– Dobry biegacz jest w stanie zginac za pieniadze.
– Najlepszy nie uslyszal jeszcze odpowiedniej ceny.
– Czy jakos tak.
Lamie sobie kolejny rzadek czekolady.
SewerynLupaszko – Dobrze powiedziane.
ArdenE – Panie Andrzeju
SewerynLupaszko – A u nas… To po prostu nie tyle wybor co styl zycia.
ArdenE – Po czym sadzicie, ze walczymy tylko dla pieniedzy?
SewerynLupaszko – Nie mamy tu frontu ani intensywnych bitew, to raczej partyzantka.
– Wiem, ze nie tylko.
Andrzej_ – Panie Enochu, nie jest chyba tajemnica, czym zajmuje sie taki biegacz.
SewerynLupaszko – Mysle ze i wam i nam chodzi o cos wiecej – o dreszcz polowania i walki.
ArdenE Smiech
Ksiadz – my polacy walczymy tylko dla wyzszej potrzeby…
Andrzej_ – Tak, ale my na koncu widzimy wolna i niezalezna Polske. A wy — worek dukatow.
Ksiadz – za ojczyzne.
SewerynLupaszko – Dla was ma to znaczenie praktyczne – zeby nie stac sie szarymi ludzmi i pionkami korporacji.
ArdenE Otwieram oczy
SewerynLupaszko – Dla nas – wasalami Rosji.
– Andrzej ma tu bardzo idealistyczne podejscie.
ArdenE – Widze
SewerynLupaszko – A ja to lubie, nie wyobrazam sobie spkojnego zycia. I tyle.
ArdenE – Z wiekiem przechodzi, zapewniam
SewerynLupaszko – Tak jak poped seksualny, podobno.
Ksiadz – obudzisz sie w dniu ostatecznem…
– aBog Ci wypomni…
Andrzej_ – Cisza!
Podrywam sie gwaltownie.
Unosze rece.
SewerynLupaszko Spojrzenie na Nimue, jakbym sobie cos przypomnial.
Nimue „Zaprawde, powiadam Ci Ksieze…niewymownie mnie wkurwiasz, taka gadka”
ArdenE Patrze wymownie na nimue
Nimue Spuszczam wzrok, aby na ksiedza nie patrzec.
Ksiadz Nimue: to nie Twoja wina, ze zycie tak okrutnie Cie potraktowalo.
– zawsze mozesz sie nawrocic.
– moge Cie wyspowiadac.
Nimue Ironiczny usmiech.
ArdenE „Uuu”
Nimue Unosze wzrok.
– Apage.
Andrzej_ Klaszcze.
– Wybaczcie to, co teraz nastapi…
– …ale my, Polacy, jestesmy szczerzy az do bolu.
Odchrzakam glosno.
kage – Szczerosc a prawdomownosc to dwie rozne rzeczy.
Andrzej_ Zaciagam sie cygarem, wydmuchuje dym.
– Sewerynie!
SewerynLupaszko Patrze na Andrzeja spode lba z mieszanka ironii i podziwu.
ArdenE „Zaraz wniebowstapienia dostapi”
Andrzej_ – Czy reczysz za tych ludzi? – obejmuje gestem zebranych gosci.
SewerynLupaszko – Tak, bracie?
„Kurwa, te jego teatralne gesty.”
kage – Oh, jak mi milo.
ArdenE Walcze z mimika twarzy
SewerynLupaszko – Tak, recze. Walczlismy razem.
– W dodatku maja wobec mnie spory dlug wdziecznosci.
ArdenE Taktownie zakrywam usta
Andrzej_ – A wiec, moi drodzy…
– Pan Enoch przed chwila dal do zrozumienia, jakoby nie chodzilo wam tylko o pieniadze.
MG_JC W progu pojawia sie chinski sluga, ma dziwny wyraz twarzy
Andrzej_ – A wiec… – wzruszona pauza.
MG_JC Patrzy po was
Kage_ „Wlasnie, moja dzialka!”
MG_JC I podchodzi do Andrzeja
Andrzej_ – …czy bylibyscie gotow pomoc nam walczyc za wolna Polske?
MG_JC Szepce mu cos do ucha
Andrzej_ – Przepraszam na chwilke.
Odwracam sie do Chinczyka.
MG_JC I odchodzi rownie nagle, co przyszedl
Kage_ – A co za to bede mial?
ArdenE „Nie parsknac, nie parsknac…”
Nimue „Boze”
Kattel „Dlug wdziecznosci… Kto komu, Majorze?”.
Nimue „Walka patriotyczna..w moim wieku?”
Ksiadz – a wiec jednak jestes wierzaca?!
SewerynLupaszko Zaczynam sie smiac.
Nimue Patrze sie na ksiedza groznie.
MG_JC Ksiadz roztacza wokol siebie won alkoholu
Andrzej_ Mam lekko zmartwiona mine po wiadomosci Chinczyka.
SewerynLupaszko – Jak widzicie, mamy tu dosc wyjatkowa sytuacje.
Nimue Bardzo groznie.
SewerynLupaszko – Z pewnoscia nie widzielisci jeszcze prawdziwej wojn
– Bo to tak wlasnie wyglada.
Ksiadz Nimue: Pamietaj, Bog Cie kocha, daj mu sznse, otworz sie przed nim.
ArdenE – Z tego co pamietam, to wcale nie
SewerynLupaszko – Niby zycie toczy sie normalnie.
Kage_ „Nie parsknac… Nie parsknac…”
MG_JC Slyszycie kroki z holu
Kattel – Ksieze, z Bogiem to chyba nie do konca wszystko takie jasne, prawda?
MG_JC W progu pojawia sie zolnierz.
W mundurze armii rosyjskiej
SewerynLupaszko – A caly czas gdzies w myslach ma sie to zagrozenie i sprawe narodowa.
Kattel [Bez oderwanych naszywek?
Kage_ – Szatan chce zwalczyc swojego najwiekszego wroga, Polske! Nie mozecie oddac swej prawdziwej, katolickiej wiary w rece zla! Walczcie!
SewerynLupaszko – O wlasnie.
Kage_ „Nie moglem sie powstrzymac.”
MG_JC – Witam panstwa – mowi po angielsku, z rosyjskim akcentem.
Andrzej_ Uciszam Kage syknieciem.
MG_JC – Nazywam sie kapitan Rykow.
Andrzej_ – Kapitanie… – mowie z niechecia.
MG_JC Widzicie, ze w salonie czeka czworka zolnierzy z karabinami
– Witam, panie Andrzeju – patrzy na ciebie przeciagle.
Kage_ „Prymitywne narzedzia.”
„Coz, co kraj, to obyczaj”
MG_JC – Widze, ze przyjechali pana przyjaciele
Kattel Przypatruje sie im z naglym napieciem, gotowy do dzialania.
Kage_ Spojrzenie na Kattela.
Nimue Uwazne spojrzenie.
MG_JC – I kogo ja tutaj widze – patrzy na ciebie, Sewerynie – nie spodziewalbym sie…
Andrzej_ – Pan wybaczy, kapitanie – cedze przez zeby.
– Ale wlasnie sie bimber skonczyl.
Nimue „Ksiadz wychlal”
SewerynLupaszko – Nie spodziews sie pan poczciwego obywatela we wlasnym domu?
Ksiadz – kozytam z Bozych darow…
MG_JC – Z gory dziekuje za alkohol – Rykow usmiecha sie lekko
ArdenE „Kolejna szopka, ech”
MG_JC – Przyszedlem sie tylko dowiedziec, jak sie u Lupaszkow sprawy maja.
Andrzej_ – Do rzeczy, kapitanie. Mamy gosci z Zachodu.
MG_JC Mowi z lekkim usmiechem.
SewerynLupaszko – Co kapitana sprowadza w nasze skromne progi?
Kattel Na chwile chwytam spojrzenie Kage.
Kage_ – Kto z Zachodu, ten z Zachodu – mowie po japonsku.
MG_JC – Czyzby nowi runnerzy w Krakowie?
Kattel W myslach przebiegam miejsca ukrycia nozy.
MG_JC – Jakas akcja sie szykuje? – jego glos zamienia sie w syk.
Andrzej_ – Tak. Akcja ogladania naszych pol waniliowych.
Kage_ „To w Polsce slyszeli o runnerach? Hoho!”
MG_JC – Mam nadzieje, ze nie. W wypadku jakis zbiegow okolicznosci wiem, do kogo powinienem sie zwrocic – usmiecha sie delikatnie w strone Andrzeja i Seweryna
Andrzej_ – Inwestorzy, rozumie pan, kapitanie.
Ksiadz – Bracie, toz to przyacielskie spotkanie jeno.
SewerynLupaszko – Jak kapitan widzi, nawet roboty bojowe upawiaja wanilie. Nic sie nowego NIE szykuje.
MG_JC – Mam nadzieje.
Kage_ – Przepraszam, ze przeszkadzam, gdzie znajde tu toalete? – „Pewnie pod stodola, ech”
MG_JC – Bowiem bracia Kirow maja tutaj przyleciec z Moskwy.
ArdenE „Macierz kontrolowana, zolnierze… Jak w stanie wojennym”
MG_JC Jego slowa wisza w powietrzu.
Andrzej_ – Kapitanie, do rze… – urywam na dzwiek nazwiska Kirow.
MG_JC SewerynLupaszko: Przypominasz sobie o braciach Kirow. O tym, ze kiedys zlupili wasz dwor i zabili poprzedniego lekarza i pare slug.
Kattel „Kto to do diabla jest?”.
MG_JC – Tak.
Andrzej_ – Bracia Kirow? Szybko wypusciliscie ich z Lubianki.
Kage_ „Cholera, zaraz sie zleje.”
MG_JC – Owszem, nie znaleziono dowodow – usmiecha sie lekko.
Kage_ Wyczekujace spojrzenie na Seweryna.
MG_JC – Slyszalem, ze pierwsze co zrobili, to kupili bilety do Krakowa.
Andrzej_ – Nie znaleziono dowodow – powtarzam przeciagle.
Kattel Jak daleko do zolnierzy>
?
Andrzej_ – Coz, dziekujemy za ostrzezenie, kapitanie.
MG_JC – Mam nadzieje, ze jednak nie dojdzie do zadnej konfrontacji miedzy Kirowami a Lupaszkami.
SewerynLupaszko – Powiedz im kapitanie, ze nie sa tu mile widziani.
MG_JC Kattel: 7 metrow.
Andrzej_ – Mamy nadzieje, ze w razie czego milicja radziecka, przepraszam, rosyjska…
– …zapewni naszej posiadlosci nalezyta ochrone.
MG_JC – Tak, zapewni.
SewerynLupaszko – Bo jesli nie, ochronimy sie sami.
MG_JC – Z pewnoscia – usmiecha sie lekko.
– Coz, to chyba tyle – Rykow klania sie wszystkim zebranym i wychodzi bez slowa.
Andrzej_ – Daswidania – rzucam za nim.
– No, moi kochani – zacieram rece – Nie ma sie czym niepokoic.
Kage_ Spogladam na Kattela, potem na zolnierzy.
ArdenE – Sewerynie
Andrzej_ Otwieram kolejna wedlowska bombonierke.
MG_JC Wszyscy wyszli w slad za kapitanem.
Kattel – Oni maja prawo tak wchodzic do kazdego domu w tym kraju?
ArdenE – Kattel, macierz jest kontrolowana
Andrzej_ – Mniej wiecej, panie Robercie – skrzywiam sie.
Kattel – To co nie jest?
MG_JC Chinczycy wchodza z czekoladkami i bimbrem.
Kattel – Ale podsluchow nie zakladaja?
ArdenE – Nie spotkalem sie jeszcze, by kontrolowano macierz…
Andrzej_ – Nie martwcie sie tym wszystkim.
– Jestescie tutaj goscmi.
MG_JC SewerynLupaszko: Twoje spojrzenie trafia na wisiorek wiszacy na scianie.
Wisiorek Eleny.
Kattel – Podobno kiedys w Chinach.
Andrzej_ – Wiec korzystajcie z urokow poludniowej Polski.
Kage_ – Jakich urokow?
Andrzej_ – Odpoczywajcie, zwiedzajcie.
MG_JC

