Transmisja 22/10110

MG_BJ „Potrzebuja cie”.
Otwierasz gwaltownie oczy, mrugasz kilka razy, widzisz nad soba bialy sufit.
Jestes podlaczony do jakiejs aparatury medycznej, lezysz na lozku w malym pokoju szpitalnym.
Nie pamietasz, co sie z toba dzialo, pamietasz tylko, jak zjezdzaliscie do Securiala.
To twoje ostatnie wspomnienie.
ArdenE „Deja vu….”
Rozgladam sie
MG_BJ Wyczuwasz swoj commlink.
Jest w szafce pod sciana.
Idziesz o zaklad, ze sa tam tez twoje pozostale rzeczy osobiste.
Czujesz sie bardzo dobrze. Wrecz: Zaskakujaco dobrze.
Niemal jak nowo narodzony.
ArdenE „Co oni mi dali?”
Sprawdzam czy mam jakies wiadomosci
MG_BJ W commlinku jest uruchomiony alarm.
ArdenE alarm?
MG_BJ Trwa wlasnie jakas zaciekla walka.
ArdenE „Aha, swietnie”
MG_BJ Po chwili orientujesz sie, ze pod miejska katedra trwa regularna batalia ze smokiem.
ArdenE Wyjmuje sobie delikatnie welflony z dloni
„Nienawidze tego…”
MG_BJ Po drugiej chwili orientujesz sie, ze glownymi uczestnikami tej batalii po drugiej stronie sa Nimue, Cade i Yukashii.
I biorac pod uwage natezenie wystrzalow i ilosc ognia, sytuacja jest powazna.
ArdenE Odpinam od siebie aparature
MG_BJ Odlaczyles sie od aparatury.
ArdenE Siadam, wyjmuje rzeczy, ubieram sie
MG_BJ Wlacza sie cichy alarm.
ArdenE „Damn”
Wylaczam go
MG_BJ Po chwili jestes ubrany.
ArdenE Pobieram sobie plan budynku
MG_BJ Do pokoju zaglada pielegniarka… Widzac, ze wstales i jestes ubrany, wybiega szybko bez slowa.
ArdenE I wyjscie
Biore commlink i wychodze
MG_BJ Szybko orientujesz sie, ze budynek to prywatna klinika niedaleko rancza van der Forge’a.
Katedra jest po drugiej stronie Johannesburga.
Po chwili wychodzisz z kliniki, jestes na tylnej ulicy, nikt nie probowal cie zatrzymac.
ArdenE Szukam jakiegos samochodu
MG_BJ Szybko znalazles zaparkowany samochod, ale zdajesz sobie sprawe, ze dojazd do katedry zajmie ci pol godziny. Albo i wiecej.
ArdenE – Bez sensu
Ide
MG_BJ Po chwili stoisz przed sklepem z mikrodronami.
Na commlinku widzisz, ze Cade bezskutecznie ostrzeliwuje smoka z dzialka AA.
ArdenE Kupuje drony z mikroladunkami
MG_BJ Sklep jest juz zamkniety.
ArdenE „Damn”
MG_BJ Jest juz wieczor.
ArdenE jak z zamkiem?
MG_BJ Dasz rade sie wlamac, jesli o to chodzi.
ArdenE Dlugo to zajmie?
MG_BJ Najwyzej minute.
ArdenE Wiec niech bedzie
Dzwonie do Forge’a
MG_BJ Masz van der Forge’a na linii.
ArdenE – Dobry panie Forge
wlamuje sie
van_der_Forge – Tak slucham Cie przyjacielu.
ArdenE – Mam pytanko
van_der_Forge – Obudziles sie?!
ArdenE – Da sie pozyczyc ten mysliwiec?
van_der_Forge – rany boskie jak dobrze!
– Jednak ten lekarz to spec!
ArdenE „watpie ze to lekarz”
– Tez sie ciesze.
van_der_Forge – No pozyczyc to moze nie ale sam bym sie przelecial jesli masz ochote
ArdenE – Mysliwiec?
– W sensie?
– Pan by pilotowal?
van_der_Forge – Tylko musisz powiedziec gdzie i w jakim celu
– No oczywiscie ze ja. Ha Ha.
ArdenE Szukam w sklepie dron
MG_BJ Masz drony z mikroladunkami.
ArdenE – No dobra
van_der_Forge – Chyba ze masz licencje i wiesz jak to sie robi chlopcze?
ArdenE „Super”
– Mam
– I wiem, latalem w trakcie wojny
van_der_Forge – To wtedy polece jako pasazer.
ArdenE – Ok
van_der_Forge – W pozadku. Nie widze przeszkod zeby przetestowac to cacko zanim je opchne chinolom. Ha Ha.
ArdenE – Domyslam sie, ze nie chcialby pan uzywac go do walki?
van_der_Forge – Hmmm. To jest maszyna do walki w zasadzie a nie awionetka.
ArdenE – Wiem, ale moze sie uszkodzic
van_der_Forge – Jak testowac to calosciowo.
ArdenE – To swietnie
van_der_Forge – No coz. Jak sie uszkodzi to znaczy ze nie byl to dobry projekt. Ha Ha.
MG_BJ

Yukashii pobiegl na gore.
Zostales w glownej nawie sam z Woh Sing Ku. I z Jackiem.

Kattel Nie spuszczam wzroku z Woh.
MG_BJ Woh nie spuszcza wzroku z ciebie. W reku trzyma obnazona katane.
Kattel Ja mam swoja jeszcze na plecach.
[Jak sadze.
– Po co wam ten Kormoran?
MG_BJ – Kormoran zostal skradziony panu Hirze.
– Czy jest cos dziwnego w tym, ze chce odzyskac swoja wlasnosc?
Kattel – Bardzo mu na tym zalezy.
– Zdumiewajaco bardzo.
MG_BJ – Mysle, ze powinien sie pan raczej martwic inna sprawa.
Kattel [Mam „wlaczony” stymulant.
– Prawda. Ja zostane, Snyder odejdzie. W porzadku?
– Do niczego go nie potrzebujecie.
MG_BJ – Nie chodzilo mi o Snydera.
Kattel – Tym bardziej mozecie go puscic.
Na chwile spogladam na krew Jacka. Wzbiera we mnie wscieklosc, ale na razie trzymam ja na uwiezi.
MG_BJ – Czy wie pan, ze wsrod panskich przyjaciol jest nasz byly wspolpracownik?
– Zabawna sprawa.
Kattel – Wspolpracownik? Ciekawe.
MG_BJ – Ale nie rozmawiajmy o nieobecnych.
– Mam dla pana pewna propozycje.
Kattel – Pusccie Snydera.
MG_BJ – Slyszalem, ze jest pan swietnym szermierzem, Kattel-san.
Kattel – Moze.
– Woh-san.
– Chyba rozumiem.
MG_BJ – Ma pan ochote na maly, hm, sparring? Dosc malownicze miejsce, nieprawdaz?
Kattel Robie krok w tyl i powoli wyciagam katane.
MG_BJ Woh pokazuje ostrzem katany witraze i swiete malowidla.
Kattel – Znakomite.
Klaniam sie lekko, nie spuszczajac z niego oczu.
Wedle wszelkich prawidel sztuki.
MG_BJ – Moze tak. Jesli pan wygra, powiem panu, kto jest zdrajca.
Kattel – A jesli nie?
MG_BJ – Jesli natomiast wygram ja, pan Hira nie oszczedzi panskich przyjaciol.
Kattel Na chwile zamieram.
– Niech oszczedzi jedna osobe.
MG_BJ – Panie Kattel.
– Tak naprawde przeciez to nigdy nie byla propozycja.
Woh Sing Ku rusza w twoim kierunku z uniesionym ostrzem.
Kattel Usmiecham sie.
Staje w pozycji bojowej.
MG_BJ

Sytuacja:
Yu ucieka wzdluz bocznej nawy. Wybiegl przed chwila z dzwonnicy.
Goni go smok, leci nisko nad ziemia. I dogania.
Sto metrow dalej, na dziedzincu przed glownym wejsciem do katedry, jest Nimue i Cade.
Obok was stoi dzialko AA.
A Kormorana ma juz Hira.

Nimue „Kurwa”
Yu [po co wyszedlem z katedry?
Cade_ dopadam do dzialka AA i strzelam w smoka
MG_BJ Z nozdrzy smoka buchaja, male na razie, plomienie.
[dobre pytanie
[moment
[bo musiales isc i oddales mi kontrole nad postacia
Cade: Rozpoczynasz ostrzal.
Smok odbija w bok. Kilka pociskow trafia go, nie czyniac mu jednak wiekszej szkody.
Nimue Chowam siê.
Cade_ Strzelam za nim tak dlugo dopoki nie wyleci poza zasieg.
MG_BJ Yukashii: Jestes przy drzwiczkach prowadzacych do bocznej nawy. Mozesz tam wbiec, albo mozesz tez pobiec dalej, do Nimue i Cade’a.
Smok nie probuje wyleciec poza zasieg.
Nimue Skupiam sie nad kompilacja.
Yu Mkne w jakies potencjalnie smokoodporne miejsce
MG_BJ Wzbija sie 20 metrow nad ziemie, zatacza polkole, i kieruje sie z powrotem w wasza strone.
Yu Czyli do srodka
Cade_ Wiec wale jakby nie bylo jutra.
MG_BJ Smok zawraca i pikuje.
Cade_ „A moze nie byc”
MG_BJ Yukashii: Schroniles sie do srodka.
Smok bucha ogniem.
Cade_ Uaktywniam dopal.
MG_BJ Szerokim, goracym jak napalm strumieniem.
Cade_ Rzucam sie na bok.
Nimue Na bok.
MG_BJ Furgonetka wybucha, dzialko AA stojace na naczepie obok jakos uniknelo ognistej strugi.
Yukashii: Jestes w srodku.
W glownej nawie trwa chyba jakas walka.
Cade_ „Damn”
MG_BJ Slyszysz w kazdym razie brzek mieczy.
Yu Wyciagam predatora i zakradam sie do walczacych
Cade_ Odczekuje chwile i znow dopadam do dzialka.
MG_BJ Smok przelatuje nad wami, znika za katedra.
Co robicie?
Cade_ Rozgladam sie za jakims srodkiem transportu w okolicy.
MG_BJ Posrodku dziedzinca plonie furgonetka.
Nimue Skupiam sie, na lokalizacji smoka.
MG_BJ Cade jest za AA, Nimue odskoczyla na bok, jest na nogach.
Yu Zatrzymuje sie i spogladam w przestrzen astralna – widac jakies polaczenie miedzy mna a sztyletem?
MG_BJ Smok wlasnie okraza w pewnym oddaleniu katedre i nie ulega watpliwosci, ze zaraz bedzie z powrotem.
Yu: Tak. Dluga astralna nic, ciagnie sie od ciebie, do smoka.
Delikatnie pulsuje.
Smok wylania sie z powrotem zza katedry.
Nimue Skupiam sie na kompilacji.
MG_BJ Prycha ogniem z duzej odleglosci, w waszym kierunku leca dwie ogniste kule wielkosci samochodow osobowych.
Cade_ Strzelam.
Nimue Na ziemie.
Yu „Co jest grane?!!!”
Cade_ Odbiegam od AA.
MG_BJ Cade: Kilka pociskow poszlo po skosie, trafiles wieze dzwonnicy, ukruszyles pokazny kawalek.
Yu Staram sie nie zaprzatac tym sobie na razie glowy i zblizam sie do walczacych w katedrze
MG_BJ Jeden pocisk trafia kilka metrow dalej, wypala w mgnieniu oka ogromna dziure na dziedzincu.
Nimue „Kurwa”
MG_BJ Drugi pocisk rozbil sie tuz obok ciebie, Cade, czujesz fale goraca, na kilka sekund tracisz swiadomosc.
Nimue: Widzisz, ze smok dalej leci prosto na was.
Cade_ „Ugh”
Nimue Rzucam komlilacje.
MG_BJ Cade: Po chwili odzyskujesz swiadomosc, nawet nie upadles, ale kawalek prawego przedramienia wypalilo cie nieomal do kosci.
Nimue: Rzucasz kompilacje, jest silna, tak silna, ze natychmiast tracisz przytomnosc.
Cade_ Kiedy odzyskam sprawnosc umyslu wylaczam odczuwanie bolu.
MG_BJ Cade: Odczuwanie bolu wylaczone.
Cade: Widzisz, ze zaklecie Nimue chyba poskutkowalo, przynajmniej chwilowo, bo smok zawraca.
Gdzies nad wami krazy jakis helikopter, nie masz pojecia, czy to policja, czy tez dziennikarze.

Yu: Jestes w bocznej nawie z predatorem.
Kattel: Woh atakuje.
Idzie prosto na ciebie miedzy lawkami.

