Transmisja 19/10011

MG_BJ INTEGRITY CHECK VALUE

Znacie na pewno „Antidotum”?
Ten wielki klub blisko zakola rzeki na Napoleon Avenue?
MG: Na stole lezy obryzgana krwia walizka. Zamknieta.
SIGMO: – Dzieki danom z tych dyskow bede mogla zlamac szyfry Chipu.
CADE: idziemy do mainframe’u
SIGMO: – To nie byly narkotyki, rozumiecie? To byla przykrywka.
ARDEN: Przegladam dane
MG: Nazwa projektu: Primorial. Dwie kolejne serie liczb, chyba checksumy. Ale potem nastepuje przerwanie.

SHI: Pstryka zapalniczka magzippo trzymana w prawej rece.
SHI: – Primorial jest bronia. Potezna bronia.
SHI: – Brakuje mu jednak pewnych elementow, projekt jest bliski ukonczenia, ale wciaz niedoskonaly.
NIMUE: – To jak idziemy stad?

JOHNSON: – Sztylet zwany jest Czarnym Kormoranem, od rysunku wyrytego na rekojesci.
YUKASHII: Klade palec na czytniku.
YUKASHII: Zaslaniam widok i wydobywam moj skarb.
SHI: – Nie mam nic do was, ale uwierzcie mi, gdy mowie, ze Bikaver jest kawalem skurwiela.
KATTEL: Oddaje Kormorana Yukashiiemu.
SHI: – Bikaver, pomoz mi…
YUKASHII: Strzelam.
MG: Shi nieruchomieje z przestrzelona klatka piersiowa.

NARIN: – Wynikami ich badan najpierw zainteresowal sie rzad RPA, a potem nieistniejaca juz megakorporacja Amber Splinters.
NARIN: – Okazalo sie oto, ze odkryte przez matematykow algorytmy moga posluzyc do stworzenia ukladow elektronicznych kompatybilnych z magia.
NARIN: – A wiec takich, ktore, miedzy innymi, zdolne bylyby do zautomatyzowanego rzucania zaklec.
NARIN: – Na osmego lutego 2029 roku zaplanowano probe generalna.
NARIN: – Uklad magotroniczny wygenerowal samoistnie poteznego wirusa i cisnal go w Macierz.
NARIN: – Wirus zmasakrowal siec komputerowa.
NARIN: – Technokraci wznowili badania nad magotronika, ale posilkowali sie przy tym algorytmami opracowanymi na podstawie, coz, swietych ksiag, takich jak Biblia, Koran, Talmud.
NARIN: – Tak czy owak, Technokraci stworzyli Primoriala.
NARIN: – Primorial jest wirusem.
NARIN: – Wirusem komputerowym.
NARIN: – Ale jednoczesnie, jak na dziecko magotroniki przystalo, Primorial jest tez nosnikiem bardzo silnego zaklecia destabilizacyjnego.
NARIN: – Struktura magiczna swiata zostanie zalamana. W najlepszym razie magia przestanie istniec. W najgorszym, wszystko wezmie szlag.

JAY: – Chca cie wykorzystac do zniszczenia Dziela.
ARDEN: – Masz na mysli…
JAY: – Zaszyj sie gdzies. Zmien tozsamosc. Zrob wszystko, zeby zniknac oligarchii z oczu.
ARDEN: – Wybacz – unosze dlonie.

MG: Drony opadaja Lupaszke.
MG: Dokonuja starannego skanu biometrycznego.
MG: Ostatnie drzwi stoja otworem.
MG: Natychmiast znajdujecie szuflade z 7/5822-ADF, byla blisko wejscia.
YUKASHII: Wydobycie, podmiana, skan.
MG: Watykan plonie.

EVA DE VRIES: – Kontaktowaliscie sie kilkukrotnie z Narinem.
EVA DE VRIES: – Raczej: Reprezentuje niebezpiecznych ludzi.
EVA DE VRIES: – Primorial nie istnieje.
EVA DE VRIES: – To blef. Mistyfikacja, ktora jest przykrywka.
YUKASHII: – Do czego?
EVA DE VRIES: – Do gry na najwyzszym szczeblu. Gry, w ktora zostaliscie, najpewniej nieprzypadkowo, wciagnieci.
MG_BJ De Vries podaje wam datachip.
EVA DE VRIES: – Ostatnia transmisja waszego przyjaciela.
EVA DE VRIES: – Szalala wtedy MagBurza.
EVA DE VRIES: – Jezeli Arden nad tym popracuje, to pewnie sobie poradzi.
YUKASHII: – Czemu magtronika nie moze byc stawka?
YUKASHII: – O graczach chetnie poslucham
EVA DE VRIES: – Po pierwsze, Narin. Pan Narin reprezentuje Trybunal Korporacyjny. Sami widzicie, ze szczebel jest bardzo wysoki.
EVA DE VRIES: – Po drugie, Ares. Ares do niedawna nalezal do Trybunalu. Ale niedawno, jak wiecie, doszlo do rozlamu.
EVA DE VRIES: – Po trzecie, sa Technokraci. O nich tez chyba slyszeliscie…?
EVA DE VRIES: – Po czwarte, jest wasza rozmowczyni.
EVA DE VRIES: – Ale ostatnio zaczelam podejrzewac, ze Primorial jest tylko zmylka.
EVA DE VRIES: – Ze chodzi tu o cos innego.
MG: De Vries rzuca sie na Cade’a ostatkiem sil.
MG: Cade strzelil jej w glowe.

Stoicie oto do kresu.
Wiecie, ze dalej nie bedzie juz nic;
ze tutaj cala historia musi sie zakonczyc.
– Dotrzymam obietnicy — powtarza.
– Ale najpierw musimy chwile zaczekac.
– Jakies cztery minuty.
Rozgwiezdzone niebo wiruje dookola was…

* * *

Oglada w skupieniu swoje dlonie.
Odwraca je raz to wierzchem, raz spodem.
Lewym palcem wskazujacym wodzi po wnetrzu prawej dloni.
Po linii zycia, linii serca, linii rozumu…
Gdy do pokoju wchodzi mezczyzna. opuszcza rece i spoglada ku drzwiom.
Nowo przybyly, ubrany w biale spodnie i biala marynarke
spoglada na niego z przyjacielskim usmiechem.
— Obrazilbym cie pytaniem, czy sie rozmysliles, prawda?
— Prawda, Feliksie.
— Wiec powiedz lepiej, jak sie czujesz?
Ponownie unosi dlonie na wysokosc oczu.
Nie odpowiada przez dluga chwila.
— Calkiem niezle — odpowiada wreszcie.
…W sumie nie chodzi nawet o sama forme — kontynuuje, powoli dobierajac slowa.
…To dla mnie nic nowego.
…Ale wiesz… Odczuwam treme — usmiecha sie szeroko, blyskajac nieskazitelna biela zebow.
Feliks kiwa glowa, po czym zdecydowanym krokiem podchodzi blizej
i gwaltownym ruchem rozsuwa ciezkie, granatowe zaslony.
Pokoj zalewa swiatlo dnia.
Tylko Feliks mruzy oczy.
Obaj spogladaja na dziedziniec z wysokosci drugiego pietra.
Na dole krzata sie trzech technikow.
Szykuja do zaladunku wielki, prostokatny blok polprzezroczystego krysztalu
o dlugosci mniej wiecej 25 metrow.
A w srodku, wewnatrz bloku, bez trudu da sie dostrzec…
— Jest piekny, prawda? — przerywa milczenie.
— Piekny — przytakuje szczerze Feliks.
— Zabierzecie go juz dzisiaj?
— Tak. Nie martw sie. Bedzie bezpieczny.
— Moze jednak zapytaj, czy sie rozmyslilem.
Feliks milczy przez kilka sekund, wreszcie mowi:
— Po co mam pytac, znam odpowiedz.
Przygladaja sie jeszcze przez chwile pracy technikow,
po czym on zaslania z powrotem okno.
— No to dziela. Gotowy?
Feliks siega do kieszeni.
Pokazuje mu mala trikamere.
— Gotowy — odpowiada.
— Wiec chodzmy.
Wychodza z pokoju.
Feliks pierwszy, on za nim.
Spoglada raz jeszcze na swoja prawa dlon.
Linia losu.
Rozdwaja sie na samym koncu.
Wszystko sie zgadza.
— Mihi cura futuri — mruczy cicho pod nosem.
Feliks nie slyszy.

TRANSMISJA 19/10011
CZLOWIEK Z JOHANNESBURGA

Wasz samolot zanurzyl sie w delikatne chmury.
Schodzicie do ladowania.
Po chwili jestescie juz po drugiej stronie bialej powloki i pod wami, na przestrzeni kilkuset kilometrow kwadratowych, rozciaga sie Johannesburg, perla Poludniowej Afryki.
Samolot zatacza nad miastem polkole.
I zaczyna opadac w strone pasa startowego lotniska Jana Smutsa.
Samolot jest pelen, razem z wami przylecialo do Johannesburga jakies 300 osob.
Zajmujecie dwa rzedy foteli klasy biznes, jeden za drugim.
Wstrzas.
Ladujecie.
Samolot hamuje na pasie startowym.
Z glosnika plynie zwyczajowa litania:
– Witamy w Johannesburgu. Jest cieplo, temperatura na zewnatrz wynosi 31 stopni… Prosimy o pozostanie w fotelach az do momentu, gdy zniknie znak ZAPIAC PASY.