SewerynLupaszko Wisiorek Eleny?
MG_JC Tak.
Przypominasz sobie swoja ucieczke z konwoju.
To, ze elfy cie ugoscily.
Ich dowodca.
Mial na imie Thingol.
Zadbal o to, by cie obandazowano.
A teraz oprowadza cie po obozowisku
– Sewerynie, my jestesmy neutralni.
– Nie pros nas o to, bysmy ci pomogli uwolnic brata.
SewerynLupaszko – I tak juz wiele zrobiliscie.
MG_JC Przechodzicie miedzy drzewami, wokolo kraza elfy
– Owszem – usmiecha sie delikatnie – ale zalezy nam na spokoju.
SewerynLupaszko – Pamietajcie tylko, ze nie bedziecie mogli pozostac neutralni na zawsze.
MG_JC – Poczekaj pare dni az wyzdrowiejesz.
– Wtedy mozesz wracac do siebie.
SewerynLupaszko: Przypominasz sobie, ze Andrzej wpadl w rece Rykowa.
SewerynLupaszko: A kapitan Rykow zawsze przeczuwal, ze maczacie palce w dzialalnosci partyzanckiej.
SewerynLupaszko – Wyrusze jak tylko bedzie to bezpieczne. Jestem wam bardzo wdzieczny, jesli tylko edziecie czegos potrzebowali, od razu zwroccie sie do mnie.
MG_JC – Niczego od Ciebie nie bedziemy potrzebowali – Thingol patrzy ci w oczy.
– Chce, bys po opuszczeniu naszej osady, na zawsze o nas zapomnial.
Patrzysz przed siebie i spostrzegasz…
JA.
Ma ciemne wlosy.
Delikatnie powiewaja na wietrze.
Tanczy w rytm nieslyszalnej muzyki.
Ma zamkniete oczy, ale juz wyobrazasz sobie, ze musza byc duze.
SewerynLupaszko Patrze oszolomiony.
MG_JC Tak duze, ze mozna by w nich zniknac.
I zapomniec o calym bozym swiecie.
I byc tylko tam.
Tylko w tych oczach.
Zyc w nich.
I nigdy nie umierac.
SewerynLupaszko – Oczywiscie, na zawsze o was zapomne.
MG_JC Ale przeciez to tylko oczy…
A usta? Pelne, czerwone.
Usmiechaja sie delikatnie, jakby kusily.
Bawi sie doskonale.
Jej cialo skryte jest pod delikatna, jedwabna suknia.
Ma gole stopy, tanczy w trawie.
Nad kostka spostrzegasz zlota bransoletke.
Rusza sie delikatnie.
Kreci w kolo.
Co dziwne, nikt na nia nie zwraca uwagi.
Porusza dlonmi, jakby czegos dotykala.
A przeciez otacza ja tylko powietrze.
Tanczy jakby miala przy sobie partnera.
SewerynLupaszko „Musi byc moja! Nie ma wyjscia…”
MG_JC A przeciez jest sama.
Nagle przyspiesza.
Kreci sie szybciej.
Porusza po calej polanie.
Zbliza do was.
Czujesz jej perfumy.
To kwiaty.
Wszystkie najpiekniejsze kwiaty jakich zapach czules w zyciu.
Zbliza sie.
Jest coraz blizej.
SewerynLupaszko Chcialbym cos powiedziec, jakos zareagowac, ale nie umiem.
MG_JC Pare krokow.
Juz obok.
Staje.
Otwiera oczy.
SewerynLupaszko Poczekac jeszcze chwile, poczekac…
MG_JC – Na zawsze – szepce przy Twoim uchu Thingol.
– To moja corka.
– Elena.
– To major Seweryn Lupaszko, Polak.
Patrzy na Ciebie zainteresowana.
SewerynLupaszko Ze wszystkich sil staram sie nie rzucic na dziewczyne.
MG_JC Mruzy delikatnie oczy.
Swoje ciemne, duze, najpiekniejsze oczy.
Na jej twarzy pojawia sie delikatny usmiech.
SewerynLupaszko Nosi mnie zeby ja objac mocno i pocalowac.
MG_JC Oboje patrza na ciebie przeciagle.
Chwila sie przedluza.
SewerynLupaszko – Milo mi poznac. Znaczy zapomniec. Na zawsze.
MG_JC – Majorze, to moja corka, Elena Tinuviel.
Thingol mruzy oczy.
A dziewczyna podaje ci reke.
Ale milczy.
Sciskasz jej dlon?
SewerynLupaszko Skladam na dloni delikatny pocalunek.
MG_JC Zapach kwiatow sie wzmaga.
A ona nie spuszcza z ciebie wzroku.

Minely dwa tygodnie.
Wasze rany, odniesione po starciu z Cadem w Ogrodach w Rzymie, czesciowo sie zagoily
Trwa obiad.
Jecie w milczeniu.

Andrzej_ Stukam delikatnie widelcem w szklanke z kompotem.
– Sluchajcie, przyjaciele…
Kage_ Spogladam na Andrzeja.
Andrzej_ – Pamietacie nasza rozmowe pierwszego dnia waszego pobytu?
ArdenE „Ech”
SewerynLupaszko Pozeram udziec barani i ocieram usta rekawem.
Kage_ „Nie.”
Andrzej_ – Obawiam sie, ze musimy do niej wrocic.
ArdenE – Ciezko zapomniec
Andrzej_ – Jutro, wieczorem, dwadziescia kilometrow stad bedzie przejezdzal konwent z rosyjskim sprzetem.
SewerynLupaszko „Biedny Andrzej. Nic do nich gadaniem nie przemowi.”
Andrzej_ – Glownie pistolety maszynowe i troche drogiego sprzetu medycznego.
Kage_ – I co w zwiazku z tym?
Nimue Unosze wzrok.
Andrzej_ – Zapytam wprost.
ArdenE Widac, ze sie wylaczylem z rozmowy
Andrzej_ – Czy jestescie zainteresowani udzieleniem pomocy sprawie polskiej? Jako biegacze albo jako nasi przyjaciele, jak wolicie.
Ksiadz „wykonuje znak krzyza”
Kage_ – Nie wiem jak reszta, ale mnie interesuje zaplata.
Andrzej_ Upijam kompotu, obserwuje zebranych.
SewerynLupaszko – Jesli Johannesburg nie wypali, mozecie to potraktowac jako odwdzieczenie sie za Szelobe.
Kattel Ja sie nad czyms gleboko zamyslilem, pytanie Andrzeja wyrywa mnie z odrêtwienia.
Andrzej_ – Wulgarne pieniadze czy cos bardziej niewymiernego?
Kage_ – Zalezy co niewymierne bedzie.
Kattel [Siedze obok majora czy dalej od niego?
SewerynLupaszko – Przynajmniej ci, ktorzy brali w tym udzial.
Ksiadz – dobre slowo
Kattel [Chodzi o to, czy moge mu cos powiedziec szeptem.
Andrzej_ – Na przyklad bezpieczny azyl w tym zakatku swiata. Kiedy tylko bedziecie go potrzebowali.
Nimue „Bezpieczny to on nie jest szczegolnie”
SewerynLupaszko – A dodatkowo pomoge wam w waszych przyszlych dzialaniach.
Kage_ – Hm, cos innego?
Andrzej_ – Ale oczywiscie – wzdycham – nuyeny tez mamy.
Kage_ „To ja pasuje.”
ArdenE Zwracam sie do nimue
Kage_ – Nuyenow mi na razie nie potrzeba.
Kattel [A wiec daleko mi do majora?
ArdenE Mowie cos w sperethielu
Andrzej_ – Nie chodzi o nic wielkiego.
SewerynLupaszko – Mysle, ze i tak juz nasze drogi dosc mocno sie zeszly.
Andrzej_ – Potrzebujemy glownie kierowcow i wsparcia.
– Wiem, ze jestescie utalentowani, ale na pierwsza linie nikt nie ma zamiaru was wysylac.
Kattel – Zeszly sie, majorze, istotnie.
Andrzej_ – To nie wasza wojna.
Kage_ – Masz na mysli krwawa rzeznie przy uzyciu broni palnej? Ech.
Kattel – I mamy dlug wdziecznosci… Wobec siebie nawzajem, prawda?
Andrzej_ – Prosze o przysluge. Jak przyjaciele przyjaciol.
Nimue Milcze, pomijajac herbate.
SewerynLupaszko – W dodatku mam do wyrownania krwawy rachunek z Cadem, oraz duzo istotniejszy – z Kattelem.
ArdenE Rowniez milcze. Pije kompot
Andrzej_ – Akcja bedzie dowodzil Seweryn. Wy bedziecie caly czas trzymali sie z tylu, w najbezpieczniejszej z mozliwych stref akcji.
SewerynLupaszko – Tak, owszem. Wiele Ci zawdzieczam.
Kage_ – Mamy wystawiac Seweryna na front? No tak nie mozna…
Kattel – I dlatego, majorze, ja tez mam do ciebie zaufanie — mowie nieoczekiwanie, ale chyba szczerze.
SewerynLupaszko – Ma nadzieje, ze Ferdek skonczyl zbiory i bede mogl liczyc na odrobine blach na skorze?
Andrzej_ – Wiec? – ostatni kes mielonego, skladam sztucce na talerzu.
ArdenE – Ile?
Kage_ Sprawdzam stan konta, moze przybyly nuyeny za akcje.
SewerynLupaszko – Chyba mowiles, ze nie robicie tego dla peniedzy, prawda Arden?
Andrzej_ – Akcja jest bardzo prosta. Proponuje dwa tysiace nuyenow lacznie, ale powtarzam: Przede wszystkim prosze was o przysluge, jak zbrojnych przyjaciol.
MG_JC Kage_: Nic sie nie zmienilo, nikt niczego nie przysylal.
ArdenE – Masz racje
– Ale…
Kage_ „Ech, grubo po runie a ja wciaz biedny…”
ArdenE – Jak ktos zauwazyl to nie jest nasza wojna
– A w kazdym razie, nie moja
Kage_ – Dwa tysiace? Czyli to jest bardzo proste zadanie, jak mniemam?
ArdenE – A z czegos zyc trzeba
Kattel – Z mojej strony zgoda. Ale mam inny pomysl. Z pewnoscia macie tu elektronike, ktora wam nie jest bardzo potrzebna, a nam sie przyda.
Andrzej_ – Bardzo proste.
SewerynLupaszko – Zachodnia mentalnosc, tylko pieniadze i pieniadze, ale ok, beda Nuyeny.
Kage_ – Eech, co my za to kupimy, waciki?
SewerynLupaszko – Elektroniki ic u nas dostatek.
Andrzej_ – Bedziecie czekali na tylach, nasi przechwyca konwoj.
– Pomozecie przeladowac sprzet na quady.
Kage_ – Sewerynie, wstrzymuj sie, ja nie jestem z Zachodu.
SewerynLupaszko – W koncu handluje tym zelastwem.
Andrzej_ – Potem odwrot. I tyle.
Kage_ – Proste.
Kattel – Mysle, majorze, ze cenniejsze dla nas beda urzadzenia. Nie mysle tutaj o wszczepach, nie znosze ich, ale w naszej sytuacji to po prostu ulatwi przezycie. Na dluzsza mete.
Andrzej_ – Oprocz was, w akcji wezma dwa tuziny naszych.
SewerynLupaszko – Dlatego mowie o zachodzie. Znam wasza kulture.
ArdenE Westchnienie
– Wiec malo ja znasz
Andrzej_ – Ja rowniez tam bede, razem z porucznikiem Kaczynskim bede zabezpieczal tyly.
Kage_ – Hm, moze da sie troche zmodernizowac moj sprzet?
Andrzej_ – Normalnie takie transporty Ruscy pchaja koleja.
ArdenE – Koleja??
Andrzej_ – Ale Centrum F ostatnio zdrowo sobie poczyna i teraz beda chcieli skorzystac z alternatywnej drogi.
Kage_ – I co, dorozkami przysla?
SewerynLupaszko – Pewnie sie da. Mamy tu najnowszy sprzet i mase slowianskiej fantazji.
Andrzej_ – Nie, nie. Ciezarowki, lasem.
ArdenE – Wymarzone miejsce na atak
Andrzej_ – Ale najwyrazniej nie doceniaja naszego wywiadu – dolewam kompotu z dzbana.
ArdenE – Nie sadzice, ze to pulapka?
Kage_ – Hm, Sewerynie, dobry z Ciebie negocjator…
Andrzej_ – Nie, nie sadzimy, panie Enochu.
– Pytam wprost: Idziecie na to czy nie?
ArdenE „Wiec jestescie kretynami”
– Kiedy to mialoby byc?
Kage_ – Ja moge isc. Zmodernizowanie sprzetu sie przyda, troche stary jestem.
– Ale.
– Chce znac plan w najdrobniejszych szczegolach, wiedziec co i jak.
SewerynLupaszko – Wszyscy chcemy i za chwile go poznamy.
Andrzej_ – Jutro. Start okolo godziny dziewiatej.
Kage_ – Mhm.
ArdenE – Rano?
Ksiadz – o 7 bedzie msza.
Kattel – Ja juz sie zgodzilem, ale jak mowie — po wszystkim my poprosimy Was o pomoc.
Ksiadz -mozecie przyjsc.
Kage_ – MSZA!?
Ksiadz -tak.
Nimue Ironiczny usmiech.
Kattel – Przyjde, ale zastrzegam, ksieze, ze glownie z ciekawosci.
Kage_ Kryje twarz w dloniach.
ArdenE – I moze mamy na nia isc?
Kage_ „Fanatycy, fanatycy…”
Andrzej_ – Panie Kage, szczegolow za duzo nie ma, jestesmy partyzantami, nie biegaczami.
Ksiadz – serdecznie zapraszam.
Kage_ – Znacie chociaz droge, ktora beda podazac?
Andrzej_ – Jednoczesny atak od przodu i od tylu, przejecie konwoju, przeladunek, odwrot.
ArdenE – Mon, prere. Jestem francuzem.
Kattel – Podobno Francja to najstarsza cora Kosciola — mowie zlosliwie.
Kage_ – Mozna zastawic pulapki, cokolwiek, co odwroci ich uwage zeby wieksze zaskoczenie bylo.
ArdenE – Ja nie ide
Andrzej_ – Ech, jakby wam nie znal, pomyslalbym, ze zawsze tak dlugo radzicie – usmiecham sie.
Nimue Przygladam sie Ardenowi.
Andrzej_ – Wiec jak?
Nimue Wzruszam ramionami.
– Nie ide.
Kage_ – Ja ide.
Kattel – Ja tez.
Kage_ Spojrzenie na Kattela, usmiech.
Andrzej_ – Panie Enochu, czyzby mial pan inne plany? – pytam.
Kattel – Z tym ze…
ArdenE – Mozliwe
Kattel – …jesli dobrze zrozumialem, to potrzebujecie kierowcow.
ArdenE – Chcialbym zwiedzic Krakow
Kattel – Nie pisze sie na to, nigdy nie bylem w tym dobry.
Kage_ – Ja jezdze tyko na moim motocyklu. Moge sie zajac przenoszseniem towarow i ewentualna likwidacja wroga.
Kattel – Ale moge sie wam przydac, jesli potrzebna bedzie walka na krotkim dystansie.
Kage_ – Niewidzialnosc, dopalacze – uwine sie raz dwa.
Kattel – Naprawde krotkim, Seweryn wie, co mam na mysli.
Andrzej_ – W porzadku. Ciesze sie, ze to o czym mowil pan Enoch dwa tygodnie temu…
– …przynajmniej po czesci faktycznie dotyczy waszej grupy – usmiecham sie smutno.
Kage_ [ co mowil?
ArdenE Usmiecham sie ironicznie
Nimue Skrzywiam sie.
ArdenE – Sewerynie
Kattel [ Wlasnie? Wiemy to?
Andrzej_ [ wiecie
Kage_ [ To co mowil, bo mnie nie bylo
SewerynLupaszko – Co?
ArdenE – Bede mogl pozyczyc jakis samochod? Nawet odplatnie, jesli chcesz
Kattel [ A ja nie pamietam…
Andrzej_ [ ze wcale nie zawsze licza sie pieniadze
– Oczywiscie. Nieodplatnie. Nadal jest pan naszym gosciem.
Kage_ – Poza tym przyda sie maly trening.
ArdenE Kiwam glowa
– Dziekuje
MG_JC