Kattel Wskakuje na lawke.
MG_BJ Woh atakuje, agresywnie, bezpardonowo.
Tnie z gory, silnie.
Kattel Paruje, przeskakuje na inna lawe.
Yu C: Kattle jestem w srodku. Daj mi pole do ostrzalu
MG_BJ Parujesz, ale cios jest silny, tracisz rownoage.
Kattel Robie salto w tyl.
MG_BJ Udalo ci sie wyladowac jakos na nogach.
Yu Staram sie znalezc moment na bezpieczny strzal
Kattel Odzyskuje rownowage.
MG_BJ Ale przypominasz sobie, ze przeciez Woh ma wszczepy, wiec fizycznie jest silniejszy od ciebie.
Yu: Ruszaja sie bardzo szybko.
Kattel Spogladam jeszcze na moment na Jacka.
MG_BJ Kattel: Slyszysz Yu w commlinku.
Woh wskakuje za toba na lawke, tnie z wyskoku.
Kattel Unik.
A potem rzucam sie na niego z wsciekloscia.
Yu Staram sie wymierzyc, wyczuwajac wzorzec Woh
Kattel Probuje go zmusic do odwrotu, raczej unikam niz paruje.
Yu C: Kurwa. Ustap by zwyciezyc
MG_BJ Yu: Wyczuwasz wzorzec, mniej wiecej, ale to dosc niepewna sprawa. Niemniej mozesz probowac strzalu.
Kattel Znowu wskakuje na jakas lawe.
MG_BJ Kattel: Wiesz juz, ze Woh jest lepszy od ciebie. Spycha cie w kierunku oltarza.
Kattel Cofam sie szybko.
I staram sie, w takim razie, dac miejsce Yu.
Yu Podchodze jak najblizej i strzelam
Kattel Rzucam w niego jakims kielichem.
MG_BJ Strzal.
Pocisk odbija sie od migajacych katan.
Ale Woh natychmiast orientuje sie, co jest grane.
Uskakuje w bok, tak, ze Kattel jest teraz pomiedzy nim a Yu.
Yu Strzelam ile lezie
MG_BJ – Snajper? – syczy.
Kattel Ja rowniez odskakuje.
MG_BJ Woh schowal sie za jedna z kolumn.
Kattel – Cyberwspomaganie?
Staram sie znalezc blisko Jacka.
MG_BJ – Witamy w przyszlosci.
Kattel I w miedzyczasie wyciagam noz.
MG_BJ Zza kolumny wylatuje granat.
Yu Sledze wzorzec iWoh
Kattel Odskok.
Yu W nogi!
MG_BJ Slyszycie gdzies wysoko nad kosciolem ryk.
Kattel Turlam sie miedzy lawami.
MG_BJ Ale ryk mechaniczny, nie smoczy.
Kattel Do bocznej nawy.
MG_BJ Wybuch. Granat jest zaczepny, rozsiewa wokol deszcz odlamkow.
Kattel Oslaniam glowe.
Yu Chowam sie
MG_BJ Schowaliscie sie za lawkami. Teraz jestescie dosc blisko Snydera.
Woh jest za kolumna, ktora znajduje sie po drugiej stronie rzedu lawek.
Kattel Kiedy staje na nogach, w jednej rece mam katane, a w drugiej noz.
(Noz w lewej).
Yu Szukam wzorca Woh. Przeladowuje bron
Kattel Staje tak, zeby go widziec.
– Tchorzysz?!
MG_BJ Czujecie potezny wstrzas.
Macie wrazenie, ze caly kosciol zawali wam sie za chwile na glowe.
Yu C: Zajdzmy go z dwoch stron
MG_BJ Ze sklepienia sypie sie tynk i szklo pekajacych witrazy.
Kattel Odcinam wiezy Snydera (jesli to potrwa tylko chwile).
MG_BJ Cos chyba wlasnie trafilo w dach kosciola.
Kattel Jest przytomny?
– Jack, zyjesz?
MG_BJ Kattel: Tak, ale chyba odurzyli go jakimis narkotykami.
Ma zamglone spojrzenie.
Yu Okrezna droga przemykam do kolumny
Kattel Wciaz spogladajac na kolumne, przyczepiam mu do karku stymulant.
Moze to zdola pomoc.
MG_BJ Yu: Jestes za sasiednia kolumna.
Kattel – Jack…
– Wstawaj!
MG_BJ Ale straciles wzorzec Woha z „oczu”.
Kattel Rozgladam sie dokola.
MG_BJ Jack slania sie, spoglada na ciebie dosc nieprzytomnym wzrokiem.
Kattel Patrze naokolo.
Yu „Co znowu?!”
MG_BJ Yu: Czujesz na karku zimne uklucie.
– Rzuc tu – mowi Woh.
Yu – Ty to rzuc
MG_BJ I w tym momencie cos ponownie trafia w katedre, tym razem jeszcze silniej niz poprzednio.

Cade: Nimue lezy nieprzytomna metr obok ciebie.
Smok chyba zawraca.

Cade_ Przerzucam ja sobie przez ramie i staram sie uciec do katedry.
MG_BJ Slyszysz za soba narastajacy syk.
Ultradzwieki mowia ci, ze w twoja strone leci ognista kula.
Nie zdazysz.
Cade_ A mimo to sprobuje.
Uciec.
MG_BJ Biegniesz prosto do drzwi katedry? Czy skrecasz jednak w bok?
Cade_ Napierw chce zejsc z lotu kuli ognia.
MG_BJ Wiec musisz skrecic w bok.
Cade_ Skrecam.
I pruje ile moge..
MG_BJ Kula trafia w dziedziniec przed glownym wejsciem do katedry, eksplozja wyrzuca w powietrze kilkadziesiat kilogramow plonacych odlamkow.
Masz niemile wrazenie, ze biegasz jak mysz zlapana w pulapke.
Nimue: Odzyskujesz przytomnosc.
Cade_ W miedzyczasie staram zacisnac piesc w prawej rece – dam rade jej uzywac?
MG_BJ Cade: Tak.
Kilkanascie metrow za toba zostalo dzialko AA.
Nimue – Ala…
– Gdzie…?
MG_BJ Smok jest teraz nad wami, „w zenicie”.
Jakies dziesiec metrow nad wami.
Cade_ Biegne wciaz w kierunku katedry.
MG_BJ Probuje odciac ci droge.
Widzisz, ze pikuje z prawej strony, znowu polkolem, jakby chcial sie z wami zderzyc.
Cade_ -Dalej tu.
MG_BJ Do katedry nie zdazysz dobiec, smok porusza sie z predkoscia przynajmniej 100 km/h.
Nimue: Odzyskalas juz przytomnosc.
Cade nadal biega z toba przewieszona przez ramie.
Cade_ Puszczam Nimue.
Nimue [Cade dalej mnie niesie?
MG_BJ Nimue: Zostajesz dosc brutalnie upuszczona na goracy dziedziniec.
Cade_ Wyjmuje HK
Nimue Wstaje i biegne do katedry.
MG_BJ Cade: Smok leci prosto na ciebie. Masz wrazenie, ze sie usmiecha.
Nimue Bardzo szybko biegne.
Cade_ Zaczynam strzelac.
MG_BJ Nimue: Biegniesz do katedry, smok nie zwraca na ciebie uwagi.
Leci prosto na Cade’a, chce go staranowac.
Cade_ Staram sie wyczuc moment zeby odturlac sie w momencie kiedy bedzie blisko mnie.
Do przodu i na prawo.
MG_BJ Cade: Slyszysz niespodziewany huk z poludnia.

Mkniecie kilometr nad Johannesburgiem z predkoscia trzech machow.
Arden jako pilot, van der Forge jako drugi pilot.

ArdenE „Ah, juz wiem, czemu nie zostalem pilotem”
MG_BJ Macie katedre na HUD-zie.
Macie ze soba kontakt radiowy.
Widzicie juz katedre.
van_der_Forge – Sprawdzimy czy ta maszyna sprawuje sie w boju tak samo dobrze jak wyglada. Ha Ha.
MG_BJ Widzicie ogien przed katedra.
Widzicie mala figurke uciekajaca przed smokiem.
ArdenE – Miejmy nadzieje, ze to wytrzyma
– Smok to smok
MG_BJ Systemy namierzania autolokuja smoka.
Pociski czy dzialko maszynowe?
van_der_Forge – Smok? Jaja sobie ze mnie robisz?
ArdenE Jesli jest pewny strzal to pociski
MG_BJ Odpalasz.
ArdenE – Czy ja wygladam na zartownisia, panie Forge?
MG_BJ Jeden pocisk trafia smoka w brzuch.
Ciska nim nieco do gory, smok wpada na dach katedry.
van_der_Forge Patrze z niedowierzaniem na smoka.
ArdenE Usmiecham sie zlosliwie
MG_BJ Drugi pocisk spudlowal, leci prosto ku niebu, ale po chwili zawraca, glowica sprawuje sie jak nalezy.
van_der_Forge – O Kurwa! Ale bedzie test! Ha Ha.
MG_BJ Smok sie chyba zdenerwowal.
ArdenE – Nieprawdaz?
MG_BJ Mineliscie juz katedre, zawracacie, wszystko rozgrywa sie bardzo szybko.
van_der_Forge – Chinole sie posikaja! Testowany na smokach. Ha Ha.
ArdenE Parskniecie
MG_BJ Zawracacie szerokim lukiem z predkoscia 1500 km/h, macie pod soba cale miasto.
ArdenE Skupiam sie na locie
MG_BJ HUD ponownie namierza.
van_der_Forge – Nie zaloj sobie Synu! Rozwalisz smoka a dam Ci ten odrzutowiec!
ArdenE – Trzymam za slowo
MG_BJ Zawracacie z powrotem w strone katedry.
Widzicie, jak smok schowal sie sprytnie za dzwonnica. Drugi z pociskow trafil w dach katedry.
ArdenE „Cwane bydle”
van_der_Forge – A smoka zatrzymam ja i wybuduje wiekszy kominek. Ha Ha.
ArdenE Da sie go ostrzelac?
van_der_Forge – Ty sie zajmij pilotowaniem ja bede namierzal i strzelal.
MG_BJ Arden: Tak.
van_der_Forge – Tak pojdzie nam lepiej.
ArdenE To do dziela
MG_BJ Smok leci teraz prosto na was.
Wokol niego wykwita ognista aura.
ArdenE – Oho, wkurwil sie
van_der_Forge Namierzam i odpalam 2 rakiety.
Namierzam i odpalam kolejne 2 rakiety.
MG_BJ Smok wydaje przerazliwy okrzyk, slyszycie go nawet wewnatrz hermetycznej kabiny.
van_der_Forge Pruje w niego z dzialek wszystkich.
MG_BJ Cztery rakiety trafiaja w smoka, jedna za druga.
van_der_Forge – Zjedz to bydlaku!
MG_BJ A potem smok zderza sie z wami, urywa wam prawe skrzydlo.
van_der_Forge – Ale bedzie miala Klara maskotke! Ha Ha.
– Takiego prezentu nie mozne kupic za zadne pieniadze!
MG_BJ Mysliwiec zaczyna wirowac, tracicie nad nim kontrole, leci prosto na katedre.
Nie widzicie, co stalo sie ze smokiem, przepadl gdzies z tylu.
van_der_Forge Katapultuje Nas!
MG_BJ Jedno ocalale skrzydlo plonie, za wami pozostaje w powietrzu slad w ksztalcie ognistej spirali.
Mysliwiec caly czas wiruje.
Katapultujecie sie.
Mysliwiec scina wieze dzwonnicy.
van_der_Forge Kurwa! Co za szmelc! Musze pogadac o tym z Marshallem!
MG_BJ Trafia w dziedziniec, powstaje wielki krater.

Kattel & Yu: Cos sie wlasnie zderzylo z katedra.