Kattel Przeciagam sie.
ArdenE Przecieram oczy. Wstrzas mnie obudzil
MG_BJ Cale wasze wyposazenie, takze bron, znajduje sie w luku bagazowym.
Kage Spogladam na zegarek, licze ile czasu lecielismy.
Kattel Z glebokim oddechem.
MG_BJ Przy sobie macie tylko podreczne bagaze.
Kage: Lecieliscie ok. pol doby.
Kattel W myslach powtarzam sobie, co zamierzam uzupelnic w wyposazeniu.
„Stymulanty”.
ArdenE Ziewam
– No, calkiem szybko minelo
Cade Czekam niecierpliwie na ladowanie.
Kage Siedze lekko przymulony, cala podroz nie spalem czuwajac.
MG_BJ Samolot zatrzymal sie jakies 50 metrow od rekawa.
Minely dwie minuty, ale znak ZAPIAC PASY nie znika.
Nimue Patrze przez okno.
ArdenE – Czyzby znowu terrorysci?
Kage „Ciekawe co znowu sie spieprzylo.”
MG_BJ Ludzie lekko sie niecierpliwia, widzicie, ze blizej kabiny pilotow dwie stewardessy rozmawiaja ze soba, wyraznie czyms podekscytowane.
Cade „No dalej…”
MG_BJ Nimue: Widzisz, jak obok was przejezdza cysterna i zatrzymuje sie pod skrzydlem.
SewerynLupaszko Odpinam pasy.
Kattel „Grapple”.
Nimue Przygladam sie jej uwazniej.
Kage Mimowolnie odpinam pasy.
MG_BJ Na tylnym zderzaku stoi, trzymajac sie drabinki, czarnoskory, postawny mezczyzna.
Cade Odpinam sie.
Kattel Ruch majora zwrocil moja uwage.
ArdenE Rowniez odpinam
Nimue odpinam sie.
MG_BJ Wydaje ci sie, ze mial karabin przewieszony przez ramie.
SewerynLupaszko – Chyba czas wysiadac.
MG_BJ Podchodzi do was stewardessa.
ArdenE – Na co patrzysz?
MG_BJ – Prosze pozostac na miejscach.
– Mamy drobne problemy techniczne.
Kage – Pozostajemy, nie widac?
Kattel Wlasnie mialem odpiac pasy.
– Co sie dokladnie stalo?
Nimue – Nic.
Wzruszam ramionami.
– Widzialam cos ciekawego za oknem.
Kage [ mam na sobie nanokamuflaz, czy nie?
MG_BJ Kage: Nie.
Wszelkie wyposazenie bojowe, z bronia lacznie, jest w luku bagazowym.
ArdenE Wolam stewardesse
Nimue – Dokladniej mowiac…
ArdenE – No no?
Nimue – Jakiego murzyna, chyba z karabinem – dodaje w speretthielu.
ArdenE – Hmm.
MG_BJ Ludzie sa coraz bardziej zaniepokojeni.
ArdenE – Weszli przed chwila w tryb szyfrowany – rowniez sperethiel
Nimue Sprawdzam astral.
MG_BJ Nagle z tylu samolotu slychac jakies krzyki.
I serie strzalow.
Po chwili rowniez i z przodu.
ArdenE Westchnienie
– Jednak terrorysci
Nimue – Znowu…
Kage Przykucam na podlodze
SewerynLupaszko Wstaje, porywam przypadkowego czlowiek jako zywa tarcze.
Cade Podrywam sie. Podbiegam do drzwi przedzialu.
Nimue Chowam sie
MG_BJ Do kabiny wpada dwoch postawnych Murzynow. Sa uzbrojeni w kalasze.
Kage – Seweryn!
MG_BJ – SIADAC!
Kage Wysuwam ostrza
ArdenE Siedze
MG_BJ Kage: Strzelaja w ciebie.
Nimue Tez.
Kage Padam na glebe
SewerynLupaszko Chowam sie
Kattel Siedze, odpialem pasy przed chwila.
MG_BJ Pociski przebijaja sie przez blizej siedzacych pasazerow i siedzenia.
Cade Ukrywam sie za siedzeniami i przypadam do ziemi.
MG_BJ Glowa starszego biznesmena w rzedzie przed wami rozprysnela sie jak melon.
ArdenE rowniez
MG_BJ – SIADAC!
SewerynLupaszko – Zabijaja wszystkich!
Nimue Siedze.
Kage Siadam
MG_BJ Cade i Lupaszko: Schowaliscie sie za siedzeniami, miedzy rzedami.
Kattel Dwoch?
MG_BJ Z tylu jest ich chyba wiecej.
SewerynLupaszko – Jak tylko podejda, bierzemy ich!
ArdenE C: Wezcie sie uspokojcie
Kattel Przesuwam reke w strone jednej z kieszeni.
SewerynLupaszko [Zlapalem jakiegos przypadkowego czlowieka?
Kage [ zdolam uniknacv ich strzalow na dopale?
MG_BJ Kage: Nie wiesz.
Kage „Gdybym tylko mial ze soba shurikeny…”
Cade uaktywniam dopal refleksu
MG_BJ Lupaszko: Tak, przewrociles sie z jakims gosciem za fotele, przydusiles go niechcacy, chyba jest nieprzytomny teraz.
Kattel Jak daleko?
MG_BJ Jeden z tych Murzynow rozchelstuje koszule.
Jest obwieszony ladunkami wybuchowymi.
– SIADAC!
ArdenE „Nosz kurwa…”
Kattel „Znowu…”.
MG_BJ – W imieniu Mpumalangi!
ArdenE „Ile mozna??”
Cade „Fuck”
Nimue „My chyba mamy jakis, kurwa wabik”
Kattel „Jacys rebelianci?!”.
Nimue „na takich pojebancow”
Cade -A juz mnie swierzbily kosy…. – cicho.
SewerynLupaszko – Czego chcecie?! – Krzycze do nich
MG_BJ Silnik samolotu zaczyna pracowac.
Cade Siadam powoli.
ArdenE – Niech ktos zamknie seweryna… – mrucze cicho pod nosem
Kattel Staram sie ogarnac sytuacje.
Zorientowac sie.
Kage Mysle.
Kattel Uderzam rytmicznie palcami w siedzenie fotela.
MG_BJ – Siedziec, a nic sie nikomu nie stanie!
Kattel „Jasne”.
ArdenE „Powiedz to gosciowi przed nami”
Kage Staram sie nakierowac sluch na kabine pilotow
ArdenE splatam dlonie na brzuchu
Nimue Sprawdzam astral.
Kage I nagrywam Murzynow
Nimue Jestem w stanie stwierdzic ilu ich jest?
ArdenE C: Wprowadzili bombe na poklad
Kattel C: Majorze, nie zwracaj na siebie uwagi.
MG_BJ Nimue: W waszym bezposrednim sasiedztwie trzech.
Z tylu przynajmniej jeszcze drugie tyle.
Kattel C: Dobrze? Nie chcemy ich prowokowac…
SewerynLupaszko C: Wiecie co to za jedni?
Nimue „Tych chyba nie znamy…”
Kattel C: Jacys rebelianci? Zreszta co za roznica…
Kage C: Przypadkowi biedacy szukajacy jedzenia.
MG_BJ Seweryn i Cade: Dalej jestescie za fotelami.
ArdenE C: Nie szumic
MG_BJ Tamci nie widza, ze ukrywacie sie w ten sposob, ale jesli przejda kilka metrow do przodu, to was zobacza.
Dwa rzedy przed wami rozhisteryzowala sie jakas kobieta.
Kattel Wszyscy maja ladunki? Czy nie wiemy tego?
SewerynLupaszko C: Atakujemy, czy czekamy?
MG_BJ Kattel: Nie, chyba tylko ten jeden.
Samolot zaczyna sie cofac.
ArdenE C: Ludzie. Tu jest bomba wojskowa.
C: Taka zajebista
C: Wiec kurwa spokoj
Cade [w jaki sposob takie ladunki sa odpalane?
Kattel C: Jak odpalana?
MG_BJ Murzyn strzela jej z kalasza w glowe.
ArdenE C: zdalnie
MG_BJ – CISZA!
Kage „Dzieki”
Kattel Mrugam na dzwiek strzalu.
ArdenE „Jak ja nienawidze takich ludzi”
Nimue Zaciskam piesci.
Kattel Potem jeszcze pare mrugniec.
MG_BJ Samolot rusza do tylu, zakresla polkole na plycie startowej.
Kattel Przez chwile bebnie palcami znacznie szybciej, potem zmuszam sie do zaprzestania.
MG_BJ Widzicie, ze zza terminala wyjezdza kilka opancerzonych furgonetek, chyba jakies sily specjalne.
Kage Wyjmuje wykalaczke i zaczynam ja gryzc.
Kattel I tylko ciezko oddycham.
C: Arden, jak odpalana ta bomba?
Nimue Patrze przez okno.
Cade [murzyn z bomba jest daleko mnie?
Kattel C: Mozesz sprawdzic?
MG_BJ Cade: Osiem rzedow przed toba.
Kattel [ Bomba =/= ladunki?
ArdenE C: Zdalnie
Kattel C: Spoza samolotu?!
MG_BJ Z przodu biznes-klasy, przy przejsciu do pierwszej klasy.
ArdenE C: Dajcie mi kurwa spokoj i troche czsu
MG_BJ Samolot wykrecil i jedzie w strone glownego pasa startowego.
Kattel „Dobra, ja juz nic nie mowie”.
Nimue Sprawdzam astral, maja maga ze soba?
Kage „Od dzis nienawidze czarnych.”
Cade „Szlag, nic nie wymysle.”
MG_BJ Opancerzone furgonetki trzymaja sie w pewnym oddaleniu.
Nimue: Nie.
Z tylu samolotu znowu krzyki, strzaly.
ArdenE „Niedlugo zabraknie im zakladnikow”
Wycieram spocone dlonie
MG_BJ Z przodu, w pierwszej klasie, mignal wam kolejny terrorysta. Ma beret i wojskowe pagony, wyglada na szefa.
Kattel Staram sie obmyslec najszybszy sposob dopadniecia do Murzynow, jesli Ardenowi uda sie zrobic cos z bomba.
Kage „Yukashii moglby podac sie za ich goscia. Ale oczywiscie piechota trzeba.”
MG_BJ Samolot stoi juz na skraju glownego pasa startowego.
Wyglada na to, ze zaraz znowu bedziecie startowali.
Kage Zapinam pasy.
Kattel „Dokad tym razem?”.
ArdenE „O kurwa…”
MG_BJ Samolot rusza.
Z tylu chyba sie uspokoilo.
Kage „Hm, chyba z tylu juz wszystkich zabili.”
Kattel [ Te ladunki: wygladaja tak jak tamte u Dzieci? Tzn. mozna przypuszczac, ze uruchamiane przez smierc Murzyna?
[ I nastepna kwestia: bomba =/= ladunki, tak?
MG_BJ Kattel: Tego nie wiesz.
[I tak, bomba =/= ladunki]
Samolot rozpedza sie na pasie startowym.
ArdenE Opieram sie, zamykam oczy
Nimue Mysle.
Kattel „No to pat. Albo jeszcze gorzej…”.
Kage Staram nie zwracac na siebie zbednej uwagi
Nimue Siedze spokojnie.
Kattel Jesli mocno trzesie, zapinam pasy.
MG_BJ Samolot sie podnosi.
Wzbija sie do gory.
ArdenE „KURWA”
Kattel Tak, zapinam.
Kage Nagrywam dokladnie twarze murzynow
SewerynLupaszko Siadam na fotelu, nieprzytomnego pozostawiam na ziemi.
ArdenE C: Ludzie.
C: Oni robia z nas bombe
Kage W miedzyczasie przegladam nagranie i staram sie zobaczyc twarz rzekomego szefa.
MG_BJ – TY!
ArdenE C: Musze sie dostac do kokpitu
MG_BJ Jeden z Murzynow podchodzi do Lupaszki.
– CO TAM ROBISZ?
SewerynLupaszko – Siedze
ArdenE C: Rozbija nas o dzielnice mieszkalna
MG_BJ – CICHO!
Wali cie kolba kalasza w glowe.
Cade Siadam.
SewerynLupaszko Siedze spokojnie
Jestem wy¿szy, obserwuje
Kage [ jak siedze wzgledem innych?
MG_BJ Cade: Byli zajeci Sewerynem, nie zauwazyli, ze i ty sie ukrywales za fotelami.
Seweryn: Z rozbitego czola leci ci krew.
SewerynLupaszko Ilu ich jest?
Chyba ogarnia mnie szal…
MG_BJ Seweryn: Tutaj tylko dwoch, jeden z ladunkami.
W pierwszej klasie dwoch nastepnych.
SewerynLupaszko Ten z ladunkami mnie uderzyl?
MG_BJ Z tylu jeszcze kilku, nie wiesz iluu.
Nie, ten drugi.
Ten z ladunkami trzya sie troche z tylu.
ArdenE C: Zaraz zatrzesie
MG_BJ Kage: Siedzisz obok pozostalych.
Kage Jak daleko mam do tego z ladunkami?
MG_BJ Seweryn i Cade siedza teraz troche z tylu.
Cade Sprawdzam czy sonda ultradzwiekowa dostarczy mi jakichs informacji.
Kattel Chwytam sie za cos reka.
SewerynLupaszko C: Arden, dasz rade dezaktywowac ladunki>
MG_BJ Kage: Szesc metrow. Ale jest ciasno.
ArdenE C: nie, nie sa podlaczone do macierzy
MG_BJ Nagle samolotem gwaltownie podrzuca.
Przechyla sie na prawa strone.
Kage Gdyby Seweryn odwrocil jego uwage zdazylbym do niego dopasc?
Kattel C: I co z ta bomba? Odpalana spoza samolotu?
MG_BJ Jeden z terrorystow, ten z kalaszem, leci na fotele Kagego i Kattela.
SewerynLupaszko C: Moglbym mu szybko skrecic kark…
MG_BJ Ten z ladunkami polecial do tylu, w glab pierwszej klasy.
ArdenE C: Czas! Czas Czas!
Kage Przebijam goscia ostrzami i zabieram bron
Kattel Zaskoczylo mnie.
MG_BJ Kage: Masz bron.
SewerynLupaszko C: Jeden mniej.
Kage Daje ja komus kto jej potrzebuje, ja nie umiem strzelac
Kattel Chwile potem odpinam pasy.
MG_BJ Samolot leci ostro w prawo, jakies 100 metrow nad ziemia. To nisko, bardzo nisko.
Kattel [ To nie mnie.
Cade Daje znak kage’mu.
SewerynLupaszko C: Moge wziac, dobrze strzelam.
Kage Podrzucam bron Cad’eowi
Kattel A reszta terrorystow?
[ Bo my tu sobie gadamy…
[ A moze juz jestesmy martwi?
MG_BJ Strzelaja z tylu.
Kage: Dostales.
Kattel Rzut okiem na sytuacje.
Kage „ZNOWU!?”
Gdzie?
ArdenE [ Scobin, ty sie nie odzywaj czasem:)
MG_BJ Kosza was z tylu seria.
Cade Wskakuje za fotele, posylam serie do tylu.
SewerynLupaszko Chowam sie, podnosze nieprzytomnego.
Kattel Padam na podloge pod fotelami.
ArdenE Chowam sie
Kattel I patrze pod nimi (o ile mozna), co sie dzieje.
SewerynLupaszko Oslaniam sie nim jak tarcza.
MG_BJ Samolot leci ciagle w prawo, sila odsrodkowa uniemozliwia praktycznie poruszanie sie.
Kage: Kolano. Przestrzelone niemal na wylot.
Kage „Kurwa”
MG_BJ Samolot stabilizuje lot.
Cade Uaktywniam dopal refleksu. Prawie klade sie na podlodze i oslaniam tyl.
Kattel Trzymam sie czegos, „nogi” fotela, cokolwiek.
MG_BJ Cade wali z karabinu ku tylnej czesci samolotu.
Kage Przeszukuje terroryste martwego.
ArdenE „10 km…”
MG_BJ Po kabinie pryska na wszystkie strony krew.
Tu jest mnostwo cywili.
ArdenE „Zaraz sie porzygam”
Kattel Gdy sie stabilizuje, ryzykuje wychylenie na chwile i spojrzenie w obie strony.
MG_BJ Samolot sie „wyprostowal”, ale teraz trwa wymiana ognia.
SewerynLupaszko [ Z przodu jest tylko bombowy w pierwszej klasie?
Kattel To cofam glowe.
A wlasciwie nawet nie wysuwam.
MG_BJ Cade strzela w tylna czesc samolotu, tamci z tylu odpowiadaja ogniem.
Kage Murzyn nic przy sobie nie ma? Ani noza ani nic?
MG_BJ Wokol was jest juz kilkanascie tropow.
Pociski przebijaja fotele jak maslo.
Cade Posylam jeszcze dwie serie.
MG_BJ Ludzie wrzeszcza, niektorzy probuja sie zrywac ze swoich miejsc.
Kattel Leze na podlodze, tak plasko, jak sie da.
Nimue Kucam
MG_BJ Kage: Ma noz.
ArdenE – Cade! Kokpit!
Kattel – Zyjesz? — rzucam Kagemu.
MG_BJ Kattel: Lezysz na podlodze, miedzy fotelami.
Kage – Robercie, chcesz porzucac? – daje Kattelowi noz.
MG_BJ Kage lezy obok ciebie, podloga jest mokra od krwi. Jego i innych.
Kattel Biore odruchowo.
MG_BJ Z przodu slyszycie pojedynczy strzal.
Kattel Ale na lezaco rzucac nie bede.
Kage Usmiecham sie.
Cade Wstaje. Prawadze ciagly ogien cofajac sie w kierunku kokpitu.
Kage Bede w stanie isc?
MG_BJ Kage: Tak.
Kattel Jakis terrorysta w poblizu?
MG_BJ Samolot sie wznosi, znowu skreca.
Kattel Czy raczej po skrajnych stronach samolotu?
Kage Rozgladam sie na lezaco
MG_BJ Za oknami przesuwa sie zabudowa Johannesburga.
Cade Kiedy samochod skreca kucam miedzy fotelami i rzucam okiem na ilosc amunicji.
SewerynLupaszko Przerzucam na plecy pasazera i biegne do kokpitu.
MG_BJ Z tylu dochodza was choralne, niemalze apokaliptyczne wrzaski.
SewerynLupaszko Tak zeby oslanial moje plecy
Nimue Czolgam sie tam.
MG_BJ Cade: Jeszcze cwierc magazynka zostalo.
ArdenE Biegne do kokpitu, jesli mam szanse
MG_BJ Seweryn: Wyskakuje na ciebie tamten Murzyn w berecie.
SewerynLupaszko Keidy tylko ktos mi zajdzie droge z przodu, przesuwam tarcze przed siebei.
MG_BJ Ma maczete.
Kattel Gdzie jest Seweryn?
Kage Biegne na pelnym dopale do Seweryna
SewerynLupaszko Rzucam w niego pasazerem.
Nimue Odpycham murzyna z maczeta lewitacja.
MG_BJ Kattel: Terrorysci sa na skrajnych stronach samolotu, ale „przod” samolotu jest blisko was.
Kattel OK.
Cade Podrywam sie, doskakuje do przodu i wysuwam ostrza.
MG_BJ Pasazer i Beret sie przewrocili.
Kage Jesli bede w stanie to przebijam Murzyna ostrzami i zabieram maczete
SewerynLupaszko A potem kopie w tlow
MG_BJ Z tylu samolotu ciagle wrzeszcza.
Nimue Czolgam sie bohatersko.
Kattel Jesli mozna, turlam sie pod fotelami w strone przodu.
SewerynLupaszko W takim razie rozdeptuje mu glowe.
MG_BJ Seweryn: Kopiesz, ale jestes zalany krwia z rozcietej glowy, co utrudnia ci widzenie.
Czy wy wszyscy przebijacie sie teraz do przodu?
Kage Tak.
ArdenE Tak
Kattel Ja tak.
MG_BJ OK.
Kage A ja chce zabrac mu maczete.
Kattel Pod fotelami, jesli jest miejsce.
MG_BJ Pamietajcie: Wokol was ciasnota i pandemonium.
Z tylu samolotu wrzeszcza jak opetancy.
Cade Sprawdzam czy beret nie ma pistoletu.
Kattel Tak. Dlatego caly czas leze/ przetaczam sie po podlodze.
SewerynLupaszko Jesli terrorysta przestanie sie ruszac, zabieram maczete, jesli bede pierwszy.
ArdenE – Cade, oslaniaj nas.
SewerynLupaszko Albo pistolet, kazda bron.
Kattel C: CO TAM SIE DZIEJE Z TYLU?!
Nimue C: male massa agony
ArdenE C: Co za roznica
Kage „This is madness…”
Cade -Chyba dupa was oslonie, amunicji juz niewiele… Szybko!
MG_BJ Wszyscy poza Nimue: Jestescie juz przy kokpicie.
Z wewnatrz dobiegaja was strzaly, potem odglosy walenia.
ArdenE „Dupa tez mozna”
Cade Chowam sie za fotelami blisko tylu.
MG_BJ Cade: Poszedles na tyl?
Nimue: Niewidzialna przedzierasz sie na tyl samolotu.
Cade Podchodze tam.
ArdenE – Kage, Kattel
Nimue Dalej sie dra?
Kage Kto ma maczete bereta?
MG_BJ Nimue: Wokol sporo trupow, ludzie w histerii biegaja w waskim kokpicie.
Kattel – Co?
Cade Zatrzymuje sie w pewnej odleglosci i staram sie zorientowac czy sa tam przeciwnicy.
MG_BJ Kage: Nikt jej nie podniosl.
Kage Biore.
Kattel Probuje sie zorientowac w sytuacji.
SewerynLupaszko [ Mowilem ze podnosze.
MG_BJ Cade: Tam wybuchlo pandemonium, Nimue rzucila mass agony.
SewerynLupaszko [ Ale ok
Kattel Drzwi do kokpitu: otwarte, zamkniete, uchylone?
SewerynLupaszko Biegne do kokpitu
MG_BJ Seweryn: Nie, OK, Ty podniosles.
Kage [ ja tez mowilem 😛
Nimue Opanowuje jakiegos terroryste.
MG_BJ Kage: Nie wziales maczety, ubiegl cie Seweryn.
SewerynLupaszko Ok, z maczeta w lapie.
Cade Jednym okiem patrzac na przod pilnuje tylow.
ArdenE – Do srodka!
MG_BJ Kattel: Drzwi do kokpitu sa zamkniete.
Kage Wbijam sie do srodka
Cade C: Tylko zeby pilota nie usiekli.
Kage – Auc!
ArdenE C: Bez roznicy
C: Polece
MG_BJ Kage: Jestes w srodku.
Kattel Uderzam w drzwi barkiem.
[ Aha, OK.
MG_BJ Piloci sa martwi.
Kattel Wpadam za nim.
Kage „Przebilem sie? Super”
SewerynLupaszko W razie gdyby ktos do mnie ceowal, zaslaniam sie jakims innym pasazerem.
Kage Tne na oslep ostrzem
MG_BJ Ostatni Murzyn wali gasnica w panel sterowniczy.
Cade C: Nie wiedzialem. No to luz.
Kattel Rzucam nozem w Murzyna.
MG_BJ Kage: Poderznales mu gardlo.
SewerynLupaszko Scinam murzynowi glowe.
Kattel Zdazyl walnac w panel>
?
MG_BJ Zmasakrowaliscie tego goscia.
Kage „Drugi czarnuch…”
MG_BJ Tak, zdazyl uderzyc w panel wiele razy.
Kattel C: Arden, dasz rade?!
ArdenE – Kurwa!!
Kattel Rozgladam sie goraczkowo.
SewerynLupaszko – Ma ktos lutownice?
Kattel – Tutaj?! Nie!
ArdenE Jak sytuacja urzadzen?
SewerynLupaszko [ Jakie sa zniszczenia panelu?
MG_BJ Samolot bardzo lagodnie opada w strone miasta, kat nachylenia jakies 2-3 stopnie, ale i wysokosc niewielka.
Kattel – Nie nosze jej, kurwa, w kieszeni!
ArdenE – Cisza!
Kage – Robert, spokojnie!
ArdenE Skupiam sie
SewerynLupaszko [ Jestem hardware’owcem, moze dam rade naprawic
ArdenE [ w 5 minut?
MG_BJ Arden: Autopilot jest zaprogramowany na dzielnice mieszkalna, rozwalili modul sterowania recznego.
Kattel Chce cos odkrzyknac, ale powstrzymuje sie w ostatniej chwili.
Kage – Ej, wiem.
MG_BJ Seweryn: Nie masz przy sobie zadnych narzedzi.
ArdenE Da sie przeprogramowac autopilota zdalnie?
Kage Rozgladam sie w poszukiwaniu spadochronow
MG_BJ Nimue & Cade: Jestescie z tylu samolotu.
Cade Staram sie dostac do lukow bagazowych.
Kage – Duza ta bomba jest?
MG_BJ Widzicie bombe, ale dzieli was od niej ze sto rozwrzeszczanych pasazerow.
SewerynLupaszko – Ok! Szukac spadochronow!
MG_BJ Seweryn: To samolot pasazerski tu nie ma spadochronow.
ArdenE – W samolocie pasazerskim?!
– Tobie odjebalo?
MG_BJ Za jakies dwie minuty walniecie w miasto.
Kattel Wracam na tyl samolotu.
SewerynLupaszko – Ano, racja.
Kattel Wracam szybko. Chyba ze wciaz tam ktos strzela (ale chyba nie).
SewerynLupaszko – Arden, dasz rade cos przeprogramowac?
Nimue Probuje dostac sie do bomby
ArdenE Grzebie w tym co zostalo
Cade Wparowuje miedzy pasazerow.
ArdenE – Nie wiem – mowie dziwnie spokojnie
SewerynLupaszko Otwieram ten panel reczny.
Kattel Biegne w strone Cade’a i Nimue.
SewerynLupaszko Rozwalili interfece, ale moze sie da jeszcze kabelkami
ArdenE – Kur… Sewerynie, probuj
Cade Roztracam ich, jesli miedzy nimi zobacze ktoregos z murzynow przebijam ostrzem.
MG_BJ Cade: Zalatwiles tym sposobem dwoch. Oni maja dosc charakterystyczny wyglad.
Seweryn: Spinasz kable.
Cade Zabieram drugi karabin.
SewerynLupaszko Chcialbym podniesc samolot o pare stopni
Nic wiecej.
Cade I kieruje sie do lukow.
ArdenE Ty napraw modul
Nimue Biegne w strone bomby.
Kattel Pedze w strone tlumu w tyle samolotu.
Kage Szukam w macierzy wiadomosci o naszej nieoczekiwanej zmianie celu ladowania.
MG_BJ Seweryn: Uruchomiles modul.
Arden: Masz kontrole nad samolotem.
ArdenE – Kurwa, jestes boski
MG_BJ Lekko niepewna, ale masz.
Kage „Pocaluj go”
ArdenE Ostro zawracam
MG_BJ Cade: Schodzisz do luku bagazowego.
Kattel i Nimue: Jestescie z tylu samolotu, przy bombie.
SewerynLupaszko – Cala przyjemnosc po mojej stronie, kamracie.
Kattel Ktos jeszcze obok?
MG_BJ Ktos do was strzela zza siedzen.
Zginelu kilku pasazerow.
SewerynLupaszko – Ale gratulowac bedziemy na ziemi.
MG_BJ Tam chyba ostal sie jakis terrorysta.
Kattel Odruchowo odpycham Nimue.
Nimue Chowam sie.
Kattel I sam tez padam na podloge.
Nimue Probuje zaapanopwac nad terrorysta.
MG_BJ Podloga jest juz usiana cialami.
Kattel Przetaczam sie za jakas bariere (?).
ArdenE „Ciekawe, czy oskarza nas o ludobojstwo
MG_BJ Samolot zawraca.
Cade Biore Mossberga. Wracam jak najszybciej.
Kage Biegne do luku bagazowego
Po swoje rzeczy.
Kattel C: Rzuc jakas iluzje, cokolwiek!
MG_BJ Arden kieruje go z powrotem na lotnisko.
Nimue: Przejelas ostatniego terroryste.
Nimue – Zegnam.
ArdenE C: Wezcie nasze rzeczy.
MG_BJ Cade: Jestes juz z powrotem z mossbergiem.
Nimue Kaze mu sie zabic.
Cade Nasluchuje skad dobiegaja strzaly.
MG_BJ Terrorysta popelnil samobojstwo.
SewerynLupaszko C: Zostaw go!
Nimue Wracam.
Cade -O, nie zdazylem.
ArdenE – Dobrze zrobila… – mrucze
SewerynLupaszko C: Mozna bylo wyciagnac zeznania…
Kattel Spogladam na bombe.
ArdenE – Takich nalezy obdzierac
Kage C: Torturowalbys go?
Cade Biore swoje rzeczy z luku bagazowego i wracam znow.
SewerynLupaszko [ Pewnie jest jakis licznik?
Kage Szukam namietnie swoich rzeczy.
Nimue C: Wezcie tez moje, co?
Kattel Biegne za nimi do luku.
ArdenE C: I moje
MG_BJ Ladujecie na lotnisku Jana Smutsa.
Znowu.
Cade Obchodze cala reszte samolotu.
MG_BJ