Przygotowania zajely wam caly dzien.

Kage_ sprawdzam stan systemow.
SewerynLupaszko Mam kombinezon?
MG_JC SewerynLupaszko: Nie.
Nic sie nie dalo zrobic w tak krotkim czasie.
Kattel Rutynowo przegladam kieszenie z nozami.
Kage_ Test kamuflazu. Kabelkow.
Kattel Takze tymi magicznymi.
SewerynLupaszko To biore przynajmniej jakis konencjonalny pancerz
Kattel Wzialem zapalki.
Kage_ Poprawiam katane.
MG_JC Andrzej zadbal o kamuflaz.
SewerynLupaszko I troche broni. Krabin, granaty.
Kattel I camouflage suit.
MG_JC Pare godzin pozniej…
Kattel I katane… w sumie… tez.
MG_JC Jestescie w lesie.
W malym wawozie, nieopodal drogi.
Kage_ C: Test komunikacji.
MG_JC Jest cieply majowy dzien.
Kattel C: Dziala.
Andrzej_ C: Glosno i wyraznie.
Kattel (Wieczor, tak?
MG_JC (Nie, poranek.
Z oddali slyszycie warkot silnikow.
Kattel [OK, na dzien tez mam kombinezon.
Kage_ Wlaczam kamuflaz.
Kattel Zakladam czesc twarzowa.
Andrzej_ C: Bocian w drodze.
C: Zbliza sie… Przelecial.
Kage_ [ jak jestesmy rozdzieleni? kto z przodu kto z tylu?
Andrzej_ C: Wchodzicie kilka sekund po nas.
MG_JC [Pierwszy Seweryn, potem Ty i Kattel.
Kage_ [ aha.
Kattel [ Wchodzimy, tzn.?
MG_JC Slyszycie smiglowiec przelatujacy gdzies w oddali.
Kage_ C: Zabijac, cyz brac jencow?
Andrzej_ C: Dobra. Bocian w polu. Wchodzimy. Szczesc Boze.
Kattel [ A gdzie jest Cade?
MG_JC Warkot silnikow nasila sie.
Andrzej_ [ nie wiem niestety, Dodwidge gdzies przepadl
MG_JC Slyszycie strzaly.
Dlugie serie z karabinow.
Kattel [ Moze w Krakowie? Nevermind.
MG_JC [Wchodzicie?
Kage_ C: Wchodzimy!
Kattel Dokladnie.
MG_JC Zbiegacie w dol.
SewerynLupaszko C: Wchodzimy!
Kage_ Cichy szelest, zaczalem sie przemieszczac w storne konwoju. Na dopale.
MG_JC SPostrzegacie kilka rosyjskich ciezarowek.
Na poczatku konwoju stoi trafiony pociskiem woz pancerny.
Andrzej_ C: Naprzod, naprz…
Kattel Ja na koncu.
MG_JC Dobiegacie do ciezarowek.
Kage_ Zabijam rosjan.
MG_JC Widzicie, ze w poblizu nie ma zandych zolnierzy.
SewerynLupaszko Strzelam do kazdego Ruska jakiego napotkam.
Kage_ „To nie…”
MG_JC Ciezarowki sa opustoszale.
Kage_ Rozgladam sie.
MG_JC Z tylu i przodu pojawiaja sie piuropusze wybuchow.
Andrzej_ Ostrzeliwuje sie zza krzewow jagod.
SewerynLupaszko C: Andrzej! Tu nic nie ma!
Kattel Staje przy boku ciezarowki, plecami do niej.
Andrzej_ C: Bierzcie jaja, bierzcie jaja!
SewerynLupaszko C: Robimy odwrot?
Kattel C: CO?!
Kage_ Biore jaja, jakkolwiek to dziwnie nie brzmi.
I na pelnym dopale wracam.
Andrzej_ C: Przenoscie towar.
MG_JC Wtem slyszycie cos w lesie.
Miedzy drzewami pojawia sie kilku Rosjan.
Kage_ Upuszczam jaja.
MG_JC Tuz przed Toba, Kage.
Kattel „Czy to znaczy po polsku: brac nogi za pas?”.
Andrzej_ – Cholera… – przeturlalem sie za kilka mlodych jodel.
Kattel Jak daleko?
Kage_ Wciaz niewidzialny biegne w ich strone.
MG_JC 10 metrow.
Podnosza karabiny.
Kattel Widza mnie?
Kage_ Staram sie zajsc ich od tylu.
Andrzej_ Przeladowuje bron.
SewerynLupaszko Strzelam seria.
Kattel Jesli tak, to skacze w bok.
Andrzej_ Strzelam tez, razem z Sewkiem bierzemy ich w krzyzowy ogien.
Kattel I turlam sie za jakies duze drzewo.
Kage_ C: Kurwa, uwazajcie na mnie.
MG_JC Otwieracie ogien.
Oni tez.
Andrzej_ C: Godzina czwarta, uwaga!
MG_JC Ale to wy jestescie wytrenowanymi runnerami.
Nie oni.
Kage_ Jestem za nimi?
MG_JC Kosicie ich.
Kattel Kiedy juz jestem za drzewem, oceniam sytuacje.
Rozgladam sie dookola.
MG_JC Krew bryzga na drzewa, trawe, na rosyjska flage wyszyta na ramionach mundurow.
Kage_ Jelsi tak, tne ich katana w szyje.
Kattel Sprawdzam, czy gdzie indziej nie ma Rosjan.
MG_JC Pusto.
Tylko w oddali slychac strzaly.
Kattel C: Na razie dokola pusto!
Jesli wszystko sie uciszy, robie krotki obchod.
Andrzej_ C: Bierzcie sprzet i na quady.
Kattel A potem robie to, co mowi Andrzej.
Kage_ C: Ta jes.
Andrzej_ C: Nie mamy czasu. Przenoscie sprzet, ja i Kaczynski blokujemy tamta przesieke.
SewerynLupaszko Przeszukuje ciezaerowki.
Kage_ Biore sprzet i na pelnym dopale wracam do quadow.
MG_JC Przeszukujesz, nieopatrznie potracasz jakas skrzynke.
Jej zawartosc wysypuje sie na asfalt.
To dziwna bron.
Nie widziales takiej nigdy wczesniej.
Andrzej_ C: Na psa urok.
SewerynLupaszko Zabieram rowniez.
Andrzej_ C: Smiglowce! Smiglowce!
MG_JC Podnosisz.
Jest ciezka.
Andrzej_ C: Szybko, pospieszcie sie.
Kattel Pomoge mu.
MG_JC Slyszycie huk smiglowcow.
Kattel Jak blisko?
MG_JC Zblizaja sie od wschodu.
SewerynLupaszko: To wyrzutnia rakiet.
Andrzej_ C: Kaczynski….
MG_JC Z boku napis: JELCYNKA
SewerynLupaszko C: Laadujcie sprzet!
Kattel Zdazymy zabrac?
MG_JC Nie.
To znaczy.
Andrzej_ Przedzieram sie naokolo, probuje zajsc ich z drugiej strony.
MG_JC Jesli zaczniecie teraz uciekac…
Kage_ Olewam reszte i biegne ze sprzetem.
MG_JC Mala szansa.
SewerynLupaszko C: Mam wyrzutnie rakiet, zestrzele ich.
Andrzej_ C: Kaczynski jest w czwartej przesiece, niech ktos mu pomoze!
MG_JC SewerynLupaszko: Widzisz tasme rakiet ciagnacych sie z boku wyrzutni.
Idealnie pasuje do Twojej dloni.
Smiglowce rosna w oczach.
SewerynLupaszko Mierzê w nie.
Kattel Jak daleko 4, przesieka?
Mozna tam szybko dojechac?
MG_JC SewerynLupaszko: Chwytasz pewniej bron.
Andrzej_ C: Piaty sektor zabezpieczony, ida od wschodu.
MG_JC Kattel: Daleko.
Kattel: za daleko
SewerynLupaszko Sprawdzam wczesniej czy to nie ma wlacznika.
Kattel [Aaa, to sa komunikaty zbiorcze. OK.
MG_JC SewerynLupaszko: Nie, nie ma.
SewerynLupaszko A potem gdy tylko wejda w zasieg, strzelam do helikopterow.
Kage_ Dobieglem ze sprzetem do quadow?
Andrzej_ C: Kattel, Kattel, badz za minute w 45F.
Kattel Ja wycofuje sie w strone quadow.
45F?
MG_JC Zblizaja sie.
Huk poteznieje.
Jest ich trojka.
Andrzej_ C: Odcieli porucznika i jeszcze dwoch naszych.
Kattel Robie to, cokolwiek to znaczy.
MG_JC SewerynLupaszko: Widzisz z boku jakies wejscie do broni.
Andrzej_ [ Jeden z sektorow miejsca akcji, przed akcja zapoznaliscie sie z mapami.
MG_JC SewerynLupaszko: Przypuszczasz, ze ma zwiazek z celowaniem.
Kattel C: Kage, jedziesz tam?
Sam wskakuje do quada.
SewerynLupaszko Smartlink pewnie.
Kage_ C: Dobra.
SewerynLupaszko Moge wystrzelic?
Kage_ Wskakuje na quada, jade za Kattelem.
Kattel W kazdym razie ja jade.
MG_JC SewerynLupaszko: Jeszcze pare sekund.
Kattel Chociaz steruje quadem bez wielkiego entuzjazmu…
MG_JC To Mi-36, rozpoznajesz ten ksztalt.
Andrzej_ Chce, zeby Kattel i Kage pomogli zlikwidowac czterech Rosjan, ktorzy z przesieki wzieli Kaczynskiego i jeszcze dwoch naszych w krzyzowy ogien.
MG_JC Kattel: Zblizacie sie do sektora podanego przez Andrzeja.
Andrzej_: Widzisz jak nadjezdzaja.
Andrzej_ Tamci maja dogodna pozycje strzelecka wsrod drzew, a nasi wpadli do jakiegos dola.
Kage_ Zeskakuje z wozu, wlaczam niewidzialnosc.
Kattel Staje na tyle daleko, zeby mnie nie widzieli.
Potem skradam sie w ich strone.
Kage_ Wdrapuje sie na drzewo z tkaiej strony, by do mnie nie strzelali.
MG_JC Kage_: SPostrzegasz dwojke Rosjan, pruja z kalachow.
Andrzej_ Ja ostrzeliwuje sie zza buku.
Kattel Od tylu, oczywiscie.
Andrzej_ Zbieram wokol siebie ludzi.
Kage_ Gdy bede na odpowiedniej wysokosci, rzucam shurikeny w ich strone.
MG_JC Sa, rzucasz.
Andrzej_ C: Odwrot, odwrot, szykowac sie do odwrotu.
MG_JC Gwiadki blyszcza w porannym sloncu.
Kattel Kiedy bede blisko, rzucam nozem (nozami).
MG_JC A chwile potem zatapiaja sie w ich szyjach.
Kattel trafiasz w trzeciego zolnierza.
Ktory wylonil sie zza drzewa.
Andrzej_ C: Kaczynski, droga wolna, ruszaj.
Kage_ „Dwoch. Dobra nasza.”
Kattel Zdaze zabrac noze?
MG_JC Czwartego zolnierza trafia seria z karabinu.
Kattel Jesli tak, to zabieram.
MG_JC Kattel: Tak.
Nie ma juz nikogo.
Kage_ C: Wez moje shurikeny jesli laska.
Andrzej_ C: Odwrot, odwrot, odwrot!
Kattel C: Dobra robota. Co dalej?
Biore.
MG_JC SewerynLupaszko: Widzisz, jak helikoptery zmienily tor lotu.
SewerynLupaszko Moge zestrzelic helikoptery?
Kattel Odwrot… to odwrot.
Andrzej_ C: K i K, dzieki.
MG_JC Tuz przed tym, jak je namierzyles.
Kattel Odbiegam z shurikenami do quada.
Kage_ Odwrot na quadach.
MG_JC Kieruja sie w strone Kattela, Kage i Andrzeja.
Kattel C: Rozdzielmy sie!
Andrzej_ Dobiegamy do quadow, poprawiam mocowania przeladowanego sprzetu.
C: Dobrze.
SewerynLupaszko C: Leca na was!
Andrzej_ C: Uciekamy.
Kattel Na ile to mozliwe, rozjezdzamy sie w rozne strony.
Andrzej_ C: Do tamtego zagajnika.
Kage_ Tak.
Kattel Ja jade tam, gdzie gesto.
Andrzej_ C: Ale roznymi drogami.
Kattel C: Roger.
Andrzej_ Odpalam quada, ruszam.
MG_JC SewerynLupaszko: HELIKOPTERY ZOSTALY NAMIERZONE – pojawia sie napis na ekraniku z boku wyrzutni.
Andrzej_ Na przyczepe wciagnalem jeszcze jakiegos rannego szeregowca.
MG_JC Ruszacie, ziemia bryzga spod kol.
SewerynLupaszko STRZELAM!
Kattel Shurikeny oddam Kagemu potem…
MG_JC Smiglowce otwieraja ogien.
Kage_ „Wrrrum!”
MG_JC Jeden pocisk/
Kattel Pochylam sie mocno do przodu.
MG_JC Drugi.
Trzeci.
Czwarty.
Pi¹ty.
Szósty.
Odpalasz pocisk za pociskiem.
Kage_ Niewidzialnosc, zeskakuje z Quada posylajac go w przod.
MG_JC A niebo rozblyska zolciom.
Kawalki metalu spadaja plonac na ziemie.
Kattel Za mna leci jeden czy wiecej?
MG_JC Huk!
Kage_ Na dopale biegne do zagajnika.
MG_JC Jeden ze smiglowcow spadl na ziemie.
Kage_ Bezpieczniej bedzie bez quada…
MG_JC Kolejny trafiony.
Trzeci zboczyl, uniknal paru rakiet.
Zaczyna strzelac w twoja strone.
Kattel [Aha, sa trzy.
[Czyja?
MG_JC Pociski dziurawia ciezarowki.
[Seweryna
Odpalasz kolejne pociski.
Cala serie.
SewerynLupaszko Skupiam sie na ostrzale.
MG_JC Pilot probowal uniknac.
Nie zdolal.
Mi-36 eksploduje.
Andrzej_ – Na psa urok!
MG_JC Rozgladasz sie, wszyscy znikaja w lesie.
Kattel C: Dobra robota, majorze!
Andrzej_ Zeskakuje z siodelka, niose rannego na rekach do zagajnika.
SewerynLupaszko – Piekne cacko!
Kattel zatrzymuje quada.
MG_JC SewerynLupaszko: Bierzesz Jelcynke?
SewerynLupaszko C: Ladujcie sprzet na quady i dupy w troki!
Biore, oczywiscie!
MG_JC SewerynLupaszko: Wyczerpales cala amunicje.
Kage_ Robie jak pan Major kaze.
Andrzej_ C: Moj quad utknal w dole, 69G, niech ktos go zabierze.
C: Ja mam Pawlate, powaznie ranny.
SewerynLupaszko Sprobujemy dorobic wiecej rakiet.
Biegne wyciagnac quada.
Andrzej_ C: Uciekajcie!
Kattel Odwrot.
Andrzej_ C: Jak najszybciej, spotkanie w czworce za dwadziescia minut…
SewerynLupaszko Odwrot.
Kattel Rozgladam sie na wszystkie strony.
Andrzej_ Wrzeszcze do commlinka biegnac z Pawlata przewieszonym przez ramie.
Kattel Sprawdzam radary (?) quada.
MG_JC Wycofujecie sie pospiesznie.
Pozostawiajac za soba spalone ciezarowki, trupy Rosjan i krew powoli wsiakajaca w ziemie.