Kattel Jesli po tym uderzeniu Yu i Woh sie rozdziela, biegne w ich strone.
Yu – Jakbys chcial mnie zabic, juz bylbym trup, wiec po co ten dramatyczny ton. To takie oklepane – probuje odwrocic uwage Woh gadka, opuszczam pistolet tak jakbym chcial go rzucic i strzelam za siebie „w nogi” Woh
Kattel Tzn. w strone Woh.
MG_BJ Yu: Wystrzeliles, w tym samym momencie cos trzasnelo w katedre.
Kattel Jack ma juz na plecach stymulant.
Yu Unik, odskok, przewrot
MG_BJ Zasypuje was gruz i pyl.
Kattel Znow oslaniam glowe.
MG_BJ Ocalale we wstrzasie witraze pekaja teraz po kolei od goraca.
Dach katedry stoi w plomieniach.
Kattel Jesli zobacze gdzies slad Woh, rzucam w niego nozem, tym magicznym.
MG_BJ Kattel: Dobiegasz do Yu, ktory wlasnie podnosi sie z ziemi.
Woha nigdzie nie ma.
Kattel – Wstawaj!
Co ze Snyderem?
Yu Probuje zklokalizowac Woh i wyczuc jego stan
MG_BJ Snyder jest obok ciebie, slania sie na nogach.
Kattel – Jack, mozesz uciekac?
MG_BJ Yu: Woh jest przy oltarzu.
Yu Zbieram sie i rozgladam
MG_BJ Jack mruczy w odpowiedzi cos niezrozumiale.
Kattel Nie baczac na odpowiedz, zaczynam go ciagnac w strone wyjscia, caly czas rozgladajac sie naokolo.
Yu C: Woh przy oltarzu
Kattel Puszczam Jacka.
Yu Biore go na celownik
Kattel I odwracam sie do oltarza, posrodku glownej nawy.
MG_BJ Woh wskakuje na oltarz.
Zamierza sie katana, jakby do rzutu.
Kattel Odpycham Jacka pod lawy.
Yu Strzelam, gdy mam okazje
Kattel Sam unosze katane.
Gotow, by odskoczyc.
MG_BJ Yu: Strzelasz.
Chyba celnie.
Woh polecial za oltarz.
Kattel Dopadam do oltarza.
Przewracam na niego jeden z lichtarzy.
MG_BJ Pusto.
Nie ma go tam.
Kattel Znowo rozgladam sie wokolo.
MG_BJ Wypada na ciebie z prawej strony, z uniesiona katana.
Yu Przeladowuje, badam aure Woh, skradajac sie do oltarza
Kattel Padam na ziemie.
MG_BJ Z dymu i plomieni.
Kattel Podcinam go.
Reka chwytam obrus z oltarza, sciagam.
MG_BJ Yu chyba go jednak postrzelil, Woh rusza sie troche niemrawo.
Kattel: Upadles na ziemie, Woh potknal sie, polecial do przodu.
Ale zachowal rownowage.
Kattel Zarzucam obrus na Woh, siegam ta sama reka po noz.
MG_BJ Zarzuciles na niego obrus.
Kattel Jednoczesnie cofam sie krok czy dwa.
Rzucam nozem.
MG_BJ Trafiles.
Gdzies na wysokosci gardla.
Na bialym obrusie wykwitla karmazynowa plama.
Kattel Dobiegam i tne katana.
MG_BJ Tniesz wzdluz, dlugim, zamaszystym cieciem.
Trup zawiniety w obrus przewraca sie na ziemie.
Kattel Na moment zastygam w postawie po cieciu.
MG_BJ Katedra plonie.
Chyba za chwile zawali sie dach.
Kattel Potem odwracam sie i pedze do Snydera.
Yu – Ty nie cwicz tu poz, tylko sie zbieraj
MG_BJ Jestescie przy glownym wejsciu, ale po drugiej stronie wszystko plonie.
Yu Strzelam dla pewnosci w glowe Woh
Kattel Z Jackiem jakos lepiej?
MG_BJ Musicie uciekac przez boczna nawe, chyba ze probujecie biec przez ogien.
Yu: Strzeliles przez obrus w glowe Woh.
Kattel Nie, Snyder tak nie przebiegnie.
– Przez zakrystie!
Yu Ide za Kattelem
Kattel Staram sie oslaniac Jacka od zaru i spadajacych odlamkow.
MG_BJ Uciekacie przez zakrystie, Jacka nadal jest oszolomiony, nie wie, co sie dzieje.
Yu Sprawdzam jeszcze aure Woh
Kattel W mniejszym stopniu siebie.
Yu Potem skupiam sie na odnalezieniu smoka
MG_BJ W zakrystii zderzacie sie z kims, po chwili orientujecie, sie ze to Cade i Nimue.
Kattel – Co sie dzieje?
MG_BJ Cade & Nimue: Pobiegliscie naokolo, gdy pociski z mysliwca odciely was od glownego wejscia.
Nimue – Male problemy w kwestiach walki ze smokiem.
Yu – Dzien jak co dzien
Nimue Oddycham powoli.
– Swoja droga, dzieki Cade.
Cade_ – Nie ma sprawy.
Yu Szukam nici laczacej mnie ze smokiem
Kattel – Nie mozemy tutaj stac!
MG_BJ Yu: Nic sie gwaltownie skraca.
Ale poza tym nic nie widzisz.
Kattel Wyprzedzam reszte i zmierzam do wyjscia.
Yu – My tu gadu gadu a Hira nie stygnie!
Kattel Zakladam oslone kombinezonu na twarz.
Yu – Zbliza sie!
Nimue – Swietnie.
Oddycham nieco szybciej.
Kattel W takim razie odwrot.
Cade_ – Jasna cholera…
MG_BJ Z rozpalonego od zaru dymu wypada na was jakas sylwetka.
Tnie na oslep sztyletem.
Nimue Unik
Yu Probuje wyczuc jego aure i wyczuc jego kondycje
Kattel Odskakuje odruchowo.
Nimue Wyciagam katane.
MG_BJ Kattel i Nimue: Odskoczyliscie, zostawiajac Snydera na srodku.
Cade_ Staram sie ja kopnac.
MG_BJ Sztylet przecina powietrze i cialo, Snyder osuwa sie wolno, jak w zlym snie, na ziemie.
Yu Daje pole do walki innym
Kattel – NIE!
MG_BJ Widzicie Hire, w swej ludziej postaci, w znajomej brudnej czapeczce.
Kattel Wyciagam znowu katane i rzucam sie na Hire.
MG_BJ Nie ma twarzy czlowieka.
Kattel Tne w glowe.
Yu Przeladowuje bron i strzelam w Hire
Kattel Zasypuje go cieciami.
Cade_ Lapie Mossberga, strzelam przy czystej linii.
MG_BJ Kattel, Yu & Cade: Zadzialaliscie jednoczesnie.
Kattel Wkladam w ciosy cala rozpacz i gniew.
Nimue Podbiegam do Snydera.
Uzdrowienie.
MG_BJ Cios katana Kattela, strzaly Yu i Cade’a.
Hira pada na ziemie z ucieta glowa i przestrzelonym dwukrotnie sercem.
Widzicie zreszta, ze na jego ciele widnialo juz wczesniej piec brzydkich sladow po jakichs pociskach.
Yu „To na pewno, aby Hira???” jestem dosc sceptyczny
MG_BJ Nimue: Probujesz uratowac Snydera, ale wczesniej rzucajac kompilacje zbytnio sie wyczerpalas — a rana Jacka jest powazna.
Kattel Dobiegam do Jacka, drzacymi palcami wyciagam trauma patch.
Yu Sprawdzam aure
Nimue „Kurwa mac”
Yu Podchodze do Hiry
Cade_ – To bedzie juz koniec na dzis?
MG_BJ Yu: Aura szybko gasnie, ale widzisz wyraznie, ze ten sztylet to byl Kormoran.
Kattel – Jack…
MG_BJ – Bob…
Nimue – Masz apteczke?
Yu Biore Kormorana
Kattel Uzywam trauma patcha.
MG_BJ – Spojrz… na mnie…
Kattel Patrze.
MG_BJ Snyder nieruchomieje.
Yu PRzeszukuje Hiere przy okazji
Kattel – Nie!
MG_BJ Yu: Nic nie mial. Kormoran jest sliski od krwi Snydera.
Cade_ Wychodze na zewnatrze, rozgladam sie za tym helikopterem ktory widzielismy wczesniej.
Nimue Wstaje.
Yu Wycieram go o ubranie Hiry
Kattel Wale piesciami o ziemie.
MG_BJ Wychodzicie poza obreb ognia i plomieni.
Kattel Nie myslac, wcieram garsci popiolu w twarz.
Yu Zapalam papierosa
MG_BJ Cade: Widzisz, ze obok was latuje jakies… UFO. Trudno ci znalezc inne slowo.
Kattel Ide zataczajac sie, jakbym mial za chwile upasc na ziemie.
Yu – Dola runnera – mrucze pod nosem
MG_BJ UFO ma spadochron.
Yu Zerkam podejrzliwie na UFO
Nimue Spogladam na nie bez slowa.
Kattel Zatrzymuje sie i odwracam w strone zakrystii.
Podpieram sie katana.
MG_BJ Po krotkiej chwili dezorientacji orientujesz sie, ze to kapsula ratunkowa wojskowego mysliwca.
Nimue Odwracam sie.
Kattel Patrze prosto w plomienie.
– Jack…
MG_BJ Po chwili laduje, wyskakuja z niej Arden i van der Forge.
Nimue Spogladam na Kattela bez slowa.
ArdenE „Bylo blisko…”
Yu W myslach skreslam Hire z listy spraw do zalatwienia
Z luboscia zaciagam sie dymem tytoniowym
Nimue – J…Arden?
ArdenE – Czolem ludzie
MG_BJ Slyszycie za soba potworny huk.
Cade_ „??”
Nimue Zbladlam lekko.
MG_BJ Katedra zawala sie majestatycznie.
van_der_Forge – Niezle sie tu zabawiacie widze.
Yu – Dobrze cie widziec w dobrym zdrowiu i kondycji
Cade_ – Ladne kwiatki.
Kattel Zaciskam palce na ostrzu, ze srodka dloni zaczyna plynac krew.
ArdenE – Udalo sie tego skurwiela zabic?
van_der_Forge – A ten odrzutowiec trzeba poprawic. Za slaba konstrukcja. Ha Ha.
Cade_ Rozgladam sie za jakims srodkiem transportu.
Nimue – Tak
ArdenE Usmiecham sie.
– Wiec na cos sie przydalismy
Cade_ – Lepiej sie stad szybko zmyc.
Kattel Z twarza brudna od popiolu patrze na zgliszcza katedry.
Nimue Podchodze do Kattela.
van_der_Forge – Sluchajcie. Niszczenie obiektow kultu nie jest w dobrym tonie. Nie chcialbym aby mnie z tym kojarzono.
– Zbierajmy sie stad.
ArdenE – Poszukajmy samochodu…
Nimue – Musimy juz isc.
Mam cichy glos.
van_der_Forge [Moge zacomlinkowac aby przyjechli po nas z rancza?
Kattel Patrze jej na chwile w oczy.
ArdenE – A przy okazji mozecie mi powiedziec co mnie ominelo… – chwila ciszy – I kto zmarl.
Nimue Patrze na niego smutno.
Yu – Tak.. mhmm… – odchrzakam
van_der_Forge [Tudziez przylecieli np. moim helikopterem?
Kattel Odwracam sie i przecieram twarz brudnym rekawem.
Nimue Ide za nim.
Kattel Pewnie po to, zeby usunac popiol.
Nimue Przypomina mi to smierc Sabine.
Kattel Powoli chowam katane.
ArdenE Patrze z cichym westchnieniem
Kattel Potykajac sie o kamienie, ide za pozostalymi.
MG_BJ

TRANSMISJA 22/10110
POWODY ZABIJANIA

ONZ zazadala od Trybunalu Korporacyjnego wyjasnien
dotyczacych przeznaczenia wielkiej instalacji
zbudowanej niedawno przez Saeder-Krupp i Renraku
na dnie Oceanu Atlantyckiego.
Sprawa tzw. Projektu Kaer zyskala rozglos po smierci
Pierre’a Chantona, reportera World News Today, ktory zginal
w niewyjasnionych okolicznosciach prowadzac sledztwo
w sprawie podmorskiej budowli.
Trybunal Korporacyjny zaslania sie paragrafem o tajemnicy przemyslowej
pochodzacym z Miedzynarodowego Traktaktu Handlowego z 2066 r.
Tymczasem dzieki satelitom Earthwatch wiadomo,
ze dwa tankowce, ktore przez ostatnie dni
cumowaly dokladnie nad instalacja,
odplynely dzisiaj rano.
Ich przeznaczenie pozostaje rowniez nieznane.

Bezpiecznie wrociliscie na ranczo van der Forge’a.
O zniszczenie katedry oskarzeni zostali czlonkowie Animistycznego Ruchu Wyzwolenia Mpumalangi.
Nad ranem nastepnego dnia do ich enklawy wkroczylo wreszcie wojsko.
Pierwsze doniesienia dziennikarzy mowily o bezwzglednej czystce, jaka dokonywana jest w enklawie.
Potem… dziennikarzy odcial kordon wojskowy.