Na plycie lotniska roi sie od ludzi.
Zjechali sie chyba przedstawiciele wszystkich mozliwych sluzb mundurowych.

Nimue Przecieram czolo.
Kage „Moze zechca ode mnie autograf…?”
ArdenE – Ciekawe, czy nas zamkna od razu, czy po procesie?
MG_BJ Jest tu policja, wojsko, jacys agenci rzadowi, batalion lekarzy i sanitariuszy.
Kage – Udajemy rannych? Ja nawet specjalnie jakos starac sie nie musze.
MG_BJ Na razie nikt na was nie zwraca szczegolnej uwagi.
Nimue – Znikamy?
MG_BJ Saperzy wynosza bombe pod specjalnym kloszem.
ArdenE – Tak
MG_BJ – To oni!
Nimue Kurwa.
Kattel „Kurwa”.
MG_BJ I w tym momencie opada was horda dziennikarzy.
Nawet nie wiecie, skad sie wzieli.
SewerynLupaszko „Moze sie uda uzyskac wsparcie rz¹du RPA w sprawie polskiej?”
Kattel Rozdziawiam usta.
Nimue Chowam sie przed nimi.
Kattel Szybko zamykam.
ArdenE Bialy szum
MG_BJ Robia zdjecia.
SewerynLupaszko Wysuwam sie na pierwszy plan
Kage Zmieniam szybko twarz uzywajac nanokamuflazu
MG_BJ Podtykaja wam mikrofony.
SewerynLupaszko Udzielam wywiadu.
Kattel Probuje sie odsunac.
MG_BJ Po chwili pojawiaja sie tamci agenci rzadowi.
Kage Albo nie.
Wracam do swojej.
ArdenE „Swietnie”
SewerynLupaszko Jestem wszakze dyplomata i osoba prawie publiczna.
Nimue „Kurwa”
ArdenE „Jebani jurnalisci”
MG_BJ Odsuwaja dziennikarzy i zrecznymi ruchami naganiaja was w kierunku kilku czarnych samochodow.
Nimue „Super”
Przelykam sline.
Kattel W miedzyczasie podaje Kagemu opatrunek i plyn na rane z medkita.
Kage „Tak, prosze panstwa, to dzieki mnie udalo nam sie uratowac pasazerow. Gdyby nie moja brawurowa akcja odbicia broni napastnikom, nie udaloby sie mojej grupie tego dokonac”
„Hihihi”
Nimue Dziennikarski atak wytracil mnie z rownowagi.
Kage – Dzieki.
MG_BJ Dajecie sie zaprowadzic do samochodow czy stawiacie opor?
SewerynLupaszko Zdazylem ledwie powiedziec, ze udalo sie zabic terrorystow i ze ciesze sie mogac zaprezentowac swoja ojczyzne z dobrej strony w tym kraju.
Nimue Dajemy.
Kage Dajemy.
ArdenE Dajemy
MG_BJ Pospiesznie wywoza was z lotniska.
Cade Ide do samochodow.
SewerynLupaszko Ide do samochodu, dumnie wyprostowany.
Kattel – Czesto ci sie ostatnio cos dzieje.
Nimue – Komu?
Kattel Ja ide „troche” oszolomiony.
MG_BJ Przez kilka kilometrow jechaly za wami dwa vany transmisyjne, ale w koncu sobie odpuscily.
Kattel [Do Kagego.
Kage – Ktos musi Cie ratowac.
Kattel – Nimue, wszystko w porzadku?
Nimue Jestem blada.
– tak…troche meczace
MG_BJ

Pomieszczenie jest blizniaczo podobne do tego, w ktorym przesluchiwal was Stansfield.
Zastanawiacie sie, czy na calym swiecie takie pomieszczenia wygladaja tak samo, czy tylko w Johannesburgu i nie istniejacym juz Nowym Orleanie.
Roznica polega na tym, ze johannesburski odpowiednik Stansfielda jest zdecydowanie milszy. I wydaje sie troche zaklopotany.

Kage „Ciekawe, skad oni wiedzieli, ze to my…”
Nimue „Wracaja wspomnienia”
MG_BJ – Ehm… Nazywam sie Rick Derrden.
Nimue „Tylko kajdanek nie ma”
ArdenE „Ciekawe, czy bedzie film”
MG_BJ Nie jestscie skuci.
Kage – Jak?
Nimue „i nie skacze po stole”
MG_BJ Nie przeszukano wam tez, nie odebrano wam sprzetu.
SewerynLupaszko „Dick Redden”
MG_BJ Rick Derrden jest bialy, ma jasne wlosy i jasna karnacje.
– Wyniknela dosc… dosc specyficzna sytuacja.
ArdenE – Bogu dzieki, ze nie jest pan czarny
SewerynLupaszko „Milo z jego strony”
Kage Smieje sie.
Nimue Usmiech.
MG_BJ – Wiec tak:
SewerynLupaszko – Kim byli ci ludzie?
ArdenE – Porwanie samolotu w celu jebniecia nim w dzielnice mieszkalna nazywa pan „specyficzna sytuacja”??
Kattel Siedze troche odchylony do tylu, przecieram twarz reka i mysle o tej kobiecie z samolotu.
Nimue Oddycham powoli
Kage – Spokojnie, dajcie panu Derdenodowi powiedziec co ma do powiedzenia.
MG_BJ – Byliscie zwyklymi pasazerami, ktorzy, posiadajac odpowiednie przeszkolenie, zapanowali nad sytuacja i uratowali samolot i miasto przed tragedia.
– Czy takiej wersji mozemy sie trzymac?
Kattel „Zwyklymi pasazerami, jasne. A ja jestem Kaczorem Donaldem”.
Kage – Mi odpowiada.
Nimue – Tak.
ArdenE – Mnie tez
Cade -Jasne.
SewerynLupaszko – Tak, jasne.
Kage – Ale milczenie jest zlotem.
Kattel – Pewnie…
MG_BJ – Mozemy naglosic sprawe i dac wam jakas nagrode. Ale…
Nimue – Nie, dzieki
Kattel – …ale nie naglasniajcie.
ArdenE – Sorry, NIE
MG_BJ – No wlasnie.
Kattel – A jeszcze raz, kto to wlasciwie byl?
– Jacys fanatycy? Rebelianci?
Kage – I skad wiedzieliscie, ze to my zrobilismy?
MG_BJ – Niestety, zdazyli wam juz pstryknac sporo zdjec i nic sie nie da z tym zrobic.
Kattel – Komunisci moze?
MG_BJ – Skad wiedzielismy? Pasazerowie, ci, ktorzy ocaleli, was wskazali.
Nimue „Pierdoleni dziennikarze”
Kage – Ci, ktorzy ocaleli, dobrze powiedziane.
MG_BJ – To byl Animistyczny Ruch Wyzwolenia Mpumalangi.
Kage C: Dac mu nagranie z akcji?
Nimue – Czego?
MG_BJ – Mamy z nimi ostatnio sporo problemow.
Kattel – Czyli wariaci?
ArdenE C: Pojebalo?
– Czarni, co sie dziwic
SewerynLupaszko – Ja sam jestem polskim dyplomat¹ i majorem armii. Mozna to podciagnac pod ten paragraf.
Nimue krece glowa.
MG_BJ – Oj, nie. Prowadza bardzo konkretna polityke.
Kattel Prawie parskam, gdy dociera do mnie odpowiedz Ardena.
Nimue – Wrecz bombowa.
ArdenE Opieram glowe o zimny blat
– Czy wy kurwa ochrony na lotniskach nie macie?
Nimue Wycieram pot z czola.
MG_BJ – Chodzi panu o tych dziennikarzy?
ArdenE – Nie
Nimue „Chyba mamy nowych wrogow”
ArdenE – O terrorystow mi kurwa chodzi
Kattel – Gdzie mozemy sie czegos dowiedziec o tych Animistach?
ArdenE Wzdycham
MG_BJ – Niestety, od czasu do czasu miejscowa ludnosc wspolpracuje z Mpumalangi.
Kage – Co kurwa!?
ArdenE „Wybic”
Nimue – Tu jest gorzej niz w Polsce….
MG_BJ – To nie takie proste — wzdycha Rick.
Nimue Wzdycham z rezygnacja.
SewerynLupaszko – Co to za lokalne wierzenia?
Kage – Co to za pierdolona sekta?
Cade Siedze zniecierpliwiony.
Nimue „Kolejna sekta?”
MG_BJ – To nie wierzenia. Mpumalangi to male panstwo, ktore 10 lat zostala wlaczone do RPA, poniewaz na jego obszarze znaleziono bogate zloza ropy naftowej.
Kattel „Wiecej ich matka nie miala?”.
– Ale mowil pan o animizmie.
Kage – No to kurwa rozjebcie mieszkancow i po sprawie, a nie porzadnych ludzi dreczycie!
SewerynLupaszko – Czyli partyzanci?
Kattel – Kage…
ArdenE – Twoi znajomi, co? – ironia
MG_BJ – Terrorysci.
Nimue – Spokojnie, Kage.
Kage – Nie.
MG_BJ – Bo oni wierza w animizm.
ArdenE – „Porzadnych ludzi” – chichot
Kage – Co chwila jacys zupelnie nieznani mi osobnicy nas atakuja.
SewerynLupaszko – U nas robi sie w takich przypadkach porzadna walke zbrojna, a nie ataki na cywili. Barbarzynstwo!
Nimue – Kage, zamknij sie.
MG_BJ – Posluchajcie… Nie chce was dluzej zatrzymywac.
Kage – Gdyby istnial bog, to na pewno bylby ostrym skurwielem i by sie z nas teraz smial, myslac, co dalej na nas zesle.
MG_BJ – Nie wiem, po co tutaj przyjechaliscie, ale w Johannesburgu teraz wrze.
– Wiec moja rada wyglada tak: Zalatwcie jak najszybciej wasze interesy i wracajcie tam, skad przyjechaliscie.
Nimue „A zwykle wrzalo, gdy wyjezdzalismy”
Cade „Brzmi rozsadnie”
Kattel – Racja.
MG_BJ – Ale zeby nie bylo, ze nie potrafimy okazac wdziecznosci…
– Oplacilismy wam na najblizszy tydzien pokoje w Continentalu.
ArdenE – Kurcze, raz przyjezdzamy w serce tornada, a nie z niego wyjezdzamy
Kattel „…to zabijemy tych dziennikarzy”.
„Wyrwiemy im serca i zrobimy z nich befsztyk”.
Kage Przeszukuje macierz w poszukiwaniu informacji o nas i naszej akcji z samolotem
Kattel – Dziekujemy.
Nimue Wstaje.
MG_BJ – Do widzenia.
SewerynLupaszko „Jeszcze wyjdzie na to, ze bedziemy tlumic murzynskie powstania w sprawie polskiej. Jak za Napoleona…”
MG_BJ

-/On.
…godniach politycznego spokoju
oczy calego swiata znow z niepokojem zwrocone sa na terytorium Ken-Djui.
Tym razem sytuacja wydaje sie grozniejsza niz kiedykolwiek przedtem.
Satelity szpiegowskie Saeder-Krupp wykryly
mandzurskie taktyczne pociski jadrowe
umiejscowione w zdemilitaryzowanej strefie Haerbin sasiadujacej z Ken-Djui.
Imperialna Japonia zareagowala natychmiast
i w przeciagu 12 godzin na Ken-Djui
wkroczyl Dziewiaty Batalion Desantowy Imperialnej Japonii.
Mandzuria daje Imperialnej Japonii tydzien na wycofanie swoich wojsk.
W przeciwnym wypadku grozi odpaleniem pociskow.
Mongolia opowiada sie otwarcie po stronie Mandzurii,
Rosja popiera z kolei roszczenia Japonii.
UCAS zakazuje Rosji mieszania sie do konfliktu
powolujac sie na ustalenia Posiedzen Madryckich z 2054 r.
Za piec dni ma odbyc sie spotkanie premiera Mandzurii
z japonskim Kanclerzem Imperatorskim.
Komentatorzy stwierdzaja, ze szansa na pokojowe rozwiazanie problemu
jest bardzo
-//Switch.
…fryki nadal wrze.
W przeciagu dwoch dni Animistyczny Ruch Wyzwolenia Mpumalangi
dokonal dziewieciu zamachow bombowych na terenie calego panstwa.
Zwienczeniem krwawego dziela ARWM byla proba uprowadzenia
samolotu pasazerskiego z lotniska Jana Smutsa
i rozbicia go w srodku miasta.
Zginelo ok. 90 osob, ale samolot udalo sie sprowadzic na ziemie.
Niespodziewanymi bohaterami okazali sie
-/Off.