Krakow.
ArdenE: Dostales namiary od Estebana.
Masz sie spotkac z lacznikiem w restauracji u jakiegos Wierzynka.

ArdenE Po drodze wypytuje Yu o zdjecia
MG_JC Idziecie powoli Florianska.
Mija was patrol rosyjskich zolnierzy, spogladajac na was ciekawie.
Nimue Przygladam sie budynkom.
MG_JC Stare kamienice.
Brudne, zaniedbane.
Przed soba widzice ogromna bryle kosciola.
Nimue – To musialo byc kiedys piekne miasto…
MG_JC Ktorego wieza jest na wpol zburzona.
ArdenE – O tak…
MG_JC Z boku stoi starsza kobieta
Sprzedajaca precelki.
Patrz na was ciekawie.
Macha, byscie podeszli i cos kupili.
ArdenE – Elfy chyba nie sa tu zbyt popularne
Nimue Wzruszam ramionami.
ArdenE – Chcecie po preclu?
Nimue – Czuje sie prawie jak za mlodu, gdy szlam ulica.
MG_JC Patrzy na was wyczekujaco.
ArdenE – Prawda?
Nimue – A kup.
ArdenE – Ok
Podchodze
MG_JC Kobieta bez slowa wyciaga precla.
Dwa nuyeny.
ArdenE kupuje
MG_JC Pokazuje na palcach.
ArdenE 3
MG_JC Placisz, usmiecha sie i kiwa glowa.
ArdenE pokazuje na precle i 3
MG_JC Bez slowa.
ArdenE „Ciekawe”
MG_JC Poddaje Ci precle.
ArdenE Biore, place
MG_JC Sa swieze, z makiem, chrupiace.
ArdenE Kiwam wesolo glowa, odchodze
MG_JC Do 12:00 zostalo dziesiec minut.
Wchodzicie na rynek miasta.
ArdenE – Kto chce precla?
Nimue – Musimy sie pospieszyc…
MG_JC Spostrzegacie szyld „U Wierzynka”.
Nimue – Zjem potem.
ArdenE – Jak uwazasz – sam jem
– Yu
– Potem chcialbym sie zapoznac ze zdjeciami, ktore dostales
MG_JC Wchodzicie do srodka?
Nimue Tak.
ArdenE Tak
MG_JC Otwieracie drzwi, nie ma gosci.
Oprocz dziewczyny siedzacej przy oknie.
Yukashii -Niezle
MG_JC Ma ciemne wlosy i okulary przeciwsloneczne.
ArdenE – Prawda
MG_JC Cale wnetrze jest wykonane z drewna.
ArdenE – Z opisu to ona. Podchodzimy?
Nimue Kiwam glowa.
ArdenE Ide przodem
MG_JC Przy suficie wisi staromodna lampa.
ArdenE Wlaczam transmisje
MG_JC Dziewczyna patrzy na was ciekawie, wskazuje dlonia miejsce.
Yukashii [ladna?
MG_JC [bardzo.
[i pachnie kwiatami.
ArdenE Odsuwam Nimue miejsce
Yukashii „Mmmmmmmmmmmm…”
ArdenE Potem sam siadam
Nimue – Postoje.
MG_JC – Dzien dobry – mowi po angielsku.
ArdenE – Jak chcesz
MG_JC – Pistolet mam pod prawa reka.
ArdenE – Dzien dobry – usmiech
MG_JC – Mam nadzieje, ze ta deklaracja was uspokoi.
Usmiecha sie delikatnie.
ArdenE – Nie bardzo, ale to juz cos
Yukashii – Sam jestem jak pistolet
Nimue Usmiecham sie.
MG_JC – W Krakowie nie jest bezpiecznie – patrzy na Ciebie, Enoch.
Usmiecha sie blado.
ArdenE – Da sie zauwazyc
MG_JC – Przejdzmy do interesow.
ArdenE – Piekne perfumy
Yukashii – taaak, te smoki i w ogole
MG_JC – Dziekuje.
– Esteban kazal mi przekazac.
– Ze to, co zrobiliscie z niejakim Carlito Montanom – marszczy brwi – nie zakonczylo calej sprawy.
ArdenE – To juz, niestety wiemy
MG_JC – Istnieje mozliwosc, ze Montana dokonal pewnej operacji.
Nimue – Jakiej?
ArdenE Slucham
MG_JC – Nim go zabiliscie, pozbyl sie serca.
– Ukryl je gdzies.
Yukashii „Kurwa! nie podoba mi sie to”
MG_JC – I by sie odrodzic, odnalazl je i wlozyl do nowego ciala.
ArdenE – Ze niby co?
Nimue Unosze brwi.
MG_JC – Magia z Zachodu.
ArdenE – To brzmi, jak jakis komiks dla malolatow
MG_JC – Pan Bikaver dostal ponoc zdjecia od pana Estebana.
Yukashii – Pierdolona transplantomagia
[dostalem?
ArdenE – Pan Bikaver – mowie chlodno – nie raczyl sie podzielic
MG_JC Dziewczyna nie reaguje.
Yukashii – Bo nie dostal
MG_JC – Zakladam.
– Ze istnieje szansa.
– Byscie panstwo nie wierzyli panu Estebanowi.
– Zostalam upowazniona.
– By doprowadzic panstwa do tutejszego guslarza.
– Ktory zweryfikuje dane podane przez pana Estebana.
ArdenE „Czy mysmy sie do sredniowiecza cofneli?”
MG_JC – Gwarancja mam byc ja – sciaga okulary i patrzy w oczy Ardena.
ArdenE Patrze
Yukashii – Bardziej zalezaloby mi na zobaczeniu nowej twarzy Montany
MG_JC – Pan – pokazuje palcem na Bikavera – wyciagnie pistolet spod mojej reki.
– Zebyscie mieli calkowite bezpieczenstwo.
Yukashii -I to bynajmneij nie w rzeczywistosci
MG_JC – A ja was doprowadze do niego.
– Potem oddacie mi pistolet i sie juz nigdy nie zobaczymy.
Yukashii Biore pistolet
MG_JC Dziewczyna wstaje.
– Mozemy isc?
ArdenE Unosze brwi
wzruszam ramionami – chodzmy
MG_JC Wychodzicie z resteuracji.
Idziecie ulicami w ciszy.
Dluzsza chwile.
Dziewczyna ma wzrok wbity w ziemie.
Yukashii – Piekna architektura
MG_JC Jakby cos obserwowala.
– Owszem.
Nimue Przygladam sie jej.
MG_JC – Krakow jest jednym z najladniejszych miast Europy.
ArdenE – Ale chyba nie dostajecie duzo na renowacje
MG_JC – A przynajmniej byl – spoglada na ciebie, Arden.
Skrecacie w ulice Karmelicka.
ArdenE – Zaluje, ze nie mialem okazji obejrzec go w czasach swietnosci
MG_JC W oddali spostrzegacie kolejny kosciol.
– Moze kiedys wroca, kto wie?
Yukashii – Znacie sie czy jak? Bo te spojrzenia staja sie znaczace
Nimue „Ile tu tego jest…”
MG_JC – Nie, panie Bikaver.
ArdenE – Nigdy sie nie widzielismy
MG_JC Podchodzice do tego kosciola.
Dziewczyna prowadzi was do srodka.
Yukashii – To nie wyklucza znajomosci
MG_JC A potem do podziemi.
ArdenE Westcnienie
MG_JC – Pojde pierwsza.
– I tak mi nie wierzycie.
– Prawda?
ArdenE – Nie Yu, nie poznalem jej na Holochacie
MG_JC Patrzy na was z usmiechem.
ArdenE – Nie znam sie na magii – wzruszenie ramion
Yukashii – Wasz biznes
ArdenE – A Yu ci chyba wierzy
MG_JC Odwraca glowe i schodzi w dol.
Do podziemi.
Chlod starych kamieni.
ArdenE Ide za nia
MG_JC Jest ciemno.
Ale nagle, slyszycie jakas muzyke.
Spostrzegacie zarys drzwi.
Dziewczyna podchodzi i je otwiera.
Waszym oczom ukazuje sie dziwny widok.
Na srodku pomieszczenia.
Tanczy mezczyzna z lufka w dloni.
W calym pomieszczeniu czuc won marihuany.
Yukashii – Guslarz?
Nimue „Jezuuu…szaman”
MG_JC Czlowiek ma na sobie dziwny stroj.
ArdenE „Czemu ciesze sie, ze nie rozmumiem slow?”
MG_JC Brudne spodnie i podarta koszule.
Zaciaga sie.
I wybuszcza duzy kleb dymu.
Ma zamkniete oczy.
Pomieszczenie wypelnia muzyka.
Lecaca z duzeje wiezy stojacej w kacie.
Yukashii ‚Paskudne wspomnienia, byle poszlo szybko i bezbolesnie’
MG_JC Nie slyszy was.
Yukashii Krzywie sie
MG_JC Tanczy sobie.
Z glupim usmiechem na twarzy.
Nimue Na twarzy pojawia sie niechetny grymas.
MG_JC Kreci sie wkolo.
I co rusz zaciaga.
ArdenE „Moze by go zastrzelic z marszu…?”
Yukashii – Dlugo to potrwa?
Nimue „Moze tak, ktos go obudzi..na przyklad podstawi mu noge?”
MG_JC Dziewczyna patrzy na was.
A potem zdecydowanym krokiem podchodzi do wiezy.
I wylacza muzyke.
– To my, guslarzu.
Yukashii Wyciagam fajke i odpalam od skreta szamana
MG_JC Mezczyzna staje w pol kroku.
Yukashii – Yo!
MG_JC Ale zywo reaguje na twoje dzialanie, Bikaver.
– Siemasz, brachu.
ArdenE Krece palcem w uchu
„To gorsze niz smoki”
MG_JC – Co u was tam kurwa na dzielni slychac, ze ja pierdole pozwole sie spytac?
Zaciaga sie.
Yukashii – Podobno masz dla nas info, ziom?
– U nas zajebioza
MG_JC – No, chodza takie plotciuchy, ze mam.
Yukashii -Wyjekurwabiscie
MG_JC – Mowisz jak czlowiek, zoltku.
ArdenE „Ja pierdole”
Yukashii – Gadasz bialasie
MG_JC – Dobra – odzywa sie dziewczyna – przejdzmy do meritum.
– Macie przy sobie zdjecia?
Guslarz zajmuje sie swoim jointem, patrzac na was badawczo.
Yukashii [zakladam, ze mamy, bo ja nic nie wiem
MG_JC Teraz zwracacie uwage na regaly z ksiazkami, stol zastawiony roznymi flakonami i stara szafe w kacie.
Yukashii [czy nie mamy?
MG_JC [owszem.
[macie.
ArdenE – Yu, podziel sie z nami
Yukashii Dziele sie ze wszystkimi
ArdenE – I z… panem…
MG_JC [Chodzi o zdjecia Bikarden
ArdenE aa
MG_JC Spoglada na nie.
ArdenE [ to ja dostalem
MG_JC – To jest sprawa naprawde, jakby to powiedzieli nasi bracia z czarnej Afryki, hjudz licz.
Yukashii [wprowadzasz niesnaski w druzynie, mg
MG_JC – Ziom, przejebka.
Yukashii – Ano
Nimue – Na pewno.
„Cokolwiek chcesz powiedziec”
MG_JC – Potrzebujecie czegos, co go zabilo wczesniej.
Yukashii – Ale wsaz nam dobry way, czlowieku
Nimue „mam nadzieje, ze Yu go rozumie”
ArdenE „Co to znaczy ‚ziom’?”
MG_JC WIdzicie, jak laczniczka sie obraca do sciany i przyklada reke do ucha.
Yukashii „Tartaku?!!!”
MG_JC – To wam pomoze.
Wzrusza ramionami.
ArdenE – Wiesz
MG_JC Laczniczka sie obraca.
– Wychodzimy.
ArdenE – Hm?
MG_JC – JUZ!
– Seweryn i pozostali sa w niebezpieczenstwie!
Yukashii -Co je ziom?
MG_JC Guslarz patrzy na was glupkowato.
Yukashii – Gadasz?
ArdenE – Ah, znowu wszyscy o nas wszystko wiedza – westchnienie
Yukashii -Przejebane
MG_JC – Dawaj pistolet – dziewczyna patrzy na Bikavera.
Nimue – Jak zwykle.
Yukashii -Dobra, trzeba nam ruszac
ArdenE – Zgubilem watek jakas minute temu
Yukashii – Trzymaj, lala
Nimue – Ja od kiedy tu weszlismy.
Yukashii – Do zobaczenia
MG_JC Wziela, schowala do kabury.
I ruszyla do wyjscia bez slowa.
ArdenE – Chodzmy….
MG_JC Idziecie za nia?
ArdenE – Tyle dobrego, ze nie wwalilismy sie w pulapke jak reszta
Nimue – Niech zyje polski wywiad.
– To jak?
ArdenE – Chodzcie
MG_JC Dziewczyna wyszla.
ArdenE Ide za laczniczka
Nimue Kiwam glowa.
Yukashii – Ruszamy z odsiecza
Nimue Tez.
MG_JC Doganiacie ja na ulicy.
Yukashii – Taka nasza rola
MG_JC Idzie w przeciwna strone niz Rynek.
ArdenE – To teraz moze by tak szerzej?
MG_JC – Tutaj mam samochod.
Wychodzicie za rogu.
I spostrzegacie szare, potezne BMW.
Nimue – Tosmy sie wiele dowiedzieli od tego szamana.
MG_JC Dziewczyna wsiada do srodka.
Patrzy na was.
ArdenE – Z elektronika?
Nimue Westchnienie.
ArdenE Wskazuje samochod
Yukashii – Na poczatek az za duzo, jak na mooj gust
MG_JC Wlacza silnik.
Nimue Wsiadam.
ArdenE Rowniez
MG_JC – Zapnijcie pasy.
Yukashii -O Montanie nie chcialbym slyszec nigdy wiecej
MG_JC – Wiem, to ograny tekst, ale nie znam nic lepszego – usmiecha sie przepraszajaco.
Yukashii: wsiadasz?
Yukashii tak
ArdenE – Moze na przyklad: o co chodzi z naszymi?
MG_JC Zajmujecie miejsca.
Rusza z piskiem opon.

Sewerynie, jesz akurat kolacje razem z Thingolem.
Gdy staje przed wami zdyszany elf.
Patrzy na ciebie, ale Thingol kiwa glowa.
– Rosjanie zabija tych Polakow, panie.
Thingol spoglada na ciebie.
– Dostalem wlasnie informacje.
– Ze przewioza ich do Krakowa i straca.
– Beda jechac droga na wschodzie.

SewerynLupaszko – Da sie cos z tym zrobic?
– Mozemy ich odbic.
MG_JC – To znaczy? – Thingol spoglada na ciebie.
– Nie.
– Nie mieszaj mnie w to.
– Moge ci dac karabin.
SewerynLupaszko – Wiec bede musial zrobic to sam.
MG_JC – Droga wolna.
Thingol zajmuje sie swoja kolacja.
SewerynLupaszko Ja zajmuje sie swoja.
MG_JC – O ktorej beda jechac? – Thingol spoglada na elfa.
– Rano, okolo osmej.
– Goldar, zaprowadz majora do zbrojowni.
Thingol wstaje.
– Chyba na pana juz czas, prawda majorze?
SewerynLupaszko – Tak, dziekuje za karabin.
MG_JC – Nie ma za co.
– Ach.
– I jeszcze jedno.
SewerynLupaszko – Slucham?
MG_JC – Prosze o nas zapomniec – patrzy ci w oczy – i to nie jest zadna milosc, majorze.
– Nie bede tego tolerowal.
– Wiec niech sie pan juz nigdy tutaj nie pojawia.
– Nigdy.
Spoglada ci w oczy.
SewerynLupaszko – To moze nic nie zmienic.
– Ale oczywiscie, nie pojawie sie tam gdzie nie jestem mile widziany.
MG_JC – Powiem to brutalnie – i tak mysle, ze zginie pan jutro, probujac ocalic brata.
– I nie bede mial tego problemu.
– Ale sie ubezpieczam na wszelki wypadek.
SewerynLupaszko – Moze dzieki temu przynajmniej nikt nie bedzie slyszal u was o polityce.
– Ani tym bardziej o odrazajacych mezaliansach.
MG_JC – Goldarze, zaprowadz majora.
Elf spoglada na ciebie.
SewerynLupaszko – A swoja droga, rowniez mysle, ze jutro zgine.
MG_JC I rusza w kierunku zbrojowni.
SewerynLupaszko: Co robisz?
SewerynLupaszko Rowniez wychodze.
A przed opuszczeniem bazy udaje sie jeszcze raz do Eleny.
Pozegnac sie.
MG_JC – To nie jest milosc – Thingol rzuca na odchodne – zadna milosc…
Idziesz za Goldarem do zbrojowni.
Budynek znajduje sie na samym skraju obozowiska, w oddali.
Gdy jestescie przed wejsciem, z mrokow wylania sie Elena.
– Zostaw nas, Goldarze.
– Zadbam o majora.
Elf patrzy nieufnie ale stosuje sie do polecenia.
SewerynLupaszko Krzywy usmiech.
– Etyketa na pierwszym miejscu, podziwiam.
MG_JC Elena usmiecha sie delikatnie.
– Wez bron.
– I duzo amunicji.
– Droga znajduje sie 10 kilometrow stad.
– Badz tam o szostej rano, przy skrzyzowaniu z lesnym duktem.
– Bedziemy tam na ciebie czekac.
Podchodzi do ciebie i caluje delikatnie.
Powietrze wypelnia zapach kwiatow.
Tak jak wtedy, go zobaczyles ja za pierwszym razem.
SewerynLupaszko – Zawrocilas mi w glowie, Eleno.
– Bez ciebie juz nic nie bedzie takie jak dawniej.
MG_JC – Sewerynie, do zobaczenia.
Znika w ciemnosciach.
Kilka godzin pozniej…
SewerynLupaszko – Do zobaczenia.
MG_JC Z oddali dobiega cie warkot silnikow.
Zmarzles, noc byla wyjatkowo zimna.
Wtem, slyszysz za soba trzask.