Yu „A to bezczelnosc… przypisywac nasze zaslugi jakims amatorom”
MG_BJ Tego samego dnia w porze przedpoludniowej spotkaliscie sie wszyscy w pokoju kominkowym.
van_der_Forge Dzwonie do szefa ochrony aby zdal mi relacje co do ubytkow w ludziach i zniszczeniach. Potem umawiam sie z konstruktorami odrzutowca aby zglosic swoje niezadowolenie.
MG_BJ W domostwie van der Forge’a.
van_der_Forge – Siadajcie.
Yu W gruncie rzeczy jestembardzo zadowolony z obrotu sytuacji, ale nie daje tego poznac innym zwlaszcza Kattelowi
van_der_Forge – Nie wiem co za porachunki to byly z Waszej strony ale smok nie jest typowym przeciwnikiem.
Kattel Lewa dlon mam swiezo zabandazowana, katana jest bardzo ostra.
ArdenE Siadam na poreczy fotela
van_der_Forge – Powiedzcie mi cos wiecej o tym zajsciu.
Kattel Nie odzywam sie.
van_der_Forge – Chcetnie bym tez zaopiekowal sie zwlokami ewentualnego smoka bo mniemem ze nie przezyl spotkania z pociskami.
Yu – No nigdy nie wiadomo kiedy podczas spaceru trafi sie na wkurzonego smoka
Kattel [Ale jego cialo chyba zostalo w katedrze…
van_der_Forge – Rozumiem. Wypadek przy pracy. Ha Ha.
MG_BJ [Tak, zostalo w katedrze.
van_der_Forge – No coz…
MG_BJ [Razem z cialami Snydera i Woh.
van_der_Forge – A co sadzicie o sytuacji na dalekim wschodzie?
– Mam w tamtych okolicach ostatnio orzywione kontakty handlowe.
ArdenE „Zwisa nam?”
Yu – Jest ubozsza o jednego smoka?
van_der_Forge – Konflikt Mandzurii i Japonii nabiera obiecujacych rumiencow.
ArdenE – Dla potentata zbrojeniowego — napewno. – usmiech
Yu – Mysli pan o podgrzaniu atmosfery?
– Ten samolot to bardzo obiecujacy projekt
van_der_Forge – Moze nie ja ale czesc moich klientow z pewnoscia.
Yu – Szkoda by sie marnowal
van_der_Forge – Jak widac jest jeszcze nie dopracowany.
– Porozmawiam o tym z konstruktorami.
ArdenE – Dobrze, ze kapsula ratunkowa jest
van_der_Forge – Tak nie moze byc zeby byle smok urywal tak sobie skrzydlo. Ha Ha.
Yu – To oczywiste. Potrzeba na to co najmniej zwrocic uwage
van_der_Forge – A o sadzicie o ewentualnosci konfliktu nuklearnego w tamtym rejonie?
Yu – Dla pana raczej malo oplacalne rozwiazanie, niprawda?
Kattel Zapadam w fotel, patrzac na wlasne splecione dlonie.
ArdenE Nudze sie. Wyraznie
van_der_Forge – Europa, Rosja i inni byliby zainteresowani gdyby mogl nastapic maly wybuch…
ArdenE Popijam cos
Yu – Sytuacje trzeba raczej umiejetnie kontrolowac
van_der_Forge – Widze ze nie za bardzo Was to interesuje.
– Ale mam dla Was niespodzianke.
Yu – Jeden wybuch moze zaowocowac kolejnymi jak puszcza komus nerwy
van_der_Forge – Tak na poprawianie humoru oczywiscie.
ArdenE „Juz sie boje”
van_der_Forge Wstaje.
Cade_ „Dawaj”
van_der_Forge – Chodzcie za mna prosze.
Yu Zostaje chwile z tylu
van_der_Forge Wskazuje uprzejmie i z usmiechem dlonia w kierunku drzwi.
Cade_ Lekko zaciekawiony ide.
Kattel Ide powoli.
ArdenE Ide
van_der_Forge – Zapraszam. Spodoba sie Wam napewno.
MG_BJ Idziecie z van der Forgem po schodach na dol, po chwili wychodzicie na boczny parking.
Stoja tu dwie polciezarowki. Sa pomalowane na jasne kolory, w kwiaty i usmiechniete buzie.
van_der_Forge – Wsiadamy.
ArdenE „O boze”
Cade_ – Ugh…
ArdenE „Musimy??”
Yu Zatrzymuje Ardena i pokazuje mu wiadomosc : „Czy van der Forge bedzie stanowil problem? Zbliza sie powoli czas. Podpis: Narin”
ArdenE Unosze lekko brwi
C:Skasuj to
#pbirc-sesja3
van_der_Forge – Wsiadajcie wsiadajcie. Napewno Wam sie spodoba ta niespodzianka.
MG_BJ Wsiadacie?
Cade_ Z ociaganiem
van_der_Forge Usmiecham sie wymownie i otwieram im drzwi do auta.
ArdenE Z bolem na twarzy
van_der_Forge Wsiadam do pierwszego samochodu.
MG_BJ Polciezarowki wyruszaja w trase.
Yu Okazuje uprzejme zaciekawienie
van_der_Forge – Macie pojecie gdzie jedziemy?
MG_BJ Oddalaja sie od rancza, wkrotce skrecaja na boczna droge.
Wesolo podskakuja na wybojach.
van_der_Forge – Macie tak smetne miny ze postanowilem oderwac Was od mysli o walce i gadkach o wojnie i Was troche rozerwac.
Yu – Do wesolego miasteczka?
van_der_Forge – Jedziemy do pobliskiego sierocinca z prezentami dla dzieciakow.
ArdenE „Z czym?!”
van_der_Forge – Spodoba sie Wam jak rozdacie troche prezentow i zobaczycie usmiech na tych malych buzkach.
– Klara zawsze mi o tym przypomina.
MG_BJ Po chwili przejezdzacie przez otwarta, mosiezna brame.
Napis na szyldzie glosi: MIEJSKI DOM DZIECKA IM. BARENDA VAN DER FORGE’A
van_der_Forge – „Tatku inne dzieci tez musza sie bawic i byc wesole”.
MG_BJ Obok jest rzezba przedstawiajaca van der Forge’a.
Kattel – Patrze na to dosc obojetnie.
ArdenE – Szczytna praktyka
Kattel [Bez „-”
Nimue Wzruszam ramionami.
MG_BJ Wjezdzacie miedzy domki.
van_der_Forge – i pomyslec ze czlowiek sprzedaje smierc zeby dac tym dzieciakom tyle radosci. Ha Ha.
Kattel Odrobine sie krzywie, widzac posag Forge’a.
MG_BJ Zewszad biegna w waszym kierunku rozradowane dzieci, w wieku od lat 5 do 14.
Kattel Ale tylko odrobine.
van_der_Forge Wysiadam i wyladowuje prezenty.
MG_BJ – Wujek Barend! Wujek Barend!
van_der_Forge Wreczam kazdemu po kilka toreb z podarkami.
Nimue „Dzieci”
MG_BJ Niektore dzieciaki tula sie do van der Forge’a.
Nimue „Fuj”
MG_BJ Pomagacie rozladowywac prezenty?
van_der_Forge Usmiecham sie i pochylam dodzieci.
Kattel Owszem. Mechanicznie.
van_der_Forge Biore jakiegos brzdaca na rece.
Cade_ Ja nie.
Kattel Ja tez nie.
van_der_Forge – Czekaliscie na wujka smyki?
Nimue Tez nie
Kattel Obandazowana dlon troche przeszkadza w rozladunku, ale nie bardzo.
MG_BJ Wszedzie wokol rozlega sie wesoly szczebiot malych dzieci.
ArdenE Tez nie
Nimue „Chyba wolalam smoka”
MG_BJ Pojawia sie dyrektor sierocinca, unizenie dziekuje „wielce szanownemu panu van der Forge’owi”.
van_der_Forge Glaszcze dziciaki po glowach i usmiecham sie.
Kattel Jak automat przekazuje dalej kolejne rzeczy.
van_der_Forge – Witam Wielkiego Tate!
– Jak tam sie chowaja Nasze dzieciaki?
Ogladam sie na ekipe ktora przywiozlem.
– To sa moi przyjaciele. Przywitajcie ich po swojemu dzieciaki!
– Maja cos dla Was i nie moga sie doczekac aby Was poznac!
Yu Gram role dobrego wujka
Kattel Nie za bardzo sie staram grac.
van_der_Forge Mowie to z usmiechem do dzieci patrzac na stojacych z torbami.
ArdenE „Kto mu powiedzial ze male dzieci sa lepsze od smoka?”
Yu Z najsympatyczniejszym usmiechem na swiecie
Nimue Stoje gdzies bardzo z boku.
ArdenE rowniez sie usmiecham do dzieciakow
van_der_Forge Sam zaczynam rozdawac podarki.
– To dla Ciebie. Byles grzeczny?
Kattel Podaje im niektore rzeczy, nie usmiechajac sie nawet.
MG_BJ Dzieci odbieraja gorliwie podarki.
van_der_Forge – Widze ze jakos Was to nie cieszy. Wracamy zatem na ranczo.
– Pa Pa! Dzieciaki!
Kattel Kiwam glowa.
Yu BAwie sie z dzieciakami i zartuje
van_der_Forge – Wujek niedlugo znowu Was odwiedzi!
MG_BJ – Pa! Pa! Wujku Barendzie! – skanduja dzieci.
Wujka Yu juz tez zdazyly polubic.
van_der_Forge – Bawcie sie dobrze i badzcie grzeczne!
MG_BJ Trzymaja sie natomiast z daleka od tej ponurej pani i tego ponurego pana.
Kattel I bardzo dobrze.
Nimue Ponura pani to przezyje
MG_BJ Ktos zauwazyl, ze pan z obandazowana reka wyglada jak robot.
Kattel Jak zareagowal na spojrzenie prosto na niego?
Prosto w oczy?
van_der_Forge Wsiadam do auta.
MG_BJ Ukryl sie szybko za rowiesnikami.
Nimue Wsiadam do auta.
„Jezu, nareszcie”
Cade_ Bardzo chetnie wsiadam do auta.
MG_BJ Wracacie.
Kattel Wsiadam, zatrzaskujac za soba drzwi.
MG_BJ
van_der_Forge Macham dzieciakom przez okno.
MG_BJ

Gdy przyjezdzacie z powrotem na ranczo,
droge zabiega wam przejety wartownik.
– Panie van der Forge! Panie van der Forge!

van_der_Forge – mow co sie stalo!
ArdenE Patrze wymownie na Yu
MG_BJ – Ktos tu przyjechal… Chce koniecznie sie widziec z panskimi goscmi.
van_der_Forge – Kto to?
Nimue „Narin?”
MG_BJ – Probowalismy go zatrzymac, ale to chyba jakis czarodziej.
– Nie wiem, nie przedstawil sie.
Nimue „O kurwa”
MG_BJ – Czeka na dziedzincu.
Kattel – Czarodziej?
van_der_Forge – Macie pojecie kto to moze byc?
MG_BJ – Powiedzial, cytuje,
van_der_Forge – Nie chce tu zadnych bitek.
MG_BJ – „ze jak oni sie nie pojawia w przeciagu pol godziny, to on to pierdoli i stad wyjezdza”.
Nimue – Tak, wiem, kto to.
Kattel „To chyba nie Narin”.
van_der_Forge – Licze ze nie bedzie to problematyczny dla Was gosc?
Kattel „Nawet gdyby w miedzyczasie nauczyl sie rzucac czary”.
Cade_ „Hehe.”
van_der_Forge – Czy potrzebujecie do tej rozmowy kilku moich ludzi?
Nimue – Nie, nie.
MG_BJ Wjezdzacie powoli alejka na dziedziniec.
Kattel „Nie zrobia wielkiej roznicy”.
MG_BJ Widzicie, ze przy fontannie spaceruje wysoki mezczyzna z sumiastym wasiskiem.
van_der_Forge – W pozadku zatem. Spotkajcie sie z Nim.
MG_BJ Ma okolo 50 lat.
Nimue Podchodze.
van_der_Forge – Pozwolicie ze chetnie poznam tego … czarodzieja.
ArdenE Ide za Nimue
Nimue – Witam, panie Candigan.
Kattel Zblizam sie.
MG_BJ – No, nareszcie – nie probuje okazywac zniecierpliwienia.
van_der_Forge – i pojde z Wami.
Kattel „Candigan?”.
Cade_ Podchodze tez.
MG_BJ – Cadigan, do diabla!
Yu Ruszam dupe, w koncu nie odmawia sie kobiecie
Nimue – Wybacz.
– To moj akcent.
MG_BJ – Do tego licza mnie wzywaliscie?
van_der_Forge Czekam az sie przywitaja i wtedy sie przedstawiam.
ArdenE – Te wasy sa prawdziwe?
Nimue – Moze nie na zewnatrz?
Yu „Licza??!!”
Nimue Cierpliwy glos.
MG_BJ – Nie bardziej niz te uszy — odpowiada zgryzliwie Cadigan Ardenowi.
Nimue „oho”
van_der_Forge – Witam w moich skromnych progach. Nazywam sie Barend van der Forge.
ArdenE – Nie ciaza panu za bardzo?
Kattel – Arden, przestan.
MG_BJ – Co mi pan tu… – macha reka Cadigan.
Nimue – Arden mozesz sie zamknac
MG_BJ To do van der Forge’a.
Yu Zerkam na Ardena podejrzliwie
MG_BJ – Pytam: Co z tym liczem? Juz go nie ma, tak?
van_der_Forge – Milo mi goscic czarownika w swoich progach.
Kattel – Liczem?
Nimue – Liczem?
ArdenE Wzdycham i milkne
Kattel „Milford?”.
van_der_Forge Usmiecham sie i wyciagam powitalnie dlon.
MG_BJ – Dziadku — zwraca sie do van der Forge’a — nie stoj i nie gledz, tylko biegnij szykowac goraca kapiel.
Nimue „O kurwa”
MG_BJ – Z liczem, tak, kurwa. Glusi jestescie czy tylko glupi?
ArdenE – O jakiego licza chodzi?
MG_BJ Cadigan bierze sie pod boki, rozglada.
Nimue Wzdycham i licze do dziesieciu.
Kattel Zglupialem na chwile.
Yu – Nimue, jak cos wiesz, to z nim gadaj
van_der_Forge Spogladam na goscia i przestaje sie usmiechac.
Nimue – Chodzi o Yu.
MG_BJ – Dosc tego! Nie bedziesz mnie obrazal, uszaty.
Yu Ide zapalic na strone
MG_BJ Cadigan demonstracyjnie sie odwraca na piecie i rusza alejka w strone bramy.
Kattel [A co na to Forge?
Nimue – To o jego…
ArdenE Prychniecie
Nimue Wzruszenie ramion.
MG_BJ Forge przestal sie usmiechac.
Nimue – Dzieki Arden.
Cade_ Zapalam sobie.
van_der_Forge – Czy Wasz Gosc chce mnie zgniewac czy mi sie tylko tak wydaje?
ArdenE – Cala przyjemnosc po jego stronie
Nimue – Ty i ta Twoja pierdolona nawijka.
van_der_Forge Patrze na jegomoscia dosc zimno.
MG_BJ Cadigan sie oddala. Ktos probuje go zatrzymac?
Kattel – To nie jest moj gosc. Widze go pierwszy raz w zyciu.
Yu Gadam z Cadem o cyberwszczepach przy wspolnym papierosku
Nimue Wzruszenie ramion
Kattel Tak. Ja.
Nimue Ide za magiem.
Kattel Wlasciwie sam nie wiem dlaczego.
– Panie Cadigan…
MG_BJ Kattel i Nimue: Zrownujecie z nim krok.
Yu Zerkam pytajaco na Nimue
MG_BJ – Co?
Nimue – Moze sie pan zatrzymac?
– Zaplacilam panu
MG_BJ Cadigan zatrzymuje sie i wzdycha demonstracyjnie.
Nimue – Wiec prosze laskawie wywiazac sie z umowy.
van_der_Forge – Jesli chcecie z Nim gadac to macie 30 minut. Pozniej dobrze aby sie z tad zabral.
Kattel – Poza tym nie zna pan naszego gospodarza.
Nimue – A na Ardena nie zwracac uwagi.
van_der_Forge Patrze na zegarek i wychodze.
MG_BJ – Prosze bardzo. Licza juz tu nie ma.
Nimue – To ja jestem uszatym, ktorego pan slucha.
– Yu, rusz tylek.
MG_BJ – Poradziliscie sobie z nimi sami, brawo. PIeniadze i tak zatrzymam.
Nimue – Nie chodzilo o licza.
– Chodzilo o aure mojego towarzysza.
Mam zimny glos.
Yu Gasze fajke i „potulnie” drpce za Nimue
Nimue Wyrazny symptom „zaraz wbije mu katane”
MG_BJ – A ten licz nie jest przypadkiem ciekawszy od jakiejs tam aury?
ArdenE „Uprzejmy facet”
MG_BJ – Ciagle wyczuwam po nim slad w astralu, wyjatkowo silny skurwiel to byl.
Yu – JAkze milo poznac tak zacnego maga jak pan
MG_BJ – Jak go zalatwiliscie?
Yu – Wiele slyszalem o panskich dokonaniach
Kattel C: – Kto to w ogole jest?
Staje troche z boku.
Nimue C: Potem
ArdenE C: Wrazliwy jest, to pewne
Yu – Licza? No raczej konwencjonalnie i doraznie
MG_BJ – No, wreszcie jakis normalny — Cadigan kiwa glowa z uznaniem w strone Yukashiiego.
Yu – A przydalo by sie pernamentnie
MG_BJ Wraca z powrotem alejka pod gore w strone fontanny.
Nimue – Moze pan go przebadac?
MG_BJ – Licza? Zlapaliscie go? — ozywil sie Cadigan.
Nimue – Nie Yukashiiego.
MG_BJ – To niezwykle, ja tutaj wyczuwam dwa osobne wz…
– A.
Yu – To radosc z panem pracowac, albo raczej zostac obiektem panskich badan
Nimue – Brawo.
– Wyczul pan to, co ja.
– Powie pan cos wiecej?
Yu – A licza tez mozna przy okazji
MG_BJ – Ale ja caly czas mowie o liczu.
Yu Dopowiadam
ArdenE C: Doplacimy za licza.
Yu – Ze ja niby liczem jestem?
Nimue – A mi chodzi o Yu.
– Liczem pewnie jest Milford.
MG_BJ – Nie. Tamten licz, ktory byl tutaj przedwczoraj. Wyczuwam dwa osobne wzorce, to jakas niezwykla magiczna mutacja musiala byc.
Yu – Ooooo… to interesujace
Nimue – A cos wiecej, prosze?
Yu – Zechce pan powiedziec wiecej
?
MG_BJ – Na razie jestem zmeczony. Jeszcze raz, powoli i po kolei. O co dokladnie chodzi?
Teraz wszyscy stoicie juz z powrotem przy fontannie.
Yu Wyrazam calym soba wielkie zainteresowanie i szacunek dla maga
Nimue – Chodzi o aure Yukashiiego.
ArdenE „Strzal w noge ci pomoze?”
Yu – I licza..
Kattel Siadam gdzies na murku fontanny.
MG_BJ – Tak? — Cadigan rozglada sie obojetnie — Swoja droga, ladnie tutaj macie.
Nimue „Chcialbym, abys pogadal sobie z moim ojcem”
Yu – Posprzatalismy ostatnio
MG_BJ – Dobra – Cadigan klaszcze, zaciera dlonie.
– Do roboty, tak?
– Ty, kapiel – pokazuje na van der Forge’a.
Yu – Tak, tak – kiwam glowa z zapalem
MG_BJ – Ty, kolacja – na Kattela.
– Ty, pokaz, gdzie bede spal – na Ardena.
Nimue „Takie pietnascie minut sam, na sam”
ArdenE Moje usta formuluja sie w „spierdalaj”
van_der_Forge [mnie tam nie ma bo sobie poszedlem.
MG_BJ [ooo
van_der_Forge [Pisalem wyzej ze mnie zgniewal i dalem mu 30 minut na wyjazd z rancza.
MG_BJ – Zajmiemy sie wszystkim jutro rano. Jestem bardzo zmeczony po podrozy.
Yu Odsylam Ardena cieplym spojrzeniem
van_der_Forge [ile minelo?
MG_BJ [wlasnie mija 30 w sumie
Nimue Westchnienie.
ArdenE C: Moze wyslemy go na ksiezyc?
Nimue C: Mozecie.
Cade_ C: Hehe.
van_der_Forge Lacze sie comlinkiem z ktoryms z nich i przypominam ze gosc nie jest mile widziany.
ArdenE C: Albo ktos go jebnie tak porzadnie.
MG_BJ – Chodzi o sztylet, tak? – pyta nieoczekiwanie Cadigan.
van_der_Forge I ze ma sie zbierac.
Kattel C: Obawiam sie, ze nie mamy wiecej czasu.
Nimue C: Niestety, nie mam dla niego cierpliwosci.
Kattel C: Ani ja.
Yu – pozwol mistrzu, ze potwierdze
ArdenE C: Zostawcie to Yu, na litosc
MG_BJ – Pokaz go pan.
van_der_Forge C: Czy Wasz Gosc juz wychodzi… mam nadzieje?
Kattel Odwracam sie i ide gdzies przed siebie bez slowa.
ArdenE C: Powoli panie Forge
Yu – Widzi mistrz. JAk yo-yo normalnie…
ArdenE C: Chociaz 10 minut jeszcze.
Kattel To nie jest najlepszy moment, zebym mial kogokolwiek znosic.
van_der_Forge C: nie lubie tu gosci ktorzy nie doceniaja mojej goscinnosci.
Kattel Ale moze pomysli, ze ide po kolacje.
ArdenE C: I wyslemy go w kosmos.
MG_BJ – Hm, ciekawe, ciekawe.
Kattel Niespecjalnie mi na tym zalezy.
van_der_Forge C: A ten nie docenil i musi odejsc.
MG_BJ – Trzeba bedzie odprawic dluzszy rytual identyfikacyjny.
Nimue C: Mozecie, go zastrzelic.
Kattel Zostawiam ich za plecami.
ArdenE C: Cade, czyn honory…
Yu – Jak mistrz uwaza
ArdenE C: A na serio
C: Gdzie go przemiescimy?
van_der_Forge C: mozecie dokonczyc z nim interesy poza ranczem. nie chce go tu widziec.
MG_BJ – Musze powiedziec, ze nigdy wczesniej nie widzialem czegos takiego.
– Tak w ogole, kto jest wlascicielem tej wspanialej posiadlosci?
Nimue „Swietnie”
Cade_ Ide cos zjesc.
van_der_Forge C: Macie piec minut aby sie wyniusl.
MG_BJ – Ciekawy gust architektoniczny, chcialbym bardzo poznac.
Nimue – Ten pan, ktorego pan obrazil.
MG_BJ – O!
Yu – Pan Forge, mistrzu
MG_BJ – Najmocniej przepraszam, wolajcie z powrotem.
Nimue – i on chce, aby pan sie stad wyniosl.
ArdenE „Magowie”
C: Slyszal to pan panie Forge?
Yu – Nie przejmuj sie nim, mistrzu, to czlek malej wiary
Nimue – Chyba, ze da sie przeprosic.
Kattel Siadam pod jakims domem.
Patrze w niebo.
MG_BJ – Jezeli sie bedzie dalej dasal, powiedzcie, ze oferuje tanie umocnienia magiczne.
van_der_Forge C: Slyszalem. Interesy interesami ale troche kultury to podstawa chyba?
ArdenE „Powiedzial Forge… Ha ha.”
C: Nie no, oczywiscie.
Yu – Ale mistrz ma wiele zrozumienia dla maluczkich
van_der_Forge C: moze zostac ale niech pilnuje jezyka.
ArdenE C: Ale wie pan, jacy sa magowie
„Bogu dzieki”
Yu – I zrobi im drobne ustepstwo, nieprawdaz?
Nimue – Moze pan zostac.
van_der_Forge C: Nie wiem dlatego chcialem Go poznac.
MG_BJ – Oczywiscie, oczywiscie — to do Yu.
– No, ale naprawde: Zrozumcie, jestem zmeczony, nie znosze latac.
Nimue Wzruszam ramionami.
„Pierdol sie”
MG_BJ – Jutro od rana zajmiemy sie i liczem, i sztyletem.
Nimue Ide na spacer.
Yu – Mistrz pozwoli za mna na pokoje
van_der_Forge C: Zalatwcie z Nim co chcecie. Jak troche ochlone to spotkamy sie z nim ponownie i oby wtedy byl nieco milszy. Radze. Ha Ha.
MG_BJ – Juz ide.
van_der_Forge Rozlaczam sie z comlinka.
Yu Zapewniam komfort „mistrzowi”
MG_BJ