Jestescie w swietlicy „Continentala”.
W Johannesburgu powoli zapada wieczor.

SewerynLupaszko – Dobrze ze jeszcze nie podali ze mieszkamy w tym hotelu.
ArdenE – Cierpliwosci
Kage Dopijam herbatke uspokajajaca.
Kattel – Moze podali, tylko za wczesnie wylaczylismy.
Nimue Podejrzliwie skanuje otoczeniew poszukiwaniu czegos „dziennikarzopodobnego”
MG_BJ Pokoje wynajete przez agencje Ricka sa wygodne, ale nie komfortowe.
ArdenE – Sugeruje poszukac czegos na miescie
Koncze pozny obiad
Kage – Sugeruje nie wysylac nikogo bez nanokamuflaza.
MG_BJ Rick zapewnil was na odchodnym, ze jego ludzie, w miare mozliwosci, postaraja sie „ekranowac” was przed zakusami dziennikarzy.
Po drugiej stronie ulicy stoi zaparkowany samochod z dwoma mezczyznami w srodku.
Kattel – Wiemy cos wiecej o Poundzie?
Nimue – Czyli beda dopadac nas na kazdej ulicy.
MG_BJ To pewnie czesc „ekranu”.
ArdenE – Boze, co za masakra
– Czy my nigdzie nie mozemy normalnie przyleciec?
Kage – Moge zebrac info na miescie.
ArdenE – Kup nam nano predzej
SewerynLupaszko – Jak teraz spotkamy sie z tym lacznikiem?
Nimue Wzruszam ramionami.
Kage – Hahaha. Bardzo smieszne.
SewerynLupaszko – Taaa, w sumie moznaby.
Nimue – Moge iluzja zmienic nam wyglad.
ArdenE – Twoja magia moze sie przydac na dziennikarzy
Nimue – Niestety, nie na cala dobe.
SewerynLupaszko – Nano dla wszystkich i spokojnie rozejrzec sie po miescie.
Nimue Zimny usmiech
Kage – Najpierw chcialbym prosic o medyka.
ArdenE – Pokustykaj po nano
Nimue Patrze na jego kolano.
Cade – Jestem za planami Lupaszki.
Nimue – Moze pomoge.
Uzdrawiam rane kage.
Kage – Za duzo to nie da, metal sie nie zrosnie.
Nimue – To trzeba Ci lekarza
ArdenE – Aaa, kowal ci potrzebny
Kage Zmieniam sie w jakiegos jasnoskorego bruneta
– Moze skocze do jakiegos cybernetyka…
– Na jednej nodze wrecz.
ArdenE – Chyba powleczesz
Nimue – Chetnie popatrze.
Usmiecham sie zimno.
Kattel – W kwestii lacznika. Mamy z nim kontakt, jakikolwiek?
Cade Zapalam sobie stojac przy oknie.
Kage Szukam gdzie jest najblizszy cybernetyk
I zastanawiam sie, co z moim motocyklem
„Co z moim motocyklem?”
Kattel – I czy on wiedzial, ze przylecimy?
MG_BJ [Hm, czy wy czytaliscie maila?
[Wiecie to, co jest w nim napisane.
ArdenE Odsuwam talerz, klade glowe na stol
Kattel [Tak, zapomnialem o czyms?
SewerynLupaszko – Juz mowilem. Byl tylko widziany tutaj.
Nimue Chichot
MG_BJ [Nie macie umowionego zadnego spotkania z Poundem.
[Musicie go szukac.
Kattel [Ktos mowil o laczniku, rozumiem, ze to bylo dezinfo.
[OK.
SewerynLupaszko – Sami musimy go znalezc.
Nimue – Ma ktos jakis pomysl?
ArdenE – Swietnie – mrucze pod nosem
Nimue – Ja proponuje sie wyspac.
Kattel – Na pierwszy ogien pewnie Macierz.
Kage – Ja mam.
SewerynLupaszko – Moznaby sprobowac zapytac Ricka…
MG_BJ Kage: Znalazles kilku cybernetykow w okolicy, zdolnych naprawic twoje kolano.
Kattel – Albo rozejrzec sie po Targach.
Kage – Kiedy sa targi cybernetyczne?
MG_BJ Za pol roku.
SewerynLupaszko – W koncu to jakby wywiad, a sa nam co nieco dluzni.
Kage – Ok, zly pomysl.
ArdenE – Taa, Ricka
– Biednego Ricka, zalamujacego raczki
SewerynLupaszko – Chociaz…
ArdenE – bo ktos mu porwal samolot sprzed nosa…
SewerynLupaszko – Racja, jestesmy sami.
Kattel – Moze ci cybernetycy, ktorzy beda go sklejac, mogliby cos wiedziec.
SewerynLupaszko – To co z tym nano?
Kage – Kattel, idziesz ze mna do lekarza? Naprawie kolano i troche swiezego powietrza zlapiemy.
Kattel – Mamy troche kasy, moze warto zaryzykowac i wydac troche?
[Wlasnie: ile mamy? Starczy na porzadnego bribe’a?
MG_BJ [No, po Watykanie macie sporo.
SewerynLupaszko – ALe kogo chcesz przekupywac?
Kage – Mam pomysl.
Nimue – Hmmm?
Kattel – Chetnie, ale nie wiem, czy powinienem sie pokazywac na miescie.
Kage – Skocze do jakiegos lepszego cybernetyka.
Kattel – Ty mozesz sie zamienic w piekna Murzynke, ale ja nie.
Kage – Podczas naprawy pogadam z nim o tym i owym.
Kattel – Mowie: moze wlasnie ktorys cybernetyk.
Kage – Pogadam o targach, ze cos bylo i czy cos o tym wie.
SewerynLupaszko – Mozna sprobowac.
Kattel – N
ArdenE – Agree
Kattel [Sorry.
Nimue Przygladam sie Cade’owi
Kage – Tylko jedna kwestia.
Kattel – Kage, jak znajdziesz dla mnie jakis kamuflaz, to na spacer z checia.
MG_BJ

Po spedzeniu zaledwie niecalego dnia w Johannesburgu
zdazyliscie sie zorientowac, ze trafiliscie w sam srodek etnicznego tygla.
Tygla, ktory ostatnio jest intensywnie podgrzewany przez niepodleglosciowa ruchawke Mpumalangi.
Zycie w miescie plynie swoim rytmem i na ulicach panuje spokoj
ale widac sporo policji i sporo wojska.
Pilnuja porzadku i wypatruja terrorystow. Przynajmniej pozornie niezle im to idzie.
Ale widac, ze mieszkancy przemieszczaja sie po ulicach rozgladajac sie czujnie na boki.
[Kto poszedl do cybernetyka z Kagem?

Kage [ i czy ide w kamuflazu czy bez?
Kattel [Ja poszedlem.
Kage [ bo imo z bohaterem chetniej pogada gosc
Kattel [Jesli to mozliwe, z nano.
MG_BJ [Pozostali zostali w hotelu i utrzymuja kontakt commlinkowy?
Kattel [Moze sie tez bac udzielac informacji.
Kage [ ewentualnie potem wylacze nano jak nic nie powie
Nimue [ide z nimi
Kage [ racja
SewerynLupaszko Ja bym sie po prostu przeszedl po miescie.
ArdenE [ Jezeli mam nano, to tez poszedlem. Jak nie, to zostalem
MG_BJ Arden: Masz nano.
Kattel [Ja nie mam nano — ide, jezeli dostane.
[Wherever.
ArdenE To poszedlem
MG_BJ Czyli: Nimue, Kage, Kattel do cybernetyka. Pozostali poszli sie przejsc po miescie.
Nimue [Na ile osob moge rzucic iluzje?
MG_BJ Tak?
SewerynLupaszko Tak
Kage [ nie bedziemy dziwnie wygladac? Wszyscy ze mna do cybernetyka?
ArdenE Yup
Cade Ja wychodze w kamuflazu.
Tak.
Kattel [Chyba ze Nimue rzuci iluzje na siebie i na mnie.
Nimue [Dobra
Kattel [ Hmm, 4 to duzo, fakt.
MG_BJ [OK, najpierw cybernetyk, pozostali maja z 10 minut przerwy, ale badzcie z powrotem na czas
Nimue [Na siebie i Kattela, powinnam miec sily.
Kage [ Nimue zrobi sie niewidzialna, Kattel po prostu mnie doprowadzi i posiedzi jako przyjaciel
Kattel – Jak wyjasniamy to, ze jest nas 4?
[Chyba niewidzialnosc wiecej kosztuje niz iluzja.
MG_BJ [Bedzie was 3, a Nimue zrobi sie niewidzialna
Kattel [I jeszcze Arden.
ArdenE [ mam nano
Nimue Arden zostaje
Kattel [Aha, OK.
[ A moge wziac Ardenowe? Tzn. technicznie jest to mozliwe?
MG_BJ [ Arden chyba sam chce miec
Kattel OK, czyli ostatecznie: Kage w nano, Kattel pod iluzja, Nimue niewidzialna.
Si?
MG_BJ Tak.

Kage [ ale
[ upewnijmy sie, czego sie dowiedziec
MG_BJ [Arden, Cade, Lupaszko: Wy macie lacznosc commlinkowa, ale do Cade’a i Lupaszki przejdziemy za chwile
Kattel Arden na technicznym zadeklarowal, ze oddaje kamuflaz, wiec wezme, zeby Nimue bylo lzej.
MG_BJ [ OK.
Kage Ja robie sie na jkaiegos bialasa z niemieckawym akcentem
MG_BJ Cybernetyk okazal sie mrukliwym, ale sprawnym manualnie Mulatem.
Przyjal was w swoim niezle wyposazonym, choc ciasnym warsztacie znajdujacym sie pomiedzy supermarketem spozywczym a klinika aborcyjna.
„Reperacja” kolana zajelo ok. godziny.
Kage Staram sie nawiazac jakas rozmowe.
MG_BJ Jest dosc mrukliwy, zbywa cie polslowkami.
Kattel i Nimue: Siedzicie w przedsionku warsztatu, ale w przejsciu nie ma drzwi, wiec widzicie cybernetyka i Kagego.
Nimue „Gadatliwy”
Kage – …a tak w ogole, to slyszalem ostatnio jakies pogloski.
MG_BJ Po godzinie skonczyl prace, zszyl skore.
– 900 nuyenow.
Kage Place.
Nimue „Jak ja tego nie lubiê..”
Kage „Za duzo sie nie dowiemy”
– Moze mi pan cos powiedziec?
MG_BJ – Tak?
Kage – Czy to prawda, ze w zeszlym roku widziano na targach niejakiego Marshalla Pounda?
– Pisze jego biografie i staram sie dowiedziec o nim jak najwiecej.
– Moge zaplacic.
Nimue „Kage, dyplomata”
MG_BJ Skalpel upadl mu na podloge.
Kattel – Duzo ludzi ginie wokol nas, Nimue — mowie nagle, cicho.
MG_BJ – Marshalla Pounda?
Kage Skiwam lekko glowa.
Nimue – prawda…czasem mam wrazenie, ze to jakas klatwa – stwierdzam bardzo cicho
MG_BJ – Byli juz tacy, ktorzy rozpytywali o Pounda.
Kage – Oh?
MG_BJ – Tak.
Kattel – Tym razem nic nie moglismy zrobic. Sam nie wiem, czy to gorzej niz wtedy… Czy wlasnie dobrze…
Kage Udaje zdziwienie.
MG_BJ – Nie wiem, kim jestes, ale nie wtykaj nosa w nieswoje sprawy.
Nimue – Wiesz…dzis kazalam zabic sie dwom ludziom…
Kage Otwieram usta.
Kattel C: DUZO zaplacic, Niwa?
MG_BJ – Jezeli adresu Pounda nie ma w katalogu commlinkowym, to znaczy, ze nie nalezy sie nim interesowac.
– Jasne?
Nimue „Hmm..”
Kage – A czy odpowiednia ilosc pieniedzy ujawni ten adres?
Kattel Wbijam wzrok w podloge.
Kage [ ile mamy na koncie?
Kattel – To prawda — mowie jeszcze ciszej.
Nimue – Niby dla dobra innych…
Kattel [ Bardzo duzo.
MG_BJ – Nie zrozumiales mnie. Ja wiem o Poundzie tylko to, ze nie nalezy sie nim interesowac. Nic ponadto.
ArdenE C: Kattel, Nimue. To nie jest najlepsza chwila na dolowanie sie. Serio
Kage – Aha.
MG_BJ Wypycha cie z warsztatu.
Nimue „Dobra”
Kage „Ma podsluch czy co?”
C: Cos mi sie zdaje, ze beda klopoty.
Kattel [Hmm, wlasnie: jak to jest z lacznoscia commlinkowa?
[Slychac wszystko, co sie dzieje, tak?
ArdenE C: Stary, serio?
MG_BJ Mulat wyprasza was z warsztatu, mruczy, ze musi zamykac.
Wychodzicie?
Kage C: Tak.
Nimue C: Przeskanowac go?
ArdenE C: Jest sens?
C: moze on sie po prostu boi?
Kattel C: Nic na tym nie stracimy.
Kage C: Skanuj.
Kattel C: Najwyzej upewnimy sie, ze nie wie.
C: Skanuj.
Nimue na mojej twarzy pojawia sie niechec
‚Kurwa, jak ojciec”
ArdenE C: Nie musisz, jesli nie chcesz.
MG_BJ Skanujesz?
ArdenE C: IMO nic to nie da
Cade C: Dalej.
Nimue Tak
Kage C: Arden, on moze miec cos zainstalowane w warsztacie.
ArdenE C: I?
Kage C: Moze nawet w tej chwili na nas nadawac, ze szukamy klopotow
Kattel Siedze dalej skupiony na wykladzinie.
ArdenE C: Sadzisz ze na odleglosc to sprawdze?
Kage C: Ja tylko mowie.
Kattel Nie staram sie specjalnie przygladac skanowaniu.
MG_BJ Nimue juz go przeskanowala.
Wyszliscie na ulice.
Zamknal za wami drzwi.
Nimue Ide powoli.
Milcze.
ArdenE C: I co?
Nimue – Nic.
Kattel Ide troche z tylu.
Nimue – Nic nie wie.
Suchy ton
MG_BJ Mulat spoglada za wami przez male okno w przedpokoju.

Seweryn: Udalo ci sie kupic zwoj blachy falistej.
I siekiere, w sklepie z narzedziami.
Nie znajac miasta ani ludzi, trudno trafic do miejsca, gdzie sprzedaja miotacze ognia i EMP.