SewerynLupaszko „Teraz albo nigdy!”
MG_JC Wracacie z misji w hummerze.
Stajecie na jednym ze skrzyzowan, prowadzi jeden z partyzantow.
Kage_ – Mam nadzieje, ze modernizacja bedzie na wysokim poziomie.
Andrzej_ Jestem z tylu hummera.
MG_JC Macie czerwone swiatlo.
Andrzej_ Probuje uratowac Pawlate.
MG_JC Krwawi
Andrzej_ Tamuje krwotok.
MG_JC Nie jest dobrze.
– Andrzeju…
– Prosze…
Andrzej_ – Czy ktos zna sie tu na magii leczniczej? – pytam po raz kolejny, bez sensu.
MG_JC – Opowiedz moim dzieciom – krztusi sie krwia.
Kage_ Milczenie.
SewerynLupaszko – Nimue.
MG_JC – O wolnej Polsce.
Andrzej_ – Na rany Jezusa… On umiera.
MG_JC Krew bluzga na twoj mundur.
SewerynLupaszko – Opowiemy.
Andrzej_ Wpycham zwoj gazy w rane.
MG_JC – Kurwa, co tak dlugo – partyzant za kierownica mowi do siebie.
Andrzej_ Probuje za wszelka cene powstrzymac krwawienie, az po lokcie jestem upaprany jego krwia.
MG_JC – O kur…
Czujecie uderzenie.
Jek blachy.
Kage_ Odruchowo wlaczam kamuflaz.
MG_JC Rzuca wami o sciane hummera.
Kattel Lapie sie czegos.
MG_JC Trzask.
Kattel – Co jest?!
MG_JC Jek gietego metalu.
Andrzej_ – Na psa urok!
MG_JC I huk silnika.
Cos w was uderzylo.
Hummer zostal wbity w dom stojacy na rogu.
Andrzej_ Probuje trzymac Pawlate nieruchomo na podlodze hummera.
Kage_ – Kuso!
Kattel Zakladam znowu twarzowa czesc kombinezonu.
Kage_ Mozemy wyjsc?
MG_JC Owszem.
Kattel Wygladam ostroznie.
SewerynLupaszko – DO DIAB£A! WYCHODZIMY!
MG_JC Na drodze stoi smieciarka.
Kage_ Drzwi same sie otwieraja.
MG_JC I kilkunastu mezczyzn z bronia.
– WYLAZIC, DO KURWY NEDZY!
Kage_ Slychac kroki na podlodze.
Wyskakuje.
Kattel Widza nas wszystkich?
MG_JC – Stoj tam gdzie stoisz.
Kage_ Skulony biegne w bok.
Andrzej_ Zamykam Pawlacie oczy i przeladowuje bron.
Kattel Czy kogos nie zauwazyli?
MG_JC Kage_: Mierza w ciebie.
SewerynLupaszko Rzucam miedzy nich granat i chowam sie za czyms.
Kage_ [ jestem niewidzialny
MG_JC SewerynLupaszko: Zaczynaja strzelac.
Pociski przeszywaja samochod.
Andrzej_ Odpowiadam ogniem z wnetrza hummera.
Kattel Wyskakuje z auta,
przetaczam sie na bok.
Kage_ Po shurikenie w kazdego.
MG_JC Kilka kul cie trafia, Kage.
Kage_ Kurwa.
Andrzej_ – Pooooooooooolska! – krzycze, strzelajac seriami.
MG_JC Obaliles paru z nich.
Kage_ „Kurwa.”
MG_JC Ale nic z tego.
SewerynLupaszko Prowadze ogien zza hummera.
Kattel Wpadam na nich z katana.
MG_JC Widzicie jakis mezczyzn.
Kage_ C: dostalem.
Andrzej_ – Seweryn, mozesz stad wyjechac? – krzycze w kierunku szoferki.
Kattel Chyba ze tam jest OSTRA strzelanina.
MG_JC W powietrzu roznosi sie dziwny zapach… jakby cynamonu.
A wasze czlonki dretwieja.
Kattel [Tzn. nie do konca rozpoznaje sytuacje.
Kage_ Przestaje oddychac, probuje wybiec z pola razenia cynamonku.
MG_JC Kage_: padasz na ziemie
SewerynLupaszko Biegne za dom.
Kattel Tez probuje odbiec.
MG_JC Trafiony kilkoma kulami.
Kage_ „Kuso!”
Kattel Mam nadzieje, ze kombinezon cos daje.
MG_JC – Stac kurwa!
– Lupaszko!
– Mam Twojego lekarza!
– I twoich slugusow!
– Wylaz, polski psie.
Kage_ „Rykow?”
SewerynLupaszko – Ktos ty?!
Andrzej_ – Czego chcecie, rosyjskie swinie?
Dysze ciezko.
MG_JC – Ty tez wychodz, Andrzeju.
Kattel Sprobowalem sie schowac za sciane domu.
Andrzej_ Jestem schowany za bocznymi drzwiczkami hummera.
MG_JC Widzicie, ze jest ich calkiem sporo.
Kage_ Jesli moge, rzucam shurikeny w tamtych.
Andrzej_ Przysuwam do siebie pas z granatami.
Kattel [W gestii MG zostawiam ocene, oczywiscie, czy mi sie udalo.
MG_JC Kattel: Spostrzegasz kilku snajperow na okolicznych budynkach.
Kage_ [ jestem niewidzialny
MG_JC Kage_: To raczej niemozliwe, jestes dosc powaznie ranny.
SewerynLupaszko C: Kurwa, zywcem nie wyjdziemy.
Kattel [Commlink bezpieczny?
MG_JC Kage_: Najwyrazniej sobie z tym jakos poradzili.
SewerynLupaszko – Czego chcecie?
Andrzej_ C: Kattel, Kage, gdzie jestescie?
Kattel Ktos mnie widzi (w stroju z kamuflazem)?
MG_JC – Twojego brata.
Kage_ C: Leze kolo samochodu.
Andrzej_ Przyciskam do piersi pas z granatammi.
Kage_ C: Widza przez kamuflaz skurwiele.
MG_JC Widzicie jak wokolo pojawia sie coraz wiecej bandytow.
Kattel C: Maja tez snajperow.
MG_JC A Ty, Sewerynie, rozpoznajesz ze rozmawiasz z Aleksiejem Kirowem.
Kattel [Ach, no tak, to chyba wyjasnia takze moja sprawe.
Kage_ C: Trafili mnie, jestem ranny.
Andrzej_ – Wyjde, jezeli pozwolicie im odejsc – wolam po rosyjsku.
SewerynLupaszko – Andrzeju, drugi raz sie nie uda.
Kattel [A moze nie?
MG_JC – Pozwolimy – Kirow sie usmiecha.
Kattel [MG, co dokladnie z Kagem i ze mna?
Andrzej_ Wychodze z hummera.
MG_JC Kattel: Masz teoretycznie wolne pole, ale jest ich za duzo.
Andrzej_ W dloni, uniesionej do gory, sciskam granat.
MG_JC Kage jest ranny, nie ma mozliwosci ruchu.
– Zachowaj dla siebie te sztuczki.
Kage_ – Kisama…
Kattel W takim razie probuje pozostac w ukryciu, nie ruszajac sie.
MG_JC – Uklad jest taki.
Kattel O ile tylko jest szansa, ze mnie nie zauwaza.
Andrzej_ – Daj im odejsc.
MG_JC – My puszczamy twoich przyjaciol wolno, ty jedziesz z nami, Andrzeju. Pasuje Ci?
Podjezdzaja samochody.
Andrzej_ Ide powoli w ich strone.
– To jest zawleczka – pokazuje.
Kattel [Tu by sie Cade przydal.
MG_JC W pierwszym Andrzeju i Sewerynie rozpoznajecie drugiego z braci Kirow.
Andrzej_ – Jak odjedziemy i puscicie moich przyjaciol, wlozymy ja na miejsce.
Kattel [Nie rozumiem.
MG_JC – Wsiadaj do auta.
Podjezdzaja ciezarowki.
Andrzej_ Wsiadam.
MG_JC Czesc z bandytow zaczyna do nich wsiadac.
– Dobry chlopiec.
– Zostawic ich.
Andrzej_ W dloni ciagle granat.
MG_JC Wszyscy wsiadaja do auta.
Andrzej_ – Bez sztuczek, Kirow – warcze.
MG_JC – Nie martw sie.
SewerynLupaszko – Dajcie nam lekarza, tu umira zclowiek.
Kage_ – Gdzie? – jecze
Wylaczam kamuflaz.
MG_JC – Chinczyku, zajmij sie tym.
Lekarz podchodzi i zaczyna sie zajmowac Kagem.
Kattel C: W quadzie jest caly czas moj medkit.
Odeszli?
MG_JC Bandyci wsiadaja do aut i odjezdzaja.
Zostaliscie sami.
Kattel A snajperzy?
MG_JC Kattel: Ulotnili sie.
Kattel OK. Wracam do reszty.
MG_JC Kierowca hummera nie zyje.
SewerynLupaszko – Skad wiedzieli, ze bedziemy tedy jechac?
Kage_ – Zapierdole ich, zajebie w ten krzywy ryj! – wrzeszcze po angielsku z mocnojaponskim akcentem.
MG_JC Hummer tez jest juz raczej bezuzyteczny.
Kattel – Medyku, masz swoj sprzet? Potrzebujesz medkitu?
Kage_ A przynajmniej staram sie wrzeszczec.
MG_JC – Mam – mruczy Chinczyk, zaraz bedzie wszystko w porzadku.
Kattel – Przez chwile myslalem, ze Andrzej zdetonuje sie razem z Kirowem… — mowie powoli.
MG_JC Kage_: Bol ustepuje.
Kage_ – Dzieki.
MG_JC Stoicie tak na drodze.
SewerynLupaszko Siadam na masce hummera i wtapiam wzrok w ziemie.
MG_JC I spostrzegacie zblizajacy sie samochod.
Kage_ – Ktos sobie zyczy zabojstwa pewnego ruska?
MG_JC Szare BMW.
SewerynLupaszko – Zrobilby to bez wahania, ale oni dotrzymali slowa.
MG_JC A za kierownica.
Kage_ Leze na ziemi w swojej krwi.
MG_JC Sewerynie, nie wierzysz oczom.
Kattel Stoje w gotowosci bojowej.
MG_JC BMW zatrzymuje sie z piskiem obok.
Kattel Dopoki nie dostrzegam reszty.
ArdenE Wysiadam
Kattel – Kawaleria, jak zwykle, za pozno.
MG_JC Z auta wychodzi Elena.
Nimue Wysiadam.
MG_JC Patrzy na ciebie przeciagle.
I usmiecha sie blado.
Kattel Zdejmuje maske kombinezonu.
SewerynLupaszko – Zabrali Andrzeja.
ArdenE Patrze na pobojowisko
MG_JC – Wiem.
Nimue – Chyba przybylismy za pozno…
Wzruszam ramionami.
ArdenE Westchnienie
MG_JC – Ja, Seweryn i trojka waszych najlepszych ludzi niech wsiada do mojego auta.
– Mamy szanse ich zlapac.
Kage_ Jestem w stanie walczyc?
SewerynLupaszko – Elena?
ArdenE – Nimue, ulecz Kage
MG_JC Kage_: Nie za bardzo.