Paryz, 2042.
Jean-Raymond Colmerauer: Wracasz poznym wieczorem z zajec z cybernetyki, ktore odbywaly sie poza kampusem.
Na ulicach jest podejrzanie duzo ludzi jak na te pora dnia… i jak na te dzielnice.

ArdenE „Ciekawe, o ktorej skonczymy nastepnym razem…”
MG_BJ Wielu ma pochodnie, slychac jakies grozne skandowania.
ArdenE Staram sie nie rzucac w oczy
MG_BJ Przypominasz sobie, ze dzisiaj Liga Ludzka planowala jakas demonstracje…
…ale demonstracja miala odbyc sie duzo wczesniej i zupelnie w innym miejscu.
ArdenE „Cudownie”
MG_BJ Niestety, glosne „spiewy” dobiegajace cie z sasiedniej uliczki nie pozostawiaja wiele watpliwosci.
– All we are saaaaaaaaaaaaaying…
– …is give dwarves some hell.
ArdenE „Oni specjalnie te zajecia tak ustawiaja czy jak?”
MG_BJ Masz niemile wrazenie, ze jakims pechowym sposobem znalazles sie w samym srodku rozproszonych grupek Ligi Ludzkiej.
ArdenE Staram sie oddalic
Szybko
MG_BJ Nagle przed toba przebiega grupka ludzi.
Wybiegaja z lewej uliczki, wbiegaja w prawej.
ArdenE „Od dzis nosze czapke”
MG_BJ Wydaje ci sie, ze wsrod nich dostrzegles Nimue, ale nie jestes stuprocentowo pewien.
ArdenE Marszcze brwi.
MG_BJ Goni ich kilkunastoosobowa grupa ludzi.
– …some heeeeeeell.
ArdenE [w ktora strone biegna?
MG_BJ Nie zauwazyli cie ani jedni, ani drudzy, drudzy pobiegli za pierwszymi.
Straciles ich z oczu.
Jesli chcesz isc za nimi, musialbys pojsc kawalek prosto i skrecic w prawo.
ArdenE „Ty i ta twoja ciekawosc”
Ide za nimi
MG_BJ Skrecasz, idziesz za nimi.
Gdzies po drugiej stronie kamienicy, na tylach ktorej sie znalazles, slychac syreny przejezdzajacych radiowozow.
ArdenE „Jasne, zawsze nie tam gdzie trzeba…”
MG_BJ Masz niemile wrazenie, ze ta uliczka konczy sie slepym zaulkiem…
…bo zza nastepnego zakretu slyszysz wyraznie odglosy walki.
Jakies walenie palka, jakies pojedyncze strzaly z pistoletu, jakis dzwiek wyladowan elektrycznych.
ArdenE Wygladam
„A ponoc wojna sie skonczyla”
MG_BJ Ligowcy osaczyli tamtych. Wsrod nich wyraznie dostrzegasz Nimue.
ArdenE „O kurwa…”
MG_BJ Jest w towarzystwie czterech innych elfow, jeden elf lezy nieruchomo na ziemi.
Nimue Cofam sie.
MG_BJ Tamtych jest okolo dziesieciu, rzucaja w nich kamieniami.
ArdenE Super
MG_BJ Ale boja sie podejsc, bo jeden elf ma pistolet, a Nimue najwyrazniej jest czarodziejka.
ArdenE „Czym ich walne? Datasheetem?”
Nimue Mass agony.
MG_BJ Dwoch przewrocilo sie na ziemie, ale pozostalych to tylko rozjuszylo.
Ruszyli do ataku wymachujac tulipanami i sztachetami.
ArdenE Jest tu jakis kij, cokolwiek?
MG_BJ Arden: Obok siebie widzisz tylko jakas smieszna deske.
ArdenE „Zajebiscie”
MG_BJ Jeden z elfow strzela do atakujacych z pistoletu.
Nimue Powalam ich dalej magia.
MG_BJ Nimue: Spychaja cie pod mur.
Nimue – Kurwa!
ArdenE „Kij”
Biore te smieszna deske
MG_BJ Nie ulegaja panice, widza, ze opadasz powoli z sil.
Nimue – Etienne!
– Uciekaj Etienne!
MG_BJ Elf z pistoletem dostal w glowe butelka.
ArdenE Moge ich podejsc?
MG_BJ Przewraca sie na ziemie.
Nimue – Kurwa, Sam!
MG_BJ Mozesz ich zaatakowac od tylu.
ArdenE Robie to
MG_BJ Uderzasz w ktoregos deska?
ArdenE Tia
MG_BJ Deska miala chyba gwozdz, ktorego nie zauwazyles, bo na obie strony sika krew, a tamten uderzony wyje rozpaczliwie.
Deska utknela chyba w jego glowie.
ArdenE Ciagne
MG_BJ – AAAAAAAAAAAA.
Nimue Biore pistoler Etienna i strzelam w jakiegos.
ArdenE „Jaki mily dzwiek”
MG_BJ Tamci odwrocili sie, sa zdezorientowani, nie wiedza, kto ich zaatakowal.
– AAAAAAAAAAAAA — dzwiek wydawany przez tego z gwozdziem w glowie jest przeszywajacy.
Nimue: Strzelasz, celnie.
Nimue Iluzje zywiolakow.
MG_BJ Atakujacy ida w rozsypke.
ArdenE Zostawiam tego z desko
powalam kopniakiem
MG_BJ – UUUUUUUUUUUUU
Uciekaja. Na pobojowisku lezy kilka cial.
Nimue – Etienne?
ArdenE Podchodze do Nimue
MG_BJ Wszystkie trzy elfy, ktore towarzyszyly Nimue, leza nieruchomo na ziemi.
Nimue Patrze niechetnie.
Sprawdzam czy zyja.
ArdenE Sprawdzam pozostale elfy czy zyja
MG_BJ Jeden nie zyje, dwa inne — tak.
Nimue Ten czlowiek od deski jeszcze zyje?
MG_BJ Tak.
Nimue Podchodze
MG_BJ Wije sie na ziemi, probuje ja wyciagnac, nie moze dosiegnac.
Uzdrowienie?
Nimue Tak.
ArdenE Te elfy maja powazne obrazenia?
MG_BJ Uspokaja sie, chyba stracil przytomnosc.
Nimue Podchodze do elfow.
MG_BJ Arden: Jeden ma rozbita glowe, drugi doznal blizej nieokreslonego wstrzasu.
Nimue Uzdrowienie.
ArdenE Odsuwam sie widzac co robi
Nimue – Co magii nie widzlales?
MG_BJ Po chwili ranni zostali opatrzeni.
Nimue – tak to jest jak ma sie cieply dfomek.
ArdenE – Odpusc
Nimue Przytomnieja?
MG_BJ Tak.
Nimue Oddycham z ulga.
ArdenE – Zapytalbym, co tu robice, ale chyba nie musze – ironia
Nimue – A Ty, co robisz?
ArdenE – Wracam z zajec
Nimue – na podryw ci sie zebralo?
Pomagam im wstac.
ArdenE – Taa, mialem nadzieje ze nawroce jakas babke z Ligii Ludzkiej
Rowniez
MG_BJ Podnosza sie.
Tamci juz uciekli.
ArdenE – Chodzmy stad. Pewnie wroca
Nimue – Tia.
– Mozemy wpasc do mnie, mieszkam niedaleko.
ArdenE Kiwam glowa
Nimue Patrze na Jeana przez chwile.
– Idziesz z nami?
ArdenE – Hm
– Kuszaca propozycja
Nimue – Spisz na kanapie.
MG_BJ

Cadigan zjadl z wami kolacje.
Zdazyl sie nawet troszke zakolegowac z van der Forgem.
Zaproponowal mu, ze w ramach kilkumiesiecznego kontraktu moglby zbudowac solidne magiczne umocnienia wokol rancza.
Van der Forge stwierdzil, ze przemyslil sprawe, ale widac bylo, ze chyba nie czuje do maga urazy.
Cadigan poszedl spac do pokoju goscinnego w bocznym skrzydle posiadlosci, wy wrociliscie do swojej willi.
Zauwazyliscie przy okazji, ze resztki obrabiarki do drewna zostaly juz posprzatane,
a czesc domu uszkodzona podczas walki z liczem — zabezpieczona.
W srodku nocy budzi was glosny, pojedynczy huk.