SewerynLupaszko A jakis karabinek chocby?
MG_BJ Zdazyliscie sie zorientowac, ze w Johannesburgu zyje przynajmniej dziesiec rozniacych sie od siebie grup etnicznych.
SewerynLupaszko No coz, kupie jeszcze nitownice, zrobie sobie jakis podstawowy pancerz…
MG_BJ Najbardziej egzotyczni sa Murzyni w przepaskach biodrowych, z wielkimi, metalowymi kolkami w uszach.
Cade – Pieprzony tygiel.
SewerynLupaszko [Mam Armorer na 5 wiec nawet z tego powinno wyjsc cos fajnego plus cos z bajerkow elektronicznych – w gestii MG
MG_BJ Przechodzac obok Uniwersytetu Monash w oczy rzucil wam sie wielki, cyfrowy transparent.
OSOBLIWOSC TECHNOLOGICZNA — REALNE ZAGROZENIE CZY TECHNOMIT?
PANEL DYSKUSYJNY POPRZEDZONY WYKLADEM POPULARNONAUKOWYM
Jutro wieczorem.
SewerynLupaszko – Idziemy? – patrze na Ardena
MG_BJ [Ardena tam nie ma.
SewerynLupaszko [racja
Cade – Tam powinni sie znalezc jacys kojarzacy Pounda.
SewerynLupaszko Partze na Cade’a
MG_BJ [Ty i Cade.
ArdenE [ mzoesz mi commlinkiem info wyslac
Cade – Jest to jakis pomysl.
SewerynLupaszko – Ardenowi tez powinno sie spodobac. Wysle mu info.
MG_BJ Jest wczesne popoludnie.
Robi sie coraz bardziej upalnie.
SewerynLupaszko – Mam jakies przeczucia, ze mozemy tu spotkac tych, o ktorych nam chodzi.
MG_BJ Co robicie?
SewerynLupaszko Ide jeszcze do jakiegos sklepu chemicznego, kupuje duuuzy dezodorant.
Cade – Mam nadzieje.
MG_BJ [W tej scenie „fizycznie” sa tylko Seweryn i Cade, pozostali maja voice’a, bo maja lacznosc commlinkowa.
[Mniej wiecej w tym samym czasie Nimue, Kage i Kattel sa u cybernetyka, a Arden w hotelu.
Seweryn: Kupiles.
SewerynLupaszko Ja robie co moge, zeby sobie jakis battlesuit sklecic.
Jutro na wyklad. I tyle.
MG_BJ Wracacie do hotelu?
SewerynLupaszko Tak
Cade Tak
MG_BJ Wedrujecie pieszo, macie do przejscia tylko kilka przecznic.
Zwiedzajac miasto zatoczyliscie kolo.
Mijacie zaparkowanego jeepa.
W srodku siedzi dwoch Murzynow. Nie maja broni. Obrzucaja was sennymi spojrzeniami.
SewerynLupaszko Mijam ich.
MG_BJ Po lewej stronie — park. Naprzeciwko — skrzyzowanie, ale niezbyt ruchliwe. Wokol wysokie budynki biurowe i mieszkalne.
Cade Nie zwracam uwagi.
MG_BJ W oczy rzuca sie wielki neon Coca-Coli.
Zza rogu wyjezdza zolty autobus.
Skreca w wasza strone.
SewerynLupaszko – Cade! Nie podoba mi sie to! Mam zle przeczucia!
MG_BJ Wyglada troche na szkolny, ale widzicie, ze w srodku jest tylko pare osob.
SewerynLupaszko – Wejdzmy do parku.
Cade „?”
Przytakuje.
MG_BJ Autobus jest juz na waszej wysokosci, mija was, nie zwalnia.
SewerynLupaszko Skrecamy.
MG_BJ Minal.
Cade Odprowadzam autobus wzrokiem, skrecam.
MG_BJ BUM
Kattel [Mamy z nimi lacznosc wizualna tez?
MG_BJ Cade: Na twoich oczach autobusem podrzucila potezna eksplozja.
Cade – Zaczynam dostawac paran…
MG_BJ Bez trudu rozpoznajesz efekt dzialania miny przeciwpancernej wwierconej plytko w asfalt.
Cade -Fuck. Tu tak codzien?
MG_BJ Autobus powinien po czyms takim rozpasc sie na drzazgi…
…ale sila uderzeniowa poderwala go tylko do gory i wywrocila na bok.
Kattel – Chyba moga nas potrzebowac — rzucam do reszty [zalozenie: wyszlismy juz od cybernetyka.
MG_BJ Z parku, troche dalej, wybiega dwoch mezczyzn. Obajbiali.
[Kattel: Tak.
Nimue – ZNowu….
Kage_ – Nie, na pewno nic im nie jest.
MG_BJ Maja pistolety maszynowe.
SewerynLupaszko – Ratujemy swiat?
MG_BJ Tamci w jeepie podjezdzaja do autokaru.
Kattel Mozemy tam biec? Tzn. zdazymy?
Cade C: Jestescie gdzies tam w poblizu?
MG_BJ Kattel: Tak, bedziecie tutaj w kilka minut.
Kattel Biegne.
Nimue Biegne tez.
ArdenE C: Co za powalone miasto…
Kattel C: Za pare minut!
Kage_ Biegne na dopale
MG_BJ Pasazer jeepa wrzuca do srodka autobusu, przez wybite okno, wiazanke granatow.
Cade C: Podskoczcie, zapraszam.
SewerynLupaszko [ Mam tylko siekiere i arkusz blachy falistej?
Kage_ Na maksymalnym dopale.
MG_BJ Seweryn: Tak. I duzy dezodorant.
Seweryn i Cade: Stoicie na skraju parku, w cieniu wielkich klonow. Obserwujecie rozwoj wypadkow z odleglosci 50-100 metrow.
Granaty nie wybuchaja. Lzawiace.
SewerynLupaszko – Schowajmy sie za drzewa.
MG_BJ Wokol pelno dymu, napastnicy maja maski przeciwgazowe.
Cade Chowam sie.
ArdenE C: Majorze. W waszej armii przyznaja honory za tchorzostwo?
MG_BJ Z autokaru wychylaja sie jacys ludzie, krztusza sie, ale otwieraja ogien do napastnikow.
Cade – Mysle ze nalezaloby wkroczyc do akcji
MG_BJ Tamci zasypuja ich gradem kul, pojawia sie jeszcze dwoch, niosa wielki palnik.
Cade Duzym lukiem zblizam sie okrazajac autobus do jeepow.
MG_BJ Napastnikow jest juz w sumie szesciu, czterech bialych, dwoch czarnych.
SewerynLupaszko C: W naszej armii przyznaja miesiecznie tylko jeden order za odwage
MG_BJ Cade: Ruszasz chylkiem przez ulice.
ArdenE C: Aha.
Nimue C: posmiertny?
SewerynLupaszko C: Jesli zachodzi potrzeba..
MG_BJ Tamci z palnikiem zabieraja sie za „przepalanie” drzwi autokaru. Dziwna sprawa.
Ten autobus musi byc bardzo opancerzony.
SewerynLupaszko [ Czy tych 2 z karabinami przeszlo obok mnie? Moge ich zajsc od tylu?
Kattel Ile nam jeszcze zostalo?
Cade Zachodze od tylu ktorego z murzynow.
MG_BJ Seweryn: Tak, ale oni sa w pewnej odleglosci.
Seweryn: Widzisz, ze z tylu autobusu, przez pekniete okno, wyczolguje sie mala, biala dziewczynka.
Cade jej nie widzi, jeep blokuje mu ten kat widzenia.
SewerynLupaszko [ Sa szanse ze podejde niepostrzezenie i zamorduje?
MG_BJ Cade: Tymczasem jestes juz przy jeepie. Po drugiej stronie napastnik ostrzeliwuje autobus.
Seweryn: Dziewczynka biegnie, kustykajac, przez ulice.
ArdenE C: Moge wiedziec, po co sie w to wpierdalamy?
MG_BJ Mniej wiecej w twoja strone, ale niezupelnie.
Cade Wyskakuje zza jeepa i trzaskam piescia w potylice murzyna.
Kage_ C: Zeby uratowac Seweryna.
MG_BJ Dostrzegl ja jeden z tamtych, rzucil sie w pogon.
Kattel Ile nam jeszcze zostalo?
MG_BJ Pozostali: Dobiegliscie na skrzyzowanie.
Cade Lapie go i chowam sie razem z nim za jeepa.
SewerynLupaszko [ Zeby zabrac dziewczynke musze przejsc kolo tych 2?
Kattel Widac wszystko?
MG_BJ Widzicie wywrocony autobus, kleby dymu. Slyszycie terkot broni maszynowej.
Lupaszko: Nie. Tamci dwaj sa bardziej z boku.
SewerynLupaszko Biegne do tych goniacych dziewczynke.
Kattel Ile metrow?
Cade Odbieram murzynowi bron, w razie koniecznosci zarzynam.
Nimue „Kretyn”
MG_BJ Cade: Lamiesz mu kark jak zapalke.
Kattel: 100.
SewerynLupaszko Tak od tylu, zeby nie widzieli.
MG_BJ Widzisz, ze Seweryn rzuca sie na mala dziewczynke.
Nimue Robie sie niewidzialna.
SewerynLupaszko Po czym zabijam siekiera.
Kattel Biegne w jego strone.
Cade Ostrzeliwuje reszte murzynow zza jeepa.
MG_BJ Seweryn: Biegniesz ku dziewczynce.
Kage_ Kamuflaz
Wysuwam ostrza
MG_BJ Tamten za nia widzi cie, probuje cie ustrzelic.
Kage_ W druga reke biore katane
MG_BJ Co robisz?
Kattel Wpadam za jakies auto.
SewerynLupaszko Zaslaniam sie blacha.
Kattel [Kogo widzi?
[Jesli nie mnie, to biegne dalej.
MG_BJ Wali w ciebie seria, pociski odbijaja sie od zwoju blachy na wszystkie strony.
SewerynLupaszko Biegne NA NICH OD TYLU, nie do dziewczynki!
Kage_ Staram sie zajsc kogos od tylu i zabic.
MG_BJ Seweryn: Dziewczynka biegnie ku tobie. Za nia biegnie facet z bronia.
Kage_ Najlepiej z napastnikow.
Nimue Unosze lewitacja tego faceta
MG_BJ Kage: Nie masz mozliwosci zajscia kogokolwiek od tylu. Tylko frontowy atak.
Cade Jesli skupiaja sie na czym innym to podbiegam z karabinem, otwieram ogien na chwile przed dopadnieciem do jakiejsc zaslony.
MG_BJ Cade: Strzelasz zza jeepa, tamci z palnikiem wycofuja sie.
Nimue I bum o sciane.
Kattel Ja tak samo jak Kage, tak?
Nimue jakiegos budunku.
Kage_ To nie.
Kattel Tylko od frontu?
MG_BJ Kattel: Tak.
Kattel: Albo duzym lukiem przez park, ale stracicie wiele minut.
Kattel C: Nimue, mozesz rzucic niewidzialnosc na ktoregos z nas?!
SewerynLupaszko [ Ja jestem po drugiej stronie?
Kage_ Staram sie zobaczyc wsrod dymu jakiegos napastnika
MG_BJ Nimue: Unioslas go. Zaskoczony majta nogami, ale zmienil mu sie kat.
Kage_ I rzucic mu w leb shurikena
Cade Przycelowuje dokladniej, biore na cel tych z karabinami.
Kattel Przypadlem do jakiegos samochodu i kryje sie za nim, wygladam.
Nimue Rzucam nim o sciane.
MG_BJ Seweryn: Dziewczynka biegnie w twoja strone.
Jest juz bardzo blisko.
Kattel A! Czyli zostal jeden.. Rzucam sie do biegu.
MG_BJ Cade: Rzucaja ci granat.
Kattel Podejrzewam, ze ten jeden nie patrzy teraz w strone mnie i Kagego.
SewerynLupaszko Dobra, widze ze mam wziac dziewczynke i zabrac ja, asekurujac sie blacha.
MG_BJ Cade: Granat wpadl do jeepa.
Cade Wybiegam zza jeepa sprintem.
MG_BJ BUM.
Nimue Probuje opanowac tego z granatami
MG_BJ Granat wybuchl.
Cade Biegna odwrotnie niz przyszedlem.
MG_BJ Jeep wyrzucilo w powietrze.
Kattel Jesli tamci dwaj uniosa w moja strone bron, to skacze za kosz na smieci.
Kage_ Siadam gdzies schowany i czekam.
Cade Padam za autobusem.
MG_BJ Jeep zamieniony w kule ognia leci na ciebie, Seweryn, i na dziewczynke, ktora jest juz obok ciebie.
Kattel [Tamten jeden? Zgubilem sie.
Nimue Lewitacja probuje zahamowac jeep.
MG_BJ Nimue: Opanowalas tego z granatami.
SewerynLupaszko Jesli musze miec wybor, ratuje siebie.
MG_BJ Odskakujesz sam czy probujesz odciagnac dziewczynke?
SewerynLupaszko Jesli da rade, chwytam dziewczynke i razem z nia rzucam sie w bok.
MG_BJ Nimue: Jeep jest za ciezki, mozesz co najwyzej odchylic tor lotu w bok.
Seweryn: Pochwyciles dziewczynke i rzuciles sie na druga strone.
Nimue Zmieniam tor lotu
MG_BJ Jeep spada na trawnik przed wejsciem do parku.
Nimue Dysze lekko.
ArdenE „Cudo”
MG_BJ Zostalo dwoch napastnikow, probuja uciekac.
Cade [ilu ich jeszcze zostalo?
Kattel Cade sie juz nimi zajmie…
SewerynLupaszko [ Moge dopasc choc jednego?
MG_BJ Jeden biegnie w strone miejsca, gdzie jest schowany Kage, drugi ucieka w druga strone.
Kattel W takim razie podbiegam do autokaru.
Cade Strzelam do tego pierwszego.
MG_BJ Cade: Zdjales go.
Zostal jeszcze jeden, popedzil w druga strone.
Cade Biegne po drugiego.
Kage_ Ogladam sie za siebie – Eh?
MG_BJ Cade: Gonisz go. Jestes szybszy. Duzo szybszy.
Kattel Co z autokarem i ludzmi w srodku?
Nimue Wycieram czolo.
Cade Wyciagam ostrze i tne go po kolanach.
MG_BJ Kattel: Gaz lzawiacy gryzie cie w oczy. W autokarze wszyscy sa martwi.
Kattel – KURWA!
MG_BJ Cade: Upada na ziemie, obraca sie, wyszarpuje pistolet zza paska, strzela w ciebie.
Kattel Zaslaniam troche oczy rekawem i probuje zajrzec do srodka.
Cade Kiedy padnie wale w twarz i rozbrajam
Uchylam sie,
MG_BJ Uchyliles.
Rozbroiles go.
Cade Jeszcze raz po mordzie.
Nimue „Dobra mam dosc tego miasta”
MG_BJ To juz ostatni.
ArdenE C: Kiedy wyjezdzamy?
Kage_ Rozgladam sie ostroznie.
Nimue Podchodze powoli.
Cade Biore go za szmaty i sadzam przy krawezniku.
SewerynLupaszko C: Sa juz jacys dziennikarze?
Kage_ Wychodze z ukrycia.
Cade – Powiedz mi teraz bratku, co tu jest grane.
Nimue C: Chcesz go zabic powoli, czy przesluchac?
MG_BJ Lupaszko: Nie.
Nimue Podchodze tam
MG_BJ Cade: Gosciu zwija sie z bolu, przeciales mu sciegna kolanowe.
Seweryn: Dziewczynka sie do ciebie przytulila, jest roztrzesiona.
Obok, na trawniku, plonie jeep.
Kage_ Spogladam na dziewczynke i Seweryna.
MG_BJ Smierdzi palona guma.
Cade – Powiesz mi, czy mam cie ladniej poprosic?
SewerynLupaszko Glaszcze ja po glowie, DELIKATNIE
Cade Wysuwam ostrza.
Kage_ „Tylko jej nie podrywaj, zboku…”
„Za pozno…”
SewerynLupaszko – Jak masz na imie?
MG_BJ – Kla… Klara.
Cade: — Mielismy por… porwac — jeczy z bolu.
Nimue C: Kattel? Nic Ci nie jest?
Kattel C: Nie…
Cade – Aha… slucham…
SewerynLupaszko „A teraz poweidz mi co wiesz o Marshallu Poudzie?”
Kattel Udalo mi sie zajrzec do autokaru?
Nimue C: Wyjdz z tego autobusu.
MG_BJ Cade: Traci przytomnosc.
Cade Przesuwam mu ostrza przed twarza.
MG_BJ Kattel: Tak, w srodku sa ciala.
Kattel Nie wchodzilem, tylko zagladalem.
Caly czas gaz?
ArdenE C: Cade. Daj go Nimue
Kattel Dobra… To odsuwam sie na bok.
Nimue ‚Kurw…”
ArdenE C: Jak bedzie zdychal z bolu to nic nie powie
SewerynLupaszko – Jestes bardzo dzielna, ze ucieklas.
Kattel Dosc daleko.
MG_BJ Cade: Widzisz, jak naprzeciwko was zatrzymuje sie czarny van.
Cade – Nimue! Jest twoj.
ArdenE C: Zdychac moze potem
Nimue – Nie zabiles go?
– Co chcesz wiedziec?
MG_BJ Wysiadaja z niego jacys ludzie.
Cade – Jeszcze nie…
MG_BJ – Co tu sie dzieje?
Cade Patrze na van.
Kage_ Wlaczam kamuflaz
Nimue Skanuje.
Cade Zaciskam w dloni karabin.
Kage_ Odchodze od reszty i patrze z odleglosci kilku metrow na zajscie.
SewerynLupaszko – Obawiam sie, ze przeszkodzilismy w jakims napadzie.
Kattel Staje blisko jakiejs zaslony.
Moze byc sciana, jeep, cokolwiek.
MG_BJ Wokol was zbieraja sie ludzie. Macie niemile wrazenie, ze lada chwila pojawia sie dziennikarze.
ArdenE C: Ja bym radzil sie ulotnic
MG_BJ Kattel: Stanales pod wejsciem do jednego z przyulicznych biurowcow.
Kattel C: Racja.
ArdenE C: Nimue skanuje, zabijacie go i w nogi
Kage_ Ide w strone Kattela.
Nimue – Nie dowiedzialam sie wszytkiego…
Kattel Odruchowo zagladam do srodka biurowca.
Nimue C: Werzcie dziecko.
MG_BJ Kattel: Pusto.
Nimue Wezcie
MG_BJ Widzisz tylko hall i winde.
Kattel „Hmm”.
Nimue – Cade, bierzesz go i spadamy?
SewerynLupaszko Biore Klare i oddalam sie.
MG_BJ Wracacie do hotelu?
Kage_ Szepcze niewidzialny do Kattela – Martw sie lepiej o tamtych, nie budynek
Kattel Tak.
Cade Rozgladam sie.
Kattel Chociaz…
Cade Przewieszam go przez bark i ulatniamy sie.
Nimue Niewidzialnosc na nas.
Kattel Tak, wracam.
MG_BJ

Jestescie w hotelu.
Klara i porywacz zostali przemyceni do waszych kwater.