SewerynLupaszko – Wiedzialem, ze nie zapomnisz.
Nimue – Zajmuje sie nim medyk.
MG_JC – Jak bym mogla? – patrzy na ciebie z usmiechem.
SewerynLupaszko Pokazuje naszyjnik i usmiecham sie lekko.
– A TERAZ DORWAC TYCH SKURWIELI!
Kattel – Pojade z wami, jezeli noze i katana do czegos sie wam przydadza.
Kage_ – Ja tez chce…
– Ale chyba sie nie przydam.
Nimue – Nie jestes w stanie, Kage…
Kage_ – Sewerynie.
SewerynLupaszko – Kattel i Kage jada z nami.
Kage_ Wyciagam reke w strone Trolla.
Kattel – Arden?
Kage_ Patrze na niego.
ArdenE Patrze pytajaco
Kattel – Mozesz nam pomagac stad?
MG_JC – Nie mamy czasu!
Kattel – Przy kontroli Macierzy?
MG_JC Dziewczyna wsiada do auta.
ArdenE – Wybor nie do mnie nalezy
– Hmm
Kage_ – Ech.
SewerynLupaszko – Aha, jeszcze masz tu Ardena i Nimue.
Kattel Podchodze do drzwi.
Nimue – Jesli na cos sie przydam…
Podchodze do samochodu.
Kage_ – Kattel.
Kattel Biore jeszcze rzeczy z samochodu.
SewerynLupaszko – Ok w takim razie wypoczeci zrehabilitua sie za derezrcje.
Kattel – Tak, Niwa?
MG_JC – Pozostali niech ukradna jakis samochod i niech jada za nami.
SewerynLupaszko – Kage ranny odpocznie.
Kage_ Podaje Robertowi kilka shurikenow – Wbij je w tych skurwieli. Porzadnie.
ArdenE – Zatem ja, Yu i Nimue?
SewerynLupaszko – Kattel powinien sie z nami zmiescic.
– Yu nie przyda sie w walce.
MG_JC – Jedziecie?!
Nimue Wsiadam.
MG_JC Dziewczyna traci cierpliwosc.
Kattel – Z checia.
SewerynLupaszko – JEDZIEMY! JEDZIEMY!
ArdenE – Rowniez
bez –
Kattel Wsiadam, wziawszy shurikeny.
Kage_ Lekki usmiech.
MG_JC Rusza z piskiem opon.
Kattel – I niech ci endoszkielet zdrowieje!
MG_JC Dziwczyna rozpedza woz.
Wlacza dopalanie.
Wciska was w fotel.
SewerynLupaszko Przeladowuje karabin.
MG_JC Krajobraz za oknem zamienia sie w plame.
ArdenE – Co to byly za samochody?
Kattel Chowam shurikeny do kieszeni na noze.
MG_JC – Mercedesy i trzy polciezarowki.
Elena przyklada dlon do ucha.
ArdenE – Mam nadzieje, ze z tych nowoczesnych
Kattel Szykuje maske do zalozenia.
MG_JC – Dobra nasza, zatrzymali sie w resteuracji przy drodze.
Kage_ Wyjmuje wykalaczke, wkladam ja do ust.
MG_JC Patrzy na was w lusterku.
ArdenE Wysuwam odrobine katane
Nimue – Moze poczekamy, az sie upija?
MG_JC – I niech mi ktorys skurwysyn powie jeszcze jakies zle slowo na polski wywiad.
Kattel Zakladam do konca kombinezon.
MG_JC – Trzy minuty.
ArdenE – Nie rozsmieszaj mnie
MG_JC Wskazowka skacze do dwustu kilometrow na godzine.
Nimue Ironiczny usmiech.
„Bo sie zmartwie”
MG_JC – Minuta.
– Przygotujcie sie.
ArdenE Westchnienie
SewerynLupaszko – Po przybyciu na miejsce Arden przejmuje kontrole nad cala elektronika, Nimue zaslania im oczy iluzjami.
Kattel Przygotowuje sie.
SewerynLupaszko – A ja z Kattelem wyrzynamy Ruskich.
Kattel – Z mojej strony noze i shurikeny.
ArdenE Wchodze na AR
Kattel – Chyba ze lepsza bedzie katana.
Nimue Przygotowuje czary.
Kattel Ogladam teren.
SewerynLupaszko – Katana, nozy moze nie starczyc.
MG_JC – Zblizamy sie.
Samochod zwalnia.
Kattel – Majorze, jakiej broni uzywasz?
– Zatem katana.
SewerynLupaszko – Karabin szturmowy.
ArdenE C: – Mam nadzieje, ze nie walna niczym w samochod.
SewerynLupaszko – A jak ktory podejdzie to skrece kark.
Kattel – Zatem tych zostaw mnie — pokazuje jedna z podgrup.
Yukashii Ziewam
MG_JC – Dwadziescia sekund.
Kattel – I nie strzelaj mi w plecy — usmiech niewidoczny pod maska.
SewerynLupaszko – Tego by jeszcze brakowalo..
MG_JC – Dziesiec.
Kattel Wyciagam katane.
MG_JC BMW wyraznie zwalnia.
Widzicie szyld.
Nimue Napinam miesnie.
MG_JC McDonald’s.
BMW wjezdza na parking.
Mercedes i trzy polciezarowki stoja obok siebie.
Grupa Rosjan stoi obok nich.
Kattel – Smacznego.
Yukashii – Rozkosznie
MG_JC Elena dodaje gazu.
BMW skacze do przodu.
I wbija sie w grupe zdezorientowanych bandytow.
ArdenE Zajmuje sie samochodami
Kattel Wyskakuje, gdy bedzie to mozliwe.
Nimue Mass agony na grupe Rosjan.
Kattel I rzucam sie na jedna z podgrup z katana.
MG_JC Elena zatrzymuje samochod.
Wyskakuje.
I zaczyna strzelac.
Kattel Ciecia tak oszczedne, jak to mozliwe.
SewerynLupaszko Wysiadam i strzelam, starannie dobierajac cele.
MG_JC Andrzej_: Rosjanie sa zdezorientowani.
SewerynLupaszko Najbardziej chcialbym dorwac Kirowa.
Kattel Widac Kirowa?
I Andrzeja?
MG_JC SewerynLupaszko: Spostrzegasz, jak Kirow idzie z nozem w kierunku zwiazanego Andrzeja.
Andrzej_ Przede wszystkim probuje umknac, bo teraz jestem w samym srodku Rosjan.
Kattel Jak daleko?
Andrzej_ [aha…
MG_JC Siedza w resteuracji.
SewerynLupaszko Seria w korpus.
MG_JC Oddziela was okolo trzydziesci metrow i szyba.
Strzelasz.
SewerynLupaszko Aha, w takim razie biegne.
MG_JC Szklo peka.
Kattel Jest tam tez ktos inny oprocz Kirowa i Andrzeja?
MG_JC Krew Kirowa pada na kelnerke.
Kattel Rzucam okiem, zadajac jednoczesnie ciosy Rosjanom.
SewerynLupaszko [ Tez dobrze
Andrzej_ Podcinam Kirowa.
Nimue [co z moim czarem?
Andrzej_ Probuje dobrac sie do jego noza.
SewerynLupaszko Podbiegam.
MG_JC Andrzej_: Pada martwy na ziemie.
Andrzej_ Zeby moc rozciac swoje wiezy.
MG_JC Nimue: Odcinasz glowe kolejnemu z Rosjan.
Andrzej_: Udalo sie.
Kattel [A to nie do mnie?
Andrzej_ Szukam jakiegos pistoletu.
MG_JC Kattel: Shiruken kolejny raz dosiegnal celu.
Kattel [Nimue rzucala agonie, tak mi sie wydaje.
ArdenE [ Bo tak bylo
Andrzej_ – Robert! – wolam do Kattela, nie wiedzac, czy mnie widzi.
MG_JC Andrzej_: Lezy przy pasie Kirowa.
Yukashii Wyciagam Predatora i metodycznie rozwalam glowy Rosjanom
Kattel [Ja walcze na zmiane katana ishurikenami, zalezy od odleglosci.
SewerynLupaszko [ Nimue rzuca Mass Agony – wnioskuje, ze sie udalo i ze ruscy maja tam istne pieklo.
Kattel Slysze Andrzeja?
MG_JC Yukashii: Ciebie tam nie ma.
Nimue [ta…Rosjanom wydaje sie, ze umieraja…sa oslabieni zaczynaja wymiotowac etc.
Kattel Jesli tak, odwracam sie na chwile w jego strone.
Andrzej_ [Yukashii gra w jakiegos shootera na commlinku
MG_JC SewerynLupaszko: Tak.
Kattel Co sie tam dzieje?
Yukashii [to gdzie jestem?
Andrzej_ [u guslarza
MG_JC Kattel: Metodycznie wycinacie Rosjan.
Kattel Andrzej lezy zwiazany, tak? A Lupaszko nie jest przy nim?
Andrzej_ Ja sie juz chyba rozcialem.
SewerynLupaszko C: Bierzemy Andrzeja i zwiewamy!
Yukashii [Przeciez jechalem ze wszystkimi
Andrzej_ – Musimy uciekac!
SewerynLupaszko A ja juz jestem przy nim.
Kattel Ilu ich zostalo? Duzo?
SewerynLupaszko C: Szybko! Poki dziala agonia!
Andrzej_ – Musimy uciekac! Natychmiast!
MG_JC Kattel: Zabiliscie prawie wszystkich, dozynacie rannych.
Kattel – Dobra! Odwrot!
Zdaze jednego ogluszyc i wciagnac do auta?
SewerynLupaszko Nie mamy wiecej miejsca.
Kattel Moze lezec pod nogami.
ArdenE Mamy mercedesa
Andrzej_ – Straszna rzecz! Szybko, zaraz wam powiem, na razie uciekajmy!
Nimue – Mozna go przesluchac…
SewerynLupaszko Uciekamy.
Kattel Jak zdaze, to wciagam jeszcze tego jednego do srodka.
MG_JC – Juz, jedziemy.
Elena wskakuje do auta.
Andrzej_ Zlapalem jakis commlink.
Wstukuje jakis numer.
Yukashii Tymczasem u guslarz – Yu wali kolejnego fraga botowi o ksywie Cade
Andrzej_ – Ojcze Marcinie?!? Ojcze Marcinie, szybko na Balice… Tak, natychmiast!
Nimue – Balice?
Andrzej_ – Tak, Bikavera i Kaga, i zapasy, natychmiast!
ArdenE – Ale sieczka
MG_JC [Zajeliscie miejsca?
Nimue – Co sie stalo?
SewerynLupaszko [Tak.
ArdenE [taa
Andrzej_ Wylaczam commlink.
Kattel – I Cade’a — rzucam Andrzejowi.
Andrzej_ – Posluchajcie, musicie natychmiast uciekac z Krakowa.
SewerynLupaszko C: Skoro Andrzej tak mowi, wykonac natychmiast!
MG_JC Ruszacie z piskiem opon, zostawiajac na parkingu okolo trzydziestu martwych ludzi.
Kattel (Zabralem tego Rosjanina?).
ArdenE – Znowu?!
MG_JC