Nimue „Kurwa, znowu”
ArdenE – Co kurwa?!
Nimue Wstaje, ubieram sie szybko.
Cade_ Podrywam sie.
ArdenE Ubieram sie
MG_BJ Widzicie lune pozaru i ludzi biegajacych wokol posiadlosci van der Forge’a.
ArdenE C: – Co sie kurwa znowu dzieje?
Zbieram bron
Yu „Ki diabel tym razem?”
MG_BJ W rozgwiezdzone niebo wali czarny dym.
Nimue – mam nadzieje, ze nie Twoi bracia – kloni.
Cade_ Biore HK i wybiegam na zewnatrz.
Yu Przygotowuje sie pospiesznie
MG_BJ Biegniecie tam?
Jestescie juz ubrani.
Kattel Zakladam kombinezon.
Nimue Zakladam zbroje.
Yu Forge chyba nas w koncu wyrzuci 😀
Cade_ Pedze do posiadlosci
Kattel Ja tak samo.
Nimue Potem biore sprzet i biegne.
MG_BJ W polowie drogi spotyka was van der Forge, w szlafroku i kapciach.
Jest tak samo zdezorientowany, jak wy.
van_der_Forge – Co tu sie znowu dzieje do cholery!
ArdenE – Prosze nie pytac, jeszcze nie wiemy.
Skan terenu
MG_BJ Arden: Pusto.
Gasza pozar.
Yu „Ale to na pewno nasza wina”
Nimue Patrze w astral.
van_der_Forge – Co chwila cos! Kazdej nocy!
MG_BJ Nimue: Rowniez pusto.
ArdenE – To chyba nie Cadzi
Nimue „Dziwne”
Yu Szukam maga
Nimue – W astralu nic.
MG_BJ Yu: Nie ma.
Kattel Na moment staje gdzies kolo Yu.
MG_BJ Dym wali w niebo z sypialni Cadigana.
Nimue „Kuuuuurwa”
ArdenE „Aj”
Nimue Biegne tam.
MG_BJ Wartownicy pospiesznie gasza pozar, ale nie jest zbyt rozlegly.
van_der_Forge – A gdzie ten Wasz Gosc sie podzial?!
Yu Ide do jego pokoju
Nimue Niewidzialnosc.
ArdenE Biegne tam
MG_BJ Stajecie przy pokoju Cadigana, ze srodka wynoszony jest wlasnie krwawy strzep.
Cade_ Mam ciagle karabin w pogotowiu.
MG_BJ Tylko tyle zostalo z waszego goscia.
ArdenE – Hm
Cade_ – O kfa!
Kattel Otwieram usta.
– Co do cholery?!
MG_BJ – Panie van der Forge! Panie van der Forge!
Kattel – To byl podobno potezny mag?!
ArdenE – Cade, jak mocny ladunek?
Yu – To sie dowiedzialem…
van_der_Forge – No nie! Co tu sie do cholery wyprawia! Mowcie!
MG_BJ – Ktos bombe podlozyl… To chyba zamach byl.
Nimue „Kuuurwa”
van_der_Forge – Slucham?!
MG_BJ Pokazuje spalone resztki detonatora.
Cade_ – Hieh.
Yu – Nimue znasz jeszcze jakichs ekspertow
MG_BJ – Ale prosze zobaczyc…
– Panie van der Forge.
Cade_ Patrze na Forge’a.
ArdenE – Jak bedziemy ich tak tracic, to wiele nie zyskamy
MG_BJ – To z naszych magazynow.
van_der_Forge – A jak wszedl z ladunkiem?! Po co ja Was kurwa tu trzymam bydlaki?!
MG_BJ Rozkladaja bezradnie rece.
Nimue „Oho”
ArdenE Unosze brwi
Kattel – Zadnych sladow?
van_der_Forge – Jak to z magazynow?!
ArdenE – Mamy kogos wewnatrz?
Kattel Rozgladam sie uwaznie po pomieszczeniach.
van_der_Forge – To jeszcze gorzej!
MG_BJ – Z magazynow – kiwa glowa.
Nimue – Mamy zdrajce.
Yu Zapalam fajke
Kattel Staram sie znalezc, a moze bardziej wyczuc jakies slady.
van_der_Forge – Kazdy sobie moze tak wynosic i wnosic?!
Yu – Mamy kreta- zastanawiam sie
van_der_Forge – Patalachy!
ArdenE – To juz wiedzielismy wczesniej, Yu
MG_BJ Podwladni van der Forge’a nie wiedza, gdzie podziac oczy.
Kattel – Bardzo wybiorczy ten kret.
ArdenE – Ale myslelismy, ze to byl Cade I
van_der_Forge – Macie zaraz sprawdzic na kamerach kto sie krecil w magazynie!
MG_BJ – Tak jest!
Yu – Ale Hira jest „niedysponowany”
– Wiec kto teraz?
van_der_Forge – Chodz no tu!
Nimue – Mamy technokratow.
van_der_Forge – Do mnie!
Nimue Wygladam na zmeczona.
MG_BJ – Tak? – wartownik podchodzi niesmialo do van der Forge’a.
ArdenE – Technokraci? Nie. To nie oni
van_der_Forge Wale go z piesci w twarz.
Nimue „O kurwa, musialo bolec”
MG_BJ Przewraca sie zaskoczony na ziemie z rozwalonym nosem.
van_der_Forge – Jak sie nie dowiesz kto to wyniusl to bedzie zle baranie!
Kattel Dalej rozgladam sie po budynku.
MG_BJ – Tk jst! – mowi niewyraznie, podrywa sie i odbiega.
van_der_Forge – Zmienie cala obsade slyszysz!
ArdenE – Nimue
Nimue – Tak?
ArdenE – mozna jakos sprawdzic w astralu slady?
van_der_Forge – A wiesz co sie dzieje z ludzmi ktorzy staja sie dla mnie bezurzyteczni?!
ArdenE – Nie wiem, jak po ataku technomantycznym?
Kattel Mozna wejsc do pokoju maga?
van_der_Forge – Juz Cie tu nie ma!
Nimue Sprawdzam slady w astralu.
MG_BJ – Panie van der Forge… mowilismy przeciez, ze przydaloby sie wiecej kamer – odwazyl sie jeden z wartownikow.
van_der_Forge – Maz godzine slyszysz! Godzine aby wiedziec kto to wyniusl!
ArdenE „uuuuu”
Kattel „Szkoda tego wartownika”.
ArdenE „Biedak”
Nimue „Biedaczek”
MG_BJ Nimue: Napastnik byl tylko jeden. Slad po nim jest niewyrazny, szybko sie rozwiewa.
Cade_ „Nie zazdroszcze”
van_der_Forge – Liczylem ze tez macie oczy patalachy!
– Spierdalac mi stad!
Nimue Ide za sladem.
ArdenE – Polecam rozproszony system dron i 2 technomantow
van_der_Forge Wyciagam pistolet z kieszeni szlafroka.
MG_BJ Nimue: Slad prowadzi w kierunku… waszej willi, ale urywa sie w polowie.
ArdenE – Bedzie pan mial wtedy przyslowiowe oczy w dupie.
van_der_Forge Celuje do nich i strzelam pare razy w powietrze.
MG_BJ Od razu zaczeli sie szybciej ruszac.
ArdenE „Ma posluch”
Nimue Rozszarzaja mi sie zrenice.
ArdenE – I co, gwiazdeczko?
Nimue Moge stwierdzic do kogo nalezal ten slad?
van_der_Forge – A Wy?! Mozecie sprawdzic kto tu nawazyl piwa?
MG_BJ Nimue: Nie. Byl niewyrazny od samego poczatku.
van_der_Forge – Macie przeciez swoje sposoby.
Nimue C: Potem.
ArdenE – Spokojnie panie Forge
– Sprawdzamy
C: ok
van_der_Forge – Moja ochrona to jak widze tempi kretyni.
ArdenE – Moge dostac dostep do kamer?
van_der_Forge – Licze na Was!
Yu – Pracuja nad tym nasi najlepsi ludzie
ArdenE – Szybciej je sprawdze
van_der_Forge – Mozesz dostac dostep do wszystkiego!
– Ta sprawa ma sie wyjasnic!
ArdenE – To poprosze
Nimue „Ech winny jest nowy kret”
van_der_Forge – Z tym ze zawsze musi byc to w obecnosci moich ludzi.
– Tak zeby ktos nie zatarl sladow.
Patrze po nich wymownie.
Nimue Wracam do willi.
ArdenE Wracam do rzeczywistosci
Kattel Ja tez.
ArdenE – kamery czyste, panie Forge
Cade_ Ide z Ardenem.
ArdenE – ktos wiedzial dokladnie, co robi
van_der_Forge – Szukajcie do skutku. Tak byc nie moze!
ArdenE Kiwam glowa
MG_BJ Van der Forge wrocil do siebie.
ArdenE Ide do willi
MG_BJ Wracacie wszyscy do willi.
Nimue Siadam sobie i biore jakis owoc.
Wyjmuje noz i obieram powoli.
Cade_ Siadam.
ArdenE Siedze zamyslony
I nieobecny
Nimue Jem.
ArdenE – Nimue?
Cade_ „Moze nalezaloby czuwac w nocy?”
Kattel – Kret kretem. Ale, Yu, jestes nam winien informacje. Przynajmniej mnie.
Nimue Unosze wzrok.
Kattel – O Kormoranie.
ArdenE – Co znalazlas?
Nimue – Tak, Enoch?
– Nic. Slad byl zbyt niewyrazny/.
Kattel Usiadlem w poblizu Yukashiiego.
Nimue Wracam do jedzenia.
ArdenE – Rozumiem
Yu – Co chcesz wiedziec o Kormoranie?
Kattel – Dlaczego jest taki cenny.
ArdenE – W kamerach nic nie znalazlem. Ten ktos znal teren jak wlasna kieszen
Kattel – I dlaczego z jego powodu zginal moj przyjaciel.
– W koncu Hira mial u siebie dosc blyskotek, prawda?
Yu – Bo jest stary i magiczny?
Kattel – Tego sam sie domyslam.
Yu – Odpowiedzi poszly dzis w nocy z dymem, obawiam sie
Nimue Biore kolejny owoc i znowu obieram.
ArdenE Robie sobie drinka
Nimue Jestem wyraznie zamyslona.
Yu – … ze nie moge ci pomoc
Kattel – Wiec nie wiesz juz nic wiecej?
Yu – Sztylet jest zwiazany ze mna, nasze wzorce sa polaczone
ArdenE Spogladam zamyslony po zebranych
Yu – Cholera wie co to znaczy
Cade_ „Wlasnie”
Nimue Jem powoli.
Yu Zapalam
Kattel Milcze.
Yu Jak skoncze palic ide spac
ArdenE Bawie sie kostkami lodu
Nimue „Kolejny kret”
Kattel Wypijam troche wody.
Nimue Wstaje, ide do swojego pokoju.
Kattel W milczeniu wychodze i klade sie spac.
Cade_ Dzisiaj nie spie, siedze do rana.
ArdenE Siadam na kanapie po turecku
Popijam drinka a potem zapadam w trans
MG_BJ

Nastepny dzien jest pochmurny, zbiera sie na deszcz.
Jak zwykle van der Forge zaprosil was do siebie na lunch do pokoju kominkowego.