Nimue Oddycham powoli
Cade Staram sie zatamowac krwotok rannego.
SewerynLupaszko – Ile masz lat, Klaro?
MG_BJ – Dziewiec.
Cade Biore go do innego pokoju.
Nimue Zmieniam rekawiczki, ide umyc rece
MG_BJ Dziewczynce ciagle lzawia oczy od gazu.
SewerynLupaszko Przemywam jej oczy woda.
Kattel Moj medkit pewnie moze pomoc.
SewerynLupaszko C: Zdaje mi sie, ze to dziewczynke chcieli porwac. Dowiedzcie sie tego od porywacza.
Nimue Ide do Cadea.
– Co z nim?
Patrze chlodno na porywacza.
Cade – Jeszcze nieprzytomny. Nie chcialbym zeby sie zbyt szybko wykrwawil…
MG_BJ Porywacz jest ciagle nieprzytomny.
Nimue Uzdrawiam go.
SewerynLupaszko – Klaro, jak nazywaja sie twoi rodzice?
MG_BJ – Barend… i Nina. Ale moja mama nie zyje.
SewerynLupaszko – Byla z toba w autobusie?
MG_BJ – Nie – dziewczynka zezuje na Seweryna. – Mamusia umarla, jak bylam malutka. O, taka — pokazuje.
ArdenE Podchodze do lupaszki i dziewczynki
SewerynLupaszko – Bardzo mi przykro.
– A powiedz, dokad jechalas?
ArdenE Siadam obok
Kage_ Przysluchuje sie rozmowie.
Nimue Co z porywaczem?
Cade Odczekuje chwile az magia osiadzie i trzase porywaczem.
ArdenE Patrze troche smutno na dziecko
Nimue – Cade spokoj.
– Chcesz go przesluchac?
Cade – Taki mialem zamiar.
MG_BJ Ktos niespodziewanie puka do drzwi pokoju, w ktorych jest Seweryn, Kattel, Kage, Arden i dziewczynka.
Krotko, ale zdecydowanie.
Kage_ Niewidzialnosc.
Nimue Niewidzialnosc.
ArdenE Przykladam palec do ust
SewerynLupaszko Zabieram dziewczynke do inego pokoju.
MG_BJ Cade i NImue: Niczego nie slyszycie.
Kage_ Wyjmuje katane
MG_BJ Jestescie po drugiej stronie korytarza.
SewerynLupaszko Albo zamykam ja w lazience.
ArdenE – Tak?
MG_BJ Pukanie ponawia sie.
SewerynLupaszko Jest tu jakis wizjer?
ArdenE – Momencik
MG_BJ Nie ma wizjera.
SewerynLupaszko – Kto tam?
ArdenE C: Kamer tez nie
Cade Chwytam za mossberga przezornie.
MG_BJ – Prosze otworzyc — glos jest cichy, opanowany, ale bardzo stanowczy.
Cade: Ciebie tam nie ma.
Kattel Zostalem ja i Arden?
Kage_ C: otworzcie
MG_BJ Jestes z Nimue w drugim pokoju.
ArdenE I Lupaszko
Wzdycham, otwieram
SewerynLupaszko Otwieram
Kattel Siadam na krzesle.
SewerynLupaszko Dziewczynka w lazience.
MG_BJ Kattel: Tak. I niewidzialny Kage. I Lupaszko.
– Dzien dobry.
ArdenE – Czy dobry, to zalezy – ironia
Kattel – Dzien dobry.
MG_BJ Mezczyzna po drugiej stronie drzwi przypomina troche Yukashiiego.
Marynarka, spodnie, koszula bez krawata, bystre spojrzenie.
Pod pacha ma kabure z pistoletem.
ArdenE patrze na niego chlodno
– No?
MG_BJ Przekrzywia glowe.
Zaglada do pokoju.
– Przyjechalem po Klare.
SewerynLupaszko – A kim pan jest?
ArdenE informuje reszte commlinkowo o wizycie
– I jaka Klare?
MG_BJ – Prosze darowac sobie szopke i wyjrzec przez okno.
Nimue „Tylko go nie zabijajcie…”
Kage_ C: zabic go?
ArdenE C: NIE.
SewerynLupaszko – Wyjrzyjcie przez okno.
ArdenE Wygladam
Kattel Wygladam.
Kage_ Wygladam
SewerynLupaszko – Wie pan. Nie chcemy zatrzymac dziewczynki dla siebie, ani nic takiego.
MG_BJ Przed hotelem zaparkowana jest dluga, biala limuzyna. I dwa samochody opancerzone tak bardzo, ze wygladaja jak male czolgi.
ArdenE Ziewniecie
Nimue C: Oddajcie ja.
MG_BJ Na chodniku pol tuzina ludzi uzbrojonych w bron maszynowa. Ciezka bron maszynowa.
SewerynLupaszko – Po prostu raz ja uratowalismy i nie chcemy zeby spotkala ja krzywda.
ArdenE – To sie robi nudne
MG_BJ – Wiem. Widzielismy wszystko przez kamery. Po prostu przyjechanie na miejsce zabralo nam troche czasu.
SewerynLupaszko – Hmmm…. wyglada na to, ze trafi w dobre rece.
ArdenE – Ach, to panowie
SewerynLupaszko Ide do lazienki.
ArdenE – Szkoda, ze dzieciaka czyms takim nie wozicie
Kattel C: Mozemy w zamian poprosic o jedna przysluge.
C: Ale nie wiem, czy jest sens.
ArdenE C: Zeby nam w leb nie strzelili?
SewerynLupaszko Proawdze Klare.
Kage_ C: Za.
Kattel C: Sorry. Raczej o wyraz wdziecznosci.
MG_BJ Klara wyrywa sie Sewerynowi, biegnie do mezczyzny, zna go najwyrazniej.
Kattel C: Ale pewnie jestem naiwny.
MG_BJ Przytula sie do niego, on obejmuje ja jedna reka.
ArdenE C: Jestes
Usmiecham sie lekko
SewerynLupaszko – Zaraz oddam wam dziecko, ale prosimy o jedna mala przysluge.
Cade Ide do drugiego pomieszczenia.
MG_BJ – O przysluge? – unosi brew.
Kage_ „Niech tylko powie cos o Polsce…”
Nimue Rowniez ide.
SewerynLupaszko – O informacje.
Nimue „Zastrzelcie trolla”
MG_BJ – O tym porozmawiamy pozniej.
Nimue „B³agam”
MG_BJ – Na razie pojedziecie ze mna. On chce wam osobiscie podziekowac.
SewerynLupaszko – Ale o tym w bezpiecznym miejscu.
ArdenE „ARGH”
SewerynLupaszko – Oczywiscie.
Nimue „Kur…”
ArdenE – Czy dobre bileciki wysylane poczta wyszly juz z mody?
Kattel Kiwam glowa.
MG_BJ – Idziemy?
Mezczyzna schodzi z Klara po schodach.
Nimue – Mamy wybor… – wzdycham.
SewerynLupaszko – Idziemy.
ArdenE – Lubie te pytania retoryczne
– „Idziemy?” „Porozmawiamy?”
MG_BJ Idziecie za nim?
Czeka na was przy limuzynie.
ArdenE Ja ide
SewerynLupaszko Ide.
Kage_ Ja zostaje, nie widzial mnie.
Nimue Ide powoli
Kattel Ide rowniez.
Cade Ja sie zbieram
Nimue – Mam dosc tego powoli… – wzdycham
ArdenE – Powoli?
MG_BJ Mezczyzna chyba uslyszal westchniecie Nimue.
Otwiera drzwi limuzyny.
– Zapewniam, ze pan van der Forge wynagrodzi wam wszystkie niedogodnosci.

Cel waszej podrozy znajduje sie na przedmiesciach Johannesburga.
W przepieknej, malowniczej okolicy.
To cos w rodzaju rancza.
I to bardzo duzego rancza.
Limuzyna, eskortowana przez tamte dwa superpancerne samochody wjezdza na jego teren.
Brama zamyka sie za wami.
Jedziecie zwirowana alejka w strone pysznej, dwupietrowej posiadlosci.
Po prawej stronie mijacie korty tenisowe.
Trwa na nich wlasnie cos w rodzaju festynu, widac kolorowe wstegi, pala sie lampiony, a wokol kreci sie mnostwo dzieci.
Jakas zabawa dla najmlodszych.

SewerynLupaszko – Przyznaje, calosc wyglada bardzo malowniczo.
MG_BJ Po lewej rece: Pietrowy basen ze zjezdzalnia pomiedzy pietrami.
Nimue – Ladne miejsce na pogrzeb.
Nie dopisuje mi humor.
MG_BJ Latwo zorientowac sie, ze w okolicy jest wielu uzbrojonych straznikow.
SewerynLupaszko – Wlasciwie to przypominaja mi sie rodzinne strony.
MG_BJ Staraja sie byc dyskretni… ale wam akurat latwo ich wylapac.
Zatrzymujecie sie pod posiadloscia.
SewerynLupaszko – Zatesknilem juz za waniliowymi polami.
ArdenE – A ja nie.
MG_BJ Widzicie wysokiego, bialego mezczyzne, ok. piecdziesiatki.
ArdenE „Grunt, ze nie czarnuch”
SewerynLupaszko – Oj, Nimue! Zaloze sie ze rzadko bywasz w bezpieczniejszych miejscach!
Nimue – Wiesz…
– Z doœwiadczenia wiem…ze bezpieczne miejsce.
MG_BJ Jest szczuply, ciemny blondyn z charakterystyczna grzywka zaczesana na bok.
Nimue – jest malo bezpieczne.
MG_BJ Samochody zatrzymuja sie.
Klara wybiega i rzuca sie mezczyznie na szyje.
van_der_Forge – Corciu! Kochanie!
– Ta twoja nauka wprowadzi kiedys do grobu nas oboje
MG_BJ Mowi z lekkim, wyraznym, niemieckim albo holenderskim akcentem.
van_der_Forge – nic Ci nie jest malenka?
– Daj buzi Tatusiowi.
MG_BJ Dziewczynka przytula sie do mezczyzny, nic nie odpowiada, jest wyraznie zmeczona przezyciami ostatnich godzin.
SewerynLupaszko Przypomnialem sobie, ze gdzies w kieszeni mam dezodorant. Uzywam przed wyjsciem z limuzyny.
ArdenE Mam ochote cos powiedziec, ale sie powstrzymuje
Kattel Przygladam sie temu dezodorantowi.
MG_BJ Seweryn spsikal sie obficie.
Kattel Troll i dezodorant…
ArdenE „Oh myy….”
Kattel „Jak ogien i woda”.
„Albo biale i czarne”.
van_der_Forge Sciskam Klare czule i caluje.
– no a teraz lec juz bo caly festyn cie ominie.
Nimue „Kurwa…