Odwracasz sie.
Warkot silnikow narasta.
To elfy.
A na ich czele stoi Elena z karabinem.
– Chyba przyda ci sie pomoc, prawda?

SewerynLupaszko – Wiec jednak?
MG_JC – Nie wszyscy zgadzaja sie na pacyfizm.
SewerynLupaszko – Tak, przyda sie bardzo.
MG_JC – Uwaga, nadjezdzaja – rzucil jeden z elfow.
Na drodze pojawily sie ciezarowki…

Kilka godzin pozniej wchodzicie do osady
Z uwolnionym Andrzejem.
Sewerynie, trzymasz Elene za reke.
Na wasze spotkanie wychodzi Thingol.

Andrzej_ Nic nie mowie, niewola u Rosjan dala mi sie we znaki.
MG_JC Wraz z grupa elfow.
– A WIEC JEDNAK?!
Patrzy na ciebie, Sewerynie.
SewerynLupaszko – A wiec jednak…
MG_JC – Opusc to miejsce, trollu, zabierz swojego brata.
– I juz nigdy tutaj nie wracaj.
SewerynLupaszko – Obawiam sie, ze musze zabrac duzo wiecej niz brata.
MG_JC – Nie – mowi Elena.
– Nie, Sewerynie.
– Jeszcze nie czas.
Patrzy ci w oczy.
I widzisz nadzieje.
Usmiecha sie delikatnie.
I przechodz na strone ojca.
Chowajac sie za jego plecami.
SewerynLupaszko – Rozumiem, wiec pewnie to nie milosc.
– Zabieram brata i zapomne o wszystkim.
MG_JC – Wroc tutaj, ale za jakis czas, dobrze? – slyszysz w swojej glowie.
SewerynLupaszko – Dziekuje za wszystko.
Mrugam do Eleny.
MG_JC – Prosze bardzo – mruczy Thingol.
Ona sie usmiecha.
Elfy sie odwracaja i odchodza.
Zostajecie sami.
SewerynLupaszko – Chodz, Andrzeju.
– Trzeba sie napic po tym wszystkim.
MG_JC

Jedziecie na lotnisko.