Nimue Przecieram oczy.
MG_BJ Gdy wchodzicie do srodka, stol jest juz nakryty.
Van der Forge dziabie widelcem salatke z krewetek.
ArdenE Jestem troche zamulony po transie
van_der_Forge – Witajcie.
– Siadjcie i mowcie co ustaliliscie w zwiazku ze smiercia Waszego Goscia.
Cade_ Wchodze i siadam bez slowa.
van_der_Forge – Licze ze uslysze solidne wyjasnienie tej sytuacji.
MG_BJ Lokaj nalewa wam kawy i herbaty.
van_der_Forge Spogladam na nich po kolei tak aby z kazdym skrzyzowac spojrzenia.
Nimue Patrze na stol.
van_der_Forge – Slucham Was.
Kattel Moje spojrzenie od dawna jest zmeczone. Sen niewiele tutaj zmienil.
Yu – Nasz gosc nie zyje… i to jedyny pewny fakt
van_der_Forge – Malo.
Kattel – To musial byc ktos, kto doskonale zna to miejsce.
van_der_Forge – Nie moze tak byc ze ktos jest Waszym i jednoczesnie moim Gosciem i tak po prostu ginie.
Kattel – Wiedzial, jak oszukac kamery.
Yu – Zamachowiec dobrze znal zabezpieczenia terenu, wiec najpewniej rekrutuje sie sposrod ludzi, ktorzy juz sa na ranczu
van_der_Forge – Jesli nie wyjasnicie tej sprawy do konca to nie bedziecie mogli przyjmowac Gosci na mojej posiadlosci.
Kattel Mowie bezbarwnym, obojetnym glosem.
van_der_Forge – Bedziecie zmuszeni spotykac sie z Nimi w miescie.
Kattel „Sadzisz, ze to go powstrzyma?”.
MG_BJ Van der Forge szybko je, po brodzie splywa mu kropelka tluszczu.
Yu – Nie widze problemu
van_der_Forge – Trudno mi podejrzewac kogos z moich ludzi bo jak widzicie to sa prosci zolnierze.
Cade_ „Och”
Nimue Jem.
van_der_Forge – Czasem nawet zbyt prosci. Ha Ha.
Kattel – A co sie stalo z tamtym, ktory mial godzine na znalezienie sprawcy?
Dopijam wode.
van_der_Forge – Jednak po Was spodziewam sie tego ze wyjasnicie te sprawe.
Yu – Nic nie jest oczywiste, panie Forge
– Ale damy rade
van_der_Forge – Tamten skonczyl juz sluzbe w moich szeregach. Ostatecznie.
– To juz nie jest jego problem. Ha Ha.
Kattel Kiwam glowa, bez zaskoczenia.
van_der_Forge – Ale Was i mnie ten problem nadal dotyczy.
– A ja nie lubie miec problemow.
– Tych co nie wykonuja powierzonych im zadan Chinole kupuja na przeszczepy.
MG_BJ Van der Forge glosno mlaska i nadziewa kolejna krewetke na widelec.
Kattel C: Oho.
van_der_Forge – Beda mieli sporo radochy z tego nieudolnego straznika. Ktos sie ucieszy z nowej nerki. Ha Ha.
Nimue Odkladam widelec na talerz.
Yu Zajadam sniadanie z apetytem
Kattel Z trudem powstrzymuje wyraz obrzydzenia.
ArdenE Nie wygladam na przejetego
Kattel C: Mamy jakikolwiek pomysl?
van_der_Forge – Ten problem zostawiam Wam bo licze ze nie lubicie sie dzielic wnetrznosciami ze skosnookimi.
Cade_ Zaczynam jesc.
Kattel Zjadam cos jeszcze, powoli, dla zabicia czasu.
Nimue Jem.
Cade_ C: Pojecia nie mam.
van_der_Forge – Przejde teraz do rzeczy ktora nie ukrywam jest dla mnie bardzo ekscytujaca.
Kattel Jem pare razy wolniej niz normalnie.
van_der_Forge Pojawia mi sie na twarzy wyraz zachwytu, blysk w oku.
ArdenE Jem powoli i duzo
MG_BJ Lokaj caly czas wam usluguje.
van_der_Forge – Za trzy dni Daleki Wschod ogarnie wojna moi mili.
ArdenE Sprawdzam czas
van_der_Forge – To juz przesadzone.
ArdenE – To pewne?
van_der_Forge – Moje zrodla zasze sa pewne.
Kattel – A pan bedzie kluczowym graczem?
Yu – Interes sie kreci
Nimue Pije sok
van_der_Forge – Ja bede mial na uwadze umiejscowienie swoich schronow przeciwatomowych tak to ujme. Ha Ha.
– Mam takowe w gorach kiedy sie zacznie na dobre.
Kattel – Wiec to bedzie… wojna atomowa?
van_der_Forge – A zacznie sie. Oj zacznie!
Kattel – Nie boi sie pan, ze ktos moglby to w jakis sposob powstrzymac?
– Korporacje, jacys inni gracze?
van_der_Forge – Groza sobie nuklearnym konfliktem.
Kattel – Wielu z nich to pewnie nie w smak.
Yu – Strach sie bac
Cade_ Krece glowa.
van_der_Forge – Negocjacje nic nie daly.
– Taktyczna bron jadrowa zawsze przemawia.
ArdenE – Prawda
– Albo naloty dywanowe
van_der_Forge – Tu wchodza w gre pansta moi mili. Mandzuria i Japonia.
– To wisi na wlosku!
Kattel C: Nie wiem jak wy. Ale ja za chwile zwymiotuje prosto na talerz.
MG_BJ Ktos wbiega do pokoju.
Jeden z wartownikow.
ArdenE C: Mlody jestes
MG_BJ – Panie van der Forge! Transport przyjechal!
Nimue „Oho, znowu”
ArdenE – Czy oni moga tak nie wbiegac?
van_der_Forge Wstaje uradowany i klaszcze w dlonie.
Yu „Kolejne zabawki?”
van_der_Forge – Nareszcie!
Kattel C: A na tobie smierc milionow nie robi wrazenia? Gratuluje.
van_der_Forge – Chodzcie za mna. Pokaze Wam cos!
ArdenE „No kurwa, marze o tym”
Nimue Westchnienie.
van_der_Forge Wychodze pospiesznie.
ArdenE Ide za nim szybko
MG_BJ Schodzicie na dol.
ArdenE Moze szybko sie odczepi
Kattel Wolno odstawiam krzeslo i powoli wychodze.
MG_BJ Na jeden z bocznych dziedzincow.
Zaparkowala tutaj duza ciezarowka.
Nimue Tlumie ziewanie.
„Powinnam wypic kawe”
MG_BJ Jest pomalowana w kolorowe buzie.
van_der_Forge Staje majestatycznie i patrze z usmiechem.
MG_BJ Tak samo jak jedna z polciezarowek, ktorymi wczoraj jechaliscie do sierocinca.
van_der_Forge – No dalej! Wyladowywac!
Yu – Co tym razem?
ArdenE „Co przywiozl? Dzieci?”
MG_BJ Widzicie, ze jeden z wartownikow otwiera obok jakies podziemne zejscie.
van_der_Forge – Nareszcie!
MG_BJ Drugi wartownik otwiera ciezarowke.
Ze srodka bucha na was obrzydliwy fetor.
van_der_Forge – Nowiutka dostawa.
Cade_ Krzywie sie.
ArdenE Zaciskam szczeki
Nimue „Kuu”
MG_BJ Dwaj wartownicy wskakuja do srodka, maja w rekach elektryczne poganiacze do bydla.
Nimue Krzywie sie.
MG_BJ Ze srodka slychac okrzyki bolu.
van_der_Forge – W koncu zrobili pozadek z tymi zakichanymi Mpumalangi
MG_BJ Po chwili z ciezarowki wychodza pierwsi czarnoskorzy.
Sa spetani.
van_der_Forge – Szybciej! Szybciej! Nie cackac sie z nimi!
– To tylko bydlo!
MG_BJ W wiekszosci nadzy, niektorzy maja na sobie tylko skromny przyodziewek.
Nimue Zaciskam szczeki.
van_der_Forge – Sprzeda sie ich z dobrym zyskiem!
MG_BJ Widzicie kobiete w zaawansowanej ciazy.
ArdenE Przywoluje spokoj na twarz
van_der_Forge – Pogoncie ich niech ruszaja te smierdzace czarne dupy!
Kattel „Kiedys ktos go zabije. Mozliwe, ze ja”.
MG_BJ Pierwsi z nich sa juz spedzani na dol, do „bunkra”.
Nimue Patrze na ziemie.
van_der_Forge Licze ich glosno.
– Bedzie niezly utarg!
– Ha Ha.
ArdenE Patrze na cala te sytuacje. Zapamietuje
MG_BJ Widzicie starego mezczyzne z paskudna ropiejaca rana biegnaca w poprzek twarzy.
Kattel Trzymam reke na kieszeni z nozem.
MG_BJ Wartownicy nie proznuja, sprawnie poganiaja ich recznymi taserami.
Cade_ Przypatruje sie schodzacym w dol bez zainteresowania.
Kattel Zaciskam mocno. Bandaz zabarwia sie delikatnym sladem czerwieni.
van_der_Forge – Zapracujecie w koncu uczciwie w kopalnie na swoj los!
MG_BJ Jedna z kobiet nagle wyrywa sie i pada van der Forge’owi do nog.
Mowi cos szybko w niezrozumialym, spiewnym narzeczu.
van_der_Forge – szybciej! nie cackac sie z nimi! To ne porcelana tylko scierwo!
Kopie ja.
– Zabierzecie to!
MG_BJ Upada na bok, wartownicy ja odciagaja.
Kattel „Mam nadzieje, ze ja”.
van_der_Forge – Nawet murzynskiej pindy nie potraficie upilnowac?!
– Dziwie sie ze jeszcze zyje!
Yu Ignoruje dantejskie sceny przede mna
MG_BJ Potem z ciezarowki wychodza male dzieci.
Przypominaja wam tamte dzieci z sierocinca.
ArdenE „Ok, za duzo dla mnie”
van_der_Forge – Widzicie. To jest Wasza podwyzka.
ArdenE – Slucham?
van_der_Forge – Maszeruje Wasza podwyzka moi zloci.
Nimue „Dobry wujaszek Barend”
MG_BJ Ostatni z ludzi sa ladowani do bunkra.
Wartownicy zatrzaskuja wlaz, zamykaja ciezarowke.
Nimue Usmiecham sie ironicznie
van_der_Forge – Jak dobrze ich opchne to pieniadze trafia do Waszych kieszeni.
Kattel – Prosze zatem uwolnic moja czesc — mowie nagle.
– Ilu to bedzie?
van_der_Forge – Ha Ha.
ArdenE „Szkoda, ze to nie zadziala”
van_der_Forge – Nie ma takiej opcji.
ArdenE – Panie Forge
Kattel – Dlaczego?
ArdenE przerywam Kattelowi
van_der_Forge – Na pewno starczy Wam na niezle wyposarzenie na dalsze akcje.
ArdenE – Jestem umowiony z Marshallem. Moge wziac samochod?
van_der_Forge – Powiedzielem NIE! Gluchy jestes?
Kattel Przesuwam palcami po kieszeni.
Yu – Ciekawa prezentacja. Co miala na celu?
Nimue Wzruszenie ramion.
van_der_Forge – To miala na celu zeby Wam pokazac jak ciezko jest zarobic pieniadze ktorymi Wam place.
ArdenE – Aha. To moge wziac samochod?
Kattel Przygladam sie bunkrowi.
van_der_Forge – Ruszac sie z Nimi to nie ludzie tylko zwierzaki!
– Mozesz jesli nudzi Cie ta prezentacja.
MG_BJ – Panie van der Forge, to juz wszyscy! – wola jeden wartownik z wnetrza ciezarowki. – Ale szesciu nie wytrzymalo, zdechlo.
Kattel – Pojade z Ardenem, panie Forge. Lepiej, zeby nie podrozowal sam, to moze byc niebezpieczne.
Nimue – Ide z Wami.
MG_BJ – Obawiam sie, ze nie ma juz czasu – slyszycie za soba cichy, znajomy glos.
van_der_Forge – Ja tam bym lubil patrzec jak dostaje podwyzke co dnia. Ha Ha.
ArdenE Odwracam sie
Kattel Czyj to glos?
van_der_Forge – Ilu ich bylo?
– Bo sie z tej radosci nie doliczylem. Ha Ha.
MG_BJ – W sumie trzydziestu dwoch – odkrzykuje wartownik.
Nimue Odwracam sie.
MG_BJ Widzicie go.
van_der_Forge – Okragla bedzie sumka. Oj okraglutka jak swinka!
Cade_ Szukam osoby ktora to powiedziala.
MG_BJ Stoi oparty o sciane budynku.
Nie ma juz reki na temblaku.
To Narin.
Nimue „Super”
„Nasz nadzorca”
Kattel – Co za niespodzianka.
ArdenE – Na co nie ma czasu?
Ruszam w strone samochodow
MG_BJ – Niespodzianka…? Moglbym powiedziec to samo – odpowiada Narin.
Unosi dlon, powstrzymuje cie, Arden.
van_der_Forge – Podobala Wam sie podwyzka moi zloci?
Kattel Ignoruje go i podchodze do Narina.
van_der_Forge – Licze ze BARDZO!
Yu – Kulawa
ArdenE Odsuwam sie od Narina
Kattel – Szukal nas pan?
Cade_ Zakladam rece na piers. Podchodze.
Nimue Patrze na Narina.
Milcze.
van_der_Forge – Pieniadze zawsze smierdza. Nie wiecie o tym?
MG_BJ – Tak. Szczerze mowiac, nie do konca wierzylem. Myslalem, ze jestescie tu pod przymusem.
ArdenE Chce go minac
van_der_Forge – Lepiej aby zgnili w kopalni niz co chwila robili zamachy.
MG_BJ Arden: Gdy mijasz Narina, oslepia cie na chwile wskaznik laserowy.
Widzisz na swojej piersi czerwony punkcik.
Snajpera nie widzisz, jest raczej daleko.
ArdenE Wyczuwam go?
van_der_Forge – A to dopiero pierwsza dostawa i juz taka obfita.
MG_BJ Nie.
Nimue – Arden?
ArdenE – Snajper
Yu – A to co za niespodzianka?
Kattel Stoje blisko Narina.
ArdenE A jego bron wyczuwam?
Nimue Podchodze
MG_BJ – Jak mogliscie pracowac dla tego skurwysyna? – Narin pokazuje reka na van der Forge’a, tak jakby wcale go tu nie bylo.
Cade_ Skanuje otoczenie.
Yu Zapalam papierosa
Nimue – Nie rob nic glupiego – szept.
ArdenE – Nie pracowalismy
van_der_Forge [Slysze to co mowi?
MG_BJ [Tak
ArdenE – Raczej korzystalismy z goscinnosci
Kattel [Na pewno.
Yu – Samo tak wyszlo
– Slowo runnera
MG_BJ – Samo tak wyszlo… – kiwa powoli glowa Narin.
van_der_Forge – Synku… nie zagalopowales sie troszke?
MG_BJ – Z Fredem Btane tez?
ArdenE – Co to jest? – pokazuje na kropke.
van_der_Forge – Ceizko jest mowic bez jezyka. Wiesz o tym?!
Pokazuje straznikom aby sie zblizyli do Niego.
MG_BJ – To? Nie przyszedlem tu przeciez sam – usmiecha sie Narin.
Kattel Milcze.
ArdenE – Czyzbym juz byl zbedny panie Narin?
van_der_Forge – Kto Ci tu w ogole wpuscil miedzy ludzi? Nie znam Cie!
MG_BJ Podchodzi wolnym krokiem do van der Forge’a.
van_der_Forge Kiwam na straze.
MG_BJ – Nie, panie Arden – rzuca przez ramie. – Pan akurat ma to szczescie i zbedny nie jest.
ArdenE – Czasem zastanawiam sie, czy to szczescie
MG_BJ Wartownicy podchodza do Narina i w tym momencie wszyscy jednoczesnie przewracaja sie na ziemie.
Nimue – Zawsze cos, Enoch – ironia.
van_der_Forge – Nie znam Cie! Odpowiadaj kiedy pytam kim jestes i co tu robisz!
MG_BJ Snajperzy Narina, kimkolwiek i gdziekolwiek by nie byli, strzelaja celnie.
van_der_Forge – Ooo!
MG_BJ Narin staje naprzeciwko van der Forge’a.
Kattel – I pan nazywa Forge’a skurwysynem.
van_der_Forge – Teraz Wasza kolej moi zloci!
MG_BJ – Ja nie zabijam niewinnych ludzi wracajacych z domu do pracy, panie Kattel.
van_der_Forge – Czego chcesz i jak smiesz stawac ze mna twarza w twarz na moajaj posiadlosci nie proszony?!
Cade_ Podnosze brew.
Nimue „Po tej prezentacji, to sie pierdol”
MG_BJ Narin robi cos, czego nigdy byscie sie po nim nie spodziewali.
Kattel Milcze.
MG_BJ Spluwa van der Forge’owi w twarz.
Tak po prostu. Bez zadnych teatralnych odchrzakniec.
ArdenE „To musial go zagotowac”
van_der_Forge Marszcze brwi. Na twarzy pojawia mi sie wscieklosc.
– Co tak stoicie?! Zabic Go!
– Do Was KURWA mowie!!!
MG_BJ Narin tylko stoi i patrzy.
van_der_Forge – Zabic Go w tej chwili!!!
ArdenE – Obaj zaslugujecie na to samo
Kattel – Panie Forge, zly moment pan wybral na te prezentacje.
Nimue – Bardzo zly.
Yu – Gdzie widzi pan problemy, panie Narin
van_der_Forge – Nie obchodzi mnie moment! Wydalem Wam Kurwa polecenie!
Cade_ – Juz to widze.
van_der_Forge – Pracujecie dla mnie czy nie?!
ArdenE – Tak sie sklada
van_der_Forge – Jak mowie zabic to znaczy ZABIC!
ArdenE – Ze nigdy nie pracowalismy
Kattel Milcze.
van_der_Forge – No co jest! Kurwa dlugo mam czekac?!
Kattel Podchodze do nich dwu.
MG_BJ – Tak? – cicho i przekornie mowi Narin.
van_der_Forge Podchodze do Ardena.
ArdenE Odsuwam sie od niego
van_der_Forge – Ogluchliscie czy co?!
Kattel Mam dosyc.
ArdenE Nie ukrywam obrzydzenia
Nimue Krzywie sie.
van_der_Forge Stoje przed Ardenem i patrze na Niego.
Kattel – Panie Narin. Skonczmy te zalosna scene.
van_der_Forge Zaciskam piesc i wale Ardena w brzuch.
Cade_ Czekam po prostu.
MG_BJ Arden: Trafil cie znienacka.
Nimue Atak mentalny na Forgea.
MG_BJ Kulisz sie, bo walnal celnie i mocno.
van_der_Forge – No kurwa sam musze wszystko robic!
MG_BJ Forge: Lecisz pod sciane.
van_der_Forge Wyciagam pistolet z kieszeni.
MG_BJ Nimue zaatakowala cie mentalnie, ale po pistolet zdazyles siegnac.
ArdenE Zbieram sie powoli
Nimue Kaze mu wypuscic.
I robie sieczke z mozgu.
MG_BJ – Skonczmy to.
van_der_Forge Strzelam w Narina.
MG_BJ Narin wyjmuje pistolet i strzela w van der Forge’a.
Cade_ Dopadam do Forge, uderzam go 2x mocniej niz on wczesniej.
MG_BJ Van der Forge: Umierasz.
van_der_Forge [Strzelilem czy nie?
MG_BJ [Nie zdazyles
Nimue Podchodze do Ardena.
ArdenE – To na tyle – stekam i podnosze sie
Nimue Uzdrawiam.
Kattel „Nie wiemy, kogo pan w zyciu zabil, panie Narin”.
Mialem te slowa na koncu jezyka.
MG_BJ Narin stoi i patrzy.
ArdenE – Na prawde nie ma czasu?
MG_BJ Na was. Na van der Forge’a.
van_der_Forge – Co teraz bedzie z moja Klara?! Nikomu nie mozna juz ufac… Ha Ha.
Cade_ – Wiec na co jest za pozno?
MG_BJ – Na wiele rzeczy – mowi Narin.
Nimue – Znaczy?
MG_BJ Odchodzi powolnym krokiem, na odchodne kiwa na was reka.
ArdenE „Niech to szlag”
Nimue „Ech, nie mogl dzwonic?”
MG_BJ Wychodzicie poza dziedziniec, orientujecie sie, ze podczas „rozladunku” ludzie Narina zabezpieczyli okolice posiadlosci.
Sadzac po ich umundurowaniu i wyposazeniu to Czerwoni Samurajowie, elitarna jednostka na uslugach Renraku.
Kattel [Ci, ktorzy w cutscence ukradli Aresowi Cade’a?
MG_BJ – Idziecie? – odwraca sie Narin. – Czy wolicie zostac z wujkiem Barendem?
[Tak, ci
Nimue Ide.
ArdenE – Czemu nagle sie panu spieszy?
Ide
Cade_ Idziemy.
Kattel – Panie Narin. Forge mowil o wojnie, ktora ma wybuchnac na Dalekim Wschodzie.
MG_BJ Mija was Klara.
Kattel – Sadze, ze chodzilo mu o wojne atomowa.
MG_BJ Nie zwraca na was uwagi, biegnie w kierunku bocznego dziedzinca.
Narin idzie dalej zwirowana alejka. Kieruje sie w strone bramy wyjsciowej.
Kattel – Ale dla pana to pewnie nic nowego.
MG_BJ Narin ignoruje twoje slowa, Kattel.
Mijacie po drodze jeszcze dwoch martwych wartownikow van der Forge’a.
– Bede sie streszczal.
Kattel – Miliony ludzi w jedna czy druga strone. A moze sie myle.
Przestaje mowic.
ArdenE – Zamknij sie Kattel
MG_BJ – Prosze nie byc hipokryta, panie Kattel.
Nimue Wzruszam ramionami.
– Niech, nas pan wreszcie oswieci, Narin
Kattel Milcze.
Yukashii – Czy w tej scenie prawda wyjdzie na jaw?
MG_BJ – Panowie Arden i Bikaver udadza sie ze mna. Dobrowolnie lub pod przymusem. Mnie jest wszystko jedno.
Nimue Patrze na Ardena.
MG_BJ – Dla pozostalych panstwa cala sprawa moze zakonczyc sie tutaj.
Yukashii – Wydze, ze tez handelek zywym towarem
– Bardzo sie cenie panie NArin
MG_BJ – Albo mozecie udac sie razem z nami.
ArdenE – W jaki sposob ma sie zakonczyc?
MG_BJ – Macie mniej wiecej minute do namyslu
Kattel – Trudny wybor.
ArdenE Patrze na Yu, na Nimue
MG_BJ – Nie w taki, w jaki pan mysli, panie Arden. Za dlugo przebywal pan z panem van der Forgem.
– Po prostu: My sobie pojdziemy, a oni zostana.
Cade_ – Ja ide z nimi.
ArdenE Patrze na Nimue
– Wiesz, ze mozesz zostac.
MG_BJ – A co do pana, panie Bikaver, prosze mi wierzyc, ze nie pan jeden sie ceni – odpowiada bardzo powaznie Narin.
Nimue – Moge…
Spogladam na niego
MG_BJ Gdzies w oddali slyszycie glosny placz Klary.
Yukashii -Brzmi enigmatycznie
MG_BJ Wychodzicie poza brame.
Nimue – ale wiesz, ze nie zostane.
ArdenE – Wiem
Yukashii – Pojde dobrowolnie, bo przymus zniszczy mi garnitur
MG_BJ Narin skreca nieco w lewo, widzicie przed soba dwa monstrualne helikoptery transportowe, kazdy ma podwojny rotor.
Kattel Ide z nimi.
ArdenE Wzruszam ramionami
Ide
Nimue Podchodze do Ardena.
Ide.
Kattel W milczeniu.
MG_BJ – Cala historia z Primorialem niebawem sie zakonczy.
– Przed nami dosc daleka droga, a po niej nastapi ostatni akt.
ArdenE „Niekoniecznie jednak tak, jak pan mysli”
Yukashii – Byle by moja sie nie zakonczyla
Kattel „Najgorsze jest to, ze on mial racje”.
MG_BJ – Ale powiedzcie mi… – w glosie Narina slychac nutke szyderstwa.
– …w gruncie rzeczy jestescie tu tymi dobrymi, czy tymi zlymi?
ArdenE Usmiecham sie sardonicznie
Nimue Ironiczny usmiech.
MG_BJ Klara placze glosno przy zwlokach ojca kilkaset metrow stad.
Yukashii – Przekupnymi
Nimue – Jestesmy najemnikami.
ArdenE – Nie ma dobrych i zlych ludzi
Kattel – A pan?
Nimue – jesli ma pan misje, prosze isc z nia do kosciola.
MG_BJ Czerwoni Samurajowie otwieraja bunkier i odchodzac, zostawiajac zdezorientowanych ludzi samych sobie.
– Ja? – usmiecha sie Narin.
Otwiera wam drzwi helikoptera.
– Moze jeszcze sami mi to powiecie.
Marshall Pound lezy nieruchomo pod biurkiem w swojej pracowni. Wokol jego glowy powieksza sie czerwona plama.
Kattel [Zapewne nie wiemy o tym?
MG_BJ Jeden z Czerwonych Samurajow szybko opuszcza laboratorium niosac torbe z dokumentacja.
[Nie
– Zapraszam.
Narin pokazuje wnetrze smiglowca.
– Dlugi lot przed nami.
Nimue Patrze chwile na smiglowiec.
Cade_ – Dokad konkretnie?
MG_BJ – O tej porze roku poludniowa Azja jest wyjatkowo piekna.
Kattel Wchodze pierwszy.
Cade_ – W porzadku.
Wsiadam.
ArdenE Wsiadam
MG_BJ – Pani Graffelle?
Yukashii – Sake ciepla, a kobiety namietne…
Nimue Wsiadam
Yukashii wsiadam
MG_BJ Narin wskakuje ostatni.
Zasuwa drzwi.
Wnetrze helikoptera jest przestronne i calkiem komfortowo urzadzone.
Narin daje znak pilotowi przez interkom.
Czerwoni Samurajowie wsiedli juz do drugiego helikoptera.
Startujecie.
Zataczacie kolo nad posiadloscia van der Forge’a.
Przelatujecie nad bocznym dziedzincem.
ArdenE – Dum spiro spero…
MG_BJ Widzicie, jak z otwartego bunkra niepewnie wychodza ludzie.
Ruszaja w szeregu przed siebie, ale po chwili, niczym strumyk, dziela sie na dwa odnoza.
Miedzy nimi lezy nieruchomo martwy mezczyzna.
Przy nim placze mala dziewczynka.