„Cuchnie œliwkami”
„Nie mogl wybrac innego zapachu?!”
van_der_Forge – Sa twoje kolezanki. No zmykaj.
SewerynLupaszko Wychodze, przeciagam sie i staje z zalozonymi rekoma, przygladajac sie uprzejmie sytuacji.
MG_BJ Dziewczynka poslusznie oddalila sie w strone kortu tenisowego.
van_der_Forge Wypuszczam Klare z ramion i zwracam wzrok do gosci.
MG_BJ „Przechwycila” ja jakas kobieta o wygladzie opiekunki.
ArdenE „Napewno sie nabawi…”
Kage__ Wychodze z wozu.
MG_BJ Po chwili Klara i opiekunka znikaja wam z oczu.
van_der_Forge – Witam. Nazywam sie van der Forge.
Nimue Wychodze.
van_der_Forge – Barend van der Forge.
SewerynLupaszko – To dla mnei zaszczyt. Major Seweryn Lupaszko.
van_der_Forge – Jedyna rzecza ktora mozna dostac za darmo od nieznajomych w tych stronach jest… smierc.
ArdenE – Nie sadzi pan ze taniej i bezpieczniej jest zapewnic dziecku nauke w domu?
van_der_Forge – Komu zawdzieczam zycie mojej corki?
MG_BJ Z bliska widzicie, ze posiadlosc praktycznie „kapie od zlota”.
Nimue „Co za bezguscie”
SewerynLupaszko „LUPASZKO” wypowadam z zglosnym LUP i szczeleszczacym SZ
MG_BJ Macie wrazenie, ze okreslenie „obrzydliwie bogaty” nie najgorzej pasuje do van der Forge’a.
van_der_Forge – Klara ma prywatna edukacje. Ale nie moge Jej izolowac od rowiesnikow.
Kattel – No tak. Ale… mogla przeciez zginac.
ArdenE – Mimo wszystko, jesli sa niepokoje, nalezaloby to ograniczyc
van_der_Forge – Choc jak sami widzicie jej wypady kosztuja mnie czasem wiecej zdrowia niz posiadam.
SewerynLupaszko – Nie jestesmy tu od porad wychowawczych.
– Dobrze ze malej nic sie nie stalo.
van_der_Forge – taka juz jest ta miejscowa ludnosc. lapczywa.
– Okazesz im serce to wbija Ci w nie noz.
– To ze nic Jej nie jest to wasza zasluga.
SewerynLupaszko – Zapewne chcieli ja uprowadzic dla okupu. Przesylali by jej palce i podwyzszali zadania.
van_der_Forge – Chcialem Wam osobiscie podziekowac.
ArdenE „Przyjete. Mozemy wracac?”
van_der_Forge – W tych stronach nie zdarza sie aby miec dlug wdziecznosci u nieznajomych.
Nimue „Trzeba bylo podejslac bilecik”
van_der_Forge Usmiecham sie do nich szczerze.
Kage__ „Znowu zostalismy bohaterami.”
ArdenE – Cieszymy sie, ze moglismy pomoc
MG_BJ Van der Forge budzi wasze zaufanie. W umiarkowanym stopniu, ale budzi.
SewerynLupaszko – Musi pan wiedziec, ze Polak nie przejdzie obojetnie kolo krzywdy niewinnych istot, to u nas obowiazek.
Cade „Klawo.”
van_der_Forge – na poczatek w dowod mojej wdziecznosci zapraszam na kolacje.
Odwracam sie i wskazuje dlonia drzwi posiadlosci.
ArdenE Wywrocilem oczami przy tekscie seweryna
SewerynLupaszko – Z checia przyjmiemy zaproszenie. Mam juz dosc hotelowej kuchni.
van_der_Forge – Prosze za mna szanowsnych gosci.
MG_BJ Po pieciu minutach siedzicie wokol suto zastawionego stolu.
van_der_Forge – Zapraszam badzcie moimi goscmi.
MG_BJ Do tej pory mysleliscie, ze obiad u Lupaszkow byl szczytem mozliwosci kulinarnych.
Nimue „Mhmm….mieso, mieso, mieso”
Kage__ Rozgladam sie po daniach.
MG_BJ Coz… Myliliscie sie.
Nimue „Chyba spasuje”
MG_BJ Kolacja jest niewyobrazalnie wystawna.
SewerynLupaszko Seweryn robi wrazenie dobrze wychowanego dzikusa, o nienagannej etykiecie i obytym towarzysko, ale nadal, mimo wszystko, zwierza.
ArdenE „Brzmi niezle”
Kattel Zglodnialem.
Ale gubie sie troche w sztuccach.
W razie czego zaczynam od zewnetrznych.
van_der_Forge – Klara to moja najwieksza milosc. Zawdzieczam Wam bardzo wiele.
Cade „Niee…. znow kolacja do ktorej trzeba mapy stolu”
Nimue Biore cos niemiesnego.
Kattel Niemniej raczej kopiuje to, co robia inni dookola.
Kage__ Prosze Kattela o podanie soli i wrzucam sobie golonke.
ArdenE Bez zadnych problemow operuje sztuccami
van_der_Forge – Rozgosccie sie. Czekam na zyczenia.
SewerynLupaszko Objadam sie, doceniajac goscinnosc.
MG_BJ Na stole znalazly sie chyba wszystkie produkty kulinarne Poludniowej Afryki.
SewerynLupaszko – Wyborne! Wyborne!
ArdenE Popijam biale wino
MG_BJ Pieczenie, sosy, salatki warzywne, jakies budynie, zupy…
Nimue Jem powoli.
van_der_Forge – Po smierci niny nie pozostal mi nikt bliski dlatego Klara to dla mnie oczko w glowie.
ArdenE „Nareszcie…”
Cade Zaczynam jesc co mi wpadnie w oko.
MG_BJ …kamienne kraby ze swiezym maslem i pieczywem…
Cade Siegam po mieso.
van_der_Forge – Co Was sprowadza w tak niegoscinne strony?
MG_BJ Do picia wino, whiskey, piwo, napoje gazowane, soki.
Kage__ Rozkrajam sobie mieso i szukam paleczek, co by mozna bylo zjesc w cywilizowany sposob.
SewerynLupaszko – Dobrze wiem panie van der Forge, jak to jest. Sam pochodze z niespokojnych stron.
MG_BJ Kage: Jeden ze sluzacych, jakby czytal w twoich myslach, podaje ci paleczki. Oczywiscie, zapakowane.
ArdenE – U ciebie to bylo sielankowo w porownaniu do Johannesburga
van_der_Forge – No tu zadne srodki ostroznosci nie sa przesada.
Nimue – Kattel podasz mi sol? – pytam cicho.
Kage__ Usmiecham sie i dzekuje, biorac paleczki
Kattel – Jasne.
Podaje.
Nimue – Dzieki – usmiech.
SewerynLupaszko – Przyjechalem tu do Afryki z nadzieja pomocy moim rodakom.
Kage__ – Itadakimasu!
ArdenE Delektuje sie owocami morza
Kattel Sam jem dosc duzo.
Kage__ Palaszuje meiso paleczkami, co pewnie wyglada dziwnie.
ArdenE Westchnienie
van_der_Forge – Sa wprawdzie rzeczy na ktore nawet najlepsza ochrona nie poradzi ale nie mowmy teraz o tym bo to dla mnie bolesne wspomniania.
Kattel – Przepraszam za to skanowanie — rzucam rowniez cicho. — Nie powinienem wtedy nalegac.
Cade „Cholera, ze tez musze sie meczyc z tymi znakomitosciami…”
van_der_Forge – Opowiadajcie jak Wam sie podoba okolica.
Usmiecham sie do nich szeroko.
MG_BJ Potem desery. Ciasta, lody, galaretki, nawet tort.
SewerynLupaszko – Im dalej od miasta, tym ladniejsza.
Kage__ SPogladam na Forge’a.
van_der_Forge Staram sie aby sie wyluzowali.
ArdenE – Zgadzam sie
Nimue – Taka troche za glosna – stwierdzam z rezerwa.
SewerynLupaszko Sprawiam wrazenie bardzo wyluzowanego.
van_der_Forge – Zeby zyc tu w miare konfortowo trzeba sie ustawic.
Kage__ – Budyn! – wykrzykuje radosnie
Kattel Ja jestem raczej spiety.
Nimue Wzdycham.
van_der_Forge – Zapewniam ze moje ranczo jest w pelni bezpieczne.
ArdenE „Mon dieu…”
Kage__ Wychylam sie z krzesla by dosiegnac upragniona miseczke
„Jak ja dawno tego nie jadlem…”
Nimue Kompletnie nie umiem sie rozluznic.
MG_BJ Kage: Natychmiast podaje ci ja sluzacy.
van_der_Forge – mozecie sie odprezyc tu chalasow nie bedzie.
Kage__ „Bedzie z 4 lata”
SewerynLupaszko – W to nie watpie. Widzialem tu pare zabezpieczen wysokej klasy.
MG_BJ Kage: Wokol stolu jest ich z pieciu i usluguja wam, niemalze czytajac w waszych myslach.
Nimue Sluzba zaczyna mnie draznic
van_der_Forge – trzeba o siebie dbac. Zwlaszcza jak sie chce podtrzymac dobry wizerunek.
Kage__ Radosnie, lecz niezgrabnie ujmuje lyzke w dlon i palaszuje budyn.
van_der_Forge – no i zwlaszcza kiedy prowadzi sie interesy i ma dzieci.
SewerynLupaszko – Aha, przypomnialo mi sie cs.
ArdenE – Mozna zapytac, jaki typ interesow pan prowadzi?
van_der_Forge – Jedzcie i pijcie do woli. Potem pokaze wam Wasze nowe pokoje.
SewerynLupaszko – Widzialem szyld pewnego wykladu na uniwersytecie.
ArdenE „Co?!”
Nimue „Pokoje?!”
Cade „?”
van_der_Forge – Spokojnie. Na wszystko znajdzie sie czas. Zaraz Wam wszystko zademonstruje.
ArdenE – Panie van der Forge, rozumiemy, ze jest nam pan wdzieczny. Ale nie chcemy sie narzucac
van_der_Forge – Pokaze Wam tez z czego trzeba zyc w RPA aby nie chalasowano pod oknami.
Nimue – Nie chcemy tutaj nocowac – dodaje nieco ostrzej niz zamierzalam.
van_der_Forge Tu rzucam wymowny usmiech.
SewerynLupaszko – Nie wiem, czy w tej sytuacji bedziemy sie mogli nan wybrac, ale sam bardzo sie zainteresowalem.
– Och, Nimue!
van_der_Forge – Gdybyscie cheili zostac tu na dluzej to zdradze Wam tajemnice sukcesu w tych stronach.
– Ha Ha Ha!
Kage__ – Ja z checia zostane.
ArdenE „On mi sie nie podoba”
Nimue „Tajemnica sukcesu to wyjazd”
SewerynLupaszko – Wiem, ze duzo dzis przeszlas, ale to naprawde goscinne progi!
Kage__ – Musze troche odpoczac od tych wybuchowych imprez.
van_der_Forge – Czy moi Goscie maja jakies nadzwyczajne zyczenia?
SewerynLupaszko – Z checia poslucham tych tajemnic!
van_der_Forge – Bez obawy pokoje sa juz gotowe i czekaja tam na Was wszelkie luksusy.
Kage__ – Zamykane na klucz?
ArdenE „Ale my nie chcemy… W tym rzecz”
Kattel Jestem troche zagubiony.
van_der_Forge – Mam nadzieje, ze wasza willa wam sie spodoba.
Kattel Nie mowie wiele.
Nimue Milcze.
Kage__ – Nasza willa?
Kattel Przezuwam powoli jakiegos kraba na slodko.
van_der_Forge Wstaje.
– Pozwolcie za mna.
Kattel „Nasza willa?”.
Kage__ Z usmiechem na twarzy ide za nim.
ArdenE „Pierdolnal nam wille w miedzyczasie?”
van_der_Forge – Jedzenie bedzie tez dostepne w pokojach.
Kage__ „I tak umrzesz, predzej czy pozniej”
Nimue Wstaje.
MG_BJ Idziecie za van der Forgem.
van_der_Forge Prowadze ich wprost do willi.
MG_BJ Przechodzicie przez kilka eleganckich pomieszczen, wychodzicie na tyly posiadlosci.
SewerynLupaszko Jesli mam okazje odciagnac na chwile Forga.
MG_BJ Sto metrow dalej znajduje sie urocza, parterowa willa.
Kattel Jestem jeszcze bardziej oszolomiony.
SewerynLupaszko – A nie daloby sie zaprosic do mnie jakiejs czarnoskorej pieknosci?
Kattel C: Jezeli on nie bedzie mogl znalezc informacji o Poundzie… To chyba nikt.
SewerynLupaszko – Wtedy dopiero bede mogl powiedziec, jak sie okolica podoba.
MG_BJ Zaparkowal przed nia jakis samochod, dwoch sluzacych przenosi z niej rzeczy do srodka.
van_der_Forge – Kolego tego jest tu w brod. Ha Ha.
MG_BJ Nimue: Rozpoznajesz swoja walizke.
van_der_Forge – Na wszystko przyjdzie pora.
Nimue „Kurwa…”
Coraz bardziej mi sie tutaj nie podoba.
ArdenE – Na co ma przyjsc pora? – pytam uprzejmie
van_der_Forge – Prosze za mna.
Kage__ – Przepraszam, jak duza jest ta dzialka?
Kattel C: I jeszcze jedno. Widzialem worek z wystajacymi nogami porywacza, ktorego schwytal Cade. To znaczy: chyba tego porywacza, ale glowy nie dam.
MG_BJ Podbiega do was jakis mezczyzna, podaje Forgeowi jakies karty.
I odchodzi.
Cade „Ciekawe co zrobia z tym rannym asfaltem z naszego pokoju”
van_der_Forge – Na inne uciechy na ktore Wam przyjdzie ochota.
SewerynLupaszko C: Oni po prostu sa dla nas mili i uczynni,
Kattel Krece glowa z niedowierzaniem.
van_der_Forge – Prosze oto Wasze identyfikatory.
Rozdaje im identyfikatory.
ArdenE – Ee. Dziekujemy
Cade Ogladam zdziwiony.
ArdenE Biore swoj, ogladam
Nimue Patrze.
Kage__ – Ee… Do czego to sluzy?
Kattel Odbieram.
Nimue Jakbym trzymala bombe.
SewerynLupaszko C: Sami staramy sie byc goscinnymi w Polsce, swietnie go rozumiem.
MG_BJ To male karty chipowe o dosc anonimowym wygladzie.
van_der_Forge – Dzieki temu bedziecie mogli do woli opuszczac i wracac na ranczo o kazdej poze dnia i nocy.
ArdenE C: Dziwni jestescie
Kattel C: Czy wam, katolikom, wolno tak sypiac z kazdym?
MG_BJ Wchodzicie do willi.
Jest urzadzona ze smakiem.
SewerynLupaszko – Bardzo sprytne rozwiazanie.
Kage__ – A po co? Nie mozna bez tego?
SewerynLupaszko – Wprowadze takie u siebie.
van_der_Forge – Staralem sie pomyslec o wszystkim ale gdyby czegos Wam brakowalo to mowcie od razu.
MG_BJ Wszystkie sypialnie nieco sie od siebie roznia, ale wszystkie sa wygodne i zaciszne.
We wszystkich pachnie wykrochmalona posciela.
van_der_Forge – System ochrony tak zostal zorganizowany. Zapewniam ze karty dzialaja bezproblemowo.
MG_BJ Jest tu tez kuchnia, mala jadalnia, salon.
ArdenE ‚Bajer”
Kattel C: Pytamy o Pounda?
Kage__ – Nie no, jakby sie zepsuly, to ja sobie poradze, ale nigdy jeszcze nie mialem zadnego identyfikatora…
Nimue „Ciekawe, jakie on zadanie nam zleci”
Kattel Trzymam sie troche z boku.
SewerynLupaszko C: Jutro, przepijmy sie.
van_der_Forge – Kucarka i lokaj sa na Wasze zawolanie.
Kattel C: Pewnie ma ludzi, ktorzy mogliby szukac danych przez noc.
van_der_Forge – Wszelkie upodobania co do menu sa mile widziane.
ArdenE C: Mysle, ze az tyle czasu mu nie potrzeba
Nimue C: Pewnie juz wie po co tu jestesmy i dlaczego.
van_der_Forge – Jedzenie, picie – nie ma problemu.
– Czy macie jakies uwagi?
Kage__ – Tak.
– Pokoje sa zamykane na zamek?
– I czy szyby sa kuloodporne?
van_der_Forge – Wybierzemy sie zaraz skoro interesujecie sie tym z czego zyje.
SewerynLupaszko – Och, Kage. Tu nam nic nie grozi.
van_der_Forge – Pokaze Wam wszystko.
Nimue „Czemu on jest taki przyjazny i otwarty…”
SewerynLupaszko – Z checia.
Cade „To moze byc ciekawe”
Kage__ – Sewerynie, gdybym dostal na Ciebie zlecenie, to nawet tutejsza ochrona by mnie w nocy nie powstrzymala.
Kattel Kiwam glowa, wciaz nie mogac do konca dojsc do siebie.
van_der_Forge – Usmiecham sie. Jesli macie takei zyczenie to beda.
MG_BJ Wychodzicie z willi.
Wsiadacie do dwoch jeepow.
SewerynLupaszko – Ale wtedy nie pomoglby tez zamek.
ArdenE Biore swoja torbe
Kage__ – Ale nigdy nie wiadomo, na kogo sie trafi.
MG_BJ Ruszacie zwirowana drozka biegnaca w glab rancza.
van_der_Forge – Gwarantuje ze poznacie teraz RPA od lepszej strony niz dotychczas.
SewerynLupaszko – Nie wiem jaka tu jest ochrona, ale zabezpieczenia sa high-end
ArdenE Wzdycham dziwnie
MG_BJ Mijacie kort tenisowy z bawiacymi sie tam dziecmi.
Kage__ – Kazde zabezpieczenie da sie zlamac.
ArdenE – Ale czasem nie ma na to czasu
van_der_Forge – Dzici z pogbliskiej szkoly bawia sie na moich kortach.
MG_BJ Na widok van der Forge’a za kierownica pierwszego jeepu wszystkie glosno wolaja i machaja w wasza strone.
SewerynLupaszko – Przy sztabie specjalistow i paru dniach pracy.
van_der_Forge – Klara bardzo lubi urzadzac festyny.
Nimue „Nie zgrywaj filantropa”
SewerynLupaszko – Potem korzysta sie z gotowych rozwiazan
– Wobec tego co tu maja, nie ma jeszcze takich rozwiazan.
Kage__ – Mozna sie przekonac.
MG_BJ Podjezdzacie pod wysoki mur z zasiekami.
ArdenE – A to co?
MG_BJ Straznicy na widok van der Forge’a natychmiast otwieraja brame.
SewerynLupaszko – Zapraszam u mnie, sciagne cos z tych rzeczy co tu maja.
MG_BJ Wjezdzacie do srodka.
van_der_Forge – Za tym murem dzici juz sie nie bawia. zapewniam. Ha Ha Ha.
Kage__ – Haha.
MG_BJ Po drugiej stronie znajduja sie dwa budynki, ale okolica wewnatrz muru ma charakter juz nie sielankowy, a przemyslowy.
Posrodku znajduje sie duzy budynek o wygladzie fabryki.
Obok kilka o wygladzie magazynow.
van_der_Forge – Rozgladajcie sie do woli. Jesli cos Was zainteresuje pytajcie.
MG_BJ I jeszcze jeden, w glebi, o pobielonych scianach, z wielka antena satelitarna na dachu.
ArdenE – Co pan produkuje?
Nimue – I jak Ci siê tu podoba, Kattel?
van_der_Forge – Jesli cos Wam sie szczegolnie spodoba. Wezmiemy do wyprobowania na strzelnicy.
ArdenE – Ok
van_der_Forge – Cos co w tych okolicach ma wieksze wziecie niz leki i wiara katolicka. Ha Ha Ha.
Kage__ – S… Strzelnicy?
– Z.. Zaraz.
Nimue Skrzywiam sie
MG_BJ Wchodzicie do srodka.
Kage__ – Pan dostarcza bron walczacym?
SewerynLupaszko – Ten pan pewnie produkuje bron, zgadlem?
– Na tym od zawsze zarabialo sie najlpiej.
van_der_Forge – Zaraz wszystko zobaczycie. Spokojnie. Powoli.
Cade Gwizdze.
MG_BJ Nie trzeba sie na tym znac, zeby wiedziec, ze tutaj produkuje sie bron.
Wewnatrz fabryki kreca sie robotnicy.
van_der_Forge – Jestem glownym licencjonowanym producentem broni dla rzadu RPA.
MG_BJ Na tasmociagach przesuwa sie rzad luf.
van_der_Forge – Zaskoczeni?
SewerynLupaszko – Przyznaje, glowa do interesow!
Kage__ „Ale terrorystom tez sie cos podsunie”
Nimue „Na boku i tak pewnie sprzedaje”
Kage__ „Stad brak halasu”
MG_BJ W kacie trzech robotnikow sklada z mozolem cos, co wyglada na lekkie dzialko przeciwpancerne umieszczone na samochodowej przyczepie.
Obok slyszycie glosny szelest.
To kilka tysiecy nowiutkich pociskow wlasnie wpadlo do wielkiego pojemnika.
Kattel Nie doslyszalem tamtego pytania Nimue.
Kage__ – A ma pan moze bron biala?
van_der_Forge – Podziwiajcie. Ogladajcie. Jesli cos Wam sie spodoba bierzcie a wyprobujemy potem.
Kattel Tutaj czuje sie jeszcze gorzej niz na przyjeciu.
SewerynLupaszko – Ha! Nie omieszkam!
Kattel Ale pytanie o bron biala troche mnie ozywilo.
MG_BJ Cybernetyczne ramie siega do srodka, wybiera na chybil-trafil kilka pociskow. Pewnie jakies statystyczne testy.
SewerynLupaszko Przegladam bron.
Kattel – Wlasnie… Na przyklad katany?
Cade – Ani ja.
van_der_Forge – Jezeli takowa tu znajdziesz to sam bede nia zainteresowany. Ha Ha Ha.
Kattel – Czyli tylko bron palna?
Nimue Prycham.
van_der_Forge – Tego nie produkuje sie przemyslowo.
– Mam wlasna kolekcje.
SewerynLupaszko „Ciekawe, czy udaloby sie zorganizowac jakas dostawe dla partyzantow?
van_der_Forge – Pokaze Wam w swoim czasie.
Nimue „Nie trzeba”
van_der_Forge – Perelki wsrod recznego rzemiosla.
Kage__ – I stad jest ten spokoj…
Kattel – Paru z nas pewnie byloby zainteresowanych — mowie z lekkim blyskiem w oku.
MG_BJ Przechadzacie sie wzdluz tasmociagow.
SewerynLupaszko – Powiem panu, ze ma pan glowe do interesow, oj tak.
Kattel „Pierwszy raz tutaj slysze o czyms, co moze byc naprawde godne uwagi”.
van_der_Forge – Napewno was zainteresuje.
MG_BJ Widzicie, ze produkowana jest tu zarowno amunicja, bron reczna jak i bron montowana na pojazdach.
Pelen asortyment.
van_der_Forge – Przez skromnosc nie zaprzecze. Ha Ha.
SewerynLupaszko – Moglbym zapewnic dosc duzy rynek zbytu.
ArdenE glaszcze odruchowo swoja katane
SewerynLupaszko – Mozliwe, ze ubijemy jakis interes. Ale o tym pozniej.
van_der_Forge – Oj na rynek zbytu narzekac nie moge.
– Wczesniej moi rodzice prowadzili firme farmaceutyczna.
Kage__ – Sewerynie, idz zobacz, czy miny dzialaja.
Nimue Ironiczny usmiech.
van_der_Forge – Ale ten rynek okazal sie mniej dochodowy niz to co robie obecnie.
Cade Przygladam sie dokladniej lufom.
ArdenE Ogladam pistolety polautomatyczne
Kattel – A jest cos jeszcze bardziej dochodowego niz to, co pan teraz robi?
van_der_Forge – Jesli juz nacieszyliscie oczy to zapraszam do magazynu.
– Mam dla was prezenty.
Usmiecham sie do nich.
Kage__ – Nie narzucaj sie panu. Jestesmy tu goscmi.
Kattel – Bardzo chetnie…
Cade – Moge sprawdzic jak ten karabin lezy na ramieniu?
Kage__ C: I tak wszyscy wiedza, ze dostarcza bron obu stronom.
Nimue Ide powoli.
van_der_Forge Podchodze do pudla lezacego na stole i wreczam im po pistolecie.
ArdenE Biore
Kage__ Odmawiam.
Nimue Biore, ale trzymam dosyc niepewnie;.
Kage__ – Przepraszam, nie uzywam broni palnej.
MG_BJ Teraz jestescie w magazynie.
Kage__ Usmiecham sie niesmiale.
Nimue „Nie lubie broni palnej”
SewerynLupaszko Biore pistolet.
MG_BJ van der Forge probuje obdarowac kazdego z was Coltem Manhunterem z perlowa rekojescia. To model custom.
ArdenE Gladze bron
SewerynLupaszko – Piekne cacko.
van_der_Forge – To dla Was moi Goscie w drobnym wyrazie mojej wdziecznosci.
MG_BJ Wyryto jest na nim logo, najwyrazniej logo firmy van der Forge — Smeden.
Cade Wezme, a jakze.
MG_BJ Rozgladacie sie po magazynie.
van_der_Forge – Bardzo drobnym w porownaniu z tym ile dla mnie znaczy Klara
MG_BJ Widzicie, ze jego prawa czesc zamieniono na hangar i ze stoi tam jakas maszyna przykryta biala plachta.
Wyglada na mysliwiec.
Kattel – Moge wziac… na pamiatke… — mowie — ale takze nie uzywam pistoletow, panie Forge.
Nimue – Wezme, ale to nie moja bron.
Kattel – Strzelalem tylko raz w zyciu.
van_der_Forge – napewno znajde w mojej kolekcji bron biala ktora Cie zadowoli.
Nimue odruchowo gladze katane.
Kage__ – Tak przy okazji, panskie nazwisko idealnie okresla panski zawod. – usmiecham sie.
Kattel Czuje sie nieswojo z pistoletem w dloni.
van_der_Forge – nie przecze. Ha Ha
Kattel – Tak… Z pewnoscia.
ArdenE Celuje w przestrze z pistoletu
MG_BJ Po drugiej stronie magazynu natomiast ciagne sie dlugie szeregi szafek. Bez watpienia z bronia i amunicja.
Kattel [To sie wymawia „fordz” czy „forge”?
Nimue „To jego „ha ha” doprowadza do szalu”
MG_BJ [forz
van_der_Forge – Jesli macie zyczenie to mozemy sie wybrac na strzelnice abyscie wyprobowali Wasze nowe zabawki w praktyce?
SewerynLupaszko – Chetnie
Nimue Skrzywiam sie.
Cade – Dzieki, mniej wiecej wiem jak to dziala.
van_der_Forge Wskazuje na jednego z robotnikow aby zabral zapas amunicji do pistoletow.
Kattel – Ja dziekuje.
van_der_Forge – Prosze za mna.
Nimue – Nie, dziekuje.
ArdenE – Przepraszam.
SewerynLupaszko – Mysle, ze czeka nas jakas niespodzianka.
Kattel – Ale chetnie przyjrzalbym sie tej… broni bialej, o ktorej pan mowil.
Kage__ „Mysle.”
ArdenE – Z ciekawosci, co to za model? – wskazuje na plachte
van_der_Forge – Ach bym zapomnial…
SewerynLupaszko Ide postrzelac.
van_der_Forge – Przed wyprawa na strzelnice zajrzymy jeszcze do laboratorium.
Nimue „Gdzie jeszcze bedziesz nas ciagal? Do kostnicy?”
van_der_Forge – A to jest moja dziecina nr 2…
ArdenE „Ziemia do Forge’a…”
van_der_Forge – Harriett 3000
ArdenE Gwizdze cicho
van_der_Forge – To mysliwiec wojskowy, Harriet 3000, maszyna pionowego startu i ladowania, z rakietami powietrze-ziemia.
– Piekna maszyna.
SewerynLupaszko – To juz powazna inwestycja.
ArdenE – Myslalem ze zrezygnowano z pionowego startu
van_der_Forge – Jest na nia zbyt.
ArdenE – Rozwiazaliscie problem silnikow?
van_der_Forge – w przyszlym tygodniu biora ja ode mnie Chinczycy… czy ktos tam… niewazne.
SewerynLupaszko – Pomyslec ze z magotronik¹ wystarczyloby wmontowac uklad lewitacji…
Kattel Teraz przyszla mi dopiero do glowy mysl.
„Niemozliwe… Naprawde znalezlismy wplywowego sojusznika posrod tylu wplywowych wrogow?”.
SewerynLupaszko Ugryzlem siew jezyk.
van_der_Forge – A teraz zapraszam z wizyta do laboratorium…
Nimue „Glupi troll”
van_der_Forge – Ale tylko na chwile… bo Marshall nie lubi, jak mu sie przeszkadza w godzinach pracy.
Kattel Prawie wpadam na sciane.
Nimue – Kattel?
Kage__ Ide spokojnie dalej niewzruszony imieniem.
MG_BJ Wychodzicie z magazynu.
Kattel – Przepraszam, za duzo dzis wrazen…
Cade „Ten?”
Nimue – Rozumiem…
Kattel – Moze lepiej rzeczywiscie obejrzyjmy te bron dopiero jutro…
van_der_Forge – W pozadku to jeszcze nie koniec.
MG_BJ Zblizacie sie do laboratorium. To ten pobielony budynek znajdujacy sie kawalek za magazynami.
van_der_Forge – Prosze za mna.
MG_BJ Wchodzicie do srodka.
Parter zamieniono na spory warsztat wyposazony w nowoczesny sprzet elektroniczny i cybernetyczny.
To prawdziwe cacka, caly sprzet musi byc warty grube miliony.
Nimue „Lepiej nic nie bede dotykac”
MG_BJ Na pietrze znajduje sie kilka pomieszczen, do ktorych prowadza schodki.
ArdenE Wygladam jak dziecko w cukierni
MG_BJ W jednym z nich widzicie za szyba starszego mezczyzne nachylonego nad stolem z jakimis czesciami i sprawdzajacego cos na commlinku.
van_der_Forge – Pistolety to masowka… Tu widzicie moje prawdziwe dziela.
Cade – Calkiem ladnie.
Nimue Przygladam sie temu zmeczonym wzrokiem.
ArdenE Ogladam
SewerynLupaszko – Czy to jest…?
ArdenE – Glowice rakietowe
van_der_Forge – Przedstawiam Wam mojego zasluzonego pracownika….
– Marshall Pound we wlasnej osobie.
MG_BJ Z pokoju wychodzi ow mezczyzna, przechyla sie przez barierke.
Wyglada na zmeczonego.
Nimue „Zguba sie znalazla”
van_der_Forge – Marshall – Pozwol poznaj moich Gosci.
MG_BJ Unosi niedbale w powitalnym gescie.
SewerynLupaszko C: Niesamowity przypadek, nie sadzicie?
MG_BJ – Cos sie stalo, panie Barend?
Kage__ C: My ciagle mamy te niesamowite przypadki.
Nimue C: zbyt niesamowity
MG_BJ Schodzi powoli po schodkach.
Kattel – Imponujace.
MG_BJ Wyciera rece w bawelniana szmatke.
van_der_Forge – Ci dobrzy ludzie uratowali moja Klare wyobraz sobie moj drogi Marshallu.
Kattel Wodze wzrokiem po laboratorium.
ArdenE Przygladam mu sie
MG_BJ Marshall kiwa glowa.
Podaje wam reke.
Wita sie.
ArdenE – To zaszczyt poznac pana osobiscie
van_der_Forge – Na znak wdziecznosci postanowilem ich ugoscic.
Cade Podaje mu swoja, mrucze.
Kattel Sciskam.
Nimue Podaje mu swoja bez slowa.
Kattel (Nie za mocno).
MG_BJ – Wybaczcie, ale musze juz wracac. Terminy nas gonia.
Wraca na gore do swojej pracowni.
SewerynLupaszko – Niesamowite! Jako mlody chlopak czytalem o projektach takich ukladow. Nikt wttedy nie wierzyl…
van_der_Forge – Marshall jest bardzo zajety. nie bedziemy mu dluzej zawracac glowy.
– Prosze za mna moi Goscie.
Nimue „Twoi…”
ArdenE Westchnienie
Kattel „Pierwszy taki znak wladczosci?”.
ArdenE „I pomyslec ze moglem pracowac przy czyms takim”
Kage__ „Cos czuje, ze nei wyjdziemy stad zywi po zobaczeniu tych rzeczy”
Kattel – Za duzo techniki — rzucam w marszu do Nimue.
van_der_Forge – Na co teraz macie ochote? Mowcie ja slucham. Ha Ha Ha.
Nimue – Dokladnie.
Kattel – O wiele za duzo.
MG_BJ Wychodzicie z laboratorium… i prawie zderzacie sie z jednym ze sluzacych.
ArdenE – Nie znacie sie
Nimue – Az mnie glowa boli
Kattel – Na sen.
Nimue – Zgadzam sie.
MG_BJ – Bardzo przepraszam, ale wlasnie przyszla przesylka z Continentala, przeslali ja dalej do nas.
ArdenE – Gremliny – prychniecie
SewerynLupaszko – Musze sie polozyc.
Kage__ Wzdycham.
van_der_Forge – Ostroznie chlopcze. Mow spokojnie o co chodzi.
SewerynLupaszko – Uwazajcie na ta przesylke.
MG_BJ – Przesylka jest zaadresowana do was — zwraca sie do was.
Kattel – Arden, nie rozumiesz, ze ktos moze byc inny niz ty?
ArdenE Nie slucham Kattela
Kage__ – Chyba nie.
Nimue – Spokojnie kattel, to byl dlugi dzien…
Kage__ – Ucieszy go wiadomosc, ze jest taki sam jak Seweryn.
ArdenE – Jak, „do nas”
Kattel Z irytacja kieruje wzrok na sluzacego.
MG_BJ – Scislej: Do panow Enocha Ardena i Yukashiiego Bikavera.
– Strasznie wielka, wazy chyba z pol tony.
ArdenE – Kurwa – wyrwalo mi sie
van_der_Forge – Szybko sie zadomowiliscie skoro paczki przychodza juz na moj adres. Ha Ha.
MG_BJ