Nimue – Ech, znowu…
Kage_ – Gdzie teraz?
– Moze do Japonii? Ech.
ArdenE – Was to normalnie na ksiezyc wyslac.
SewerynLupaszko – Andrzeju, dlaczego musimy uciekac?
MG_JC Jedziecie wszyscy w ciezarowce.
Wszyscy – oprocz Seweryna.
Andrzej_ – To sprawka… Rykowa. To on wynajal braci Kirow.
MG_JC On jedzie z Elena.
– Sewerynie – Elena jedzie za autem partyzantow.
– Teraz tez z Toba nie pojde.
Patrzy przed siebie.
Kattel – Kto to w ogole sa ci bracia?
– Jacys najemni zabojcy?
Kage_ Usmiecham sie blogo.
Andrzej_ – Najemne zbiry, panie Robercie.
– Kiedys banda Profesora, dzisiaj bracia Kirow.
Kattel – Ale pewnie nie pierwsi lepsi?
Kage_ – Zabic, pocwiartowac i zakopac…
Andrzej_ – O nie…
SewerynLupaszko – Rozumiem, idziesz za mna tylko gdy wybieram sie po pewna smierc.
ArdenE – Banda Profesora?
Kattel – Kim jest Profesor?
MG_JC – Sewerynie…
– NIe.
Andrzej_ – Dzialala tu kiedys, ale juz wszyscy nie zyja.
SewerynLupaszko – Tak, Eleno?
Kattel – A wlasnie, zabic, pocwiartowac… Twoje shurikeny, Kage.
MG_JC – Sewerynie, wiesz ze musze dalej pracowac dla wywiadu.
– Musze teraz zatuszowac pare spraw.
Kage_ – Dzieki.
SewerynLupaszko – Tak, wiem.
MG_JC – Znow przyszedles i zrobiles burze w moim zyciu.
Kage_ Spogladam na zakrzepla na shurikenach krew.
SewerynLupaszko – Kochasz mnie?
MG_JC – Arabowie mowia.
Zamysla sie.
Kattel – Przydaly sie, ale jeden zostal z nimi.
MG_JC – Ze jak cos zdarzylo sie raz, moze nie zdarzyc sie juz nigdy wiecej.
Kage_ – Dobrze. Niech maja pamiatke.
Andrzej_ – Podobno macie interesy w Johannesburgu, tak? Podobno razem z Sewerynem szukacie magotroniki.
MG_JC – Ale cos, co sie zdarzylo dwa razy, zdarzy sie i trzeci.
Kage_ Wysuwam jezyk i przesuwam po shurikenie, smakuje krew.
SewerynLupaszko – Madrze powiedziane.
MG_JC – Spotkamy sie trzeci raz, Sewerynie Lupaszko i pozostaniemy ze soba juz na zawsze.
Kattel Krzywie sie troche.
Nimue – Smacznego, Kage.
Kattel Odwracam sie do Nimue i Ardena, i Yu.
MG_JC – Na zawsze rozumiesz?! – krzyczy, patrzy na ciebie.
Kattel – Jak bylo w Krakowie? — zagaduje grzecznie.
ArdenE – Beznadziejnie
Nimue – Strasznie zniszczone miasto.
SewerynLupaszko – Rozumiem.
MG_JC Chwyta cie za reke.
Nimue – Rzym ladniejszy.
MG_JC Pachnie kwiatami.
ArdenE – Chcesz w koncu tego rogalika?
SewerynLupaszko – Oby za naszego zycia.
MG_JC I cieplem.
Kage_ Spogladam na Nimue i wzdycham.
Nimue – Daj kage.
ArdenE Rzucam kage rogalika
Kage_ Lapie.
Nimue – Chyba jest glodny…
SewerynLupaszko – To samochod duzo szybszy od ciezarowki?
Kage_ Usmiecham sie – Dzieki.
Nimue Usmiech.
ArdenE – Mam tego wszystkiego potad
Nimue – Prosze bardzo.
Kage_ Chowam shurikeny po czym wgryzam sie w precla.
SewerynLupaszko – Mozmy sie chyba zatrzymac na kwadrans?
MG_JC – Tak.
Kattel – Mam nadzieje, ze dokadkolwiek teraz sie udajemy, beda miasta nie tylko piekne, ale i bardziej spokojne…
ArdenE – Teraz dorwali sie do nas niedorobieni partyzanci
MG_JC – Nie, Sewerynie.
Andrzej_ – Tak czy owak, musicie odleciec pierwszym samolotem.
Kattel – A wiec dlaczego dokladnie musimy uciekac?
MG_JC Elena sie rumieni.
– Chcesz to powtorzyc? – patrzy na niego.
Andrzej_ – Jesli bedziecie chcieli, z Afryki mozecie poleciec gdzies indziej, ale…
Kage_ – Robercie, to proste.
Andrzej_ – …mysle, ze klucz do wolnosci Polski znajdziecie wlasnie tam.
SewerynLupaszko – Tak, zdecydowanie.
Andrzej_ – Dziekuje wam. Dziekuje. W imieniu Seweryna i swoim.
Nimue „Ech”
Kage_ – Teraz, poza yakuza, zbirami, fanatykami religijnymi gonia nas jeszcze ruscy.
MG_JC Zatrzymuje sie z piskiem opon, ciezarowka sie oddala.
Andrzej_ Jestem chyba lekko oszolomiony po walce.
Kattel – Klucz? Scislej?
(do Andrzeja).
Andrzej_ – Uklady magotroniczne.
– Seweryn powiedzial mi, ze tez ich szukacie.
ArdenE Opieram glowe o chlodna stal sciany
Andrzej_ – On przy ich pomocy chce stworzyc superbron, ktora pomoze Polsce odzyskac niepodleglosc.
Nimue – Czyli do Afryki, tak?
Kage_ – Czy ta magotronika jest naprawde az tak wazna?
ArdenE – Jesli istnieje
– To tak
Nimue Westchnienie.
Kage_ – To chcialbym poruszyc bardziej przyziemna sprawe, co z moja dzialka za Watykan?
– Wybaczcie, ze teraz, ale potem zapomne.
ArdenE – A juz mielismy nadzieje – ironia
– Hm
Nimue – Kurde, nie zatrulam precla…
ArdenE – Tak mi sie przypomnialo
Nimue – Hmm?
ArdenE – Nie oddalismy malowidla muzeum
Kage_ – Kurwa.
MG_JC Zajezdzacie na lotnisko.
Kage_ [ btw, co z moim motocyklem?
MG_JC Tuz za wami dociera BMW Eleny i Seweryna.
Andrzej_ Wysiadam z ciezarowki.
ArdenE Ziewam
Kage_ – To moze wysle wiadomosc? O ile jeszcze go nie znalezli.
MG_JC Przed wejsciem na lotnisko stoi ksiadz.
ArdenE – Nie klopocz sie
– No nie, co on tu robi….
Ksiadz – Na rany Chrystusa!
Kage_ – Fanatycy… Cholerni fanatycy…
Ksiadz – witajcie
Kage_ – Nie wzywaj imienia boskiego nadaremno, grzeszniku, blablabla!
Nimue „Spierdalaj”
Kattel – Witaj, ksieze.
– Mialem ci to powiedziec przed akcja, ale nie bylo czasu. Ciekawa msza.
– Ale czy wy naprawde w to wierzycie?
MG_JC [Zostal uszkodzony na przejsciu w Austrii, wkrotce do ciebie wroci.
Ksiadz – zyjecie to milo, modlilem sie za was.
To pewnie dlatego.
Kage_ [ dzieki
SewerynLupaszko – Nie ma teraz czasu na teologie.
Ksiadz Mam cos dla was
Kage_ – Przez te twoja modlitwe prawie mnie zabili.
Ksiadz Mowili ze to wazne
Kage_ – Lepiej sie nie modl i zajmij sie czyms pozyteczniejszym.
Nimue Skrzywiam sie.
ArdenE – Co ma dla nas ksiadz?
Ksiadz – zadbano o wasze walizki
ArdenE glos ocieka sarkazmem
Ksiadz – a tu macie bilety
SewerynLupaszko – Co masz dla nas, ojcze?
Nimue – Przynajmniej cos potrzebnego.
Ksiadz -I tutaj dysk, namiary na jakis kontakt.
ArdenE Biore
Kattel – Dzieki.
MG_JC – Nie ma czasu – Elena patrzy na droge – Rykow moze przyjechac w kazdej chwili.
SewerynLupaszko – Pospieszmy sie.
MG_JC SAMOLOT DO JOHANNESBURGA STARTUJE ZA DZIESIEC MINUT.
Kage_ – Tak.
Nimue Kiwam glowa.
ArdenE – Poj*na ta wasza Polska – krece glowa
SewerynLupaszko – Elena…
MG_JC – Idz juz.
Andrzej_ Ja zegnam sie z pozostalymi.
MG_JC Caluje cie w policzek.
SewerynLupaszko – Na zawsze.
Kage_ – Enoch, masz racje.
MG_JC – I do zobaczenia w czerwcu.
Ksiadz – Niech Bog trzyma nad wami piecze.
Andrzej_ Sciskam po kolei wszystkim rece.
Kage_ „Spierdalaj!”
MG_JC – To bedzie przesilenie letnie, Sewerynie.
– Tak jak nasze pierwsze spotkanie.
Kattel – A wiesz, ksieze, ze to warte przemyslenia… — mowie zadumany.
Andrzej_ – Pamietajcie. Walczcie o to, w co wierzycie. Zawsze.
ArdenE – Zycze ci szczescia Andrzeju
Ksiadz – zwlaszcza nad toba Kage, widze w twych oczach potencjal katolika.
MG_JC OSIEM MINUT DO STARTU SAMOLOTU DO JOHANNESBURGA.
SewerynLupaszko – Pamietam.
Kage_ – Kurwa.
Andrzej_ – Mam nadzieje, ze sie jeszcze zobaczymy.
Nimue – Chodzmy juz.
Andrzej_ – W spokojniejszych czasach.
SewerynLupaszko – I znow zatanczysz dla mnie tak pieknie jak wtedy.
ArdenE „Bo przy postawie, jaka prezentujesz, to dlugo nie pozyjesz”
Kage_ Odwracam sie i kryje twarz w dloniach.
Kattel – Do zobaczenia.
SewerynLupaszko – Do zobaczenia, bracie!
MG_JC – Zatancze – usmiecha sie.
I odchodzi.
SewerynLupaszko Sciskam Andrzeja.
ArdenE – Zegnaj Elano… – usmiecham sie dziwnie
SewerynLupaszko Ide do samolotu.
ArdenE Ide
Andrzej_ – Duzy bracie…
MG_JC Ruszacie w kierunku terminalu.
Zajmujecie miejsca.
SewerynLupaszko – Tak?
MG_JC Samolot koluje.
Andrzej_ – Powodzenia.
Kage_ „Nastepnym razem jak bedzie jakis ksiadz, od razu wlaczam kamuflaz”
SewerynLupaszko – Zajmij sie Ferdkiem, zeby mogl wrocic do sluzby.
Andrzej_ – Wlasnie!
MG_JC Przez okna wpadaja promienie zachodzacego slonca.
Samolot koluje.
Czujecie, jak silniki nabieraja mocy
Kage_ Spogladam na swoj bilet.
MG_JC Johannesburg, RPA.
Nimue – Nareszcie…
Kage_ Miejsce?
MG_JC Samolot wjezdza na wlasciwy pas.
Wszystko zaczyna drzec.
Kage_: zajales juz miejsce.
Kage_ Aha.
ArdenE – Nie stac ich widze na zaklecie inercyjne
MG_JC Rozpedza sie coraz bardziej, huk poteznieje.
Nimue – Nie marudz.
Kattel – Ciekawy kraj, ta Polska.
MG_JC W koncu, wciska was w fotel.
Kage_ – Bardzo ciekawy.
MG_JC Opuszczacie Polsce.
Na zawsze.
Kattel – Chcialbym tu jeszcze keidys wrocic.
MG_JC Niektorzy z was.
Patrzac przez okno.
ArdenE – Rownie ch*wa jak 40 lat temu…
Nimue – Ja nie.
Kage_ – Ja nie.
MG_JC Moga zobaczyc kilka jeepow.
Wjezdzajacych na pas startowych.
Ci o najlepszym wzroku spostrzega tam kapitana Rykowa.
Kattel – Z pewnoscia nie wszystko zniszczyla wojna.
Kage_ – Mam dosc braku pradu i biezacej wody.
MG_JC A tylko Seweryn Lupaszko widzi Elene, jego jedyna milosc, ze lzami w oczach patrzaca za samolotem.
Kattel – Na pewno nie zniszczyla wiary… — spogladam przez okno, zamyslony.
MG_JC Unoszacym jej ukochanego na drugi koniec swiata.
Kage_ – NIestety…
Kattel – Kto wie, Niwa.
MG_JC Do przesilenia zostalo tylko kilka tygodni.
Kattel – Sa rzeczy na niebie i ziemi, o ktorych nie snilo sie waszym japonskim filozofom.
MG_JC

Wchodzisz Sewerynie do opuszczonej osady.
Obiecywala, ze tutaj bedzie.
Ale osada jest pusta.
Czyzby…

SewerynLupaszko Rozgladam sie dookola.
MG_JC Jak mowil Thingol…
To nie byla milosc?
Wokolo cicho szumia drzewa.
SewerynLupaszko Siadam pod drzewem.