Arden: Wedrujesz powoli alejka cmentarza.
Jest nadal cieplo, chociaz niedlugo juz zapadnie wieczor.
Nad toba szumia spokojnie wierzby.

ArdenE Ide lekko zamyslony przed siebie
Jasno wytyczona trasa
MG_BJ Mijasz powoli milczace nagrobki.
Ludzi jest tu juz niewielu.
Skrecasz w prawo, zmierzasz ku ustronnej czesci cmentarza.
Po chwili docierasz do celu.
ArdenE Wsluchuje sie w cisze
MG_BJ Nagrobek jest prosty, wykonany z ciemnego marmuru.
Pali sie przy nim kilka zniczy, na plycie leza swieze kwiaty.
JEAN-RAYMOND COLMERAUER, glosi napis.
Ponizej data: 2012-2068.
ArdenE Lekkie westchnienie
MG_BJ I jeszcze ponizej, mniejszymi literami: ANGUIS IN HERBA
Nagle zauwazasz cos jeszcze.
Cos, czego nie powinno tu byc.
Zlozona na pol karteczka przycisnieta kamykiem.
ArdenE Podchodze, podnosze kamyk. Biore karteczke
MG_BJ Na niej kilka skreslonych odrecznie slow.
ArdenE Czytam
MG_BJ Pamietasz te slowa, uslyszales je juz dawno, dawno temu, w plonacym budynku, z ust umierajacej kobiety.
Tylko wtedy Arden jeszcze nie istnial.
A na karteczce jest napisane wyraznie:
„Do E.A.: Kazda prawda na poczatku jest klamstwem”.
ArdenE Wpatruje sie dluzsza chwile w liscik
MG_BJ Wierzby cicho szumia, jakby chcialy ci powierzyc swoj sekret.