Naciska pauze i triwyswietlacz poslusznie zamraza pojedyncza klatke.
Na pierwszym planie widac wyraznie Ardena.
Znad jego ramienia wystaje twarz Kattela.
A po lewej stronie trojwymiarowego kadru profil mezczyzny
bardzo podobnego do Kage.
Otoczeni wianuszkiem dziennikarzy i policjantow.
Na dalszym planie, w tle, samolot pasazerski,
pod ktorym zatrzymalo sie kilka opancerzonych furgonetek…
Przez jedwabne zaslony wdzieraja sie promienie porannego slonca.
Maluja wzor na pieknym, czerwonym, gobelinie.
W luksusowym saloniku czuc zapach cynamonu i lawendy.
Starzec splata dlonie i przenosi wzrok z triwyswietlacza na dywan.
Przypomina troche starego zolwia.
Nie musi nic mowic.
Woh Sing Ku gnie sie w glebokim uklonie.
– Hira-sama… Natychmiast lece do Johannesburga.
Odwraca sie i chce wyjsc, ale powstrzymuje go chrzakniecie.
Woh Sing Ku odwraca sie blyskawicznie z powrotem i pokornie czeka.
Lekki wiatr porusza zaslonka,
refleksy sloneczne tancza na cybernetycznym przedramieniu Woh.
Prawdziwa reke oderwal mu nailgun Cade’a w Paryzu.
Hira wreszcie odzywa sie.
Ma nieprzyjemny, chrzeszczacy glos.
– Po pierwsze… Nie lecisz tam od razu. Najpierw zlozysz komus odwiedziny.
Woh Sing Ku czeka.
– A potem…
– …potem polecimy do Johannesburga razem.
Hira naklada na lysa jak kolano glowe swoja ciemna czapeczke.
– Ja. Ty. I ten wspolny znajomy.
Hira juz nie przypomina zolwia.